Zwycięstwo rzymskich pałkarzy
- 15 stycznia, 2008
- przeczytasz w 3 minuty
Watykan odwołał planowaną na czwartek wizytę na rzymskim Uniwersytecie La Sapienza. Decyzja motywowana jest trwającymi od kilku dni protestami przeciwko wizycie Benedykta XVI na uczelni.- W rezultacie dobrze znanych wydarzeń tych dni związanych z wizytą Ojca Świętego na Uniwersytecie La Sapienza, do której miało dojść na zaproszenie jego magnificencji rektora w czwartek 17 stycznia, uznano za stosowne zrezygnować z tego wydarzenia — oświadczyła Stolica Apostolska w specjalnym komunikacie. Protesty rozpoczęły się […]
Watykan odwołał planowaną na czwartek wizytę na rzymskim Uniwersytecie La Sapienza. Decyzja motywowana jest trwającymi od kilku dni protestami przeciwko wizycie Benedykta XVI na uczelni.
- W rezultacie dobrze znanych wydarzeń tych dni związanych z wizytą Ojca Świętego na Uniwersytecie La Sapienza, do której miało dojść na zaproszenie jego magnificencji rektora w czwartek 17 stycznia, uznano za stosowne zrezygnować z tego wydarzenia — oświadczyła Stolica Apostolska w specjalnym komunikacie.
Protesty rozpoczęły się od listu wykładowców, którzy uznali, że murów uczelni nie może przekroczyć “reakcjonista” i “przeciwnik Galileusza”, jak dojmująco szczerze przedstawili Benedykta XVI. Później dołączyli do nich studenci, którzy rozpoczęli okupację siedziby rektoratu w proteście przeciw planowanej wizycie. Odpowiedzią Watykanu było jej odwołanie i przesłanie na ręce rektora uniwersytetu tekstu wystąpienia.
Komentarz
Profesorski sprzeciw wobec wizyty papieża na uniwersytecie, niesmaczne wybryki studentów i uznanie, że w mury uczelni “reakcjonista” wstępu mieć nie może — to bardzo zły znak dla Europy. Okazuje się bowiem (nie pierwszy raz), że dla pewnych środowisk katolicyzm, chrześcijaństwo czy w ogóle religia jest nie do zaakceptowania w sferze publicznej. Ludzie wierzący mają według nich siedzieć cicho, przepraszać za to, że żyją, a już broń Boże (ops, przepraszam za użycie słowa, które powinno być na publicznym indeksie) nie powinni móc wykładać czy choćby występować na uczelniach świeckich. Tam wstęp mieć powinni wyłączni ci, którzy wylegitymują się świadectwem braku chrztu (lub przynajmniej apostazji), zadeklarują ślepą wiarę w obowiązującą wersję mitu o Galileuszu i zapewnią, że są absolutnymi przeciwnikami katolickiej etyki.
Przesadzam? Oczywiście, ale nie za bardzo. Przypomnę tylko, że wcale nie jest to pierwszy przypadek uznania poważnie wyznawanego katolicyzmu za występek ograniczający prawa obywatelskie. Wcześniej ofiarą podobnego myślenia padł Rocco Butiglione, któremu nie dane było zajęcie ważnej funkcji unijnej tylko dlatego, że inni politycy wiedzili, jakie są jego poglądy religijne w sprawie grzeszności homoseksualizmu. Teraz powodem ograniczenia możliwości swobodnej wypowiedzi okazała się “reakcyjność” czy poglądy na temat Galileusza. Pozostaje czekać na dalszy postęp i rozwój pałkarskich metod dyskusji. Pomysłów jest wiele. Można wprowadzić getto ławkowe dla katolików, numerus clausus dla ludzi religijnych, ale też — wzorując się na starszych radykalnie antychrześcijańskich braciach ze Związku Sowieckiego w walce z reakcją — zwyczajnie zakazać praktykowania wiary. A papieża uczynić więźniem Watykanu, tak by nie mógł głosić swoich “antyhumanistycznych herezji”.
Szkoda też, że papież ostatecznie zrezygnował z wizyty na Uniwersytecie “La Sapienza”. Spotykanie się z intelektualnymi, ale i całkiem dosłownymi, pałkarzami nie należy wprawdzie do przyjemności, ale decyzja Stolicy Apostolskiej tylko ich ośmieli. Teraz już wiedzą oni, że głośnym krzykiem, knajackim zachowaniem i brutalną siłą można zdziałać wiele. I jak to z pałkarzami bywa nie zawahają się tej wiedzy wykorzystać. Idą ciężkie czasy dla ludzi wierzących, nie tylko dlakatolików.