Wspólnota Anglikańska na granicy rozpadu?
- 18 października, 2004
- przeczytasz w 2 minuty
Wspólnota Anglikańska może się rozpaść, jeśli w opublikowanym jutro Raporcie komisji powołanej przez arcybiskupa Canterbury nie znajdą się kary dla biskupów popierających małżeństwa homoseksualne i wyświęcających aktywnego biskupa homoseksualisty — zapowiadają anglikańscy konserwatyści. Liberałowie tego kościoła ostrzegają natomiast, że jeśli komisja zdecyduje się na ukaranie Kościoła Episkopalnego — to oni gotowi są na schizmę. Niezależnie od wyniku tego sporu, jedno jest pewne dotyka on istoty tego, czym ma być […]
Wspólnota Anglikańska może się rozpaść, jeśli w opublikowanym jutro Raporcie komisji powołanej przez arcybiskupa Canterbury nie znajdą się kary dla biskupów popierających małżeństwa homoseksualne i wyświęcających aktywnego biskupa homoseksualisty — zapowiadają anglikańscy konserwatyści. Liberałowie tego kościoła ostrzegają natomiast, że jeśli komisja zdecyduje się na ukaranie Kościoła Episkopalnego — to oni gotowi są na schizmę. Niezależnie od wyniku tego sporu, jedno jest pewne dotyka on istoty tego, czym ma być Komunia Anglikańska oraz zagadnienia autorytetu arcybiskupa Canterbury, honorowego zwierzchnika anglikanów.
Biskupi afrykańscy, reprezentujący najszybciej rozwijające się Kościoły anglikańskie na świecie ostrzegają, że jeśli Komisja nie zdecyduje się na odpowiednie ukaranie liberałów kwestionujących tradycyjną chrześcijańską moralność to oni opuszczą Wspólnotę Anglikańską i powołają własne porozumienie. Kary mogą być rozmaite. Zdaniem Afrykańczyków dopuszczalne jest nawet wykluczenie biskupów episkopalnych i należących do Anglikańskiego Kościoła Kanady ze spotkań wspólnoty.
Liberałowie oraz umiarkowani konserwatyści mają nadzieję, że raport mimo wszystko zatrzyma Kościoły afrykańskie i nie dopuści do schizmy. Nawet gdyby się tak stało, już teraz doszło do praktycznej schizmy w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie zgadzające się z oficjalną linią Kościoła episkopalnego diecezje i parafie powołały alternatywną wobec oficjalnej strukturę, której bliżej jest do linii Kościołów afrykańskich, z którymi zresztą utrzymują ożywione kontakty niż do stolicy biskupiej w Canterbury, która stanowi duchowe centrum anglikanizmu.
Sytuację utrudnia jeszcze fakt, że poprzednik na stanowisku arcybiskupa Canternury obecnego, dość liberalnie nastawionego arcybiskupa Rowana Williamsa, George Carey pobłogosławił konserwatystów, którzy sprzeciwiają się swoim biskupom.
Wszystko wskazuje więc na to, że ostatecznie dojdzie do rozwodu, lub przynajmniej do separacji zwaśnionych stron. Afrykańscy konserwatyści mają już dość tego, że choć stanowią oni 30 milionów (spośród 70) wyznawców anglikanizmu, to hierarchia zachodnia w ogóle nie liczy się z ich zdaniem, odchodząc od zasad prawdziwego chrześcijaństwa.
Prawdopodobnie więc konserwatyści zdecydują się na zawieranie osobnych umów ze wspólnotami, akceptującymi tradycyjną moralność chrześcijańską, i w ten sposób doprowadzą do powołania nowej struktury zrzeszającej ortodoksyjnych moralnie anglikanów. Liberałowie zaś pozostaną w powoli wymierającej Wspólnocie Anglikańskiej, która moralnie coraz mniej ma wspólnego z przesłaniem Ewangelii.