Ekumenizm w Polsce i na świecie

Być chrześcijaninem w sytuacji ostatecznej


Tej książ­ki nie da się czy­tać ina­czej niż jed­nym tchem. “Tchnie­nie Daru. Dzien­nik bra­ta Chri­to­phe­’a mni­cha z Tibh­ri­ne” to bowiem zapi­ski chrze­ści­ja­ni­na i mni­cha, któ­ry lata swo­je­go życia spę­dził w Algie­rii, by w niej tak­że oddać swo­je życie, zamor­do­wa­ny przez islam­skich fun­da­men­ta­li­stów.Ponad dwie­ście stron książ­ki to histo­ria Kościo­ła męczen­ni­ków. Na kolej­nych stro­nach powra­ca infor­ma­cja: dziś zgi­nę­li… i nazwi­ska. Cza­sem dwa, cza­sem trzy, nie­kie­dy wię­cej. Księ­ży, zakon­ni­ków, zakon­nic, […]


Tej książ­ki nie da się czy­tać ina­czej niż jed­nym tchem. “Tchnie­nie Daru. Dzien­nik bra­ta Chri­to­phe­’a mni­cha z Tibh­ri­ne” to bowiem zapi­ski chrze­ści­ja­ni­na i mni­cha, któ­ry lata swo­je­go życia spę­dził w Algie­rii, by w niej tak­że oddać swo­je życie, zamor­do­wa­ny przez islam­skich fun­da­men­ta­li­stów.

Ponad dwie­ście stron książ­ki to histo­ria Kościo­ła męczen­ni­ków. Na kolej­nych stro­nach powra­ca infor­ma­cja: dziś zgi­nę­li… i nazwi­ska. Cza­sem dwa, cza­sem trzy, nie­kie­dy wię­cej. Księ­ży, zakon­ni­ków, zakon­nic, któ­rych jedy­ną winą było to, że chcie­li pozo­stać z ludź­mi powie­rzo­ny­mi im przez Chry­stu­sa nawet w nie­ko­rzyst­nych oko­licz­no­ściach poli­tycz­nych. Nie­kie­dy ten obraz zosta­je prze­ła­ma­ny obec­no­ścią kogoś z zewnątrz, kto radzi, poucza i umac­nia — w ogó­le nie mając poję­cia o co cho­dzi. A nie­kie­dy głos praw­dy sły­chać z przy­wo­ła­nych słów pro­ste­go muzuł­mań­skie­go rol­ni­ka.


Ale ta zewnętrz­na stro­na opo­wie­ści bra­ta Krzysz­to­fa nie jest naj­waż­niej­sza. Ona wpraw­dzie wcią­ga, jej szu­ka się przy pierw­szej lek­tu­rze, ale przy kolej­nych nie mniej istot­ne sta­je się wej­ście w powol­ne odsła­nia­ną głę­bie myśli tra­pi­sty. W jej zra­nie­nia, źró­dła, korze­nie i wypły­wa­ją­ce z nich wnio­ski. A potem wra­ca się do niej jesz­cze raz, wychwy­ty­wać frag­men­ty, któ­re poru­szy­ły ser­ce, z któ­ry­mi się nie zga­dza­my, albo te, któ­re zawie­ra­ją intu­icję, do któ­rej war­to wró­cić.


Za ser­ce chwy­ta­ją roz­wa­ża­nia, czy mni­si powin­ni byli, czy mogli wyje­chać z Algie­rii. I odpo­wie­dzi, któ­re bazo­wa­ły wca­le nie na wła­snym inte­re­sie, ale na pro­stych sło­wach algier­skich, muzuł­mań­skich przy­ja­ciół, któ­rzy patrząc im w oczy mówi­li: “jeże­li wyje­dzie­cie, odbie­rze­cie nam swo­ją nadzie­ję i pozba­wi­cie nas naszej wła­snej nadziei”. A nie­co dalej reflek­sja o tym, że to, co robią w Algie­rii tra­pi­ści może być nie­bez­piecz­ne tak­że w innych kra­jach, jest nie­bez­piecz­ne wszędzie:“Modlić się. W Jero­zo­li­mie, Liba­nie, Algie­rii, Sara­je­wie… wszę­dzie jest to nie­bez­piecz­ne. Modlą­cy się jest łatwym łupem, jest bez­bron­ny” — notu­je brat Krzysz­tof.


Trud­no też nie zatrzy­mać się nad zapi­sa­nym na rok przed porwa­niem i mor­dem komen­ta­rzem do ewan­ge­licz­nych słów “Miłuj­cie nie­przy­ja­ciół waszych”. “Cho­dzi o miłość: bez wyjąt­ków, bez ogra­ni­czeń. Miłość bez­mier­ną. Modli­twa za tam­tych, któ­rzy zabi­ja­ją czło­wie­ka — choć jesz­cze nie zagro­zi­li nam bez­po­śred­nio, pomi­mo bro­ni, któ­rej nie­wąt­pli­wie goto­wi byli prze­ciw nam użyć — potrzy­mu­je naszą więź z nimi”… Więź, któ­ra zapro­wa­dzi­ła ich do śmier­ci, któ­rą — jak sami się o to wie­lo­krot­nie modli­li — potra­fi­li przy­jąć bez nie­na­wi­ści.


Ale w “Tchnie­niu Daru” nie bra­ku­je też ele­men­tów mniej wznio­słych, a zupeł­nie zwy­czaj­nych. Brat Krzysz­tof zma­ga się z pra­gnie­niem ojco­stwa, ma dość modli­twy chó­ro­wej, a nie­kie­dy wspo­mi­na burz­li­wą mło­dość i odrzu­co­ną miłość. Sło­wem świa­dec­two dość typo­we­go dla męż­czy­zny po czter­dzie­st­ce kry­zy­su toż­sa­mość. No może nie zupeł­nie typo­we­go, bo doświad­cza­ne­go przez tra­pi­stę, we wspól­no­cie, w któ­rej zawsze moż­na stra­cić życie.


Tchnie­nie Daru. Dzien­nik bra­ta Chri­sto­phe­’a, mni­cha z Tibhi­ri­ne, tłum. J. Moder­ski, Poznań 2008.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.