4. Niedziela po Trójcy Świętej — źdźbło i belka w oku
- 4 lipca, 2009
- przeczytasz w 3 minuty
Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz. I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. Opowiedział im też podobieństwo: Czy może ślepy ślepego prowadzić? Czy obaj nie wpadną do dołu? Nie masz ucznia nad mistrza, ale należycie […]
Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz. I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.
Historia o źdźble i belce w oku stałą się już niemal przysłowiowa. Powtarzana jest również przez osoby, które się nawet nie orientują, skąd to porównanie przychodzi. Umiłowana przez kaznodziejów, zbyt często staje się probierzem moralizatorstwa, mimo że właśnie przeciwko niemu jest skierowana.
Co więcej, Jezusowe słowa bywają często i jednostronnie interpretowane jako sprzeciw wobec nazbyt łatwego osądzania innych. To tylko pół prawdy. To tak jakby stanąć w połowie drogi do celu i zrezygnować z dalszej podróży, poddając pod wątpliwość sens dotychczas odbytej drogi. Nie o łatwość osądzania tutaj chodzi. Nie łatwizna jest głównym tematem, a właśnie trudność. Zbyt pospieszna ocena bliźnich wiąże się przede wszystkim z odmową wejścia w głąb siebie – nie na modę dalekowschodnich mądrości o zjednoczeniu się z własnym „ja”, mistycznego zespolenia ciała i ducha, ale wejścia w głąb, które w rzeczywistości będzie prowadzeniem przez Ducha Świętego ku poznaniu własnej grzeszności. Nie inaczej jak poprzez Zakon i Ewangelię człowiek poznaje, jak bardzo jest zaplątany w samego siebie, poznaje rzeczywistość grzechu i w niej całego siebie. Odmowa wejścia w samego siebie powoduje surowość oceny i potępienia grzechu u wszystkich tylko nie u siebie.
Lekceważeniem istoty grzechu byłoby spisanie go do jednostkowych czynów lub, co grosza, pojedynczych osób. W pewnym sensie grzech jest „wspólnotowy”, bowiem dotyczyć wszystkich, także całej wspólnoty Kościoła – Ciebie i mnie. Odmowa spojrzenia na siebie przez pryzmat Zakonu i Ewangelii, co w najlepszym przypadku pociąga za sobą diagnozę źdźbła, jest również brakiem umiłowania i przyjęcia Ewangelii o Chrystusie. Nie bez powodu apostoł św. Paweł wypowiada przejmujące słowa: „Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy.” (1 Tm 1,15)
Historia o źdźble i belce w oku staje przed naszymi oczami, abyśmy dobrze z nich korzystali, abyśmy spojrzeli wpierw w siebie, prosząc Ducha Świętego o szczere rozpoznanie naszego grzechu, a następnie spojrzeli na bliźnich, by lepiej „jedni drugich brzemiona nosić” (Gal 6,2), jak mówią słowa biblijnego hasła tygodnia. Świadomość grzechu i jego wyznanie przed obliczem miłującego człowieka Boga jest jednym z wielu kroków, które zbliżają nas do niego, umożliwiają powrót do Pasterza. Słusznie zwiastował Izajasz: „Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga.” (59,1–2). Amen.
„Grzesznika niejednego przyjąłeś, o Panie! Daj mnie też, o mój Zbawco, ujrzeć zmiłowanie! Toć moja jest otucha, że Ty nas miłujesz, o jakżem więc szczęśliwy, że i mnie przyjmujesz.” Śpiewnik Ewangelicki 428,5
foto nr 1: pancheri.net