- 8 września, 2026
- przeczytasz w 11 minut
Skrajnie prawicowa i prorosyjska AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt. W kampanię wyborczą zaangażowały się Kościoły. Po druzgocących wynikach Kościoły zapewniają: nie cofniemy się.
Trzęsienie ziemi w Saksonii-Anhalt: AfD u władzy, Kościoły mówią “nie cofniemy się”
Skrajnie prawicowa i prorosyjska AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt. W kampanię wyborczą zaangażowały się Kościoły. Po druzgocących wynikach Kościoły zapewniają: nie cofniemy się.
Historyczne wybory
6 września 2026 roku odbyły się w Saksonii-Anhalt wybory do krajowego parlamentu (Landtag). Zgodnie z oczekiwaniami wygrała radykalna prawica Alternatywa dla Niemiec (AfD). Przy rekordowej frekwencji 77,8% AfD zdobyła 43,8% głosów, zyskując najbardziej wśród wyborców, którzy do tej pory w ogóle nie brali udziału w głosowaniu, oraz z elektoratu chadeckiej CDU, która rządziła Saksonią od 1990 roku.
W poprzednich wyborach CDU uzyskała nieco ponad 37%, a w 2026 r. mniej niż połowę, bo tylko 17,2%. Z parlamentu wylecieli liberałowie z FDP, ale dostała się skrajnie lewicowa i, podobnie jak AfD, prorosyjska BSW. Pozostałe partie albo nieznacznie straciły (Lewica) albo zyskały (Zieloni) na poparciu. Koalicyjna SPD pozostała ze stabilnym, jednocyfrowym wynikiem.
Triumf AfD z jej głównym kandydatem Ulrichem Siegmundem nie wystarcza jednak do samodzielnego rządzenia i partia zapowiedziała poszukiwanie koalicjanta. Póki co, żadne ugrupowanie nie pali się do koalicji z AfD, niektóre kategorycznie ją odrzucają, ale BSW sygnalizuje możliwość poparcia Siegmunda na urząd premiera.
Najbliższe dni i tygodnie będą decydujące, a nowy parlament musi się ukonstytuować na początku października. Nie bez znaczenia będą również zbliżające się wybory w dwóch innych, wschodnich landach – Meklemburgii-Przedpomorza i w Berlinie. Tam AfD może liczyć również na bardzo dobre wyniki, ale raczej nie tak spektakularne jak w Saksonii-Anhalt.
Wynik z 6 września jest katastrofą dla dotychczasowych rządów koalicyjnych w Saksonii-Anhalt (CDU, SPD, FDP) oraz alarmem dla niepopularnych rządów koalicyjnych CDU-SPD z kanclerzem Friedrichem Merzem na czele. Komentatorzy mówią o cezurze lub nowej rachubie czasu. Wybory regionalne w Saksonii-Anhalt były bez wątpienia referendum nad polityką rządzącej koalicji targanej sporami wokół reformy emerytalnej i sytuacją budżetową, choć w ostatnim czasie wskaźniki makroekonomiczne nieznacznie się poprawiły, a przemysł mówi o ożywieniu gospodarczym.
Saksonia-Anhalt – land pełen sprzeczności
Niewielka Saksonia-Anhalt (nie mylić z landem Saksonii) ma zaledwie 2,1 mln mieszkańców, więc nieco więcej niż Warszawa, ale mniej niż aglomeracja warszawska.
Saksonia-Anhalt jest wyjątkowym krajem związkowym (landem) na mapie Niemiec. Uwzględniając strukturę demograficzną jest to najstarszy land Niemiec – średnia wiekowa to aż 48,2 lat, podczas gdy średnia ogólnokrajowa to 44,9. Anhalt posiada jedynie dwa duże miasta – stolicę Magdeburg (245 tys.) i Halle (225 tys.), które jest intelektualnym zapleczem landu z Uniwersytetem Marcina Lutra (Halle-Wittenberg).
Inne miasta jak Dessau-Roßlau (matecznik Bauhaus), Halberstadt czy Wittenberga to miasta posiadające od 35 do 80 tys. mieszkańców z tendencją spadkową. Niski współczynnik narodzin, a do tego „zasysanie” ludności z południowej części landu przez Lipsk, potęgują kryzys demograficzny Saksonii-Anhalt, której życie koncentruje się na obszarach małomiasteczkowych i wiejskich.
Brak dużego przemysłu produkcyjnego (poza Środkowoniemieckim Trójkątem Chemicznym z siedzibą w Leuna oraz przemysłem maszynowym w kilku miastach), niedobór wysoko wykwalifikowanej kadry, wykluczenie komunikacyjne i wspomniane wyludnienie potęgują poczucie wyobcowania i rozerwania więzi społecznych. Do tego dochodzi nieudana inwestycja amerykańskiej firmy Intel w okolicy Magdeburga. Te zjawiska doskonale kanalizują skrajne ugrupowania polityczne jak AfD, która uderzała również w antyukraińskie i antyeuropejskie nastroje, nie skrywając sympatii wobec Rosji Putina i relatywizując niemiecką historię.
Zwycięstwo AfD nie jest zaskoczeniem, ponieważ już w 1998 roku do Landtagu Saksonii-Anhalt dostała się prawicowo ekstremistyczna Niemiecka Unia Ludowa (DVU), zdobywając prawie 13% głosów. Biorąc pod uwagę krajobraz partyjny Saksonia-Anhalt charakteryzuje się małym współczynnikiem identyfikacji z programami partii politycznych, co wpływa na labilność przy urnach wyborczych. Stąd też Magdeburg widział już nie jedną, egzotyczną koalicję wyborczą nie do pomyślenia (póki co) na płaszczyźnie federalnej.
Pod względem religijnym Saksonia-Anhalt to także land rekordów — ma najwyższy (85%) współczynnik osób bezwyznaniowych, co stanowi smutne dziedzictwo dyktatury NRD i późniejszych procesów sekularyzacyjnych. Na terenie landu żyje ok. 220 tys. ewangelików (luteran i unijnych), należących głównie do Ewangelickiego Kościoła Środkowych Niemiec (EKM) albo do niewielkiego Ewangelickiego Kościoła Krajowego Anhaltu, który jest najmniejszym Kościołem członkowskim EKD, posiadającym zaledwie 22 tys. wiernych.
Wśród mieszkańców Saksonii-Anhalt ok. 67 tys. osób to wierni rzymskokatolickiej diecezji Magdeburg, która obszarowo jest czwartą co do wielkości diecezją w Niemczech, ale liczebnościowo jedną z najmniejszych (ok. 72 tys., teren diecezji sięga również na inne landy).
Dane sondażowe potwierdzają, że religijność realnie wpływała na zachowania wyborcze. Według analizy Grupy Badawczej „Wybory” dla Katolickiej Agencji Informacyjnej (KNA), na AfD zagłosowało 33% ewangelików i 32% katolików — wyraźnie mniej niż wśród osób bezwyznaniowych, gdzie poparcie sięgnęło aż 47%. Głosy, których partia nie zdobyła wśród chrześcijan, trafiły głównie do CDU: mimo słabego ogólnego wyniku (17,2%) chadecja uzyskała po 26% w obu grupach wyznaniowych — wyraźnie powyżej średniej, choć ewangelicy chętniej głosowali na Partię Zielonych.
Paszport Dumy i nie taki land straszny
Zarysowane powyżej negatywne zjawiska społeczne w Saksonii-Anhalt to jednak nie cała historia landu. W retoryce zwycięskiej AfD często pojawiają się odniesienia do lat 90. XX wieku, ale nie brakuje też grania na przeddemokratycznych sentymentach związanych z nostalgią wobec NRD przy jednoczesnej narracji mocno uderzającej w skrajnie nacjonalistyczne tony, w których cesarz Otton, Luter, Nietzsche i Bismarck wymieniani są jednym tchem. Bez wątpienia historii Niemiec – politycznej oraz kulturalnej – nie da się opisać bez bogatego dziedzictwa Saksonii-Anhalt.
Wykorzystuje to AfD, proponując rewolucję w polityce kulturalnej. Jej symbolem jest choćby ostra krytyka Bauhaus, ale też chęć przemianowania „Szlaku Romańskiego”, tysiąckilometrowej trasy w Saksonii-Anhalt z 88 historycznymi budowlami, w tym sakralnymi, na Szlak Rzeszy Niemieckiej, na którym obywatele zbieraliby pieczątki do „Paszportu Dumy”.
Od lat 90. Saksonia-Anhalt doświadczyła, podobnie jak inne wschodnie landy kosztem ‘starych krajów związkowych’, gigantycznych inwestycji w infrastrukturę. Słynne ‘kwitnące krajobrazy’ zapowiadane przez Helmuta Kohla oznaczały potężny zastrzyk finansowy zauważalny w wielu powiatach. Bezrobocie wynoszące dziś ok. 9%, zmniejszyło się ponad dwukrotnie i nawet jeśli dochód netto w Saksonii-Anhalt należy do najmniejszych w Niemczech to jednak jest on znacznie wyższy niż po zjednoczeniu Niemiec, uwzględniając siłę nabywczą. Co ciekawe, Saksonia-Anhalt jest też liderem Niemiec w zastosowaniu energii odnawialnych.
W odniesieniu zaś do flagowego tematu AfD, a więc migracji, land znajduje się dużo poniżej średniej federalnej z jednym z najniższych współczynników migracyjnych w RFN. Co ciekawe, powyborcze analizy pokazały, że temat napływu cudzoziemców nie był dla mieszkańców Saksonii-Anhalt kluczowy, a wskazało go zaledwie 10% ankietowanych – na pierwszym miejscu znalazło się poczucie socjalnego bezpieczeństwa.
Politolodzy są zgodni, że w mocno spolaryzowanym społeczeństwie programy partii politycznych nie są aż tak istotne jak emocje, szczególnie jeśli wyniki makroekonomiczne rozchodzą się z odczuwaną niesprawiedliwością i sygnalizowanym wyżej poczuciem porzucenia przez elity, ale też najbliższą rodzinę, mieszkającą najczęściej w zachodnich landach. Warto uzupełnić, że od 1990 roku Saksonia-Anhalt dwukrotnie przeżyła znaczący drenaż ludności – zaraz po zjednoczeniu i na początku lat 2000.
Kościoły i AfD
Po zamknięciu lokali wyborczych Ewangelicki Kościół Krajowy Anhaltu zaprosił wiernych na wieczorne czuwanie do kościoła św. Jakuba w Köthen, dając przestrzeń do wyrażenia emocji po ogłoszeniu wyników.
- Jako Kościoły mamy za sobą długą historię odporności, przeżyliśmy dyktatury, ucisk, wojny oraz kryzysy. Drzwi naszych Kościołów pozostaną dalej otwarte dla wszystkich ludzi, którzy szukają ochrony i spokoju, uzdrowienia i prowadzenia w Bożej obecności – napisali w ekumenicznym oświadczeniu biskupi-zwierzchnicy z Saksonii-Anhalt (bp Friedrich Kramer z Ewangelickiego Kościoła Środkowych Niemiec, prezydent Kościoła ks. Karsten G. Wolkenhauer z Ewangelickiego Kościoła Krajowego Anhalt oraz ordynariusz rzymskokatolickiej diecezji Magdeburga bp Gerhard Feige).
Wspólne okolicznościowe oświadczenie wydali także przewodniczący rzymskokatolickiej Konferencji Biskupów Niemieckich bp Heiner Wilmer, przewodnicząca Rady Ewangelickiego Kościoła Niemiec bp Kirsten Fehrs oraz anglikański duchowny ks. Christopher Easthill, przewodniczący Wspólnoty Roboczej Kościołów Chrześcijańskich w Niemczech. – Przyjmujemy do wiadomości, że z dużą przewagą AfD stała się najsilniejszą partią w Saksonii-Anhalt. Złe obawy spełniły się, ale wynik należy zaakceptować. Troska Kościołów skierowana jest przede wszystkim współistnieniu i współpracy ludzi w Saksonii-Anhalt, jak i szczególnie darowanej przez Boga godności człowieka, która bezwarunkowo przysługuje każdemu. Wzywamy zwycięzców, aby bezwarunkowo przestrzegali ustaw zasadniczych i chronili godność wszystkich ludzi niezależnie od pochodzenia, religii, sposobu życia, dokonań i stanowiska.
Obszerne oświadczenia odwołują się wprost lub między wierszami do programu AfD, w którym znajduje się zaskakująco sporo treści na temat Kościołów, ale też i zagadnień kulturowo-społecznych. Są to te obszary, będące aktywnym polem działania różnych wyznań.
Kościoły w Saksonii-Anhalt aktywnie zaangażowały się w kampanię społeczną przed wyborami. Ewangelicki Kościół Środkowych Niemiec przez dłuższy czas promował kulturę dialogu pod hasłem „Serce zamiast szczucia”, a rzymskokatolicka diecezja Magdeburg w ramach akcji „Wybierać świadomie” namawiała do uwzględnienia zasad Ewangelii przy urnach wyborczych.
Akurat w dniu wyborów katolicy świętowali doroczny i jednocześnie jubileuszowy, bo 75. zjazd diecezjalny w sanktuarium na Huysburg, w którym uczestniczyło ponad 3 tys. wiernych (!), w tym katolicy z zagranicy i goście ekumeniczni. W czasach NRD była to oaza wolności wobec totalitarnego reżimu. Poczucie analogii historycznych było dość mocne. Uroczystości odbywały się pod hasłem „Masz być błogosławieństwem.” – Nie gapimy się dziś jak królik na węża. Utwierdzamy się w naszej wspólnocie i pokładamy ufność w Bogu, który prowadzi nas przez czasy, bez względu na to, co nastąpi – mówił w homilii bp Feige, odpowiedzialny jednocześnie w niemieckim episkopacie za relacje ekumeniczne.
Lokalne Kościoły ewangelickie i Kościół rzymskokatolicki ramię w ramię podkreślały zagrożenia zapisane w programie wyborczym AfD i to nie tylko w odniesieniu do ekonomicznych interesów Kościołów, ale przede wszystkim misji realizowanej w społeczeństwie. Chodzi o instytucje charytatywne, placówki medyczne i kulturalne oraz edukacyjne.
Kościoły i program AfD
Co tak zaniepokoiło Kościoły w programie AfD?
Program AfD zawiera liczne odniesienia do Kościołów, które – biorąc pod uwagę system federalny w Niemczech – uniemożliwiają bądź utrudniają realizację niektórych postulatów.
AfD obiecuje likwidację azylu kościelnego, zgodnie z którym Kościoły udzielają tymczasowej ochrony uchodźcom w wyjątkowych przypadkach i po dokładnym zbadaniu sprawy. To nieformalna, ale tolerowana przez państwo praktyka, uregulowana od 2015 roku porozumieniem między Kościołami a Federalnym Urzędem ds. Migracji i Uchodźców (BAMF). Parafia przyjmująca uchodźcę musi zgłosić ten fakt do BAMF w ciągu kilku dni i złożyć szczegółowe uzasadnienie przypadku indywidualnych okoliczności humanitarnych. Azyl kościelny nie jest prawem gwarantowanym konstytucyjnie — to raczej ostatnia deska ratunku, tolerowana przez władze, dopóki Kościoły przestrzegają uzgodnionej procedury.
Liczba udzielanych azylów rocznie nie przekracza nawet 100. AfD opowiada się za zniesieniem prawa do azylu i zastopowaniem imigracji oraz reemigracją.
Dane gospodarcze i demograficzne pokazują, że realizacja tego postulatu najbardziej uderzyłaby w te obszary Saksonii-Anhalt, które odnotowały największe poparcie dla AfD i gdzie problem demograficzny jest najbardziej dojmujący. Sektor opiekuńczy zwraca uwagę, że bez zagranicznych pracowników system opieki zdrowotnej i opiekuńczej po prostu się zawali.
AfD podnosi również temat, który od lat znajduje się w debacie kluczowych partii politycznych, a dotyczący rekompensat państwowych dla Kościołów za mienie utracone jeszcze w czasach napoleońskich. Saksonia-Anhalt wypłaca obydwu Kościołom równowartość ok. 40 mln. euro. Dodatkowo AfD uważa, że subwencje powinny przysługiwać także innym Kościołom stosownie do liczby wiernych. Jest to ukłon w stronę niektórych konserwatywnych wspólnot ewangelikalnych oraz innych grup społecznych, domagających się kasacji lub ograniczenia finansowania Kościołów.
AfD zapowiada, co akurat może zrobić bez oglądania się na rząd federalny, likwidację finansowania Akademii Ewangelickich, które – według partii – promują program lewicowy głównego nurtu, w tym „ideologię klimatyczną, LGBT i gender”. Do tego dochodzą zapowiadane cięcia w edukacji i kulturze oraz radykalne reformy w szkolnictwie wszystkich szczebli. Szczególnie kontrowersyjne tematy to likwidacja inkluzyjnych szkół (dzieci niepełnosprawne nie uczyłyby się wraz z innymi dziećmi) oraz zamach na autonomię szkół wyższych, w tym ograniczenie działalności samorządów studenckich.
Kościoły od dawna przygotowywały się na potencjalne zwycięstwo AfD, analizując i tak już mocno nadszarpnięte budżety i redukując programy misyjne i diakonijne.
W wywiadach prasowych, radiowych i telewizyjnych przedstawicieli Kościołów dominuje zaniepokojenie wyrażane za pomocą ostrożnych, aczkolwiek stanowczych słów. Kościoły zapowiadają kontynuowanie misji społecznej w duchu Ewangelii z szacunkiem do różnorodności, otwarciem na rozmowy, ale zachowaniem jasnych granic. Zarówno w parafiach ewangelickich, jak i rzymskokatolickich osoby należące do AfD nie mogą pełnić żadnych oficjalnych funkcji kościelnych.
AfD czyli nowa wspólnota?
Wobec sukcesu AfD rodzi się pytanie, na ile działania Kościołów w ogóle wpłynęły na decyzje ludzi, biorąc pod uwagę wysoki stopień sekularyzacji, polaryzacji i fakt, że także wierni obydwu Kościołów głosowali na AfD.
Analizy socjologiczne i politologiczne trwają, jednak z wielu wypowiedzi jasno wynika, skąd bierze się sukces AfD.
To z pewnością konglomerat wielu frustracji, niespełnionych oczekiwań, porażki politycznych elit, prymatu łatwych rozwiązań nad złożonymi, ale też niezwykle istotny element, na który zwrócił uwagę ks. Christoph Ulrich Maier, dyrektor Ewangelickiej Akademii Saksonii-Anhalt w rozmowie z Deutschlandfunk.
Ks. Maier wskazał, że w obliczu licznych kryzysów i błędów dotychczas sprawujących władzę, AfD udało się stworzyć lub rozwinąć poczucie wspólnoty w małych i średnich miejscowościach, a to dzięki proaktywnej kampanii wyborczej w wymiarze analogowym i cyfrowym. W miejscach ziejących marazmem i poczuciem wykluczenia AfD udało się to, co powinno być zadaniem społeczeństwa obywatelskiego, w tym Kościołów – budowaniu poczucia wspólnoty.