Wstrzymać ingres
- 27 grudnia, 2006
- przeczytasz w 3 minuty
Atak nienawiści, haniebne publikacje, praktyki poprzedniego systemu – to najdelikatniejsze epitety, jakimi określili biskupi medialne doniesienia o domniemanej przeszłości abp. Stanisława Wielgusa. Problem polega na tym, że poza słownymi atakami hierarchia jak na razie nie zrobiła nic, by oczyścić atmosferę wokół biskupa-nominata. Prymas Polski kard. Józef Glemp, arcybiskupi Józef Życiński czy Sławoj Leszek Głódź kwestii lustracji w Kościele poświęcili część swoich pasterkowych kazań. — Mamy […]
Atak nienawiści, haniebne publikacje, praktyki poprzedniego systemu – to najdelikatniejsze epitety, jakimi określili biskupi medialne doniesienia o domniemanej przeszłości abp. Stanisława Wielgusa. Problem polega na tym, że poza słownymi atakami hierarchia jak na razie nie zrobiła nic, by oczyścić atmosferę wokół biskupa-nominata.
Prymas Polski kard. Józef Glemp, arcybiskupi Józef Życiński czy Sławoj Leszek Głódź kwestii lustracji w Kościele poświęcili część swoich pasterkowych kazań. — Mamy dość podważania dobrego imienia abp. Stanisława Wielgusa, a także innych biskupów i kapłanów, stających się ofiarą medialnej inkwizycji — grzmiał w czasie pasterki abp Głódź i dodawał: “Ubolewamy nad wielkim upokorzeniem, jakiego doznał nowy metropolita Warszawy, a tym samym cała nasza diecezja i ojczyzna. Mamy już dość haniebnego szkalowania, oskarżania i upadlania godności biskupa Kościoła katolickiego i obywatela Rzeczypospolitej”.
Ordynariusz warszawsko-praski posunął się nawet do absurdalnej sugestii, że doniesienia medialne czy publicystyczne komentarze poświęcone konieczności wyjaśnienia pewnych kwestii odnoszących się do przeszłości nowego metropolity warszawskiego, naruszają konkordat… Ciekawa to koncepcja oddzielenia Kościoła i państwa, ale szerzej w ogóle Kościoła, w której świeccy katolicy pozostają państwem, a Kościołem są tylko biskupi i wspierających ich księża… Ciekawa to wizja konkordatu, który ma zakazywać katolikom świeckim wypowiadania swojego zdania na temat biskupa, który ma się stać ich pasterzem! Czy rzeczywiście były biskup polowy chce sprowadzić Kościół do struktur wojskowych, w których przełożony ma zawsze rację, a szeregowiec ma prawo do milczenia?
Niezależnie jednak od ironii trudno nie dostrzec, że tyle mocnych słów skierowanych przeciwko zwolennikom lustracji w Kościele biskupi nie wypowiedzieli od dawna. Tyle, że słowa te wcale nie czynią sprawy jaśniejszej, bowiem niczego w gruncie rzeczy one nie wyjaśniają i nie prowadzą do oczyszczenia dobrego imienia nowego metropolity warszawskiego. Jeśli bowiem arcybiskup jest absolutnie niewinny – to powstaje pytanie, dlaczego nie podał „Gazety Polskiej” do sądu o zniesławienie, i dlaczego kościelna komisja lustracyjna – jeszcze przed planowanym ingresem – nie zajęła się przebadaniem dokumentów poświęconych przeszłości arcybiskupa…
Sam arcybiskup-nominat zaś, jeśli chce pozostać dla swoich wiernych autorytetem, także powinien zrobić wszystko, by jego ingres na nową stolicę biskupią – nie dokonywał się w cieniu teczki i niezwykle mocnych podejrzeń. Jeśli zatem jest przekonany, że jest absolutnie niewinny, powinien sam przesunąć termin ingresu (wyznaczony, przypomnijmy na 7 stycznia), by nic nie naruszało jego autorytetu biskupiego. Jeśli natomiast wie, że ma cokolwiek na sumieniu – to nie ma dla niego, i dla warszawskiego Kościoła lepszej drogi niż wyjaśnienie tego do końca, przeprosiny i ewentualna rezygnacja.
Udawanie, że nic się nie stało i gromienie zwolenników lustracji tylko pogorszy sytuację. Teczka biskupa Wielgusa, jeśli rzeczywiście istnieje, wypłynie wcześniej czy później. Jeśli zaś będzie w niej cokolwiek (podkreślam, jeśli będzie…), co potwierdzi oskarżenia „Gazety Polskiej”, to strata dla autorytetu Kościoła będzie ogromna. Bo okaże się nie tylko, że jeden z księży wykładowców KUL‑u upadł, ale też, że udało się wciągnąć kilku najważniejszych polskich hierarchów i samego papieża w obronę skóry danego agenta…
Dlatego trzeba nam się wszystkim bardzo mocno modlić o światło mądrości, wiary i odwagi dla naszego Kościoła, ale i działać, tak by sprawa abp Wielgusa nie pozostała niewyjaśniona! Dopóki się to nie stanie, nie powinno dojść do ingresu nowego metropolity warszawskiego.