Czy Konferencja Kościołów Europejskich ma sens?
- 30 kwietnia, 2009
- przeczytasz w 3 minuty
Według ks. Thomasa Wipfa, prezydenta Wspólnoty Ewangelickich Kościołów w Europie (d. Konkordia Leuenberska), Kościoły protestanckie ponoszą główny ciężar odpowiedzialności za Konferencję Kościołów Europejskich (KKE), jednakże z przyczyn dyplomatycznych ich sprawy schodzą na drugi plan. Marginalizowanie protestantów, choćby w ramach KKE, wyraża się choćby w tym, że w obliczu prawosławno-rzymskokatolickiej ‘ekumenii reprezentacyjnej’ przedstawiciele Kościołów tradycji protestanckiej albo nie są uwzględniani, albo ich rola jest drugorzędna. Do GEKE należą Kościoły tradycji […]
Według ks. Thomasa Wipfa, prezydenta Wspólnoty Ewangelickich Kościołów w Europie (d. Konkordia Leuenberska), Kościoły protestanckie ponoszą główny ciężar odpowiedzialności za Konferencję Kościołów Europejskich (KKE), jednakże z przyczyn dyplomatycznych ich sprawy schodzą na drugi plan.
Marginalizowanie protestantów, choćby w ramach KKE, wyraża się choćby w tym, że w obliczu prawosławno-rzymskokatolickiej ‘ekumenii reprezentacyjnej’ przedstawiciele Kościołów tradycji protestanckiej albo nie są uwzględniani, albo ich rola jest drugorzędna.
Do GEKE należą Kościoły tradycji ewangelicko-luterańskiej, ewangelicko-reformowanej, unijnej i metodystyczne, i są one najczęściej również członkami KKE. Z kolei do KKE, oprócz Kościołów protestanckich, należą również Kościoły prawosławne, anglikańskie i starokatolickie. W lipcu br. odbędzie się w Lyonie Zgromadzenie Ogólne KKE.
Jak informuje Polska Rada Ekumeniczna, w Zgromadzeniu Ogólnym w Lyonie weźmie udział 415 delegatów: przedstawiciele Kościołów członkowskich KKE, członkowie Komitetu Naczelnego KKE oraz reprezentanci organizacji członkowskich Komisji Kościołów ds. Migrantów w Europie (CCME), która niedawno połączyła się z KKE. Obecni będą także, z głosem doradczym, przedstawiciele organizacji stowarzyszonych KKE oraz innych Kościołów i ciał ekumenicznych. Łącznie, wraz z nimi, gośćmi i obsługą, w Zgromadzeniu Ogólnym weźmie udział ok. 700 osób.
Komentarz
Od dawna w środowisku europejskich protestantów wre. Wielu ekumenicznych działaczy nie ukrywa, że współpraca w ramach Konferencji Kościołów Europejskich nie jest najłatwiejsza, co jest związane m.in. z pewnym dystansem Kościołów prawosławnych wobec Kościołów ewangelickich oraz z wewnętrznymi sporami Kościołów prawosławnych.
I trudno się z tym nie zgodzić, gdy popatrzymy na wydarzenia ostatnich lat – frustrację wielu mniejszościowych Kościołów ewangelickich, które żyjąc np. w środowisku zdominowanym przez prawosławie, czują się ignorowane lub traktowane z góry zarówno przez prawosławnych, jak i zakochanych we wschodniej mistyce protestantów z Zachodu, którzy nie szczędzą woli i pieniędzy dla wspierania prawosławnego Wschodu.
KKE jest wielką biurokratyczną maszyną – wprawdzie nie tak ogromną jak Światowa Rada Kościołów, ale i tak wyraźnie widać w niej tradycyjny już rozziew między ekumenizmem dokumentów, a praktyką codzienną oraz nieustannymi konfliktami o wizję organizacji i chrześcijaństwa w Europie. Niepokojącym znakiem tych sporów jest decyzja o zawieszeniu członkostwa w KKE przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną.
Od dawna również pojawia się pytanie – czy w świetle problemów, braku przejrzystej reprezentacji Kościołów wobec Unii Europejskiej i innych instytucji jest sens utrzymywania tak drogiego tworu, jakim jest KKE. Czy z protestanckiego punktu widzenia nie byłoby bardziej efektywne skoncentrowanie działań w ramach Wspólnoty Kościołów Ewangelickich w Europie, bez oglądania się na prawosławnych i czy dla samych prawosławnych nie byłoby korzystniejsze, gdyby swoje opinie, często bardzo odmienne od tych, jakie mają ewangelicy czy anglikanie, prezentowali jako panprawosławna konferencja europejska? W takiej konstelacji działalność KKE nie miałaby sensu, ale dzięki temu nastąpiłaby przejrzystość działania, która nie zamykałaby przecież możliwości współpracy miedzy prawosławnymi a ewangelikami różnych tradycji.
Dariusz Bruncz