7. Niedziela po Trójcy Świętej — Dzień św. Marii Magdaleny
- 22 lipca, 2007
- przeczytasz w 6 minut
“Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest […]
“Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.” 2 Kor. 5,14–17
Zacznijmy wszystko od początku! Zacznijmy od nowa! Pouczeni błędami, ubogaceni mądrością życia, przykrych doświadczeń – zacznijmy wszystko od nowa! Stare puśćmy w niepamięć! Nie odwracajmy się za siebie! Patrzmy w przyszłość! Czyż to nie wspaniała perspektywa — szczególnie wtedy, gdy wydaje nam się, że lądujemy na dnie, więcej, gdy jakby na ciele i duszy czujemy nieznośny ból, niepokojący cios, nawałnicę myśli i refleksji, aż wreszcie pojawia się szansa na odbicie się od dna, wyjście na prostą, rozpoczęcia wszystkiego od nowa, aby nadrobić stracony czas, być może naprawić wyrządzone szkody, czy zrealizować skrywane dotąd marzenia. Rozpocząć wszystko od nowa!
Pismo Święte, ale również historia Kościoła, pełne są niezwykle interesujących postaci, które swoim życiem pokazały, że wszystko można zacząć od nowa. Wzmocnieni radykalną ufnością, obdarowani wielką nadzieją i inspirowani zdumiewającą miłością Boga ludzie ci zaświadczali o Jezusie Chrystusie, prowadzeni przez Ducha Świętego składali świadectwo o bezgranicznej wierności Boga, o Ewangelii, dzięki, której każde z nich mogło wszystko rozpocząć od nowa. Święci, bo o nich tu mowa, przez wieki byli i są przykładem wiary, a przede wszystkim żywym dowodem działania Boga w świecie i dla dobra człowieka.
Kim są ci święci? W tym roku w 7. Niedzielę po Trójcy Świętej, przypada równocześnie wspomnienie Marii Magdaleny, jednej z centralnych postaci czterech ewangelii – to właśnie ona, przepełniona żałobą po utracie ukochanego Nauczyciela udała się do grobu, by namaścić Jego ciało. Ujrzała odwalony kamień i spostrzegła, że grób jest pusty: „Ale Maria stała zewnątrz grobu i płakała. A płacząc nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli siedzących, jednego u głowy, a drugiego u nóg, gdzie leżało ciało Jezusa. A ci rzekli do niej: Niewiasto! Czemu płaczesz? Rzecze im: Wzięli Pana mego, a nie wiem, gdzie go położyli. A gdy to powiedziała, obróciła się za siebie i ujrzała Jezusa stojącego, a nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł jej Jezus: Niewiasto! Czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona, mniemając, że to jest ogrodnik, rzekła mu: Panie! Jeśli ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go wezmę. Rzekł jej Jezus: Mario! Ona obróciwszy się, rzekła mu po hebrajsku: Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu!” (J 20,11–16)
Maria rozpoznała Zmartwychwstałego Chrystusa, przepełniona ogromną radością, wręcz euforią i niebywałym błogosławieństwem zaniosła Ewangelię uczniom: Pan Zmartwychwstał! Cieszcie się! On prawdziwie zmartwychwstał! Nikt nie chciał jej uwierzyć, jej, kobiecie, mimo że to ona, w przeciwieństwie do apostołów nie opuściła Jezusa, gdy konał na krzyżu. Nie bez powodu wschodnia tradycja chrześcijańska nazywa św. Marię Magdalenę, apostołką albo po prostu św. Marią Magdaleną Równą Apostołom. Wydarzenie zmartwychwstania odmieniło jej życie, wlało w nie nadzieję, zupełnie inną, niewyobrażalną przestrzeń wiary, której nie sposób zmierzyć, zweryfikować, poddać badaniom, potwierdzić za pomocą naukowych dowodów. Wszystko zaczęło się od nowa. Prosta kobieta, prosta Żydówka stała się pierwszym zwiastunem Ewangelii. Uwierzyła w Ewangelię i odtąd nic już nie było takie same, wszystko stało się nowe, stare przeminęło. Chrystus przecież zmartwychwstał!
Co więc z tymi świętymi? Zgodnie z tym, czego naucza Pismo Święte świętymi są wszyscy wierzący w Jezusa Chrystusa. Tylko tyle i aż tyle. „Tylko” ponieważ świętość człowieka przed Bogiem nie zależy od kościelnych ceremonii, rozbudowanego procesu kanonizacyjnego, prowadzącego do „wyniesienia na ołtarze”, a „aż tyle” ponieważ powołanie do świętości jest misją każdej i każdego z nas na całe życie, powołaniem, w które w sposób szczególny otrzymujemy poprzez łaskę związaną z chrztem świętym – przypomnijmy sobie słowa Izajaszowego proroctwa: „Nie bój się, nazwałem cię twoim imieniem, moim jesteś!” (Iz 43,5a). Świętość, do jakiej wzywa nas Pan pokazując nam świadków wiary, jest codziennym ZAPROSZENIEM do świętości, do codziennego, nieustannego nawrócenia, oddawania się Bożej opiece. Bóg kładzie nam na ręce bezcenny skarb, skarb wielki, ale zarazem bardzo subtelny i delikatny – to wiara, która może góry przenosić, wiara, która w momentach niespodziewanej rozpaczy otwiera ocean nadziei, ale to także dar, który wymaga nieustannej troski.
Święci? Niektórzy mogą powiedzieć: oni są lepsi, doskonalsi, dostojni i tak nieosiągalnie święci, uodpornieni na wstrząsy, powodowane wątpliwościami. Czy tak jest naprawdę? Spójrzmy na ap. św. Pawła – kiedyś prześladowca i morderca pierwszych chrześcijan, św. Piotr – zdrajca, który zaparł się swojego Pana, św. Tomasz – niedowiarek, który żądał dowodów na zmartwychwstanie, czy właśnie św. Maria Magdalena, z której Jezus wypędził demony, a którą tradycja zachodnia łączyła niekiedy z jawnogrzesznicą. Każde z nich dalekie było od kryształowego ideału, nie miałoby dobrych referencji w konkursie na święte życie, z pewnością nie odpowiadałoby surowym normom niektórych moralizatorów, których nie brakuje także obecnie, także w Polsce. A mimo to Pan Bóg posłużył się nimi, grzesznikami w Dziele Wielkiego Miłosierdzia i Odkupienia. Wspominamy ich, i nie tylko ich, bo również wiele innych znaczących postaci ze starożytnej, średniowiecznej, reformacyjnej, czy współczesnej historii Kościoła, aby karmić się ich świadectwem i dziękować Bogu za to, że zwraca się ku grzesznikowi, że pozwala wszystko rozpocząć od nowa. Dziękować należy Bogu także za innych świętych, za nasze siostry i braci w wierze, którzy stają na naszej drodze i pomagają nieść nam krzyż.
Święci są przykładem wiary, zachętą i zaproszeniem do działania. Życiem swoim wskazują na Chrystusa. Bowiem tylko Chrystus jest źródłem wszelkiej świętości, tylko On daje moc, siłę i nadzieję, tylko On uzdalnia w cudowny sposób do świętości i tylko ku Niemu dążyć powinno serce grzesznika. Dzieło odkupienia, którego On tylko dokonał, stało się naszym udziałem od narodzin aż poza grób: „Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony”.
Wspomnienie św. Marii Magdaleny zbiega się w tym roku w kalendarzu liturgicznym Kościoła luterańskiego z 7. Niedzielą po Trójcy Świętej. Tydzień temu rozważaliśmy dar Przymierza, którym jest Chrzest Św. Dzisiejsza Ewangeliato dobrze znana opowieść o nakarmieniu pięciu tysięcy. Jest ona pięknym obrazem, który nie tylko zachęca nas do sprawowania dzieła miłosierdzia, ale przede wszystkim ma przypomnieć, że sam Chrystus jest Chlebem Żywota, jego Słowa są cudownym pokarmem, dzięki któremu wiara nie ustaje, odradza się wciąż na nowo, kwitnie, rośnie jak zielona i pachnąca trawa nad brzegiem morza. Obraz ten kieruje myśli ku Wieczerzy – tej, którą Jezus spożywał z tłumem, tej, którą spożywał z uczniami i Matką swoją w wieczerniku i ku naszej Eucharystii, Dziękczynieniu, Wieczerzy Pańskiej, w której Zbawiciel oddaje się nam, karmi nas swoim Ciałem i Krwią, odpuszcza grzechy, łączy nas ze sobą i daje przedsmak jeszcze jednej Wieczerzy radości w niebie, w której, daj Panie Boże, będziemy wszyscy kiedyś uczestniczyć. To właśnie podczas tej Wieczerzy w sposób niezwykle szczególny Bóg na nowo zaprasza nas do pełnej wspólnoty, zachęca, abyśmy jeszcze raz wszystko na nowo rozpoczęli. Amen.