12. Niedziela po Trójcy Świętej — Drugi dotyk Boga
- 26 sierpnia, 2007
- przeczytasz w 6 minut
“I przybyli do Betsaidy. I przyprowadzili do niego ślepego, i prosili go, aby się go dotknął. A On wziął ślepego za rękę, wyprowadził go poza wieś, plunął w jego oczy, włożył nań ręce i zapytał go: Czy widzisz coś? A ten, przejrzawszy, rzekł: Spostrzegam ludzi, a gdy chodzą, wyglądają mi jak drzewa. Potem znowu położył ręce na jego oczy, a on przejrzał i został uzdrowiony; i widział wszystko wyraźnie. I odesłał go do domu jego, nakazując: Tylko do wsi nie wchodź.” […]
“I przybyli do Betsaidy. I przyprowadzili do niego ślepego, i prosili go, aby się go dotknął. A On wziął ślepego za rękę, wyprowadził go poza wieś, plunął w jego oczy, włożył nań ręce i zapytał go: Czy widzisz coś? A ten, przejrzawszy, rzekł: Spostrzegam ludzi, a gdy chodzą, wyglądają mi jak drzewa. Potem znowu położył ręce na jego oczy, a on przejrzał i został uzdrowiony; i widział wszystko wyraźnie. I odesłał go do domu jego, nakazując: Tylko do wsi nie wchodź.” Mk 8, 22–26
Kolejna historia, mówiąca o cudownym, niewyjaśnionym zjawisku, a to wszystko poprzez dotyk, a raczej dwa dotknięcia. Czym jest dotyk? Pytanie wydaje się banalne, ale jeśli się w nie wgłębimy to zobaczymy ogromną różnorodność dotyków. Dotyk jest przede wszystkim czymś zmysłowym, intymnym, kojącym, radosnym, może być ciepły, ale również zimny. Innymi słowy dotyk jest formą komunikacji, potrafi on bez słów wypowiedzieć to, czego nie da się wypowiedzieć, szczególnie w chwilach rozpaczy i żałoby, gdy żadne słowa nie wydają się być odpowiednie. Czuły dotyk matki wobec dziecka, dotyk ostatniego pożegnania, pierwszy dotyk zakochanych i wiele innych dotyków, które wzbudzać mogą radość i zachwyt, towarzyszą nam przez całe życie. Dotyk wyraża przywiązanie, miłość, sympatię, erotyzm. Dotyk onieśmiela, uskrzydla, dodaje odwagi, pociesza, uspokaja czy wreszcie zbliża.
Niestety dotyk, może mieć również negatywne znaczenie. Mówi się o złym dotyku, który w ramach społecznej kampanii do walki z przemocą wobec najbardziej bezbronnych, symbolizuje cierpienie, ból, wstyd i rozpaczliwe wołanie o pomoc. W Starym Testamencie dotyk występuje najczęściej w kontekście zakazów – prawo mojżeszowe zakazywały dotykania nieczystych zwierząt, przedmiotów i osób. Ich dotykanie wiązało się z rytualną nieczystością, wymagało odpowiedniej kwarantanny (por. 4 Mż 19, 22), a niekiedy powodowało poważne konsekwencje jak wykluczenie z życia społecznego. Zakaz dotykania wiązał się nie tylko z obawą przed grzechem, ale również przed sprofanowaniem świętości – niepowołanym nie wolno było dotykać świętych przedmiotów, dotykiem nie wolno było niszczyć podziału na to, co święte i grzeszne. Nie dotykaj mnie – mówił również Zmartwychwstały do Marii Magdaleny (J 20,17).
Kolejny cud, kolejna opowieść. Kolejne zdumienie, zachwyt i może tęsknota – czy i dziś, tutaj, teraz, nie mógłby nastąpić cud, cudowne przebudzenie zesłanie z nieba. Któż nie chciałby przeżyć cud, kto nie chciałby dotknąć się cudownych tajemnic, cudów doświadczyć? Cuda, cudeńka, małe cuda i duże cuda – porażają, wprawiają w osłupienie niezmiennie od założenia świata. Już na pierwszych kartach Pisma Świętego, już w pierwszych wersach jesteśmy świadkami cudów, które trwają aż do ostatniego zdania Biblii. Ileż dotyków, cudów i ile wrażeń!
Naszą opowieść można byłoby zakończyć stwierdzeniem, że scena uzdrowienia ślepego jest symbolem i wezwaniem do uzdrowienia duchowej ślepoty grzesznika. Z pewnością jest to słuszne stwierdzenie, jednak zbyt ogólne, nie uwzględniające cennych miniatur, tych szczególików na pierwszy rzut oka niewidocznych, pięknych małych szczegółów, które składają się na radość życia. Niemniej jednak warto wciąż przypominać o duchowej ślepocie, o tym, że współczesny świat zaślepiony samym sobą, zaślepiony bezwzględnością, pragnieniem zysku jest ślepy na Boga i jego słowa. Ale na chwilę odwróćmy to stwierdzenie – czy Bóg może być ślepy wobec człowieka? Otóż tak! Pięknie tę myśl ujęła św. Teresa z Lisieux: „Bóg jest ślepy, nie patrzy na nasze niedoskonałości, ale poprzez Chrystusa patrzy na nas w miłości.” Innymi słowy: Bóg oszalał z miłości, chce się dotknąć człowieka, chce uleczyć i uzdrowić. Oto sens Ewangelii! Oto cel Królestwa Bożego!
Jezus znów dokonuje cudu. Zanim to jednak nastąpi dzieje się coś dziwnego – Jezus bierze ślepca za rękę i wyprowadza go z Betsaidy. Dlaczego? Wielu badaczy biblijnych uważa, że Betsaida odrzuciła zwiastowanie Chrystusa o Królestwie Bożym, nawróceniu i pojednaniu, nie przyjęła jego słów. Obraził się? Głupio nie przemyślał sytuacji? Przecież mógł zaprowadzić ślepego na główny plac miasta, zwołać gapiów i uzdrowić nieszczęśnika, a wówczas sukces gwarantowany – tabuny nawróconych, cała Betsaida stanęłaby po stronie Jezusa. Stało się jednak inaczej. Jezus nie chce takiego rozgłosu. Nie chce, aby tłum skupił się na cudzie, zjawisku, które w nieoczekiwany sposób i wbrew prawom natury zmienia koleje losu. Jezusa nie interesuje sensacja, ale wyzwalająca prawda, która ma odmienić całego człowieka, a nie wprawiać go w osłupienie lub poprawiać samopoczucie. Jezus usuwa się w cień, na pustkowie i tam dokonuje cudu. Przez dotyk. I to nie jeden, ale dwa! Czy za pierwszym razem się nie udało? Czy Jezusowi coś się pomyliło? Cuda, małe cuda, wielkie cuda. Po drugim dotknięciu ślepy odzyskuje wzrok i otrzymuje nakaz: „Tylko do wsi nie wchodź”, nie rozpowiadaj, nie chwal się i nie rób sensacji, nie próbuj zainteresować ludzi cudem, skoro – jak możemy domniemywać – nie przejęły ich słowa Ewangelii o przybliżeniu się Królestwa Bożego. Zapomnij o cudzie, nie dotykaj się do bram miasta. Nie dotykaj tematu cudu. Czy uzdrowiony posłuchał nakazu Jezusa? Trudno powiedzieć. Jednak nie to jest tutaj istotne.
O wiele istotniejszy jest dotyk, a konkretnie dwa dotknięcia Jezusa, dwa dotknięcia Boga. Pierwszy dotyk – ten, po którym niewidomy zaczyna widzieć to właśnie próg nowego życia, preludium, początek – czasem przepełniony euforią, krótkotrwałym entuzjazmem, czasem wielką energią, która się zużywa i wypala. Pierwszy dotyk to również zaczątek Bożego działania, pierwszy krok, kiedy nie wszystko widać jeszcze wyraźnie, kiedy zaczyna się wzrost, człowiek zostaje wzbudzony i powołany do nowego życia. To nawrócenie, które dzieje się na różne sposoby – czasem w jednym momencie, a czasem jest skomplikowanym procesem.
Czym jest w takim razie drugi dotyk? Jeśli pierwszy dotyk jest początkiem drogi, wyzwoleniem, to drugi dotyk jest po prostu i aż czasem i doświadczeniem, całym doświadczeniem ze wszystkimi wzlotami i upadkami, nie jest bajkową historyjką usłaną różami, ale twardą, bolesną i czasami przygniatającą rzeczywistością, w której dotyk bliskiej osoby jest na wagę złota.
Drugi dotyk, to nasze codzienne życie, to otworzenie oczu na wszystko, co nie mieści się w ramach spektakularnego cudu. Drugi dotyk Boga to subtelne, pełne matczynej czułości objęcie Boga, drugi dotyk to całe pasmo dotyków – wielkich doświadczeń, złych i dobrych, które każde na swój sposób zbliżają nas do Jezusa, do dostrzegania świętych tajemnic, do dotknięcia się ich. Drugi dotyk to także działanie Ducha Świętego, abyśmy nie zwątpili, nie stanęli na drodze odurzeni powierzchownym cudem, ale byśmy poszli dalej. Cud w rozumieniu chrześcijańskim wskazuje poza siebie, kieruje myśli ku Panu Jezusowi. Tak jak zdrowie nie jest celem życia, tak i cud nie jest celem Chrystusowej Ewangelii. Zasadniczą i jedyną treścią chrześcijaństwa jest śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
Drugi dotyk jest również wezwaniem do wierności, do przeżywania wielkiej tajemnicy wiary, do odwagi wypłynięcia na głębie. W 2. Kor. 6,11–13 św. Paweł pisze do Kościoła w Koryncie: „Usta nasze otwarły się przed wami, Koryntianie, serce nasze szeroko się otwarło; nie u nas jest wam ciasno, ale ciasnota jest w sercach waszych; ponieważ zaś należy się odwzajemniać, przeto jak do dzieci m
ówię: Rozszerzcie i wy serca wasze.” Rozszerzyć serca na prawdziwy Boży cud, na Jego dotyk – na różne dotknięcia, jeden, dwa, trzy, czy miliony innych, jakich doświadczamy na co dzień. Rozszerzcie serca wasze! Przejrzyjcie na oczy, że oto Chrystus dotyka naszych oczu, abyśmy mogli zobaczyć nie tylko własną ślepotę, ale również zupełnie inną ślepotę: Boga zaślepionego miłością do człowieka. Amen.