1. Niedziela Adwentu
- 25 listopada, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
“Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!“Mk 13,33–37 Żyjemy teraz. […]
Żyjemy teraz. Przeszłość już była, nic w niej nie zmienimy. Przyszłości jeszcze nie ma, i nic w niej nie zaplanujemy. Teraz zaczyna się zbawienie, teraz zaczyna się Królestwo Boże. Dlatego jeśli nie potrafimy, jak w Zen, żyć teraz, cieszyć się tę chwilą, którą właśnie w tej chwili daje nam Pan, jeśli zamiast pić herbatę, rozmyślamy o przyszłości lub rozdrapujemy stare rany, to w istocie śpimy, zamykamy się przed rzeczywistością, w której przemawia do nas Pan.
Jego słowa są zawsze niespodziewane. I padają z najmniej oczekiwanych stron. Chcemy poflirtować, pożartować, ale zamiast tego otrzymujemy istotną lekcję życia. Miało być inaczej, ale jest właśnie tak. Możemy być wściekli, rozżaleni, a możemy wsłuchać się w to, co jest do usłyszenia. Wykorzystać szansę, jaką daje nam Pan. Jeśli zaśpimy nie usłyszymy słów Pana. Jeśli ich nie usłyszymy — coś istotnego się nie wydarzy, i kto wie, czy nie przegramy swojej szansy.
Ale nawet jeśli takich szans przespaliśmy tysiące, jeśli nawet jak apostołowie w Ogrójcu śpimy nieustannie, a zaprzepaszczonymi szansami możemy wytapetować pokój swojego życia — to i tak nie wracajmy nieustannie do tego, co już niezmienne. Chwyćmy to teraz i zacznijmy na nowo. Trzykrotnie jak Piotr powtarzając “Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. I żyjąc, nie przyszłością, nawet jeśli jest to przyszłość eschatologiczna, ale teraźniejszością, dzisiejszym dniem, dzisiejszymi spotkaniami, rozmowami. Bo niebo albo zaczyna się teraz, albo nie ma go w ogóle. Bo Bóg jest w DrugimCzłowieku, albo nie ma Go wcale.Amen!