Ekumenizm na świecie

Apel o Komunię dla małżeństw wyznaniowo mieszanych + komentarz ekumenicznego sceptyka


Prze­wod­ni­czą­cy Rady Ewan­ge­lic­kie­go Kościo­ła w Niem­czech (EKD), ks. Nico­las Schne­ider, zaape­lo­wał do rzym­sko­ka­to­lic­kiej Kon­fe­ren­cji Bisku­pów Nie­miec­kich o umoż­li­wie­nie mał­żeń­stwom wyzna­nio­wo mie­sza­nym gościn­no­ści eucha­ry­stycz­nej. – Tym kro­kiem speł­nio­ne było­by to, co w Koście­le Jezu­sa Chry­stu­sa dla tych rodzin już jest rze­czy­wi­sto­ścią i słusz­nie jest prak­ty­ko­wa­ne w wie­lu para­fiach – pod­kre­ślił ks. Schne­ider. – Żywa róż­no­rod­ność w jed­nej wie­rze nie musi dzie­lić, ale pro­wa­dzi nas do Sto­łu jed­ne­go Pana. Wie­le […]


Prze­wod­ni­czą­cy Rady Ewan­ge­lic­kie­go Kościo­ła w Niem­czech (EKD), ks. Nico­las Schne­ider, zaape­lo­wał do rzym­sko­ka­to­lic­kiej Kon­fe­ren­cji Bisku­pów Nie­miec­kich o umoż­li­wie­nie mał­żeń­stwom wyzna­nio­wo mie­sza­nym gościn­no­ści eucha­ry­stycz­nej. – Tym kro­kiem speł­nio­ne było­by to, co w Koście­le Jezu­sa Chry­stu­sa dla tych rodzin już jest rze­czy­wi­sto­ścią i słusz­nie jest prak­ty­ko­wa­ne w wie­lu para­fiach – pod­kre­ślił ks. Schne­ider.

Żywa róż­no­rod­ność w jed­nej wie­rze nie musi dzie­lić, ale pro­wa­dzi nas do Sto­łu jed­ne­go Pana. Wie­le Kościo­łów ma dobre doświad­cze­nia w tym tema­cie. Zapra­sza­my was do dzie­le­nia tego doświad­cze­nia – pod­kre­ślił Schne­ider, któ­ry jest rów­no­cze­śnie zwierzch­ni­kiem Ewan­ge­lic­kie­go Kościo­ła Nad­re­nii. To wła­śnie pod­czas Syno­du tego Kościo­ła wysto­so­wa­ny został apel do rzym­sko­ka­to­lic­kie­go epi­sko­pa­tu.

Tym­cza­sem refe­rent ds. eku­me­ni­zmu die­ce­zji Essen ks. pra­łat Gerd Lohaus zazna­czył, że wspól­ne przy­stę­po­wa­nie do Wie­cze­rzy Pań­skiej kato­li­ków i ewan­ge­li­ków jest w obec­nej chwi­li nie­moż­li­we. – Róż­ni­ce w teo­lo­gicz­nych sta­no­wi­skach nie mogą zostać po pro­stu prze­sko­czo­ne. Wspól­no­ta Sto­łu Pań­skie­go musi być skut­kiem, a nie środ­kiem wspól­no­ty kościel­nej. Jed­no­ści kościel­nej nie da się tak po pro­stu wyge­ne­ro­wać, ale moż­na nad nią pra­co­wać – dodał. Ks. Lohaus, któ­ry prze­ma­wiał na Syno­dzie nad­reń­skie­go Kościo­ła w Bad Neu­enahr rów­nież w imie­niu bisku­pów rzym­sko­ka­to­lic­kich z Mün­ster, Akwi­zgra­nu, Kolo­nii, Lim­bur­ga i Tre­wi­ru skry­ty­ko­wał opi­nie, suge­ru­ją­ce, że Kościół hie­rar­chicz­ny unie­moż­li­wia wspól­no­tę eucha­ry­stycz­ną z ewan­ge­lic­ki­mi chrze­ści­ja­na­mi. – Nie­uf­ność wobec tzw. Kościo­ła ofi­cjal­ne­go nie może być fun­da­men­tem eku­me­nicz­nej pra­cy. Kościół kato­lic­ki nie uwa­ża się za sto­wa­rzy­sze­nie, a sobo­ry to nie par­la­men­ty – stwier­dził.

Komen­tarz

Pro­blem gościn­no­ści eucha­ry­stycz­nej – o inter­ko­mu­nii nie wspo­mi­na­jąc – jest w Niem­czech jed­nym z naj­częst­szych zagad­nień w dys­ku­sji eku­me­nicz­nej. Tak napraw­dę w cią­gu minio­nych dzie­się­cio­le­ci nie wyda­rzy­ło się nic prze­ło­mo­we­go, co uza­sad­nia­ło­by nadzie­ję wie­lu nie­miec­kich – i nie tyl­ko – chrze­ści­jan na wspól­ne przy­stę­po­wa­nie do Sto­łu Pań­skie­go. I nie pomo­że w tym zakli­na­nie rze­czy­wi­sto­ści wiel­ki­mi jubi­le­usza­mi eku­me­nicz­nych poro­zu­mień, oświad­czeń i spo­tkań. Nie pomo­że rów­nież salo­no­wa kur­tu­azja regu­lar­nie kon­sta­tu­ją­ca, że oto Wspól­na Dekla­ra­cja o Uspra­wie­dli­wie­niu z 1999 roku to kamień milo­wy i prze­ogrom­ny prze­łom – jest to zresz­tą reto­ry­ka eku­me­nicz­nie pie­lę­gno­wa­na w rów­nym stop­niu przez rzym­sko­ka­to­lic­kich i ewan­ge­lic­kich eku­me­ni­stów. Ale i ona nic nie zmie­ni, cze­go naj­lep­szym przy­kła­dem jest apel ks. Schne­ide­ra i odpo­wiedź ks. Lohau­sa. Każ­dy z nich ma abso­lut­ną rację, ale tyl­ko w prze­strze­ni wła­snej ekle­zjo­lo­gii.

Dla rzym­skich kato­li­ków koniecz­ność jed­no­ści w wyzna­wa­nej wie­rze jest w spo­sób oczy­wi­sty warun­kiem wspól­nej Eucha­ry­stii, a każ­da pró­ba omi­nię­cia tej zasa­dy jest wykro­cze­niem prze­ciw­ko jed­no­ści Kościo­ła, nawet, jeśli towa­rzy­szą temu jak naj­lep­sze zamia­ry. Dla ewan­ge­li­ków w spo­sób oczy­wi­sty Eucha­ry­stia jest nie tyl­ko środ­kiem, ale rów­nież anty­cy­pa­cją ducho­wej jed­no­ści w wie­rze w Jezu­sa Chry­stu­sa, któ­ry jest jedy­nym Gospo­da­rzem Wie­cze­rzy. Stąd też dla ewan­ge­li­ków to nie jed­ność w dok­try­nie, a jed­ność w rozu­mie­niu Ewan­ge­lii o Jezu­sie Chry­stu­sie jest wystar­cza­ją­cym warun­kiem do rado­wa­nia się obec­no­ścią Chry­stu­sa w Koście­le i dla Kościo­ła.

Oby­dwa poglą­dy zde­rza­ją się ze sobą w róż­nych miej­scach, z róż­ną inten­syw­no­ścią, ina­czej roz­kła­da­ją akcen­ty. Oce­na każ­de­go ze sta­no­wisk zale­ży od ekle­zjal­ne­go uwa­run­ko­wa­nia. Trud­no pomi­nąć rów­nież wła­sne doświad­cze­nia i ducho­wość – nie­mniej jed­nak mamy do czy­nie­nia z eku­me­nicz­nym patem, któ­re­go roz­wią­za­nia docze­ka­my się naj­pew­niej po tam­tej stro­nie. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że wie­lu chrze­ści­jan w dobrej wie­rze i dzię­ki wie­rze wciąż będzie prze­kra­czać kon­fe­syj­ne gra­ni­ce za lub bez wie­dzy bisku­pów czy teo­lo­gów takie­go czy inne­go Kościo­ła.

Wyda­je się zatem, że nawet mał­żeń­stwa wyzna­nio­wo mie­sza­ne nie mają co liczyć na cud – ich sytu­acja w dużej mie­rze zale­ży od dusz­pa­ste­rzy, w tym od tego, jak dale­ko są goto­wi prze­kra­czać wyzna­czo­ne gra­ni­ce i jak dłu­go goto­wi są żyć w zgo­dzie ze swo­im sumie­niem, auto­ry­zu­jąc takie czy inne roz­wią­za­nia nie do koń­ca zgod­ne z ofi­cjal­ną linią. Przy­kre­go doświad­cze­nia mał­żon­ków nie zmie­nią nie­ste­ty prze­pięk­ne tek­sty litur­gicz­ne i kaza­nia, mówią­ce o jed­no­ści mał­żon­ków, i pod­kre­śla­ją­ce podo­bień­stwo czy wręcz ana­lo­gię­mię­dzy mał­żon­ka­mii mistycz­ną rela­cją mię­dzy Chry­stu­sem a Jego Kościo­łem. Oka­zu­je się, że w zde­rze­niu z twar­dą teo­lo­gią pięk­no tych obra­zów na nie­wie­le się zda­je. To może smu­cić, dener­wo­wać i znie­chę­cać. Bło­go­sła­wie­ni ci, któ­rzy mimo tego wie­rzą – chcia­ło­by się zawo­łać, ale czy to wystar­czy?

Rodzą­cy się w wiel­kich bólach nasz pol­ski doku­ment o mał­żeń­stwach wyzna­nio­wo mie­sza­nych rów­nież nie doko­na tutaj żad­nych zmian i nie ma się co łudzić, bo trud­no za prze­łom lub zmia­nę uznać bar­dziej empa­tycz­ną seman­ty­kę kościel­nych doku­men­tów. Żad­na ponadre­gio­nal­na lub kra­jo­wa komi­sja nie zdo­ła zmie­nić tego, co jest powo­dem róż­nic w per­spek­ty­wie glo­bal­nej, naro­słych w cią­gu wie­ków. Cóż zatem? Tak napraw­dę pozo­sta­je nam tyl­ko modli­twa, któ­ra będzie prze­ja­wem eku­me­nicz­ne­go reali­zmu.

Oso­bi­ście nie wie­rzę, iż widzial­na jed­ność w rozu­mie­niu rzym­sko­ka­to­lic­kim czy pra­wo­sław­nym jest moż­li­wa, czy nawet potrzeb­na, jak­kol­wiek nie odma­wiam jej spe­cy­ficz­ne­go pięk­na i teo­lo­gicz­nej zasad­no­ści. Nie wie­rzę rów­nież, że pro­te­stanc­ki model róż­no­rod­no­ści w jed­no­ści jest pana­ceum na roz­łam w chrze­ści­jań­stwie. Być może nie­któ­rym z czy­tel­ni­ków wyda się to prze­wrot­ne, że sło­wa te pisze redak­tor por­ta­lu eku­me­nicz­ne­go, ale w cią­gu tych lat sta­łem się eku­me­nicz­nym scep­ty­kiem, co w żad­nym wypad­ku nie ozna­cza, że nie dostrze­gam głę­bo­kie­go sen­su roz­mów przed­sta­wi­cie­li róż­nych wyznań. Gdy­by tak było nie anga­żo­wał­bym się w pro­jekt ekumenizm.pl.

Dys­ku­sje, jak ta w Niem­czech, czy zbli­ża­ją­cy się Tydzień Modlitw o Jed­ność Chrze­ści­jan uświa­da­mia­ją mi po raz kolej­ny, że eku­me­nizm nie może być –izmem, nie może być li tyl­ko wiel­ką teo­lo­gią. Dla mnie eku­me­nia jest przede wszyst­kim ewan­ge­licz­ną cie­ka­wo­ścią, zachę­ca­ją­cą do spoj­rze­nia poza rąbek wła­sne­go podwór­ka i zapro­sze­niem do sta­wia­nia pytań o nas samych, ale przede wszyst­kim o rela­cję z Bogiem – indy­wi­du­al­ną i wspól­no­to­wą. Czy podzie­lo­ne chrze­ści­jań­stwo jest rze­czy­wi­ście skan­da­lem? Mam co do tego coraz więk­sze wąt­pli­wo­ści, patrząc na wiel­kie bogac­two chrześcijaństwa.Wierzę jed­nak, że gro­ta betle­jem­ska, Gol­go­ta i pas­chal­ne zdu­mie­nie są melo­dią duszy, któ­rą wszy­scy dobrze zna­my i to tak dobrze, że rozu­mie­my ją i sie­bie bez słów – jak­kol­wiek to sen­ty­men­tal­nie zabrzmi.

Dariusz Bruncz

:: Ekumenizm.pl: Eku­me­nicz­na Scha­den­freu­de

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.