Społeczeństwo

… trwanie w błędzie


To, co dzie­je się na piel­grzym­ce Radia Mary­ja na Jasną Górę prze­cho­dzi ludz­kie poję­cie. I wca­le nie cho­dzi tu o zakaz wstę­pu dla pew­nej czę­ści dzien­ni­ka­rzy, ale o bluź­nier­stwa, jakie sły­chać w tym świę­tym dla wie­lu Pola­ków miej­scu z ust hie­rar­chów. Jeśli bowiem biskup porów­nu­je odwo­ła­nie TW i czło­wie­ka mają­ce­go fun­da­men­tal­ny pro­blem z mówie­niem praw­dy z urzę­du metro­po­li­ty do ukrzy­żo­wa­nia — to albo nie wie co mówi, albo bluź­ni prze­ciw­ko męce i śmier­ci Nasze­go Pana Jezu­sa Chry­stu­sa. […]


To, co dzie­je się na piel­grzym­ce Radia Mary­ja na Jasną Górę prze­cho­dzi ludz­kie poję­cie. I wca­le nie cho­dzi tu o zakaz wstę­pu dla pew­nej czę­ści dzien­ni­ka­rzy, ale o bluź­nier­stwa, jakie sły­chać w tym świę­tym dla wie­lu Pola­ków miej­scu z ust hie­rar­chów. Jeśli bowiem biskup porów­nu­je odwo­ła­nie TW i czło­wie­ka mają­ce­go fun­da­men­tal­ny pro­blem z mówie­niem praw­dy z urzę­du metro­po­li­ty do ukrzy­żo­wa­nia — to albo nie wie co mówi, albo bluź­ni prze­ciw­ko męce i śmier­ci Nasze­go Pana Jezu­sa Chry­stu­sa.

Biskup Andrzej Dzię­ga, będą­cy dele­ga­tem Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu na piel­grzym­kę pod­kre­ślił w homi­lii, że smut­kiem napa­wa go spra­wa arcy­bi­sku­pa Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa. Nazwał ją “ata­kiem na wia­rę” i “nowym ukrzy­żo­wa­niem”. Zda­niem bisku­pa Dzię­gi, spra­wa ta przej­dzie na trwa­łe do histo­rii Kościo­ła, ponie­waż było to i jest wiel­kie cier­pie­nie. Biskup Dzię­ga zapew­nił o wspar­ciu dla arcy­bi­sku­pa Wiel­gu­sa i przy­po­mniał jed­no z sied­miu bło­go­sła­wieństw: Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy cier­pią prze­śla­do­wa­nie dla spra­wie­dli­wo­ści.


Tych słów nie powin­no się porów­ny­wać z wypo­wie­dzia­mi o. Tade­usza Rydzy­ka suge­ru­ją­ce­go, że ist­niał spi­sek na życie metro­po­li­ty nomi­na­ta, i że dla­te­go ustą­pił on ze swo­je­go sta­no­wi­ska. Te ostat­nie są zwy­czaj­ną grą poli­tycz­ną, któ­rej celem jest usta­no­wie­nie alter­na­tyw­nej wobec obo­wią­zu­ją­cej hie­rar­chii z abp. Wiel­gu­sem na cze­le. A do tego są one tak absur­dal­ne, że nawet pobież­na ich ana­li­za pro­wa­dzi albo do wnio­sku, że metro­po­li­ta nomi­nat ma manię prze­śla­dow­czą albo że ist­niał spi­sek histo­ry­ków IPN, poli­ty­ków PO i PiS‑u, czy kon­ser­wa­tyw­nych dzien­ni­ka­rzy, któ­rzy chcie­li go zamor­do­wać. Jeśli przy­jąć tę dru­gą wer­sję — to trze­ba by przy­jąć, że przez lata uda­wa­li oni wszy­scy Pola­ków i kato­li­ków, by po latach ujaw­nić swo­ją praw­dzi­wą twarz. Tyle, że w takiej sytu­acji trze­ba iść o krok dalej i uznać, że obroń­cy abp. Wiel­gu­sa z “Gaze­ty Wybor­czej” czy “Try­bu­ny” są jedy­nie praw­dzi­wy­mi Pola­ka­mi i kato­li­ka­mi. Moż­na to zro­bić, ale trze­ba do tego zaiste geniu­szu o. Tade­usza.


Sło­wa bisku­pa są jed­nak o wie­le istot­niej­sze. Poka­zu­ją one bowiem, że dla wąsko poj­mo­wa­ne­go inte­re­su gru­po­we­go hie­rar­cho­wie nadal są zdol­ni nie tyl­ko do blo­ko­wa­nia pro­ce­su oczysz­cza­nia pamię­ci, ale tak­że do bluź­nier­stwa. To zaś ozna­cza, że wbrew nadzie­jom skan­dal z abp. Wiel­gu­sem nicze­go ich nie nauczył. A jak mawiał Pry­mas Tysiąc­le­cia: “błą­dzić jest rze­czą ludz­ką, ale sza­tań­ską trwać w błę­dzie”. A takie wła­śnie trwa­nie — w wypo­wie­dziach, ale tak­że nowych doku­men­tach poświę­co­nych lustra­cji — widać gołym okiem.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.