Ekumenizm w Polsce i na świecie

Manipulacja zza biurka, czyli Gość Niedzielny o anglikanach


Słusz­nie dzien­ni­ka­rze i publi­cy­ści rzym­sko­ka­to­lic­cy dziel­nie ście­ra­ją się z coraz bar­dziej nie­do­in­for­mo­wa­ny­mi, czy po pro­stu dotknię­ty­mi pięt­nem per­ma­nent­nej igno­ran­cji, spe­cja­li­sta­mi od Kościo­ła i reli­gii, któ­rym Kościół koja­rzy się albo ze sko­rum­po­wa­ną hie­rar­chią, restryk­tyw­ną moral­no­ścią, obłu­dą i zachłan­no­ścią tudzież inny­mi cecha­mi, któ­re – mówiąc deli­kat­nie – unie­moż­li­wia­ją dys­ku­sję, spro­wa­dza­jąc dys­kurs do pozio­mu klo­aki. Nie bra­ku­je prze­cież eks­per­tów, któ­rzy mają wie­le do powie­dze­nia o Koście­le, a zna­ją go głów­nie z tek­stów pra­so­wych, inter­ne­tu, […]


Słusz­nie dzien­ni­ka­rze i publi­cy­ści rzym­sko­ka­to­lic­cy dziel­nie ście­ra­ją się z coraz bar­dziej nie­do­in­for­mo­wa­ny­mi, czy po pro­stu dotknię­ty­mi pięt­nem per­ma­nent­nej igno­ran­cji, spe­cja­li­sta­mi od Kościo­ła i reli­gii, któ­rym Kościół koja­rzy się albo ze sko­rum­po­wa­ną hie­rar­chią, restryk­tyw­ną moral­no­ścią, obłu­dą i zachłan­no­ścią tudzież inny­mi cecha­mi, któ­re – mówiąc deli­kat­nie – unie­moż­li­wia­ją dys­ku­sję, spro­wa­dza­jąc dys­kurs do pozio­mu klo­aki.

Nie bra­ku­je prze­cież eks­per­tów, któ­rzy mają wie­le do powie­dze­nia o Koście­le, a zna­ją go głów­nie z tek­stów pra­so­wych, inter­ne­tu, czy wie­ców. I rację mają dzien­ni­ka­rze kato­lic­cy, że się temu sprze­ci­wia­ją i ape­lu­ją o rze­tel­ność, spoj­rze­nie na dane zagad­nie­nie z róż­nych per­spek­tyw – sztan­da­ro­wym przy­kła­dem była afe­ra wokół Fun­du­szu Kościel­ne­go i rze­tel­na reak­cja Kato­lic­kiej Agen­cji Infor­ma­cyj­nej. Naj­wy­raź­niej obo­wią­zek rze­tel­no­ści nie obo­wią­zu­je nie­któ­rych dzien­ni­ka­rzy Gościa Nie­dziel­ne­go.

Wca­le nie jest mi przy­jem­nie pisać te sło­wa z kil­ku powo­dów – po pierw­sze: w Gościu Nie­dziel­nym pra­cu­je kil­ku moich zna­jo­mych, któ­rych pro­fe­sjo­na­lizm cenię, a po dru­gie: od dłuż­sze­go cza­su por­tal ekumenizm.pl współ­pra­cu­je z inter­ne­to­wym ramie­niem Gościa Nie­dziel­ne­go – por­ta­lem wiara.pl, któ­ry publi­ku­je spo­ro new­sów z naszej stro­ny. Nie­mniej jed­nak tekst red. Jac­ka Dzie­dzi­ny pisa­ny nt. angli­ka­nów to przy­kład skraj­nie ten­den­cyj­ne­go dzien­ni­kar­stwa, uka­zu­ją­ce­go fun­da­men­tal­ną nie­zna­jo­mość tema­tu, w tym wypad­ku angli­ka­nów. Ten tekst to tak­że tech­ni­ki mani­pu­la­cyj­ne, któ­re – jeśli były­by zasto­so­wa­ne wobec Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go – wywo­ła­ły­by świę­te obu­rze­nie. I słusz­nie.

Tekst Sól utra­co­na uka­zał się w naj­now­szym Gościu Nie­dziel­nym (14/2012). Już na samym począt­ku red. Dzie­dzi­na budu­je napię­cie, wska­zu­jąc jak bar­dzo szo­ku­ją­ce dla czę­ści (jakiej czę­ści?) angli­ka­nów były zmia­ny, zacho­dzą­ce we Wspól­no­cie. Dzie­dzi­na pisze: Nie­zro­zu­mie­nie budzi­ła zgo­da na zawie­ra­nie ponow­ne­go ślu­bu przez roz­wie­dzio­nych duchow­nych. Po dro­dze poja­wia­ło się pod­wa­ża­nie pod­sta­wo­wych prawd wia­ry, m.in. dogma­tu o Trój­cy Świę­tej czy bóstwie Jezu­sa. Owszem w śro­do­wi­sku angli­kań­skim poja­wia­li się teo­lo­dzy, któ­rzy nego­wa­li pod­sta­wo­we praw­dy wia­ry, ale zasta­nów­my się, czy gdy­by podob­ne zja­wi­sko nie ist­nia­ło w Koście­le rzym­sko­ka­to­lic­kim, to czy powsta­ło­by Domi­nus Iesus i set­ki, słusz­nych inter­wen­cji Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry, doty­czą­ce pod­staw wia­ry chrze­ści­jań­skiej? Naj­wy­raź­niej kon­gre­ga­cja dys­cy­pli­no­wa­ła wyima­gi­no­wa­nych teo­lo­gów…

Ale idź­my dalej. Red. Dzie­dzi­na sta­ra się jak może, aby doko­pać angli­ka­nom i robi to z zadzi­wia­ją­cą lek­ko­ścią ducha, nie zauwa­ża­jąc, że jego argu­men­ty bar­dzo łatwo moż­na odwró­cić w kie­run­ku rów­nież płyt­kiej i pozba­wio­nej sen­su pole­mi­ki z Kościo­łem rzym­sko­ka­to­lic­kim. Ponad­to war­to zadać pyta­nie: czy tak wie­le kosz­tu­je wyobraź­nia tudzież pró­ba uświa­do­mie­nia sobie, że nakła­da­nie ekle­zjo­lo­gicz­nych matryc wła­snej wspól­no­ty na inną pro­wa­dzi nie­chyb­nie do jak­że arcy­obiek­tyw­nej kon­sta­ta­cji: ojej, oni nie są tacy jak my, są więc be. Jacek Dzie­dzi­na raczy czy­tel­ni­ków teo­lo­gicz­ny­mi fał­szyw­ka­mi, umac­nia­jąc uprze­dze­nia z apo­lo­ge­tycz­nych ulo­tek, unie­moż­li­wia­ją­cych dia­log eku­me­nicz­ny i wręcz obna­ża­jąc nie­chęć wobec angli­ka­nów. Przy­kład: „Sym­bo­lem fak­tycz­ne­go roz­pa­du Kościo­ła angli­kań­skie­go jest nie­daw­na zapo­wiedź rezy­gna­cji z funk­cji hono­ro­we­go zwierzch­ni­ka angli­ka­nów arcy­bi­sku­pa Can­ter­bu­ry, Rowa­na Wil­liam­sa.”

Wspól­no­ta Angli­kań­ska się nie roz­pa­dła – ani fak­tycz­nie, ani w żaden inny spo­sób, ponie­waż sens ist­nie­nia Wspól­no­ty Angli­kań­skiej (zarów­no w wymia­rze insty­tu­cjo­nal­nym, jak i teo­lo­gicz­nym) nie zakła­da ani jed­no­myśl­no­ści we wszyst­kich spra­wach, ani insty­tu­cjo­nal­ne­go trwa­nia, ani tym bar­dziej nie decy­du­je o tym zmia­na na urzę­dzie Arcy­bi­sku­pa Can­ter­bu­ry. Trzy­maj­my się fak­tów – abp Rowan Wil­liams nie jest okrę­to­wym szczu­rem i nie ucie­ka z toną­ce­go stat­ku, a gru­bo ponad pół roku przed zło­że­niem urzę­du zapo­wia­da nie­co wcze­śniej­szą eme­ry­tu­rę i chęć dal­sze­go poświę­ce­nia się pra­cy dla Kościo­ła w obsza­rze, któ­ry i jemu i choć­by papie­żo­wi Bene­dyk­to­wi XVI naj­bar­dziej odpo­wia­da – nauko­wej pra­cy teo­lo­gicz­nej. Odej­ście abp. Wil­liam­sa nie jest żad­nym sym­bo­lem, ani zwia­stu­nem upad­ku. Reak­cje świa­ta angli­kań­skie­go, w tym kon­ser­wa­tyw­ne­go, na któ­re ocho­czo powo­łu­je się Dzie­dzi­na, w żad­nym wypad­ku nie potwier­dza­ją jego słów o roz­pa­dzie i zmierz­chu angli­ka­ni­zmu. Trud­no mi spoj­rzeć na sło­wa red. Dzie­dzi­ny ina­czej niż na szczu­cie pozba­wio­ne mery­to­rycz­ne­go warsz­ta­tu, aby o angli­ka­ni­zmie mówić w spo­sób odpo­wie­dzial­ny.

Kolej­ny przy­kład kil­ka lini­jek dalej: „Dzie­ło angiel­skie­go kró­la Hen­ry­ka VIII, któ­ry zerwał z Rzy­mem i sie­bie usta­no­wił gło­wą Kościo­ła angli­kań­skie­go, na naszych oczach powo­li prze­cho­dzi do histo­rii.” Każ­dy kto choć tro­chę poznał histo­rię Anglii – szcze­gól­nie tę przed­re­for­ma­cyj­ną – jak wyglą­dał Kościół Anglii i jak się ma „angli­ka­nizm” Hen­ry­ka VIII do angli­ka­ni­zmu dziś, czy­li NIJAK.

Rów­nie dobrze moż­na było­by rzu­cić na całe chrze­ści­jań­stwo gene­ral­ne podej­rze­nie poli­tycz­ne­go sko­rum­po­wa­nia, uwzględ­nia­jąc zło­żo­ne uwa­run­ko­wa­nia poli­tycz­no-spo­łecz­ne i reli­gij­ne, któ­re dopro­wa­dził do edyk­tu medio­lań­skie­go i chrztu cesa­rza Kon­stan­ty­na na łożu śmier­ci. Hen­ryk VIII angli­ka­ni­nem nie był, nie był też pro­te­stan­tem, wie­rzył po kato­lic­ku, a poli­ty­ka wobec Kościo­ła była czę­ścią wiel­kiej poli­ty­ki. Dokład­nie w ten sam spo­sób dzia­łał papież, któ­ry oprócz tego, że był bisku­pem Rzy­mu był też zręcz­nym gra­czek poli­tycz­nym. Tak zupeł­nie na mar­gi­ne­sie war­to przy­po­mnieć, że papie­stwo nie mia­ło pro­ble­mów z dawa­niem dys­pen­sy na ślub Hen­ry­ka z Kata­rzy­ną Ara­goń­ską (Kata­rzy­na była wcze­śniej żoną Artu­ra, bra­ta Hen­ry­ka), któ­rej krew­nym był cesarz Karol V Habs­burg, ale na stwier­dze­nie nie­waż­no­ści mał­żeń­stwa Hen­ry­ka odwa­gi już zabra­kło.

War­to przy­po­mnieć kto rzą­dził w Rzy­mie – na pew­no nie papież, któ­ry był na łasce i nie­ła­sce cesa­rza. Jed­nak baj­ka o Hen­ry­ku VIII jako zało­ży­cie­lu Kościo­ła angli­kań­skie­go powta­rza­na jest wciąż na nowo bez wzglę­du na brak teo­lo­gicz­nych i histo­rycz­nych pod­staw – przy­po­mi­na ona inne baj­ki opo­wia­da­ne w lewac­kich i innych nie­chęt­nych Kościo­ło­wi rzym­sko­ka­to­lic­kie­mu śro­do­wi­skach, a usku­tecz­nia­nych w takiej czy inne for­mie przez teo­lo­gów dysy­den­tów i powie­ścio­pi­sa­rzy, któ­rzy na wszyst­ko mają jed­ną odpo­wiedź: Opus Dei!

Z tek­stu redak­to­ra Dzie­dzi­ny moż­na wywnio­sko­wać, że angli­ka­nie spe­cja­li­zu­ją się w pro­du­ko­wa­niu bisku­pów skan­da­li­stów, cze­go oczy­wi­ście nie moż­na powie­dzieć o Koście­le rzym­sko­ka­to­lic­kim. Dalej, red. Dzie­dzi­na czar­no na bia­łym mówi nie­praw­dę lub (jak kto woli) kła­mie, mówiąc o urzę­du­ją­cym jesz­cze Pry­ma­sie Całej Anglii: „Rowan Wil­liams musiał de fac­to zaak­cep­to­wać świę­ce­nie kobiet, choć gło­śno nie udzie­lił tym prak­ty­kom swo­je­go popar­cia.” Każ­dy kto choć odro­bi­ne zna twór­czość i wypo­wie­dzi Rowa­na Wil­liam­sa, choć­by te wypo­wia­da­ne publicz­nie pod­czas Syno­dów Gene­ral­nych, wie, że Wil­liams – cokol­wiek by mu nie zarzu­cić w nie­jed­no­znacz­nym podej­ściu do spraw homo­sek­su­ali­stów w Koście­le – zawsze pozo­sta­wał jed­no­znacz­nym zwo­len­ni­kiem świę­ceń kapłań­skich i bisku­pich dla kobiet. Red. Dzie­dzi­na infor­mu­jąc czy­tel­ni­ków Gościa Nie­dziel­ne­go ina­czej, po pro­stu mija się z praw­dą.

Na tym nie koniec. Redak­tor Dzie­dzi­na widzi angli­ka­nizm w trum­nie. Na cmen­ta­rzu: „Gwoź­dziem do trum­ny i tak kru­chej od daw­na jed­no­ści będzie zapew­ne brak poro­zu­mie­nia w spra­wie tzw. pak­tu angli­kań­skie­go. Zakła­dał on, że żaden z bli­sko 40 Kościo­łów angli­kań­skich na świe­cie nie zro­bi nicze­go, co mogło­by ura­zić angli­ka­nów z innych kra­jów.” Pyta­nie:
co tak napraw­dę red. Dzie­dzi­na wie o angli­ka­ni­zmie? Gdzie jest ta trum­na i gdzie ten cmen­tarz? Nie twier­dzę, że angli­ka­nizm w Anglii ma się wspa­nia­le, ale to samo doty­czy innych – nie wyłą­cza­jąc Kościo­ła rzym­skie­go – wspól­not reli­gij­nych i nie zmie­nia tutaj nic powo­ła­nie przez Bene­dyk­ta XVI ordy­na­ria­tu dla byłych już angli­ka­nów, któ­rzy – nie wie­dzieć cze­mu – wciąż nie­ustan­nie funk­cjo­nu­ją jako ci „byli”. Przy­mie­rze Angli­kań­skie? Cóż, nie uda­ło się, ale nie jest to ostat­nia pró­ba, czy etap w prze­mo­de­lo­wa­niu obec­ne­go kształ­tu Wspól­no­ty Angli­kań­skiej, któ­ra w wie­lu kra­jach (nie tyl­ko w Afry­ce, Azji), ale tak­że w Euro­pie odważ­nie gło­si Ewan­ge­lię o Chry­stu­sie, przy­cią­ga­jąc coraz to nowych wier­nych, w tym rzym­skich kato­li­ków, księ­ży nie wyłą­cza­jąc.

Może cza­sa­mi lepiej, żeby dzien­ni­ka­rze Gościa Nie­dziel­ne­go się­gnę­li po coś wię­cej niż prze­dru­ki innych kato­lic­kich gazet. Może war­to się­gnąć do źró­deł, angli­kań­skich stron, w tym szcze­gól­nie ofi­cjal­nych . Już nawet po uważ­nej lek­tu­rze Wiki­pe­dii na łamach Gościa Nie­dziel­ne­go uka­zał­by się rze­tel­ny tekst o sytu­acji Wspól­no­ty Angli­kań­skiej, a nie naj­zwy­klej­szy pasz­kwil. Szko­da gościa, tak­że Nie­dziel­ne­go.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.