Wolność słowa nie dla obrońców życia
- 27 stycznia, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Ograniczyć działalność obrońców życia i zakazać pewnych podejmowanych przez nich działań chciałaby rada miasta Wiedeń. Szczególnie irytują ją katolicy modlący się u drzwi klinik zabijających dzieci nienarodzone. Poinformowało o tym austriackie radio. Do kwietnia tego roku władze Wiednia chciałyby zakazać rozmów, jakie często przeprowadzają przed wejściem do klinik aborcyjnych obrońcy życia, z kobietami, które chcą wykonać zabieg przerwania ciąży. Niedopuszczalne w myśl nowego prawa ma być […]
Ograniczyć działalność obrońców życia i zakazać pewnych podejmowanych przez nich działań chciałaby rada miasta Wiedeń. Szczególnie irytują ją katolicy modlący się u drzwi klinik zabijających dzieci nienarodzone. Poinformowało o tym austriackie radio.
Do kwietnia tego roku władze Wiednia chciałyby zakazać rozmów, jakie często przeprowadzają przed wejściem do klinik aborcyjnych obrońcy życia, z kobietami, które chcą wykonać zabieg przerwania ciąży.
Niedopuszczalne w myśl nowego prawa ma być także wręczanie na ulicach figurek przedstawiających embriony ludzkie w wieku, w jakim dokonywana jest na nich aborcja.
Komentarz
Gratulujemy odwagi socjalistycznym politykom z Austrii. Czas skończyć z wolnością słowa i działania przez tych, którzy uważają, że nie wolno zabijać dzieci. Ich wroga działalność może doprowadzić do tego, że jakieś dziecko będzie żyło, a jego matka nie będzie cierpiała z powodu syndromu poaborcyjnego. Takiej zbrodni trzeba powiedzieć zdecydowane “nie”.
Jakby tego było mało rozdawania figurek dzieci nienarodzonych może uświadomić komuś, kogo zamordował dokonując aborcji, a to rodzić może wyrzuty sumienia. Na to nie można się zgodzić. Staromodnym wyrzutom sumienia z powodu mordów postępowi socjaliści muszą przeciwdziałać, tak jak tylko jest to możliwe.
Idąc dalej należy jak najszybciej nie tylko zakazać działań czy modlitwy obrońcom życia, ale także zamknąć ich w więzieniach. Tam, jeśli nie uda się ich zresocjalizować, możnaby ich poddać procedurze “dobrej śmierci”, która choć wykonana by była bez ich zgody — doskonale służyłaby postępowi ludzkości, a także im samym, sprawiając, że przestaliby wyznawać swoje antykobiece poglądy.
Jeśli sądzicie, że przesadzam, zwróćcie uwagę na fakt, że jak na razie wszystko zmierza w tym kierunku.