Ekumenizm na świecie

Ekumeniczne spotkanie Benedykta XVI — powrót do fundamentów


W erfurc­kim klasz­to­rze augu­stia­nów, w miej­scu, w któ­rym br. Mar­cin Luter przyj­mo­wał świę­ce­nia kapłań­skie i odpra­wił pierw­szą mszę, odby­ło się 23 wrze­śnia wspól­ne nabo­żeń­stwo Bene­dyk­ta XVI z wła­dza­mi Ewan­ge­lic­kie­go Kościo­ła w Niem­czech. Jesz­cze przed spo­tka­niem media roz­la­ły morze eku­me­nicz­nych mydlin, sta­wia­jąc jako cel roz­mów papie­ża z ewan­ge­li­ka­mi bli­żej nie­okre­ślo­ny prze­łom, nadzie­je, tudzież zmia­ny. W tak zapro­gra­mo­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści ‘poraż­ka’, ‘brak postę­pu’ i cała arty­le­ria mino­ro­wych haseł poka­za­ła nie­zro­zu­mie­nie […]


W erfurc­kim klasz­to­rze augu­stia­nów, w miej­scu, w któ­rym br. Mar­cin Luter przyj­mo­wał świę­ce­nia kapłań­skie i odpra­wił pierw­szą mszę, odby­ło się 23 wrze­śnia wspól­ne nabo­żeń­stwo Bene­dyk­ta XVI z wła­dza­mi Ewan­ge­lic­kie­go Kościo­ła w Niem­czech. Jesz­cze przed spo­tka­niem media roz­la­ły morze eku­me­nicz­nych mydlin, sta­wia­jąc jako cel roz­mów papie­ża z ewan­ge­li­ka­mi bli­żej nie­okre­ślo­ny prze­łom, nadzie­je, tudzież zmia­ny. W tak zapro­gra­mo­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści ‘poraż­ka’, ‘brak postę­pu’ i cała arty­le­ria mino­ro­wych haseł poka­za­ła nie­zro­zu­mie­nie eku­me­nicz­ne­go ducha.

Papie­skie sło­wa nie były inte­re­su­ją­ce dla mediów, bo o czym Bene­dykt XVI mówił? Ano mówił o jed­no­ści w per­spek­ty­wie try­ni­tar­nej, mówił o grze­chu i zamknię­ciu na Boga. Pyta­nie: kogo to inte­re­su­je? Wszyst­kim wycze­ku­ją­cym spek­ta­ku­lar­nych słów i czy­nów, oraz tym, któ­rzy z urzę­du roz­cza­ro­wa­ni są papie­ski­mi sło­wa­mi, Bene­dykt zade­dy­ko­wał sło­wa: Pod­czas eku­me­nicz­ne­go spo­tka­nia nie powin­ni­śmy tyl­ko narze­kać na podzia­ły i roz­ła­my, ale dzię­ko­wać Bogu za wszyst­ko, co pozo­sta­wił nam z jed­no­ści i czym nas wciąż na nowo obda­ro­wu­je. Wdzięcz­ność ta musi zara­zem być goto­wo­ścią, aby nie utra­cić poda­ro­wa­ną jed­ność w cza­sie zma­gań i nie­bez­pie­czeństw – mówił papież. Z pew­no­ścią nie są to reflek­sje, nada­ją­ce się na dzien­ni­kar­ski mate­riał o prze­ło­mie, któ­ry w cią­gu ostat­nich tygo­dni sztucz­nie kon­stru­owa­ny był przez media i przez nie­miec­kich poli­ty­ków.

Rów­nież inne sło­wa o jed­no­ści były zupeł­nie nie­me­dial­ne — np. wte­dy, gdy papież pod­kre­ślał, że pod­sta­wo­wa jed­ność pole­ga na tym, że wie­rzy­my w Boga Wszech­mo­gą­ce­go, Ojca, Stwo­rzy­cie­la nie­ba i zie­mi. Czy ten frag­ment z wyzna­nia wia­ry – wspól­ne­go dla ewan­ge­li­ków i rzym­skich kato­li­ków – jest w swo­jej codzien­no­ści, for­muł­ko­wym zazna­jo­mie­niu jaką­kol­wiek zachę­tą i inspi­ra­cją do rado­wa­nia się jed­no­ścią wyzna­wa­nia Boga, któ­ra dekla­su­je wszyst­kie dekla­ra­cje, gesty i nawet naj­bar­dziej ambit­ne pro­jek­ty?

Bene­dykt XVI zwró­cił uwa­gę na naj­bar­dziej palą­cy aspekt eku­me­nicz­ny — na to, co jest zde­cy­do­wa­nie waż­niej­sze od tego, czy Rzym i Kościo­ły wyod­ręb­nio­ne z XVI-wiecz­nej refor­ma­cji doga­da­ją się w kwe­stii wspól­no­ty eucha­ry­stycz­nej. Tą kwe­stią jest po pro­stu wia­ra w Boga, eku­me­nicz­ny sojusz na rzecz ducho­we­go odro­dze­nia, eku­me­nicz­ne­go, wspól­ne­go dzia­ła­nia, aby jak naj­wię­cej osób otwo­rzy­ło się na przy­jaźń z Chry­stu­sem. Jest to pil­ne w sytu­acji, kie­dy ludzie nie pyta­ją już o łaska­we­go Boga, nie pyta­ją już nawet czy jest Bóg, rezy­gnu­jąc z waż­kich dyle­ma­tów egzy­sten­cjal­nych, ale prze­śli­zgu­jąc się nad tajem­ni­cą życia świa­do­mie wybie­ra­ją obo­jęt­ność wobec wszyst­kie­go, co nie­ma­te­rial­ne. Stąd też Bene­dykt jasno zapy­tał: Czy czło­wiek potrze­bu­je Boga czy też może się bez nie­go zupeł­nie dobrze obyć? Nazwał po imie­niu to, cze­go doświad­cza wie­lu ludzi: poczu­cia nie­obec­no­ści Boga, odda­le­nia, pro­wa­dzą­ce­go do pogrą­że­nia się w pysze pozor­nej mocy, w pust­ce ser­ca oraz bez­kształt­nym pra­gnie­niu speł­nie­nia i szczę­ścia. Stąd też papież jasno przy­po­mniał: naszą pierw­szą eku­me­nicz­ną służ­bą w tym cza­sie musi być wspól­ne świa­dec­two o obec­no­ści żywe­go Boga w świe­cie, o Ewan­ge­lii, o Chry­stu­sie – Jego śmier­ci i zmar­twych­wsta­niu.

Ape­lu­jąc o ducho­wy eku­me­nizm papież mówił o etycz­nych wyzwa­niach, ale w cen­trum jego prze­mo­wy pozo­sta­ło wezwa­nie do udzie­le­nia odpo­wie­dzi na zapro­sze­nie Chry­stu­sa. Na koniec papie­skie­go wystą­pie­nia padły sło­wa, któ­re przez wie­lu odczy­ta­ne były jako roz­cza­ro­wa­nie i wyla­nie kubła zim­nej wody. Bene­dykt XVI stwier­dził: „Przed papie­ską piel­grzym­ką na róż­ny spo­sób mówio­no o eku­me­nicz­nym pre­zen­cie, jakie­go spo­dzie­wa­no się po tej wizy­cie. Darów, jakie zosta­ły wymie­nio­ne, nie muszę poje­dyn­czo wymie­niać. W związ­ku z tym pra­gnę powie­dzieć, że było­by to poli­tycz­nym nie­zro­zu­mie­niem wia­ry oraz eku­me­nii. Jeśli gło­wa pań­stwa skła­da wizy­tę w zaprzy­jaź­nio­nym kra­ju, poprze­dza­ją ją zazwy­czaj kon­tak­ty mię­dzy instan­cja­mi, któ­re przy­go­to­wu­ją zawar­cie jed­nej lub wię­cej umów mię­dzy dwo­ma pań­stwa­mi: roz­wa­ża­jąc korzy­ści i stra­ty  docho­dzi się do kom­pro­mi­su, któ­ry w koń­cu wyda­je się być korzyst­ny dla obu stron tak, że trak­tat może być pod­pi­sa­ny. Jed­nak wia­ra chrze­ści­jan nie opie­ra się na ana­li­zie naszych korzy­ści i strat. Wia­ra two­rzo­na przez samych sie­bie jest bez­war­to­ścio­wa. Wia­ra nie jest czymś co wymy­śla­my i co nego­cju­je­my. Jest ona fun­da­men­tem, któ­rym żyje­my. Jed­ność nie wzra­sta przez roz­wa­ża­nie plu­sów i minu­sów, lecz przez coraz głęb­sze prze­my­śle­nia i prze­ży­wa­nie wia­ry.”

Moc­ne sło­wa Bene­dyk­ta XVI nie znaj­dą się w prze­ka­zie głów­nych kana­łów infor­ma­cyj­nych – zamiast tego pozo­sta­nie pasu­ją­cy do sce­na­riu­sza zarzut: nie nastą­pił prze­łom. Nie­mniej jed­nak myli się ten, kto uwa­ża, że takie uka­zy­wa­nie spra­wy szko­dzi tyl­ko Bene­dyk­to­wi, a dzia­ła na korzyść koja­rzo­nych z abso­lut­ną otwar­to­ścią Kościo­łów ewan­ge­lic­kich. Boję się takich sfor­mu­ło­wań, gdyż wią­żą się one z ekle­zjal­ną here­zją, suge­ru­ją­cą, jako­by obli­cze i przy­szłość Kościo­ła – jego jed­ność i świę­tość – znaj­do­wa­ły się w zasię­gu naszych moż­li­wo­ści, któ­re taką czy inną dekla­ra­cją może­my w jaki­kol­wiek spo­sób urze­czy­wist­nić. Cie­szę się, że papież Bene­dykt XVI zwró­cił uwa­gę na fun­da­men­tal­ny aspekt jed­no­ści i na to, czym przede wszyst­kich jest eku­me­nizm. A eku­me­nizm jest szko­łą modli­twy i pozna­nia. Nie ma bar­dziej widzial­ne­go zna­ku jed­no­ści niż świa­dec­two o Chry­stu­sie – pro­blem jed­nak w tym, że stwier­dze­nie to nie jest cie­ka­we dla mediów, ani też dla wie­lu osób, któ­re roz­li­cza­ją papie­ża z wła­snych wizji i hucz­nie ogła­sza­nych pro­jek­tów.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.