Społeczeństwo

W kwestii 69. Synodu Archidiecezji Poznańskiej


Śle­dząc przed nie­speł­na mie­sią­cem donie­sie­nia z syno­du die­ce­zjal­ne­go, któ­ry odby­wa się aktu­al­nie w archi­die­ce­zji poznań­skiej, zanie­po­ko­iły mnie bar­dzo moc­no dwie infor­ma­cje. Pierw­sza doty­czy­ła obo­wiąz­ku kościel­nych zarę­czyn, dru­ga – o wie­le poważ­niej­sza – odno­si­ła się do pro­ble­mu chrztu dzie­ci, któ­rych rodzi­ce żyją w kon­ku­bi­na­cie.Pod­czas III Sesji Ple­nar­nej syno­du Komi­sja ds. Sakra­men­tów Świę­tych i Komi­sji ds. Litur­gii, Muzy­ki i Śpie­wu Kościel­ne­go wyda­ła doku­ment pt. „Sakra­men­ty Świę­te”. Oba wymie­nio­ne […]


Śle­dząc przed nie­speł­na mie­sią­cem donie­sie­nia z syno­du die­ce­zjal­ne­go, któ­ry odby­wa się aktu­al­nie w archi­die­ce­zji poznań­skiej, zanie­po­ko­iły mnie bar­dzo moc­no dwie infor­ma­cje. Pierw­sza doty­czy­ła obo­wiąz­ku kościel­nych zarę­czyn, dru­ga – o wie­le poważ­niej­sza – odno­si­ła się do pro­ble­mu chrztu dzie­ci, któ­rych rodzi­ce żyją w kon­ku­bi­na­cie.

Pod­czas III Sesji Ple­nar­nej syno­du Komi­sja ds. Sakra­men­tów Świę­tych i Komi­sji ds. Litur­gii, Muzy­ki i Śpie­wu Kościel­ne­go wyda­ła doku­ment pt. „Sakra­men­ty Świę­te”. Oba wymie­nio­ne pro­ble­my zosta­ły poru­szo­ne wła­śnie w tym opra­co­wa­niu. Pozwo­lę sobie roz­po­cząć od spra­wy krót­szej, czy­li od zarę­czyn, by póź­niej bar­dziej szcze­gó­ło­wo oddać się pro­ble­mo­wi chrztu.


W punk­cie 164. oma­wia­ne­go opra­co­wa­nia czy­ta­my: „Nale­ży zachę­cać mło­dzież, aby sakra­ment mał­żeń­stwa był poprze­dzo­ny zarę­czy­na­mi, któ­re win­ny odbyć się w gro­nie rodzin­nym na oko­ło 6 mie­się­cy przed ślu­bem. Zale­ca się tak­że pod­trzy­my­wa­nie zwy­cza­ju bło­go­sła­wień­stwa udzie­la­ne­go mło­dej parze przez rodzi­ców”.


War­to dodać do tego komen­tarz księ­dza dok­to­ra Jana Gla­pia­ka, prze­wod­ni­czą­ce­go refe­ra­tu praw­ne­go i dys­cy­pli­ny sakra­men­tów Kurii Metro­po­li­tal­nej w Pozna­niu, któ­ry stwier­dził, że „zwy­czaj zarę­czyn w gro­nie rodzin­nym ma pomóc w lep­szym pozna­niu się rodzi­ny narze­czo­nych oraz przy­go­to­wa­niu do sakra­men­tu oraz samo­dziel­ne­go życia w rodzi­nie”. Jak może­my prze­czy­tać na stro­nie Kosciol.pl, „Zda­niem uczest­ni­ków syno­du czas, któ­ry poprze­dza mał­żeń­stwo jest bar­dzo istot­nym okre­sem w życiu czło­wie­ka. Chcą oni wró­cić do zna­czą­cej roli rodzi­ców, rodzeń­stwa oraz senio­rów rodu”. I jesz­cze jed­no cie­ka­we zda­nie księ­dza Gla­pia­ka: „Współ­cze­sne zarę­czy­ny to roman­tycz­na kola­cja we dwo­je, pod­czas któ­rej męż­czy­zna oświad­cza się wybran­ce, a rodzi­com tyl­ko oznaj­mia ten fakt” – i to też się księ­dzu dok­to­ro­wi nie podo­ba.


Pyta­nie jest jed­no: ma to być rze­czy­wi­ście jedy­nie zachę­ta czy raczej obo­wią­zek? A jeśli zachę­ta, to jak Kościół poznań­ski zamie­rza nakła­niać tak, by poskut­ko­wa­ło? Z doku­men­tu syno­du wyni­ka, jako­by mia­ła to być jedy­nie zachę­ta, że osta­tecz­nie mło­dym pozo­sta­wi się wol­ną rękę. Miej­my nadzie­ję, choć wypo­wie­dzi księ­dza Gla­pia­ka mogą co naj­mniej nie­po­ko­ić. Uwa­żam zresz­tą, że jeśli pozo­sta­nie to na pozio­mie zachę­ty, to nikt nie będzie tego prak­ty­ko­wał, gdyż pro­po­zy­cja jest naj­zwy­czaj­niej w świe­cie… sztucz­na.


Chcę pod­kre­ślić, że jestem wiel­kim zwo­len­ni­kiem bło­go­sła­wień­stwa rodzi­ców udzie­la­ne­go mło­dej parze, jestem wiel­kim zwo­len­ni­kiem orga­ni­zo­wa­nia spo­tkań rodzi­ców oboj­ga mło­dych pomię­dzy zarę­czy­na­mi a ślu­bem (i niech tych spo­tkań będzie jak naj­wię­cej), ale na litość boską – nie łącz­my tego z zarę­czy­na­mi. Zarę­czy­ny to jed­na z chwil, gdy męż­czy­zna ma oka­zję zro­bić pięk­ną nie­spo­dzian­kę i w ten spo­sób spra­wić nie­sa­mo­wi­tą radość swo­jej wybran­ce. To musi być jego autor­ski pomysł. Wła­śnie wte­dy zosta­nie to zapa­mię­ta­ne przez obo­je jako jed­na z naj­pięk­niej­szych chwil w ich życiu (wiem z wła­sne­go nie­daw­ne­go doświad­cze­nia). Nie niszcz­my tej spon­ta­nicz­no­ści. Jeśli zro­bi­my z tego ofi­cjal­ną, zapla­no­wa­ną uro­czy­stość, to stra­ci swój smak, a w kon­se­kwen­cji i sens. Ofi­cjal­ną uro­czy­sto­ścią z ofi­cjal­nym przy­rze­cze­niem jest ślub. Daj­my wcze­śniej mło­dym szan­sę, by ich pierw­sze „tak” mogło być intym­ne.


Swo­ją dro­gą mam wra­że­nie, że jest to kolej­ne dzia­ła­nie Kościo­ła, któ­ry chce napra­wiać to, cze­go napra­wiać nie trze­ba, zapo­mi­na­jąc o tym, co naj­waż­niej­sze. Zamiast sku­pić się na jesz­cze lep­szym przy­go­to­wa­niu mło­dych do mał­żeń­stwa, zamiast sku­pić się na kate­chi­zo­wa­niu doro­słych, całych rodzin… Zamiast robić wszyst­ko, by kate­che­za w szko­le zaczę­ła mieć napraw­dę sens, by wia­ra mło­dych była głęb­sza, ktoś wymy­śla wzbu­dza­ją­cą sprze­ciw pra­wie wszyst­kich sztucz­ną zasa­dę, któ­ra na dobrą spra­wę nic nie wno­si…


A naj­bar­dziej bawi mnie ten pomysł z 6 mie­sią­ca­mi przed ślu­bem. Spo­tka­nie poza­rę­czy­no­we słu­ży prze­cież zazwy­czaj tak­że uczy­nie­niu usta­leń w kwe­stiach ślu­bu i wese­la. Jeśli ktoś zamie­rza zacząć pół roku przed ślu­bem, to życzę mu szczę­ścia! A będzie mu potrzeb­ne…


O ile pomysł z zarę­czy­na­mi jest po pro­stu sztucz­ny i może wzbu­dzać śmiesz­ność, o tyle dru­gi pro­blem jest już bar­dzo poważ­ny i doty­czy samej isto­ty sakra­men­tu chrztu. Na począ­tek, by nie być posą­dzo­nym o żad­ne nad­uży­cia, cytu­ję źró­dła. W punk­cie 17. cyto­wa­ne­go tak­że powy­żej doku­men­tu czy­ta­my: „Jeże­li nie ma zupeł­nej nadziei, że dziec­ko będzie wycho­wa­ne po kato­lic­ku, chrzest nale­ży odło­żyć, powia­da­mia­jąc rodzi­ców o przy­czy­nie odmo­wy. Sam brak zawar­cia przez rodzi­ców sakra­men­tu mał­żeń­stwa nie jest wystar­cza­ją­cym powo­dem odmo­wy udzie­le­nia chrztu św. dziec­ku”. Następ­nie zosta­je­my ode­sła­ni do Instruk­cji doty­czą­cej chrztu dzie­ci, któ­rych rodzi­ce nie są zwią­za­ni mał­żeń­stwem sakra­men­tal­nym, któ­ra kwe­stię tę wyja­śnia dokład­niej.


W punk­cie 5. tej­że czy­ta­my: „Jeśli o chrzest swe­go dziec­ka pro­szą rodzi­ce żyją­cy w kon­ku­bi­na­cie (w związ­ku cywil­nym lub nawet bez takie­go związ­ku), któ­rzy nie mają żad­nych prze­szkód kano­nicz­nych do zawar­cia sakra­men­tal­ne­go związ­ku mał­żeń­skie­go nale­ży sta­rać się o dopro­wa­dze­nie rodzi­ców dziec­ka do zawar­cia sakra­men­tu mał­żeń­stwa przed chrztem ich dziec­ka. (…) Wszyst­ko to jed­nak musi się odby­wać w taki spo­sób, by nie było przy­mu­sza­niem do zawar­cia sakra­men­tu mał­żeń­stwa. Jaki­kol­wiek bowiem przy­mus sta­no­wił­by istot­ną prze­szko­dę do waż­ne­go zawar­cia mał­żeń­stwa. (…) W przy­pad­ku odmo­wy zawar­cia mał­żeń­stwa, jeśli rodzi­ce dziec­ka mimo takiej posta­wy prak­ty­ku­ją swo­ją wia­rę w tym co jest dla nich moż­li­we i jest nadzie­ja, że dziec­ko będzie wycho­wa­ne w wie­rze, nale­ży mu udzie­lić chrztu żąda­jąc na piśmie oświad­cze­nia rodzi­ców chrzest­nych, że zobo­wią­zu­ją się w spo­sób szcze­gól­ny do tro­ski o chrze­ści­jań­skie wycho­wa­nie dziec­ka (…)”. (Zob. Instruk­cja)


Jed­na rzecz mnie w tym zasta­na­wia i wyda­je mi się kom­plet­ną nie­kon­se­kwen­cją: jak moż­na sądzić, że ktoś, kto DOBROWOLNIE WYBIERA PERMANENTNE ŻYCIE W GRZECHU, może roko­wać nadzie­ję na wycho­wa­nie dziec­ka w wie­rze. Prze­cież to kom­plet­ny idio­tyzm! Takie twier­dze­nie urą­ga wszel­kim zasa­dom logi­ki i zdro­we­go roz­sąd­ku. Prze­cież wia­ra i Pan Bóg muszą być w życiu na pierw­szym miej­scu. Tyl­ko wte­dy wia­ra jest auten­tycz­na. A jeśli ktoś zwy­czaj­nie decy­du­je się na per­ma­nent­ne życie w grze­chu, to gdzie on ma Pana Boga? Albo może raczej w czym Go ma?


Z wła­sne­go doświad­cze­nia wiem, że zwo­len­ni­cy chrzcze­nia każ­de­go, kogo popad­nie, naj­czę­ściej pod­no­szą argu­ment, żeby nie odbie­rać dziec­ku łaski chrztu. Cze­mu dziec­ko ma ponieść kon­se­kwen­cje tego, że uro­dzi­ło się w takiej, a nie innej rodzi­nie? Już na pierw­szy rzut oka widać, jak sła­by jest to argu­ment. Jeśli wszak­że mamy mieć takie podej­ście, to chrzcij­my wszyst­kie dzie­ci, jakie tyl­ko może­my: dzie­ci muzuł­ma­nów, bud­dy­stów etc. Co one są win­ne, że się uro­dzi­ły w nie naszej reli­gii i nie mogą dostą­pić tej wiel­kiej łaski. W ogó­le naj­le­piej niech ksiądz wyj­dzie na uli­ce i chrzci warun­ko­wo (bo nie wia­do­mo prze­cież czy dane dziec­ko jesz­cze nie jest ochrzczo­ne) każ­de małe dziec­ko, któ­re mu się nawi­nie.


Pro­blem jest jed­nak jesz­cze głęb­szy. Otóż zwo­len­ni­cy chrzcze­nia takich dzie­ci zapo­mi­na­ją o jed­nej rze­czy: mia­no­wi­cie o tym, że w naszej kato­lic­kiej wie­rze oraz teo­lo­gii dar, łaska wią­że się zawsze z pew­nym zwią­za­nym z nią zada­niem. Nie jest tak, że ktoś otrzy­mu­je dar, talent i ma pra­wo go zako­pać w zie­mi.


Kate­chizm Kościo­ła mówi, że chrzest jest jed­nym z trzech sakra­men­tów, któ­ry wyci­ska na duszy nie­za­tar­tą pie­częć. To zna­mię jest nie­wąt­pli­wie darem Bożym. Jeże­li tak, to jego otrzy­ma­nie wią­że się rów­nież z pew­ny­mi zada­nia­mi. Jeśli to zna­mię otrzy­mu­je ktoś, kogo rodzi­ce nie będą w sta­nie nauczyć (a w przy­pad­ku takich, któ­rzy żyją w kon­ku­bi­na­cie, nie oszu­kuj­my się: nie będą), jak wypeł­nić zada­nia, któ­re nakła­da na nich przy­ję­cie pie­czę­ci, to będą oni w sytu­acji gor­szej niż gdy­by tych zadań do wypeł­nie­nia nie otrzy­ma­li. Nie nakła­daj­my na nich na siłę brze­mion, któ­rych unieść nie mogą.


A jeśli ktoś jesz­cze ma wąt­pli­wo­ści, to pro­po­nu­ję prze­czy­tać frag­ment z Ewan­ge­lii Mate­usza 22, 1–14, czy­li Przy­po­wieść o uczcie kró­lew­skiej, któ­ra trak­tu­je o cza­sach escha­tycz­nych. Co z tego, że koleś dostał się na ucztę. Nie miał odpo­wied­nie­go stro­ju, to i tak wyle­ciał. Co z tego, że mają pie­częć; nie wypeł­nią zadań: „Na razie”!


Poza tym przyj­mo­wa­nie do Kościo­ła takich ludzi, któ­rzy zupeł­nie nie roku­ją na przy­szłość nic dobre­go, jest auto­de­struk­tyw­ne. Moim zda­niem Ci, któ­rzy postu­lu­ją by chrzcić i wpro­wa­dzać do Kościo­ła byle kogo, naj­zwy­czaj­niej w świe­cie Kościo­ła nie sza­nu­ją ani nie kocha­ją. Przy­czy­nia­ją się do jego ośmie­sza­nia się w świe­cie. Nachrz­czą tysią­ce ludzi, któ­rzy potem będą prze­cież dawać przed świa­tem świa­dec­two. A jakie będzie ich świa­dec­two? Odpo­wiedz­cie sobie Pań­stwo sami…


Tekst uka­zał się tak­że na stro­nie: www.lublin.koliber.org

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.