Ekumenizm na świecie

Alianse po wodzie i misiu pisane


Po raz kolej­ny repre­zen­tant Cer­kwi wezwał Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki do zbu­do­wa­nia alian­su w obro­nie praw chrze­ści­jan, ducho­wych korze­ni Euro­py i wie­lu innych rów­nie szla­chet­nych war­to­ści. Wojen­na reto­ry­ka, doty­czą­ca lepie­nia soju­szy moskie­w­sko-rzy­m­skich albo rzy­m­sko-moskie­w­skich obna­ża strach i wciąż impe­­ria­l­no-kor­po­­ra­­cy­j­ne myśle­nie o współ­cze­snym chrze­ści­jań­stwie. Wie­le wska­zu­je na to, że ów wyma­rzo­ny sojusz nie tyl­ko nie ma szans powo­dze­nia – głów­nie z powo­du koście­l­no-poli­­ty­cz­nych par­ty­ku­la­ry­zmów – ale nawet gdy­by jakimś cudem miał zaist­nieć był­by […]


Po raz kolej­ny repre­zen­tant Cer­kwi wezwał Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki do zbu­do­wa­nia alian­su w obro­nie praw chrze­ści­jan, ducho­wych korze­ni Euro­py i wie­lu innych rów­nie szla­chet­nych war­to­ści. Wojen­na reto­ry­ka, doty­czą­ca lepie­nia soju­szy moskiew­sko-rzym­skich albo rzym­sko-moskiew­skich obna­ża strach i wciąż impe­rial­no-kor­po­ra­cyj­ne myśle­nie o współ­cze­snym chrze­ści­jań­stwie.

Wie­le wska­zu­je na to, że ów wyma­rzo­ny sojusz nie tyl­ko nie ma szans powo­dze­nia – głów­nie z powo­du kościel­no-poli­tycz­nych par­ty­ku­la­ry­zmów – ale nawet gdy­by jakimś cudem miał zaist­nieć był­by upu­dro­wa­nym dzie­le­niem euro­pej­skie­go niedź­wie­dzia, a raczej misia, na któ­rym kle­ry­kal­ne pohu­ki­wa­nia robią wra­że­nie tyl­ko w dale­kiej Rosji.

Cała ta wznio­sła mowa o stra­te­gicz­nych alian­sach przy­po­mi­na zapew­nie­nia rzą­du RFN po kata­stro­fie 11 wrze­śnia, kie­dy ówcze­sny kanc­lerz Ger­hard Schro­eder obie­cy­wał ame­ry­kań­skie­mu pre­zy­den­to­wi i naro­do­wi „nie­ogra­ni­czo­ną soli­dar­ność”, któ­ra pozo­sta­ła reto­rycz­ną wydmusz­ką. Stra­te­gicz­ne alian­se mię­dzy Rzy­mem i Moskwą przy jed­no­cze­snym kon­te­sto­wa­niu main­stre­amo­we­go chrze­ści­jań­stwa refor­ma­cyj­ne­go to po pro­stu dro­ga doni­kąd. Dla­cze­go? Sojusz ów szy­ty w apo­ka­lip­tycz­nych nastro­jach nie uwzględ­nia zło­żo­nej dyna­mi­ki chrze­ści­jań­stwa zachod­nie­go, w tym rów­nież wewnętrz­ne­go zróż­ni­co­wa­nia Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go. Ponad­to budo­wa­ny jest/będzie w post­im­pe­ria­li­stycz­nej men­tal­no­ści rosyj­skie­go pra­wo­sła­wia i wyni­ka bar­dziej z lęku niż pozy­tyw­ne­go świa­dec­twa. Z pew­no­ścią waż­nym czyn­ni­kiem jest pró­ba stwo­rze­nia pra­wo­sław­ne­go Rzy­mu, dzia­ła­ją­ce­go w konkurencji/opozycji (nie­po­trzeb­ne skre­ślić) wobec umiar­ko­wa­ne­go Kon­stan­ty­no­po­la.

Wąt­pię, aby Rzym – jak­kol­wiek z sym­pa­tią do tej­że idei odno­szą się nie­któ­rzy hie­rar­cho­wie wspól­no­ty rzym­sko­ka­to­lic­kiej, nie wyłą­cza­jąc Bene­dyk­ta XVI, poku­szą się na tak ryzy­kow­ny pro­jekt. Naj­pew­niej wszyst­ko skoń­czy się na przy­chyl­nych dekla­ra­cjach i zapew­nie­niach o gene­tycz­nej wręcz bli­sko­ści pra­wo­sła­wia i kato­li­cy­zmu w rzym­skim wyda­niu.

Pra­wa czło­wie­ka? Prze­śla­do­wa­nie chrze­ści­jan? Tak, potrzeb­ny jest jeden głos wszyst­kich chrze­ści­jan, ale apel w obro­nie wol­no­ści reli­gij­nej bez­po­śred­nio zwią­za­nej z wol­no­ścią sło­wa nie brzmi zbyt prze­ko­ny­wu­ją­co w ustach przed­sta­wi­cie­la Cer­kwi, któ­ra nie 19 grud­nia 2010 roku roz­dzie­ra­ła pięk­nych i bez­cen­nych szat, gdy na Bia­ło­ru­si „pra­wo­sław­ny ate­ista” roz­pra­wiał się bru­tal­nie na oczach całe­go świa­ta z demo­kra­tycz­ną opo­zy­cją.

O co więc cho­dzi z tymi soju­sza­mi? Czy o powsta­nie jakichś struk­tur — pra­wo­sław­no-rzym­sko­ka­to­lic­kich tró­jek para­fial­nych pikie­tu­ją­cych nabo­żeń­stwa odpra­wia­ne przez księ­ży homo­sek­su­ali­stów w Szwe­cji czy kra­jach zachod­niej Euro­py, w któ­rych rosyj­ska Cer­kiew po cichu lub ofi­cjal­nie korzy­sta z gościn­no­ści para­fii ewan­ge­lic­kich? Jak ma ten sojusz wyglą­dać w obli­czu wciąż nie­słab­ną­cych kon­flik­tów i trud­nej sytu­acji rzym­skich kato­li­ków na tere­nach zdo­mi­no­wa­nych przez rosyj­skie pra­wo­sła­wie?

Zro­zu­mia­łe jest, że wizja stra­te­gicz­ne­go soju­szu na linii Moskwa – Rzym jest przed­się­wzię­ciem sty­mu­lu­ją­cym wyobraź­nię kościel­nych stra­te­gów, szcze­gól­nie tych, któ­rzy zwąt­pi­li już w pra­cę u pod­staw, jed­nak pro­po­no­wa­ne przez archi­tek­tów „nowe­go eku­me­ni­zmu” dzie­le­nie euro­pej­skie­go misia wywo­łać może efekt odwrot­ny od zamie­rzo­ne­go – nie tyl­ko miod­ku nie przy­bę­dzie, ale będzie go coraz mniej, a tym samym będzie wię­cej powo­dów do kolej­nych spo­rów pod hasłem ‘tere­nów kano­nicz­nych’.

:: Ekumenizm.pl: Pra­wo­sław­no-kato­lic­ki alians dla przy­szło­ści Euro­py

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.