Medycyna nieśmiertelności naprawdę istnieje
- 4 kwietnia, 2010
- przeczytasz w 3 minuty

„Współczesne nauki medyczne usiłują, jeśli nie wykluczyć śmierć, to przynajmniej wyeliminować jak najwięcej jej przyczyn, w kółko ją odraczać i czynić życie ciągle dłuższym i dłuższym” – tymi słowami Benedykt XVI streścił ambicje medycyny. W nawiązaniu do nich papież ukazał prawdziwe znaczenie życia, którego nie można ograniczyć tylko do wymiaru biologicznego.
„Współczesne nauki medyczne usiłują, jeśli nie wykluczyć śmierć, to przynajmniej wyeliminować jak najwięcej jej przyczyn, w kółko ją odraczać i czynić życie ciągle dłuższym i dłuższym” – tymi słowami Benedykt XVI streścił ambicje medycyny. W nawiązaniu do nich papież ukazał prawdziwe znaczenie życia, którego nie można ograniczyć tylko do wymiaru biologicznego.
W ten sposób życie stało się motywem przewodnim rozważań Benedykta XVI w homiliach, które wygłosił podczas Triduum Paschalnego. Papież zauważył, że człowiek współczesny stara się uzyskać życie wieczne, dzięki osiągnięciom medycyny. Jednak jeśli nawet kiedyś nauka pozwoliłaby człowiekowi całkowicie wyeliminować przyczyny śmierci, świat wcale nie stałby się miejscem w pełni szczęśliwym. Zagęszczenie nienaturalnie starych ludzi zabierałoby miejsce dla młodości i bogactwa, jakie ona ze sobą niesie. Wkrótce wyczerpałaby się wszelka kreatywność, a niekończące się życie dalekie byłoby od raju. Prawdziwe życie zatem nie polega na przedłużaniu w nieskończoność biologicznej egzystencji, a nieśmiertelności nie może ofiarować człowiekowi żadna firma farmaceutyczna.
Czy zatem medycyna nieśmiertelności istnieje? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy wcześniej zastanowić się nad samym życiem. Czym jest takie życie, autentyczne życie przekraczające rzeczywistość śmierci? Odpowiadając na to pytanie Benedykt XVI nawiązuje do niektórych fragmentów 17. rozdziału Ewangelii według św. Jana. Życie, w znaczeniu nadanym mu przez Jezusa, jest wiedzą. Nie chodzi tutaj o jakąś wiedzę czysto faktograficzną. Papież poucza, że wiedza o której mówi Chrystus jest wiedzą o osobie. Poznanie ma charakter osobowy. Życie, a co za tym idzie wiedza, mają wymiar wspólnotowy.
Jednak interpersonalny, wspólnotowy wymiar życia sprawia, że śmierć staje się dla nas szczególnie dotkliwa. Jest ona oddzieleniem od bliskich – zerwaniem więzi pomiędzy osobami. Ta przerażająca rzeczywistość skończoności życia może być przezwyciężona tylko przez relację z kimś, kto jest samym życiem. Mówiąc językiem tomizmu, z bytem którego istotą jest istnienie. Taką Osobą jest Bóg.
Filozofowie greccy postrzegali nieśmiertelność jako przylgnięcie do prawdy. W chrześcijaństwie prawda ma wymiar osobowy. Przylgnięcie do prawdy, którą jest Bóg, pozwala przekroczyć noc śmierci.
Papież uzupełnia powyższą refleksję o uwagę, iż w języku biblijnym poznanie kogoś oznacza więcej niż tylko zdobycie informacji na temat tej osoby. Logika Biblii rozumie poznanie kogoś jako intymne spotkanie, prowadzące aż do stania się tym kimś. Poznanie Boga zatem oznacza stanie się z Nim jednym poprzez osobistą relację, wzrastanie w cnotach, wiedzy i miłości.
Nie można poznać Nieśmiertelnego Boga inaczej jak tylko poprzez Jezusa Chrystusa. To On najpełniej objawił nam imię Ojca, aby ci, którzy w Niego wierzą, mieli życie wieczne.
Widać więc jasno, iż w perspektywie chrześcijańskiej nie chodzi tyle o życie w jego wymiarze horyzontalnym, co życie w wymiarze wertykalnym. Dzięki misterium Chrystusa jesteśmy powołani do nowego jakościowo życia. W centrum zainteresowań pojawia się życie rozumiane nie tyle jako egzystencja biologiczna, lecz przede wszystkim jako bycie ku Chrystusowi.
Tym, co czyni nas nowymi ludźmi, przyobleczonymi w nowe życie jest łaska udzielana w sakramentach. Chrzest nadaje życiu ludzkiemu nową jakość, którego dopełnieniem jest eucharystyczna wspólnota ze Zmartwychwstałym.
Podsumowując rozważania papieża, należy powiedzieć, iż medycyna życia istnieje. Panaceum na śmierć nie leży jedna w postępie nauk medycznych, lecz w Osobie Jezusa.