Judaszomanii ciąg dalszy
- 22 marca, 2007
- przeczytasz w 2 minuty

Judasz był najmądrzejszym i najlepiej wykształconym z apostołów; nie zdradził, a jedynie pomagał zrealizować misję mesjańską Jezusa Chrystusa, nie popełnił samobójstwa, a ukrył się przed zawiścią innych apostołów we wspólnocie esseńczyków. Taki obraz dziejów Judasza wyłania się z książki Jeffreya Archera „Ewangelia według Judasza”.
Judasz był najmądrzejszym i najlepiej wykształconym z apostołów; nie zdradził, a jedynie pomagał zrealizować misję mesjańską Jezusa Chrystusa, nie popełnił samobójstwa, a ukrył się przed zawiścią innych apostołów we wspólnocie esseńczyków. Taki obraz dziejów Judasza wyłania się z książki Jeffreya Archera „Ewangelia według Judasza”.
Na najnowszą książkę Jeffreya Archera nie warto tracić czasu. To, co jest w niej ciekawego można przeczytać (o wiele lepiej i głębiej napisane) w zwyczajnych Ewangeliach Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Dodatki brytyjskiego pisarze są zaś na tyle pretensjonalne i pozbawione znaczenia, że nie warto nawet zaprzątać sobie nimi głowy. Nie trudno się domyśleć bowiem, że jak zdecydowana większość współczesnych pisarzy Archer nie wierzy w zmartwychwstanie (a przynajmniej nie wierzy w nie Judasz), w Bóstwo Chrystusa czy choćby w doświadczenie Zesłania Ducha Świętego. Wszystko to dla niego, a przynajmniej dla jego powieściowego alter ego Judasza jest fikcja wymyślona przez nawiedzonych apostołów.
Kim zatem jest dla niego Jezus? Nietrudno odgadnąć, że wielkim człowiekiem, prorokiem, któremu nie powiodło się nauczanie, wielkim mistrzem życia duchowego i moralnego. Niestety w wydaniu Archera nawet cytowane fragmenty nauczania Jezusa przekształcają się w liberalno-new age’owe slogany, które nie mają w sobie nic z głębi rzeczywistego nauczania rabbiego z Nazaretu.
Drażniące jest także nieustanne stylizowanie króciutkiego i banalnego dziełka brytyjskiego pisarza na tekst niemal objawiony. Podzielono go bowiem nie tylko na rozdziały, ale i na wersety, tak by nawet z wyglądu wyglądał jak tekst objawiony. Problem w tym, że takie sztuczki nie na wiele się zdadzą. „Ewangelia według Judasza” i tak pozostaje tym, czym jest, czyli nudnym tekstem, człowieka, który zupełnie nie zrozumiał nie tylko Jezusa Chrystusa, ale nawet dramatu Judasza. To niezrozumienie nie przeszkadzało mu jednak w zrealizowaniu pragnienia zarobienia kilku funtów. A ten jego zarobek jest jedynym zyskiem, jaki ktokolwiek będzie miał z powstania tej książki.
J. Archer, Ewangelia według Judasza, tłum. K. Zarzecki, Poznań 2007.