Ukryty skarb – ekumeniczne spotkanie Taize w Birmingham

5

“Ukryty Skarb” (#HiddenTreasure) to temat weekendu ekumenicznego, który odbywa się właśnie w Birmingham, w Anglii. We współpracy z lokalnymi Kościołami różnych denominacji, Wspólnota z Taize zaprosiła młodych ludzi do udziału w spotkaniu, zorganizowanym w długi weekend, od 28 kwietnia do 1 maja.

Wczoraj, wraz z młodymi ludźmi z anglikańskiej diecezji St Albans i biskupem Michaelem (Hertford), miałem przyjemność uczestniczenia w jednodniowym programie przeznaczonym dla młodzieży w wieku 16-18 lat. Zostaliśmy bardzo ciepło przywitani (tradycyjnie kawą, herbatą i ciastkami) w anglikańskim kościele św. Marcina w samym centrum Birmigham. Spotkanie rozpoczęło sie od rozważania metodą lectio divina. Tematem było „odnajdywanie skarbu w naszym życiu”. Rozważaliśmy fragment z Ewangelii według św. Mateusza (25.34-46) i dzieliliśmy się naszymi spostrzeżeniami w małych grupach. Grupy były bardzo różnorodne. W mojej grupie była również młoda muzułmanka.

W drugiej części spotkania wysłuchaliśmy świadectwa byłej więźniarki, którą uratowała muzyka, i rozmawialiśmy na temat „spotykania Chrystusa w odrzuconych”. Słowo, które bardzo często pojawiało się w ustach prowadzących to kompost (z łac. composita, compositum – złączenie czegoś razem). Rozmawialiśmy na temat tego, w jaki sposób możemy użyć coś, co zostało już spisane na straty, tak, aby zmniejszyć ilość odpadów. Dyskusje okazały się bardzo kreatywne. Zawierały sugestie na temat tego, w jaki sposób zmieniać wygląd okolic, w których mieszkamy, ale również tego, w jaki sposób możemy lepiej zauważać tych, którzy w naszym sąsiedztwie zostali zapomniani, spisani na straty, i w jaki sposób możemy tym osobom pomagać. Na koniec otrzymaliśmy poczęstunek przygotowany przez ogólnokrajową inicjatywę, „Prawdziwe Śmieciowe Jedzenie” (The Real Junk Food Project), która zbiera „odpady” z supermarketów i rozdaje je bądź przetwarza, tak by marnować jak najmniej wciąż dobrego pożywenia. Poczęstunek bynajmniej nie był śmieciowy!

Oczywiście w sercu całego spotkania była modlitwa. Odbyła się dwa razy, w południe i wieczorem. Kościół był wypełniony młodymi ludźmi w wieku od 16 do 35 lat ze Zjednoczonego Królestwa i innych krajów (m.in. Finlandii, Niemiec, Polski). Modlitwa była prowadzona przez Braci z Taize, a wieczorem dołączyli do nas również liderzy lokalnych Kościołów (biskupi, moderatorzy, księża, pastorowie, etc.).

Na koniec modlitwy wieczornej Brat Alois wygłosił krótką refleksję, w której wspomniał m.in. o wyzwaniach, które stoją przed nami w świecie, w którym wielu ludzi nie dostrzega nadziei.

„Gdzie możemy znaleźć źródłó niezawodnej nadziei? Tylko w miłości i miłosierdziu Jezusa Chrystusa. Bóg jest miłością. […] Przyjmując Bożą miłość otwieramy się na piękno życia. […].”

O uchodźcach Brat Alois powiedział, że „jeśli nie zdobędziemy się na kontakt osobisty z imigrantami i uchodźcami to zawsze będzie wygrywał w nas lęk. To temat pełen skomplikowanych pytań, ale jedynie poprzez osobisty kontakt możemy znaleźć na nie odpowiedź. Poprzez taki kontakt może zrodzić się w nas duch przynależności, duch solidarności i nadziei. […] To Bóg was do nas przysłał. Tak mówię do uchodźców, których przyjęliśmy w Taize”.

Brat Alois wspomniał również skomplikowaną relację pomiędzy Zjednoczonym Królestwem, a Unią Europejską. „W naszym społeczeństwie jest wiele silnych napięć i konfliktów. Potrzeba, aby każdy z nas podjął mocną wewnętrzną decyzję, by nie poddawać się zniechęceniu, lecz by budować zaufanie i nadzieję. I w jakiejkolwiek sytuacji mielibyśmy się nie znaleźć, by zapuszczać coraz głębiej nasze korzenie w Ewangelii. Wiara i zaufanie Bogu nie mogą znaleźć się na marginesie naszych zainteresowań. Oznacza to stawianie Chrystusa, wciąż na nowo, w samym centrum naszego życia” [wolne tłumaczenie z notatek].

W spotkaniu nie zabrakło polskiego akcentu. Język polski było słychać nie tylko podczas czytań i modlitw, ale też w rozmowach uczestników. Brat Paolo, który jest Anglikiem, mówi również po polsku i bardzo było dla niego ważne, by polska społeczność w Birmingham aktywnie włączyła się w spotkanie.

Jeden z warsztatów, w którym uczestniczyłem, odbył się w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, Millenium House. Było to spotkanie na temat projektu o nazwie „Sanktuarium Św. Chada” (St Chad’s Sanctuary), w którym uchodźcy otrzymują schronienie i znajdują tak bardzo potrzebne im wsparcie. Młodzi ludzie dzielili się z nami wstrząsającymi historiami ze swojej drogi, którą przebyli z krajów ogarniętych dramatem wojny i zła. Obecnie ośrodek pomaga regularnie ok. 150 osobom, tyle samo osób otrzymuję lekcje języka angielskiego. Sanktuarium Św. Chada to jeden z wielu ukrytych skarbów, które można znaleźć w tym wielokulturowym mieście.

Niestety po modlitwie wieczornej musieliśmy wrócić do domów. Spotkanie w Birmingham trwa nadal. Dziś wieczorem, były arcybiskup Canterbury, Rowan Williams będzie mówił na temat chrześcijaństwa i przyjaźni z wyznawcami innych religii.

Spotkanie zakończy się modlitwą w rzymskokatolickiej katedrze św. Chada w poniedziałek rano.

>> Zdjęcia ze spotkania


galeria

  • Brat Alois powiedział: „jeśli nie zdobędziemy się na kontakt osobisty z imigrantami i uchodźcami to zawsze będzie wygrywał w nas lęk.” – to bardzo piękna postawa, tylko, że to muzułmańscy emigranci niosą w Europie w zamachach śmierć i zniszczenie… Czy brat Alois jest oderwany od rzeczywistości?

  • Fr Robert Kozak

    Jak dobrze Pan zna tą europejską rzeczywistość? Mieszkał Pan kiedyś przez dłuższy czas poza Polską, w wielokulturowym kotekście? Nieprawdą jest to, że „muzułmańscy emigranci niosą w Europie w zamachach śmierć i zniszczenie”. To zradykalizowani esktermiści stanowią zagrożenie, a nie muzułmanie. Wlaśnie takie wypowiedzi jak Pańska sieją ziarna strachu i powodują niszczenie wzajemnego zaufania. Integralną częścią rzeczywistości wspólnoty w Taize jest przyjmowanie osób, które uciekają przed wojną i prześladowaniem. Nie sianie strachu, lecz budowanie zaufania bez którego zdążamy w stronę przepaści.

  • Drogi Bracie Kozaku – na razie nie wygląda to dobrze – na razie relację są takie, ze muzułmanie w łagodniejszej wersji molestują gdzie popadnie – głównie zdarza im się to przy okazji Sylwestra w niemieckich miastach, lub przy wizycie na basenie… Na razie nie widać, by muzułmanie uciekali przed „wojną i prześladowaniem” – raczej wyszli „na rozkaz” z różnych obozów dla uchodźców po kilku letnim tam pobycie… Ciężko budować zaufanie z kimś takim, kto np. podcina gardło księdzu podczas mszy, jak we Francji, albo zabija polskiego kierowcę tira, żeby nią wjechać w ludzi na jarmarku, no nie?

  • Nie ja osobiście musiałem jej zaznać w Manchesterze – ale jak wiadomo, jest ona jaka jest…

  • Fr Robert Kozak

    Widzę, że lubi Pan mącić i siać niepokój. Z całego serca życzę niepowedzenia w takich Pańskich działaniach.