Drugi oddech europejskich Kościołów?
- 22 lipca, 2009
- przeczytasz w 4 minuty
W Lyonie zakończyło się 12. Zgromadzenie Ogólne Konferencji Kościołów Europejskich (KKE) połączone z obchodami 50-lecia organizacji. Do KKE, należą Kościoły tradycji protestanckiej, prawosławnej, starokatolickiej i anglikańskiej, w tym siedem Kościołów członkowskich Polskiej Rady Ekumenicznej. Spotkanie w Lyonie przebiegało pod hasłem reformy zbiurokratyzowanej i tym samym nieprzystosowanej do wyzwań współczesności KKE. Mówcy podkreślali wkład KKE w budowanie mostów porozumienia między Kościołami w okresie zimnej wojny, wskazując jednocześnie […]
W Lyonie zakończyło się 12. Zgromadzenie Ogólne Konferencji Kościołów Europejskich (KKE) połączone z obchodami 50-lecia organizacji. Do KKE, należą Kościoły tradycji protestanckiej, prawosławnej, starokatolickiej i anglikańskiej, w tym siedem Kościołów członkowskich Polskiej Rady Ekumenicznej. Spotkanie w Lyonie przebiegało pod hasłem reformy zbiurokratyzowanej i tym samym nieprzystosowanej do wyzwań współczesności KKE. Mówcy podkreślali wkład KKE w budowanie mostów porozumienia między Kościołami w okresie zimnej wojny, wskazując jednocześnie nowe wyzwania, dotyczące współpracy Kościołów w Europie.
Lepsza reprezentacja wobec instytucji europejskich i bardziej przejrzyste struktury, uwzględniające również głos mniejszych Kościołów były najczęściej powtarzanymi wnioskami lyońskiego spotkania. Ekumeniczny patriarcha Konstantynopola, Bartolomeusz I, zaproponował powrót do pomysłu utworzenia europejskiej organizacji kościelnej, w skład której wchodziłyby wszystkie Kościoły Europy, w tym Kościół rzymskokatolicki, który wprawdzie nie jest członkiem KKE, ale poprzez Europejską Radę Biskupów Katolickich od lat podejmuje współpracę ekumeniczną na różnych płaszczyznach – jej sztandarowym efektem jest Karta Ekumeniczna z 2001 r.
Idea utworzenia paneuropejskiej organizacji pojawiła się już w lutym 2008 roku z inicjatywy pastora Jeana-Arnolda de Clermonta, prezydenta KKE. Patriarcha Bartolomeusz I wyraził przekonanie, że taka struktura nie tylko wzmocniłaby dialog ekumeniczny, ale i przyczyniłaby się do jego przyspieszenia oraz lepszej reprezentacji chrześcijaństwa w coraz to bardziej zsekularyzowanej Europie. Hierarcha poprosił uczestniczącego w KKE rzymskokatolickiego metropolitę Lyonu, kardynała Philippe Barbarin o przedłożenie sprawy w Watykanie.
Delegaci dyskutowali nad propozycjami reformy KKE. Zdecydowano się na głosowanie nad kompromisowym wnioskiem Ewangelickiego Kościoła Niemiec, luterańskich Kościołów Skandynawii i krajów bałtyckich, które wcześniej złożyły autorskie propozycje. Przy silnym poparciu większości prawosławnych, anglikańskich i starokatolickich delegatów podjęto decyzję o powołaniu 15-osobowej komisji specjalistów, która ma opracować do końca 2011 roku ma przedłożyć koncepcję reformy. Zostanie ona poddana pod głosowanie podczas Zgromadzenia Ogólnego, które odbędzie się nie za sześć, a za cztery lata.
Podczas obrad wyłoniono również nową Radę Wykonawczą KKE, która kieruje bieżącymi sprawami organizacji między Zgromadzeniami Ogólnymi, a także przyjęto tekst oświadczenia, dotyczącego m.in. kryzysu gospodarczego, energii atomowej i ekologii.
Komentarz
Powołanie przez KKE speckomisji ds. reformy jest decyzją oczywistą. Organizacja, do której należy 126 bardzo zróżnicowanych Kościołów, nawet w obrębie jednej tradycji wyznaniowej, czego przykładem są nie tylko protestanci, ale jeszcze bardziej prawosławni, potrzebuje drugiego oddechu, potrzebuje zmian, jeśli chce być instytucją, która odpowiada potrzebom europejskiego chrześcijaństwa. Obserwując jednak linie podziału w europejskim krajobrazie kościelnym trudno nie zauważyć, że dialog w ramach KKE będzie niełatwy – pozostaje mieć nadzieję, że będzie on w ogóle możliwe. Skąd ten sceptycyzm? Rosyjska Cerkiew Prawosławna wciąż nie uczestniczy w pracach KKE. Silne konflikty w łonie prawosławia, w tym szczególnie nieustanna rywalizacja Moskwy i Konstantynopola, której pokłosiem jest zawieszenie członkostwa rosyjskiej Cerkwi w KKE, sprawiają, że osiągnięcie porozumienia europejskiego będzie trudne z przyczyn kościelno-politycznych. Należy o tym pamiętać, że to nie tyle Konstantynopol, co Moskwa jest faktycznym reprezentantem prawosławia, nie tylko europejskiego, ale i światowego. Świadczą o tym chociażby komplikacje w dialogu prawosławno-rzymskokatolickim, a konkretnie odmowa uczestnictwa bułgarskiej Cerkwi w dialogu z Watykanem, o czym informuje serwis cerkiew.pl.
Jednak nie tylko Kościoły prawosławne mogą zagrozić powodzeniu projektu KKE. Także Kościoły protestanckie borykające się od wielu lat z własnymi reformami jak np. niemieckie Kościoły ewangelickie, a czasem mające problem z jasnym określeniem ekumenicznej, czy w ogóle eklezjalnej wizji będą trudnym uczestnikiem zapoczątkowanego w Lyonie procesu. Warto zauważyć, że główną inicjatywę w Lyonie przejęły Kościoły, które od lat zaangażowane są w ruch ekumeniczny, Kościoły, które mają trudności z dość sporym odpływem wiernych, a w przypadku EKD Kościoły, które zbyt często uważają, że drogą do sukcesu są sprawne struktury i tak zwana modernizacja. Do tego dochodzi patriarchat Konstantynopola, którego głos robi chyba większe wrażenie wśród europejskich protestantów niż pośród prawosławnych.
Trudno się również spodziewać ekumenicznego entuzjazmu ze strony Watykanu. Kościół rzymskokatolicki (jeśli w ogóle zauważy spotkanie w Lyonie) raczej serdecznie odniesie się do wielu konkluzji KKE, to jednak wydaje się, że powołanie jednej organizacji kościelnej, w której Rzym będzie jednym z wielu Kościołów, jest cokolwiek mało realne. Niestety. Niemniej jednak warto mieć nadzieję, że projekt podjęty w Lyonie się powiedzie – jeśli nie to najpóźniej w okolicy 2013 roku znów pojawi się pytanie nie tylko o efektywność KKE, ale i o sens jej istnienia.
Dariusz Bruncz
:: pre.pl: Szczegółowe informacje z Lyonu na stronach Polskiej Rady Ekumenicznej
:: Ekumenizm.pl: Czy Konferencja Kościołów Europejskich ma sens?
:: Ekumenizm.pl: Prawosławny dwugłos w ekumenii