Społeczeństwo

W odpowiedzi Markowi Piewce


Dys­ku­sja na temat homo­sek­su­ali­zmu, sto­sun­ku do osób homo­sek­su­al­nych, czy ich wyświę­ca­nia na duchow­nych trwa w teo­lo­gii chrze­ści­jań­skiej od kil­ku­dzie­się­ciu lat. Roz­ma­ite wspól­no­ty i Kościo­ły przyj­mu­ją róż­ne roz­wią­za­nia tej palą­cej kwe­stii. Nie ule­ga jed­nak wąt­pli­wo­ści, że nie­za­leż­nie od inten­cji chrze­ści­jan postu­lu­ją­cych “rów­no­upraw­nie­nie homo­sek­su­ali­stów” w życiu kościel­nym — spra­wa ta jest jed­nym z murów, jakie w przy­szło­ści będą dzie­lić chrze­ści­jan. Stąd felie­ton Mar­ka Piew­ki wyda­je się chy­bio­ny. Oczy­wi­ście trud­no nie zgo­dzić się z tezą, że w Koście­le […]


Dys­ku­sja na temat homo­sek­su­ali­zmu, sto­sun­ku do osób homo­sek­su­al­nych, czy ich wyświę­ca­nia na duchow­nych trwa w teo­lo­gii chrze­ści­jań­skiej od kil­ku­dzie­się­ciu lat. Roz­ma­ite wspól­no­ty i Kościo­ły przyj­mu­ją róż­ne roz­wią­za­nia tej palą­cej kwe­stii. Nie ule­ga jed­nak wąt­pli­wo­ści, że nie­za­leż­nie od inten­cji chrze­ści­jan postu­lu­ją­cych “rów­no­upraw­nie­nie homo­sek­su­ali­stów” w życiu kościel­nym — spra­wa ta jest jed­nym z murów, jakie w przy­szło­ści będą dzie­lić chrze­ści­jan. Stąd felie­ton Mar­ka Piew­ki wyda­je się chy­bio­ny.

Oczy­wi­ście trud­no nie zgo­dzić się z tezą, że w Koście­le rzym­sko­ka­to­lic­kim koniecz­ne jest upo­ra­nie się z głę­bo­kim kry­zy­sem wia­ry­god­no­ści wywo­ła­nym spra­wa­mi abp Paet­za czy austriac­kiej die­ce­zji. Nie trze­ba niko­go prze­ko­ny­wać, że zacho­wa­nie hie­rar­chii ame­ry­kań­skiej wobec przy­pad­ków pedo­fi­lii było god­ne naj­wyż­sze­go potę­pie­nia. To praw­da, i praw­dą jest, że dobrze jest naj­pierw zała­twić pew­ne spra­wy u sie­bie, a potem kry­ty­ko­wać innych.

Tyle, że mam wra­że­nie, że kry­ty­ko­wa­nie kogo­kol­wiek nie było celem Jana Paw­ła II. Cho­dzi­ło tu raczej o wska­za­nie, że już nie ekle­zjo­lo­gia czy dogma­ty­ka są głów­ną osią spo­ru mię­dzy chrze­ści­ja­na­mi, a moral­ność. To ona — jak to poka­zu­ją rów­nież spo­ry na naszej stro­nie — sta­nie się nowym wyznacz­ni­kiem chrze­ści­jań­skich soju­szy. I nie­za­leż­nie od tego, po któ­rej stro­nie sto­imy musi­my się z tym pogo­dzić.

Nie ma sen­su iro­ni­zo­wa­nie czy przy­wo­ły­wa­nie grze­chów innych. Trze­ba jasno spoj­rzeć praw­dzie w oczy: czas eku­me­nicz­nej idy­lii już się skoń­czył. Trze­ba usiąść do sto­łu i jasno poka­zać na czym pole­ga­ją róż­ni­ce w naszych dok­try­nach i na czym się one opie­ra­ją. Mam wra­że­nie, że ich źró­dłem jest antro­po­lo­gia. Jej zgłę­bia­nie jest więc zada­niem dla chrze­ści­jan i do roz­mów eku­me­nicz­nych. I tak odczy­ty­wał­bym papie­skie sło­wa.

Mil­cze­nie nato­miast nie jest wyj­ściem. Trze­ba roz­ma­wiać o tym, co nas dzie­li i jasno for­mu­ło­wać sto­ją­ce za tymi opi­nia­mi zało­że­nia. Kard. Joseph Rat­zin­ger to robi. Pora na angli­ka­nów.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.