Wszystkiemu winny pluralizm
- 17 sierpnia, 2006
- przeczytasz w 1 minutę
Islamski radykalizm nie rozpoczął się wraz z muzułmańskimi pretensjami wobec zachodniej polityki zagranicznej w Iraku czy Afganistanie – przekonuje na łamach The Daily Telegraph bp Michael J. Nazir-Ali, ordynariusz anglikańskiej Diecezji Rochester. Winę za deprawację młodych muzułmanów ponosi wielokulturowość – uważa hierarcha. Biskup podkreśla, że islam w Wielkiej Brytanii bardzo się zmienił. — Gdy byłem tutaj na początku lat 70. praktykowanie islamu zdominowane było przez sufizm, który był […]
Islamski radykalizm nie rozpoczął się wraz z muzułmańskimi pretensjami wobec zachodniej polityki zagranicznej w Iraku czy Afganistanie – przekonuje na łamach The Daily Telegraph bp Michael J. Nazir-Ali, ordynariusz anglikańskiej Diecezji Rochester. Winę za deprawację młodych muzułmanów ponosi wielokulturowość – uważa hierarcha.
Biskup podkreśla, że islam w Wielkiej Brytanii bardzo się zmienił. — Gdy byłem tutaj na początku lat 70. praktykowanie islamu zdominowane było przez sufizm, który był bardzo pobożny, ale apolityczny. Gdy powróciłem do Anglii pod koniec lat 80. sytuacja radykalnie się zmieniła.
Według hierarchy władze nie reagowały na budowanie meczetów w całym kraju, które obsadzano fundamentalistycznymi duchownymi. W imię wielokulturowości wspierano szkoły koraniczne, w których muzułmańscy uczniowie spędzali po sześć godzin dziennie ucząc się Koranu, islamskiej tradycji, a także regionalnych języków (…) Kulturowe dziedzictwo ludzi, którzy przybywają tutaj musi być uszanowane, jednak muszą oni być przygotowani do życia w społecznościach wielokulturowych, a nie tylko swoich własnych. Ich dzieci powinny uczęszczać do szkół, do których chodzą ci, którzy wywodzą się z kultury, udzielającej muzułmanom gościny – napisał bp Nazir-Ali.