To nie islamofobia jest problemem
- 19 września, 2007
- przeczytasz w 1 minutę
Źródłem islamskiego ekstremizmu nie jest obrażanie islamu, czy bliżej nieokreślona islamofobia, ale fakt, że dyktatorzy islamu wciąż kierują się apostafobią, czyli nienawiścią wobec tych, którzy porzucają islam – przekonuje Elizabeth Kendal (zdj.) z Komisji Wolności Religijnej Światowego Aliansu Ewangelikalnego. Kendal odniosła się do raportu przygotowanego przez Doudou Diene’go, pracownika ONZ‑u, który przekonuje, że islamofobia jest zagrożeniem dla pokoju między religiami, o czym informowaliśmy na łamach […]
Źródłem islamskiego ekstremizmu nie jest obrażanie islamu, czy bliżej nieokreślona islamofobia, ale fakt, że dyktatorzy islamu wciąż kierują się apostafobią, czyli nienawiścią wobec tych, którzy porzucają islam – przekonuje Elizabeth Kendal (zdj.) z Komisji Wolności Religijnej Światowego Aliansu Ewangelikalnego. Kendal odniosła się do raportu przygotowanego przez Doudou Diene’go, pracownika ONZ‑u, który przekonuje, że islamofobia jest zagrożeniem dla pokoju między religiami, o czym informowaliśmy na łamach EAI.
Kendal skrytykowała raport wysokiej komisarz Rady Praw Człowieka ONZ, który powołuje się z kolei na tekst przygotowany właśnie przez Diene’go. Kendal argumentuje, że nowa otwartość, jaka pojawiła się na świecie poprzez procesy globalizacyjne, powoduje, że polityczni i religijni dyktatorzy zniewolonego świata cierpią na apostofobię.
Według Kendal raport Diene’go jest nierzetelny, ponieważ analizuje jedynie zjawiska występujące m.in. w demokratycznych partiach, podczas gdy pomija milczeniem totalitarne reżimy oraz teokracje islamskie. Skrytykowała również tezę Diene’go, że fenomen określany potocznie “zderzeniem cywilizacji” jest konsekwencją mentalności zimnej wojny, a nie islamskiego imperializmu, represji i terroryzmu.