Kościół i Liturgia — kilka myśli na zakończenie Roku Pieśni i Liturgii Ewangelickiej
- 18 grudnia, 2007
- przeczytasz w 7 minut

Dobiegający końca rok 2007 poświęcony był w Kościele Ewangelicko-Augsburskim w Polsce “Pieśni i Liturgii Ewangelickiej”. Była to kolejna okazja, aby na nowo przypomnieć najistotniejsze zagadnienia ewangelickiej duchowości, ale również, aby porozmawiać o wyzwaniach i problemach, które dotyczą każdej parafii w wymiarze liturgicznym.
Dobiegający końca rok 2007 poświęcony był w Kościele Ewangelicko-Augsburskim w Polsce “Pieśni i Liturgii Ewangelickiej”. Była to kolejna okazja, aby na nowo przypomnieć najistotniejsze zagadnienia ewangelickiej duchowości, ale również, aby porozmawiać o wyzwaniach i problemach, które dotyczą każdej parafii w wymiarze liturgicznym.
Tak powinno dziać się na nabożeństwie, że nasz ukochany Pan sam rozmawia z nami poprzez swoje Święte Słowo, a my odpowiadamy mu poprzez modlitwę i pieśni pochwalne – takimi słowami określił istotę i cel prawdziwego nabożeństwa ks. dr Marcin Luter. Powyższe słowa, choć nieco ogólne, zakładają oczywiste dla Lutra życie liturgiczne Kościoła, który zbiera się wokół Słowa, zarówno tego niewidzialnego (zwiastowanie) oraz widzialnego (sakramenty). To, co było zrozumiałe dla Lutra i jeszcze dla wielu pokoleń po nim, nie jest tak oczywiste dla współczesnego człowieka.
Prawdziwa liturgia
W Nowym Testamencie pojęcie liturgii (leiturgeia) zatraca kultyczne znaczenie Starego Testamentu i nabiera nowego — staje się uwielbianiem boskich tajemnic w Duchu i w prawdzie. Przedarta w momencie śmierci Chrystusa na krzyżu Golgoty na wpół zasłona, oddzielająca święte świętych od pozostałej części świątyni symbolizuje zniesienie kultu ofiarniczego, a przede wszystkim przełamanie przepaści grzechu między człowiekiem a Bogiem, który sam zstępuje w otchłań śmierci, by człowiek mógł doświadczyć pojednania ze swoim Stwórcą.
Nowotestamentowe rozumienie leiturgeia różni się od starotestamentowego nie tylko ze względu na porzucenie kultu ofiarniczego. Radykalizm śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa wprowadza nowy wymiar do życia Kościoła. Poprzez Świętość, która oświeca każdego człowieka (por. Jan 1,9; 8,12) horyzont załamał się i niebo stało się udziałem grzeszników. Pięknie wyraża to kanon, który prawosławni śpiewają po przyjęciu Komunii Św.: „Widzieliśmy światłość prawdziwą, przyjęliśmy Ducha z niebios, znaleźliśmy wiarę prawdziwą, kłaniamy się niepodzielnej Trójcy, albowiem Ona nas zbawiła.”
Doświadczanie liturgii pomaga również zrozumieć duchowe dziedzictwo Reformacji. Często pojawia się fałszywa opinia, jakoby Luter zwalczał Tradycję, a „prawdziwie protestanckie” nabożeństwo powinno być odarte ze zmysłowości. Zbyt często liturgia traktowana jest jako balast, zbędny dodatek do kazania, który może wręcz zasłaniać zwiastowanie Słowa Bożego. Oceny takie doprowadziły do ogromnego zubożenia reformacyjnego przepowiadania Ewangelii. Na szczęście wrażliwość na piękno liturgii odradza się, szczególnie w tych Kościołach, które od wielu lat odnotowują systematyczny spadek wiernych. Zwrócenie uwagi na duchowe bogactwo wspólnej modlitwy Kościoła w oparciu o świadectwo matek i ojców wiary, staje się coraz częściej nieodłącznym elementem świadczenia o Jezusie Chrystusie.
I tak lutowe wydanie „The Lutheran”, organu prasowego Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła w Ameryce (ELCA), poświęcone było w dużej mierze liturgii. Dla niektórych liturgia jest sposobem połączenia duchowości z tradycją Kościoła. Otwiera nas na coś, co jest większe od nas samych, umiejscawia nas w relacji z Bogiem poprzez słowa modlitwy mówione i śpiewane od wieków – pisze prof. Lorraine S. Brugh, która współpracowała przy powstawaniu nowych agend liturgicznych ELCA. Z kolei Michael L. Burk z komisji liturgicznej ELCA przekonuje, że we wszystkim, co czynimy wyraża się Boża obecność. To Bóg działa. Poprzez liturgię zostajemy wciągnięci w historię zbawienia i możemy dzięki niej dodawać sobie otuchy świadectwem tych, którzy przed nami wyznawali wiarę w Chrystusa – podkreśla Burk. Zagadnienie liturgii wzbudza również niemałe zainteresowanie w niemieckich Kościołach ewangelickich. Od kilku lat pojawiają się pomoce dla duchownych i nowe dokumenty, podkreślające wagę liturgii nie tylko podczas niedzielnego nabożeństwa, ale również przy okazji ważnych wydarzeń w życiu zboru: podczas chrztów, ślubów, czy pogrzebów. Niemieccy teologowie zwracają uwagę na fakt, że dobrze przygotowana ceremonia pogrzebowa może być dobrym sposobem na dotarcie do żałobników z Ewangelią o zmartwychwstaniu Chrystusa.
Mówienie o liturgii nie jest zatem tematem zastępczym w życiu Kościoła. Nie jest czymś dowolnym, o czym możemy, ale nie musimy dyskutować, ponieważ liturgia jest strumieniem duchowości, w którym wyrażają się prawdy wiary. Więcej, liturgia jest odpowiedzią na objawienie, jest darem Ducha Świętego, który uzdalnia do wiary i jej wyznawania. W liturgii wyraża się również to, co dla luterańskiej pobożności jest najważniejsze: prawda Wielkiego Piątku i Poranka Wielkanocnego. Dyskusja o liturgii nie może jednak zostać sprowadzona do powierzchownych sporów, ponieważ to właśnie w przestrzeni liturgicznej doświadczamy Boga w zwiastowanym Słowie i sakramentach świętych.
Ewangelicki problem z Komunią
Rok Pieśni i Liturgii Ewangelickiej miał konkretny cel – oprócz przypomnienia bogatej historii liturgii w Kościele, miał również zainspirować do rozmowy nt. liturgii dzisiaj, nad sposobem jej przeżywania i rozumienia.
Ewangelickie nabożeństwo posiada dwa kulminacyjne momenty: jest nim zwiastowanie Słowa oraz przyjmowanie Wieczerzy Świętej.
Niestety, w wielu parafiach ewangelickich nabożeństwa z Sakramentem Ołtarza odprawiane są raz na miesiąc lub nawet rzadziej w zupełnie mylnym przekonaniu, że zbyt częste przyjmowanie Eucharystii jest „nieewangelickie”, czy nawet niepotrzebne. Tymczasem jest zupełnie na odwrót: nabożeństwo ewangelickie bez spowiedzi i Komunii Świętej powinno być wyjątkiem, a nie regułą.
Komunia Święta jest szczególnym wydarzeniem, które w, z i pod darami chleba i wina urzeczywistnia zbawczą mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Komunia Święta jest wydarzeniem, które gromadzi wokół tajemnicy odkupienia cały Kościół na przestrzeni wieków, więcej, jest wydarzeniem, z którego Kościół wyrasta, ponieważ Kościół, zgodnie z nauczaniem reformatorów, powstał ze Słowa Bożego, a Eucharystia jest niczym innym jak widzialnym Słowem, samym Chrystusem, którego realnie przyjmujemy w Chlebie i Winie. Bardzo wyraźnie widać to właśnie w liturgii komunijnej, która nie tylko przygotowuje zbór na przyjęcie prawdziwego Ciała i Krwi Pana Jezusa, ale również pomaga przeżywać ją całym sobą. Liturgia pokazuje również, że Eucharystia nie jest naszym dziełem, ale darem Boga dla nas, poprzez który doświadczamy odpuszczenia win, a tam gdzie jest odpuszczenie grzechów, tam jest przecież i zbawienie – jak nauczał Wittenberski Reformator.
W świetle powyższego rezygnowanie z Komunii Świętej podczas niedzielnego nabożeństwa jest rezygnacją z daru Boga dla Kościoła, kolejną zmarnowaną okazją do szczególnego świadectwa o Zbawicielu, który dla nas umarł na krzyżu, i jest teraz, prawdziwie pośród nas obecny, że żyje i my wraz z nim żyć będziemy.
Liturgia – oaza spokoju
Nie rzadko można usłyszeć, że liturgia jest nudna, że nabożeństwo polega na powtarzaniu utartych formułek, nad którymi mało kto się zastanawia. Z pewnością opinie takie są palącym wyzwaniem dla misji wewnętrznej, tematem, który powinien być żywo dyskutowany, ponieważ brak zrozumienia tego, po co my, jako Kościół Jezusa Chrystusa, zbieramy się na nabożeństwie, dlaczego śpiewamy „Panie, zmiłuj się” lub zmawiamy Wyznanie Wiary skutkuje zatraceniem poczucia wspólnoty z Kościołem, a w konsekwencji z Panem Bogiem.
Dobrze, że w Kościele pojawia
ją się nowe formy pobożności, nieznane dotąd akcenty, często ekumeniczne, zapożyczone z innych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich. To dobrze, że obok tradycyjnej liturgii, jej różnych wariantów, tradycji lokalnych. Różnorodność, jeśli służy zbudowaniu i jedności Kościoła, nie jest zagrożeniem, ale istotnym ubogaceniem wiary.
Liturgia jest symfoniczna – w wychwalaniu Boga, które wspólnoty ewangelikalne lubią nazywać uwielbianiem, a Kościoły mariawickie adoracją, mieści się ludzki zachwyt nad obecnością i działaniem Boga w świecie i dla świata. Nie dzieje się to inaczej jak poprzez Kościół, którego jedynym fundamentem jest Ukrzyżowany. Za tę różnorodność, którą w szczególny sposób doświadczamy w dialogu ekumenicznym, należy dziękować. Źle natomiast dzieje się, gdy tradycyjna liturgia staje się obiektem ataków ze strony tych ludzi Kościoła, którzy uważają ją za obiekt muzealny, coś, co jest zupełnie nie na czasie i co ogranicza wolność uwielbienia poprzez powtarzane od wieków formułki.
Tymczasem warto pamiętać, że nieustanna pogoń za modą, absolutyzowanie tego, co w danej chwili wydaje się mieć największe szanse powodzenia przyciągnięcia nowych osób, kosztem tradycyjnych form przekazu, skazane jest na porażkę. Liturgia jest efektem duchowego wzrastania Kościoła, jego dziedzictwem, świadectwem reflektowania wiary w zmieniającej się historii. Liturgia, przekazywana z pokolenia na pokolenie, wzmacnia poczucie więzi, ale zaszczepić może również błogosławieństwo pokoju w świecie, w którym wszystko zmienia się w zawrotnym tempie.
Świadomość, że liturgia, którą modlimy się podczas nabożeństw jest (prawie) tą samą, którą modlili się nasi przodkowie, może stać się kojącą oazą spokoju, czasem wytchnienia i wkroczenia na chwilę w inną przestrzeń komunikacji ze sobą oraz z Bogiem. Bynajmniej nie chodzi o wyrywanie Kościoła z realiów świata w stronę marzycielstwa, ale o zwrócenie uwagi na to, że nie jesteśmy ludźmi bez historii, że ciąży na nas odpowiedzialność za dobro minionych pokoleń sióstr i braci w wierze, którzy nie tylko budowali wspaniałe kościoły, w których możemy się dziś spotykać, ale również pozostawili nam to, czego kiedyś sami nauczyli się od swoich matek i ojców w nadziei, że i przyszłe pokolenia będą czynić podobnie. To właśnie w liturgii, której podstawowe i dobrze nam znane elementy powstały kilkanaście wieków temu, a nawet już w czasach apostolskich, możemy przeżywać powszechny wymiar Kościoła, możemy poczuć, doświadczyć, dotknąć się zdumiewającej historii, w której Bóg wciąż do nas przemawia – poprzez piękno liturgii.
Dariusz Bruncz