Ekumenizm w Polsce i na świecie

Kościół i Liturgia — kilka myśli na zakończenie Roku Pieśni i Liturgii Ewangelickiej


Dobie­ga­ją­cy koń­ca rok 2007 poświę­co­ny był w Koście­le Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skim w Pol­sce “Pie­śni i Litur­gii Ewan­ge­lic­kiej”. Była to kolej­na oka­zja, aby na nowo przy­po­mnieć naj­istot­niej­sze zagad­nie­nia ewan­ge­lic­kiej ducho­wo­ści, ale rów­nież, aby poroz­ma­wiać o wyzwa­niach i pro­ble­mach, któ­re doty­czą każ­dej para­fii w wymia­rze litur­gicz­nym.


Dobie­ga­ją­cy koń­ca rok 2007 poświę­co­ny był w Koście­le Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skim w Pol­sce “Pie­śni i Litur­gii Ewan­ge­lic­kiej”. Była to kolej­na oka­zja, aby na nowo przy­po­mnieć naj­istot­niej­sze zagad­nie­nia ewan­ge­lic­kiej ducho­wo­ści, ale rów­nież, aby poroz­ma­wiać o wyzwa­niach i pro­ble­mach, któ­re doty­czą każ­dej para­fii w wymia­rze litur­gicz­nym.

Tak powin­no dziać się na nabo­żeń­stwie, że nasz uko­cha­ny Pan sam roz­ma­wia z nami poprzez swo­je Świę­te Sło­wo, a my odpo­wia­da­my mu poprzez modli­twę i pie­śni pochwal­ne – taki­mi sło­wa­mi okre­ślił isto­tę i cel praw­dzi­we­go nabo­żeń­stwa ks. dr Mar­cin Luter. Powyż­sze sło­wa, choć nie­co ogól­ne, zakła­da­ją oczy­wi­ste dla Lutra życie litur­gicz­ne Kościo­ła, któ­ry zbie­ra się wokół Sło­wa, zarów­no tego nie­wi­dzial­ne­go (zwia­sto­wa­nie) oraz widzial­ne­go (sakra­men­ty). To, co było zro­zu­mia­łe dla Lutra i jesz­cze dla wie­lu poko­leń po nim, nie jest tak oczy­wi­ste dla współ­cze­sne­go czło­wie­ka.

Praw­dzi­wa litur­gia

W Nowym Testa­men­cie poję­cie litur­gii (leitur­ge­ia) zatra­ca kul­tycz­ne zna­cze­nie Sta­re­go Testa­men­tu i nabie­ra nowe­go — sta­je się uwiel­bia­niem boskich tajem­nic w Duchu i w praw­dzie. Przedar­ta w momen­cie śmier­ci Chry­stu­sa na krzy­żu Gol­go­ty na wpół zasło­na, oddzie­la­ją­ca świę­te świę­tych od pozo­sta­łej czę­ści świą­ty­ni sym­bo­li­zu­je znie­sie­nie kul­tu ofiar­ni­cze­go, a przede wszyst­kim prze­ła­ma­nie prze­pa­ści grze­chu mię­dzy czło­wie­kiem a Bogiem, któ­ry sam zstę­pu­je w otchłań śmier­ci, by czło­wiek mógł doświad­czyć pojed­na­nia ze swo­im Stwór­cą.

Nowo­te­sta­men­to­we rozu­mie­nie leitur­ge­ia róż­ni się od sta­ro­te­sta­men­to­we­go nie tyl­ko ze wzglę­du na porzu­ce­nie kul­tu ofiar­ni­cze­go. Rady­ka­lizm śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia Jezu­sa Chry­stu­sa wpro­wa­dza nowy wymiar do życia Kościo­ła. Poprzez Świę­tość, któ­ra oświe­ca każ­de­go czło­wie­ka (por. Jan 1,9; 8,12) hory­zont zała­mał się i nie­bo sta­ło się udzia­łem grzesz­ni­ków. Pięk­nie wyra­ża to kanon, któ­ry pra­wo­sław­ni śpie­wa­ją po przy­ję­ciu Komu­nii Św.: „Widzie­li­śmy świa­tłość praw­dzi­wą, przy­ję­li­śmy Ducha z nie­bios, zna­leź­li­śmy wia­rę praw­dzi­wą, kła­nia­my się nie­po­dziel­nej Trój­cy, albo­wiem Ona nas zba­wi­ła.”

Doświad­cza­nie litur­gii poma­ga rów­nież zro­zu­mieć ducho­we dzie­dzic­two Refor­ma­cji. Czę­sto poja­wia się fał­szy­wa opi­nia, jako­by Luter zwal­czał Tra­dy­cję, a „praw­dzi­wie pro­te­stanc­kie” nabo­żeń­stwo powin­no być odar­te ze zmy­sło­wo­ści. Zbyt czę­sto litur­gia trak­to­wa­na jest jako balast, zbęd­ny doda­tek do kaza­nia, któ­ry może wręcz zasła­niać zwia­sto­wa­nie Sło­wa Boże­go. Oce­ny takie dopro­wa­dzi­ły do ogrom­ne­go zubo­że­nia refor­ma­cyj­ne­go prze­po­wia­da­nia Ewan­ge­lii. Na szczę­ście wraż­li­wość na pięk­no litur­gii odra­dza się, szcze­gól­nie w tych Kościo­łach, któ­re od wie­lu lat odno­to­wu­ją sys­te­ma­tycz­ny spa­dek wier­nych. Zwró­ce­nie uwa­gi na ducho­we bogac­two wspól­nej modli­twy Kościo­ła w opar­ciu o świa­dec­two matek i ojców wia­ry, sta­je się coraz czę­ściej nie­od­łącz­nym ele­men­tem świad­cze­nia o Jezu­sie Chry­stu­sie.

I tak luto­we wyda­nie „The Luthe­ran”, orga­nu pra­so­we­go Ewan­ge­lic­ko-Lute­rań­skie­go Kościo­ła w Ame­ry­ce (ELCA), poświę­co­ne było w dużej mie­rze litur­gii. Dla nie­któ­rych litur­gia jest spo­so­bem połą­cze­nia ducho­wo­ści z tra­dy­cją Kościo­ła. Otwie­ra nas na coś, co jest więk­sze od nas samych, umiej­sca­wia nas w rela­cji z Bogiem poprzez sło­wa modli­twy mówio­ne i śpie­wa­ne od wie­ków – pisze prof. Lor­ra­ine S. Brugh, któ­ra współ­pra­co­wa­ła przy powsta­wa­niu nowych agend litur­gicz­nych ELCA. Z kolei Micha­el L. Burk z komi­sji litur­gicz­nej ELCA prze­ko­nu­je, że we wszyst­kim, co czy­ni­my wyra­ża się Boża obec­ność. To Bóg dzia­ła. Poprzez litur­gię zosta­je­my wcią­gnię­ci w histo­rię zba­wie­nia i może­my dzię­ki niej doda­wać sobie otu­chy świa­dec­twem tych, któ­rzy przed nami wyzna­wa­li wia­rę w Chry­stu­sa – pod­kre­śla Burk. Zagad­nie­nie litur­gii wzbu­dza rów­nież nie­ma­łe zain­te­re­so­wa­nie w nie­miec­kich Kościo­łach ewan­ge­lic­kich. Od kil­ku lat poja­wia­ją się pomo­ce dla duchow­nych i nowe doku­men­ty, pod­kre­śla­ją­ce wagę litur­gii nie tyl­ko pod­czas nie­dziel­ne­go nabo­żeń­stwa, ale rów­nież przy oka­zji waż­nych wyda­rzeń w życiu zbo­ru: pod­czas chrztów, ślu­bów, czy pogrze­bów. Nie­miec­cy teo­lo­go­wie zwra­ca­ją uwa­gę na fakt, że dobrze przy­go­to­wa­na cere­mo­nia pogrze­bo­wa może być dobrym spo­so­bem na dotar­cie do żałob­ni­ków z Ewan­ge­lią o zmar­twych­wsta­niu Chry­stu­sa.

Mówie­nie o litur­gii nie jest zatem tema­tem zastęp­czym w życiu Kościo­ła. Nie jest czymś dowol­nym, o czym może­my, ale nie musi­my dys­ku­to­wać, ponie­waż litur­gia jest stru­mie­niem ducho­wo­ści, w któ­rym wyra­ża­ją się praw­dy wia­ry. Wię­cej, litur­gia jest odpo­wie­dzią na obja­wie­nie, jest darem Ducha Świę­te­go, któ­ry uzdal­nia do wia­ry i jej wyzna­wa­nia. W litur­gii wyra­ża się rów­nież to, co dla lute­rań­skiej poboż­no­ści jest naj­waż­niej­sze: praw­da Wiel­kie­go Piąt­ku i Poran­ka Wiel­ka­noc­ne­go. Dys­ku­sja o litur­gii nie może jed­nak zostać spro­wa­dzo­na do powierz­chow­nych spo­rów, ponie­waż to wła­śnie w prze­strze­ni litur­gicz­nej doświad­cza­my Boga w zwia­sto­wa­nym Sło­wie i sakra­men­tach świę­tych.

Ewan­ge­lic­ki pro­blem z Komu­nią

Rok Pie­śni i Litur­gii Ewan­ge­lic­kiej miał kon­kret­ny cel – oprócz przy­po­mnie­nia boga­tej histo­rii litur­gii w Koście­le, miał rów­nież zain­spi­ro­wać do roz­mo­wy nt. litur­gii dzi­siaj, nad spo­so­bem jej prze­ży­wa­nia i rozu­mie­nia.

Ewan­ge­lic­kie nabo­żeń­stwo posia­da dwa kul­mi­na­cyj­ne momen­ty: jest nim zwia­sto­wa­nie Sło­wa oraz przyj­mo­wa­nie Wie­cze­rzy Świę­tej.

Nie­ste­ty, w wie­lu para­fiach ewan­ge­lic­kich nabo­żeń­stwa z Sakra­men­tem Ołta­rza odpra­wia­ne są raz na mie­siąc lub nawet rza­dziej w zupeł­nie myl­nym prze­ko­na­niu, że zbyt czę­ste przyj­mo­wa­nie Eucha­ry­stii jest „nie­ewan­ge­lic­kie”, czy nawet nie­po­trzeb­ne. Tym­cza­sem jest zupeł­nie na odwrót: nabo­żeń­stwo ewan­ge­lic­kie bez spo­wie­dzi i Komu­nii Świę­tej powin­no być wyjąt­kiem, a nie regu­łą.

Komu­nia Świę­ta jest szcze­gól­nym wyda­rze­niem, któ­re w, z i pod dara­mi chle­ba i wina urze­czy­wist­nia zbaw­czą mękę, śmierć i zmar­twych­wsta­nie Jezu­sa Chry­stu­sa. Komu­nia Świę­ta jest wyda­rze­niem, któ­re gro­ma­dzi wokół tajem­ni­cy odku­pie­nia cały Kościół na prze­strze­ni wie­ków, wię­cej, jest wyda­rze­niem, z któ­re­go Kościół wyra­sta, ponie­waż Kościół, zgod­nie z naucza­niem refor­ma­to­rów, powstał ze Sło­wa Boże­go, a Eucha­ry­stia jest niczym innym jak widzial­nym Sło­wem, samym Chry­stu­sem, któ­re­go real­nie przyj­mu­je­my w Chle­bie i Winie. Bar­dzo wyraź­nie widać to wła­śnie w litur­gii komu­nij­nej, któ­ra nie tyl­ko przy­go­to­wu­je zbór na przy­ję­cie praw­dzi­we­go Cia­ła i Krwi Pana Jezu­sa, ale rów­nież poma­ga prze­ży­wać ją całym sobą. Litur­gia poka­zu­je rów­nież, że Eucha­ry­stia nie jest naszym dzie­łem, ale darem Boga dla nas, poprzez któ­ry doświad­cza­my odpusz­cze­nia win, a tam gdzie jest odpusz­cze­nie grze­chów, tam jest prze­cież i zba­wie­nie – jak nauczał Wit­ten­ber­ski Refor­ma­tor.

W świe­tle powyż­sze­go rezy­gno­wa­nie z Komu­nii Świę­tej pod­czas nie­dziel­ne­go nabo­żeń­stwa jest rezy­gna­cją z daru Boga dla Kościo­ła, kolej­ną zmar­no­wa­ną oka­zją do szcze­gól­ne­go świa­dec­twa o Zba­wi­cie­lu, któ­ry dla nas umarł na krzy­żu, i jest teraz, praw­dzi­wie pośród nas obec­ny, że żyje i my wraz z nim żyć będzie­my.

Litur­gia – oaza spo­ko­ju

Nie rzad­ko moż­na usły­szeć, że litur­gia jest nud­na, że nabo­żeń­stwo pole­ga na powta­rza­niu utar­tych for­mu­łek, nad któ­ry­mi mało kto się zasta­na­wia. Z pew­no­ścią opi­nie takie są palą­cym wyzwa­niem dla misji wewnętrz­nej, tema­tem, któ­ry powi­nien być żywo dys­ku­to­wa­ny, ponie­waż brak zro­zu­mie­nia tego, po co my, jako Kościół Jezu­sa Chry­stu­sa, zbie­ra­my się na nabo­żeń­stwie, dla­cze­go śpie­wa­my „Panie, zmi­łuj się” lub zma­wia­my Wyzna­nie Wia­ry skut­ku­je zatra­ce­niem poczu­cia wspól­no­ty z Kościo­łem, a w kon­se­kwen­cji z Panem Bogiem.

Dobrze, że w Koście­le poja­wia
ją się nowe for­my poboż­no­ści, nie­zna­ne dotąd akcen­ty, czę­sto eku­me­nicz­ne, zapo­ży­czo­ne z innych Kościo­łów i wspól­not chrze­ści­jań­skich. To dobrze, że obok tra­dy­cyj­nej litur­gii, jej róż­nych warian­tów, tra­dy­cji lokal­nych. Róż­no­rod­ność, jeśli słu­ży zbu­do­wa­niu i jed­no­ści Kościo­ła, nie jest zagro­że­niem, ale istot­nym ubo­ga­ce­niem wia­ry.

Litur­gia jest sym­fo­nicz­na – w wychwa­la­niu Boga, któ­re wspól­no­ty ewan­ge­li­kal­ne lubią nazy­wać uwiel­bia­niem, a Kościo­ły maria­wic­kie ado­ra­cją, mie­ści się ludz­ki zachwyt nad obec­no­ścią i dzia­ła­niem Boga w świe­cie i dla świa­ta. Nie dzie­je się to ina­czej jak poprzez Kościół, któ­re­go jedy­nym fun­da­men­tem jest Ukrzy­żo­wa­ny. Za tę róż­no­rod­ność, któ­rą w szcze­gól­ny spo­sób doświad­cza­my w dia­lo­gu eku­me­nicz­nym, nale­ży dzię­ko­wać. Źle nato­miast dzie­je się, gdy tra­dy­cyj­na litur­gia sta­je się obiek­tem ata­ków ze stro­ny tych ludzi Kościo­ła, któ­rzy uwa­ża­ją ją za obiekt muze­al­ny, coś, co jest zupeł­nie nie na cza­sie i co ogra­ni­cza wol­ność uwiel­bie­nia poprzez powta­rza­ne od wie­ków for­muł­ki.

Tym­cza­sem war­to pamię­tać, że nie­ustan­na pogoń za modą, abso­lu­ty­zo­wa­nie tego, co w danej chwi­li wyda­je się mieć naj­więk­sze szan­se powo­dze­nia przy­cią­gnię­cia nowych osób, kosz­tem tra­dy­cyj­nych form prze­ka­zu, ska­za­ne jest na poraż­kę. Litur­gia jest efek­tem ducho­we­go wzra­sta­nia Kościo­ła, jego dzie­dzic­twem, świa­dec­twem reflek­to­wa­nia wia­ry w zmie­nia­ją­cej się histo­rii. Litur­gia, prze­ka­zy­wa­na z poko­le­nia na poko­le­nie, wzmac­nia poczu­cie wię­zi, ale zaszcze­pić może rów­nież bło­go­sła­wień­stwo poko­ju w świe­cie, w któ­rym wszyst­ko zmie­nia się w zawrot­nym tem­pie.

Świa­do­mość, że litur­gia, któ­rą modli­my się pod­czas nabo­żeństw jest (pra­wie) tą samą, któ­rą modli­li się nasi przod­ko­wie, może stać się koją­cą oazą spo­ko­ju, cza­sem wytchnie­nia i wkro­cze­nia na chwi­lę w inną prze­strzeń komu­ni­ka­cji ze sobą oraz z Bogiem. Bynaj­mniej nie cho­dzi o wyry­wa­nie Kościo­ła z realiów świa­ta w stro­nę marzy­ciel­stwa, ale o zwró­ce­nie uwa­gi na to, że nie jeste­śmy ludź­mi bez histo­rii, że cią­ży na nas odpo­wie­dzial­ność za dobro minio­nych poko­leń sióstr i bra­ci w wie­rze, któ­rzy nie tyl­ko budo­wa­li wspa­nia­łe kościo­ły, w któ­rych może­my się dziś spo­ty­kać, ale rów­nież pozo­sta­wi­li nam to, cze­go kie­dyś sami nauczy­li się od swo­ich matek i ojców w nadziei, że i przy­szłe poko­le­nia będą czy­nić podob­nie. To wła­śnie w litur­gii, któ­rej pod­sta­wo­we i dobrze nam zna­ne ele­men­ty powsta­ły kil­ka­na­ście wie­ków temu, a nawet już w cza­sach apo­stol­skich, może­my prze­ży­wać powszech­ny wymiar Kościo­ła, może­my poczuć, doświad­czyć, dotknąć się zdu­mie­wa­ją­cej histo­rii, w któ­rej Bóg wciąż do nas prze­ma­wia – poprzez pięk­no litur­gii.

Dariusz Bruncz

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.