Biskup Rzymu Benedykt XVI & Arcybiskup Canterbury reanimują ekumenizm
- 18 września, 2010
- przeczytasz w 7 minut
Silne wątki ekumeniczne wizyty Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii pokazują, że ekumeniczna nadzieja nie wszystek umarła, a przed teologią chrześcijaństwa XXI wieku rozpościera się równie fascynująca, co wyboista droga realizowania jedności, którą dzięki Duchowi Świętemujuż mamy, a także tej, która stanowi nieodłączny komponent chrześcijańskiej nadziei. Słowa Benedykta i Rowana Williamsa mocniej niż jakikolwiek dokument komisyjny reaktywowały kluczową debatę eklezjologiczną współczesnego chrześcijaństwa zapoczątkowaną przez bł. Jana […]
Silne wątki ekumeniczne wizyty Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii pokazują, że ekumeniczna nadzieja nie wszystek umarła, a przed teologią chrześcijaństwa XXI wieku rozpościera się równie fascynująca, co wyboista droga realizowania jedności, którą dzięki Duchowi Świętemujuż mamy, a także tej, która stanowi nieodłączny komponent chrześcijańskiej nadziei.
Słowa Benedykta i Rowana Williamsa mocniej niż jakikolwiek dokument komisyjny reaktywowały kluczową debatę eklezjologiczną współczesnego chrześcijaństwa zapoczątkowaną przez bł. Jana XXIII, a rozpaloną przez Jana Pawła II – nt. rozumienia prymatu Piotrowego. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich chrześcijan, także tych, którzy z nieufnością i wrogością odnoszą się do idei — mówiąc nieco roboczo — ekumenicznego papiestwa.
Wystąpienie abp. Canterbury Rowana Williamsa w Pałacu Lambeth było niezwykle uprzejmie, ale z pewnością nie przypominało bezkrwistych umizgów, które raczą sobie serwować biskupi różnych wyznań przy okazji ekumenicznych spędów. Williams wychodząc od wyzwań współczesności z wielkim uznaniem odniósł się do służby Biskupa Rzymu: — Żyjemy w czasach, w których pilna jest potrzeba odnalezienia sensu zarówno pracy i odpoczynku, jak i potrzeba cichej otwartości wobec Boga, który pozwala, aby nasz prawdziwy charakter rósł i kwitł poprzez uczestnictwo w wiecznej miłości. W serii głębokich i elokwentnych encyklik, Wasza Świątobliwość zbadał te tematy dla naszych czasów, opierając wszystkona wiecznej miłości Trójcy Świętej, i stawiając przed nami wyzwanie nadziei zarówno wobec tego świata, jak i tego przyszłego, oraz analizując sposoby, w których nasze ekonomiczne przyzwyczajenia uwięziły nas w zredukowanym i niegodnym stylu życia (…) Z wdzięcznością przyjmujemy Twój wkład w benedyktyńską wizję dla naszych czasów i modlimy się, aby Twój czas spędzony w Wielkiej Brytanii pomógł nam wszystkim w odnowieniu nadziei i energii, których potrzebujemy jako chrześcijanie.
Honorowy zwierzchnik anglikanów odniósł się również do dzielącej chrześcijan kwestii prymatu papieskiego, stwierdzając, że chrześcijanie mają bardzo zróżnicowane podejście do natury powołania, które związane jest ze Stolicą Rzymską. – Jednak jak Wielki Poprzednik Waszej Świątobliwości przypomniał nam wszystkim w encyklice Ut unum sint, musimy nauczyć się, jak wspólnie reflektować nad sposobem, w jaki historyczna służba Kościoła Rzymskiego i jego głównego pasterza mogłaby mówić do Kościoła katolickiego – zarówno Wschodu i Zachodu, globalnej północy i południa – o autorytecie Chrystusa i Jego apostołów, aby budować Ciało w miłości; jak ta posługa może być realizowana jako służba cierpliwości i szacunku wobec wszystkich, jako służba twórczej miłości i bezinteresowności, która prowadzi nas wszystkich ku tej samej ścieżce, szukając nie własnej wygody czy korzyści, ale dobra całej wspólnoty ludzkiej oraz chwały Boga, Stworzyciela i Odkupiciela. Modlimy się, aby Twój czas z nami był dalszym krokiem nas wszystkich ku tajemnicy krzyża i zmartwychwstania, ażebyśmy rosnąc tak wspólnie moglibyśmy stać się bardziej efektywnymi narzędziami Boskich celów, aby uleczyć rany ludzkości oraz przywrócić jeszcze raz w naszych społeczeństwach i środowiskach podobieństwo Bożej chwały, jaka objawiła się w obliczu Jezusa Chrystusa.
W odpowiedzi na wystąpienie anglikańskiego prymasa, Benedykt XVI wezwał do odwagi wiary, radości z wyznawania Jezusa Chrystusa jako Pana. Papież odniósł się również do kwestii trudnych, jednak jak podkreślił: — Nie mam zamiary dziś mówić o trudnościach, które powstały na ekumenicznej drodze i wciąż będą powstawać. O wiele bardziej chciałbym Waszej Łaskawości wyrazić podziękowanie za serdeczną przyjaźń, która między nami wzrosła, za ogromny postęp w wielu obszarach dialogu podczas 40 lat.
Benedykt nie pominął kwestii beatyfikacji kardynała Johna Henry’ego Newmana, podkreślając jego anglikańskie korzenie, duchowość, dzięki której wzrastał, służąc Kościołowi Anglii. Papież wyraził przekonanie, że Newman może być nauczycielem ekumenicznych cnót w tym sensie, że z jednej strony poczuł się zobowiązany pójść za decyzją sumienia, a z drugiej pozostał wierny przyjaźniom ze swoimi byłymi współwyznawcami, z którymi dzielił tęsknotę za jednością w wierze. Zwracając się do prymasa Williamsa, biskup rzymski powiedział: Wasza Łaskawość, chciejmy w tym duchu przyjaźni odnowić nasze zdecydowanie, zgodnie z wolą naszego Pana i Odkupiciela Jezusa Chrystusa.
Podczas ekumenicznych nieszporów w Opactwie Westminsterskim Benedykt XVI przypomniał, że chrześcijańskie zobowiązanie do jedności wyrasta z wiary w zmartwychwstałego Chrystusa, którego zwiastowali apostołowie i którego odnajdujemy w wyznaniach wiary. Papież przyznał, że na ekumenicznej drodze napotykamy nie tylko błogosławieństwa, ale i wyzwania oraz rozczarowania. – Dziś zawierzamy to wszystko naszemu Panu, ufając Jego opiece oraz mocy Jego łaski (…) Jednocześnie, z ewangelicznym realizmem, musimy również uznać wyzwania, które konfrontują nas, nie tylko wzdłuż ścieżki chrześcijańskiej jedności, ale także w zadaniu wyznawania Chrystusa w naszych czasach. Wierność Słowu Bożemu (…) wymaga od nas posłuszeństwa, które prowadzi nas wspólnie do głębszego rozumienia woli Pana, posłuszeństwa, które musi być wolne od intelektualnego konformizmu lub pochopne upodabnianie się do ducha czasów. Jest to słowo, które chciałbym wam zostawić tego wieczoru, a czynię to w wierności do mojej służby jako Biskup Rzymu i następca św. Piotra, powołany do szczególnej troski o jedność owczarni Chrystusowej.
Posługa Piotrowa Benedykta
O Posłudze Piotrowej – bo bardziej o niej niż o papiestwie – mówił Benedykt XVI, dyskutuje się od początku istnienia chrześcijaństwa. Temat ten dyskutowany jest w każdym, bilateralnym dialogu Kościoła Rzymskokatolickim z innymi Kościołami. Papież Benedykt powtórzył dobitnie to, o co apelował Jan Paweł II w ‘Ut unum sint’, ale czego nie udało się zrealizować. Stąd też słowa Benedykta można i chyba trzeba postrzegać jako obietnicę i zobowiązanie do otwartego sprawowania służby Piotrowej, która nie odrzucana co do zasady przez prawosławnych, anglikanów czy luteran – wymaga głębokiej refleksji i odważnych liderów.
Służbę, o której mówił Benedykt, realizują biskupi i świeccy różnych wyznań sprawując służbę na rzecz pojednania i jedności na różne sposoby – od liderów kościelnych, ale nie tylko od nich zależy, czy troska, która w sposób szczególny wiąże się dla rzymskich katolików z Biskupem Rzymu stanie się ekumeniczną pasją wielu. Jednak wiele jeszcze by się musiało zmienić – w Rzymie i poza nim, aby uniwersalna służba dla jedności Kościoła stała się faktem. Niemniej jednak Benedykt XVI swoimi słowami przywołał doniosłość problemu i choć nie uczynił tego formalnie, na nowo ogłosił ‘ekumeniczną encyklikę’, wyrażającą się głównie w przywiązaniu do Ewangelii i nieustannym poszukiwaniem duchowej jedności. Owo zwiastowanie Benedykta nie miałoby takiej głębi i rzeczonej doniosłości, gdyby nie szerszy kontekst, w który wpisują się osiągnięcia ruchu ekumenicznego od Edynburga 1910 aż po przejmujące słowa Arcybiskupa Rowana Williamsa.
Zupełnie niezrozumiałe są triumfalistyczne postękiwania zakrapiane konfesyjną megalomanią i postekumenicznym obciążeniem, sugerujące, że przemówienie papieskie w Opactwie Westminster było w jakikolwiek sposób próbą demonstracji, narzucenia czegokolwiek przez Benedykta XVI. Wszystki
e wystąpienia tego papieża podczas trwającej wciąż pielgrzymki pokazują, że Benedykt daleki jest od narzucania samego siebie i czegokolwiek – nie jest jego celem stymulowanie rzymskokatolickiego poczucia wyższości, ani tym bardziej nadmuchanej dumy konfesyjnej, ale jest to po prostu chrześcijańskie zaproszeniedo dzieła dialogu, który jest w pierwszej kolejności poszukiwaniem przyjaźni z Jezusem Chrystusem.
Niestety, niektórzy rzymskokatoliccy publicyści – zarówno w Polsce (Tomasz Terlikowski, Fronda.pl), jak i w Anglii (Damian Thompson, The Guardian), nie oparli się pokusie i dali się ponieść na ocean euforycznego, a ponadto szkodliwego gadulstwa, będąc jednocześnie przeświadczonymi, że oto zwiastują/przypominają/konserwują ‘prawdziwy ekumenizm i dialog’. Akceptacja takiej perspektywy oznaczałaby spłycenie chrześcijańskich horyzontów i zupełnego odwrócenia słów i intencji zarówno Benedykta XVI, jak i arcybiskupa Canterbury, który równie jasno i zdecydowanie jak jego Gość mówił o Kościele katolickim, alejako wspólnocie wszystkich wierzących w Chrystusa, i nie uciekał się przy tym do wąskotorowych szlaków konfesjonalistycznej ciasnoty.
Obydwu biskupom – Benedyktowi i Rowanowi – należą się wielkie podziękowania. Bóg zapłać!