Ekumenizm i młodzież
- 18 września, 2009
- przeczytasz w 3 minuty
W dniach 6–8 września w Krakowie i w Oświęcimiu wydarzyła się cudowna rzecz. Przedstawiciele wszystkich znaczących religii modlili się o pokój. Wspólnie obradowali chrześcijanie, Żydzi, muzułmanie, buddyści, szintoiści, i nawet jeśli dla części z nich była to „pokazówka”, to i tak na takich spotkaniach może zrodzić się wiele dobra. Kongresowi nie towarzyszyławłaściwa, moim zdaniem,oprawa medialna, dzięki której z ideą pokoju ponad podziałami religijnymi mogliby się zapoznać przeciętni „Kowalscy”. Wielka […]
W dniach 6–8 września w Krakowie i w Oświęcimiu wydarzyła się cudowna rzecz. Przedstawiciele wszystkich znaczących religii modlili się o pokój. Wspólnie obradowali chrześcijanie, Żydzi, muzułmanie, buddyści, szintoiści, i nawet jeśli dla części z nich była to „pokazówka”, to i tak na takich spotkaniach może zrodzić się wiele dobra.
Kongresowi nie towarzyszyławłaściwa, moim zdaniem,oprawa medialna, dzięki której z ideą pokoju ponad podziałami religijnymi mogliby się zapoznać przeciętni „Kowalscy”. Wielka szkoda, zwłaszcza, że są to wartości szczególnie bliskie młodym ludziom.
Z rozmów z młodzieżą wiem, ze są zainteresowani zarówno religioznawstwem ogólnie pojętym, jak i relacjami pomiędzy wyznaniami chrześcijańskimi. Może gdybyśmy w domu, w szkołach i w parafiach częściej dyskutowali, to przyczyniłoby się to do umocnienia w wierze, jednocześnie przygotowując młodych ludzi na spotkania z przedstawicielami innych religii – spotkania bez wrogości, spotkania godnych świadków Jezusa z braćmi w Adamie. Takie rozmowy rozwiałyby też wątpliwości, co do otwartości naszego Kościoła na chrześcijan innych wyznań i posądzenia o brak szacunku dla ludzi innych religii. Myślę, że dialog z młodzieżą i rozwianie stereotypu „moherowego beretu” (bez urazy) uratuje wielu młodych ludzi przed odejściem z Kościoła lub całkowitą obojętnością na sprawy wiary.
Pokazujmy młodzieży, że miłość bliźniego, to nie tylko uśmiechy dla sąsiadów z osiedla, ale faktyczna tolerancja i braterstwo ludzi dobrej woli. Przestrzegajmy ich przed niebezpieczeństwami, na jakie mogą być narażeni w młodzieńczych „wędrówkach serca”, ale nie mówmy, iż każdy, kto ćwiczy jogę jest złym człowiekiem. Z drugiej strony ubolewam nad tym, iż często tolerujemy istnienie grup pseudokibiców, dla których podstawą istnienia jest nacjonalizm i antysemityzm. Nie uspokajajmy się stwierdzeniem, że to tylko poza i „głupie gadanie”.
Warto młodzieży pokazywać porozumienie ponad podziałami religijnymi. Może gdyby tak spotykali się młodzi ludzie różnych wyznań i religii, gdyby ze sobą rozmawiali, to za kilkadziesiąt lat nikomu nie przyszłoby do głowy walczyć w „świętej wojnie”. Jest to sposób na szerzenie wolności rozumianej najbardziej fundamentalnie – wolności serca. Wiemy przecież z własnego narodowego doświadczenia ostatnich kilkudziesięciu lat, że taka wolność przynosi owoce wolności religijnej, politycznej i gospodarczej. Świat bez wojen i bez wyzysku — niech zacznie się od świata bez barier i nienawiści pomiędzy katolikami i prawosławiem, pomiędzy katolikami i Żydami, pomiędzy Żydami i buddystami.
Skoro mogą się spotkać i wspólnie modlić wszyscy przywódcy chrześcijaństwa, to czemu koleżanka mojej córki sądziła, że nawiedzenie cerkwi jest grzechem? Przekazujmy młodym ludziom idee ekumenizmu, a nie usłyszymy od nich oskarżenia o izolacjonizm i wrogie nastawienie do innych wyznań. Nie zapomnijmy jednocześnie przekazać im tych prawd wiary, które jednoznacznie wskazują na chrześcijaństwo, jako na wiarę Dzieci Bożych – nie robaczków pełzających po pustyni. To chrześcijanie przyjmują do swego serca Pana Boga, nie zapominając nigdy o własnej grzeszności. Podziwiam katechetów, którzy starają się przekazać młodym ludziom rzetelną wiedzę o religiach i często muszą pokonywać stereotypy, które tak bardzo przeszkadzają w wychowaniu wyznawców Tego, który przekazał nam, byśmy „miłowali bliźniego swego jak siebie samego”. Jeśli młodzi chrześcijanie będą rozmawiać z młodymi muzułmanami i buddystami, i szanować ich jako ludzi, to za kilkadziesiąt lat nie będzie już prześladowań religijnych. W młodych ludziach jest silna potrzeba przynależenia do grupy – dajmy im szansę przynależenia do grup otwartych na świat i ludzi.
Monika