Duńska parafia poszukuje “wierzącego” proboszcza
- 31 stycznia, 2013
- przeczytasz w 1 minutę
Rada parafialna luterańskiej parafii w Mejdal w Danii ogłaszając wakat na stanowisku proboszcza nie spodziewała się zapewne tak wielkiego zainteresowania swoją ofertą. Nie byłoby w niej nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że jednym z głównych wymogów stawianych kandydatowi było to, aby był „wierzący” (sic!), co wywołało spore kontrowersje. Warunek postawiony przez Radę parafialną tak wyjaśnił jej przewodniczący Karl Pedersen: „Napisaliśmy o tym, aby podkreślić, że chcemy mieć wierzącego pastora. Powinno […]
Rada parafialna luterańskiej parafii w Mejdal w Danii ogłaszając wakat na stanowisku proboszcza nie spodziewała się zapewne tak wielkiego zainteresowania swoją ofertą. Nie byłoby w niej nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że jednym z głównych wymogów stawianych kandydatowi było to, aby był „wierzący” (sic!), co wywołało spore kontrowersje.
Warunek postawiony przez Radę parafialną tak wyjaśnił jej przewodniczący Karl Pedersen: „Napisaliśmy o tym, aby podkreślić, że chcemy mieć wierzącego pastora. Powinno to być oczywiste, ale dla nas wcale nie jest to takie pewne. Wciąż mamy w pamięci przypadek Grosbølla i zdajemy sobie sprawę, że pośród duchownych istnieją bardzo różne poglądy na temat chrześcijaństwa i ewangelii”.
Pastor Thorkild Grosbøll stał się znany w całej Danii, gdy w 2003 roku w swojej książce przyznał, że nie wierzy w „Boga Stwórcę, który działa w świecie”, by następnie w jednym z wywiadów prasowych stwierdzić, że „Bóg należy do przeszłości. Jest tak staroświecki, że jestem zdumiony jak ludzie żyjący we współczesnym świecie mogą w niego wierzyć. Mam dość pustych słów o cudach i życiu wiecznym”. Prezentowane przez niego poglądy wywołały zdecydowaną reakcję władz kościelnych, które nakazały nadzór biskupa nad jego posługą trwający aż do przejścia Grosbølla na emeryturę w 2008 roku.