Ekumenizm na świecie

Ekumeniczny impas?


Według prze­wod­ni­czą­ce­go Papie­skiej Rady ds. Popie­ra­nia Jed­no­ści Chrze­ści­jan kard. Kur­ta Kocha przy­wró­ce­nie peł­nej jed­no­ści Kościo­ła pozo­sta­je celem eku­me­nii. W wywia­dzie dla austriac­kiej gaze­ty kościel­nej ‘Son­n­tag’, hie­rar­cha pod­kre­ślił, że uzna­nie róż­nych typów Kościo­ła pro­wa­dzi do sytu­acji, w któ­rej jed­ność sta­no­wi zwy­kły doda­tek do wszyst­kie­go. – To z pew­no­ścią nie było­by Cia­łem Chry­stu­sa, któ­re powi­nien uka­zy­wać Kościół – dodał kar­dy­nał. Szwaj­car­ski hie­rar­cha prze­ko­nu­je, że uzna­nie róż­nych typów […]


Według prze­wod­ni­czą­ce­go Papie­skiej Rady ds. Popie­ra­nia Jed­no­ści Chrze­ści­jan kard. Kur­ta Kocha przy­wró­ce­nie peł­nej jed­no­ści Kościo­ła pozo­sta­je celem eku­me­nii. W wywia­dzie dla austriac­kiej gaze­ty kościel­nej ‘Son­n­tag’, hie­rar­cha pod­kre­ślił, że uzna­nie róż­nych typów Kościo­ła pro­wa­dzi do sytu­acji, w któ­rej jed­ność sta­no­wi zwy­kły doda­tek do wszyst­kie­go. – To z pew­no­ścią nie było­by Cia­łem Chry­stu­sa, któ­re powi­nien uka­zy­wać Kościół – dodał kar­dy­nał.

Szwaj­car­ski hie­rar­cha prze­ko­nu­je, że uzna­nie róż­nych typów kościel­no­ści było­by nie­zgod­ne nie tyl­ko z rzym­skim sta­no­wi­skiem, ale tak­że biblij­nym. Zastrzegł jed­nak, że jed­ność nie powin­na być utoż­sa­mia­na z ujed­no­li­ce­niem.

Kar­dy­nał kry­tycz­nie odniósł się do gło­sów, suge­ru­ją­cych, że eku­me­nia utkwi­ła w mar­twym punk­cie. Przy­po­mniał, że Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki pro­wa­dzi rów­no­cze­śnie 16 bila­te­ral­nych dia­lo­gów, w tym z pro­te­stanc­ki­mi Kościo­ła­mi ewan­ge­li­kal­ny­mi, któ­re są dla ruchu eku­me­nicz­ne­go szcze­gól­nym wyzwa­niem. – Kościo­ły te zmie­nia­ją eku­me­nię dużej mie­rze. Musi­my sta­ran­nie pod­cho­dzić do tych Kościo­łów, aby­śmy nie mie­li pro­ble­mów z obec­ny­mi part­ne­ra­mi.

Jed­no­cze­śnie pur­pu­rat sprze­ci­wił się eku­me­nii dwóch pręd­ko­ści, pole­ga­ją­cej na wyob­co­wa­niu mię­dzy ofi­cjal­nym eku­me­ni­zmem i dia­lo­giem teo­lo­gicz­nym a kro­ka­mi podej­mo­wa­ny­mi w lokal­nych spo­łecz­no­ściach, któ­re nie cze­ka­jąc na roz­strzy­gnię­cie waż­nych kwe­stii, same podej­mu­ją dzia­ła­nia nie­zgod­ne z naucza­niem Kościo­ła.

Komen­tarz

Wywiad dla austriac­kiej gaze­ty trud­no potrak­to­wać jako ofi­cjal­ne sta­no­wi­sko Kościo­ła rzym­skie­go w eku­me­nicz­nej, czy jakiej­kol­wiek innej spra­wie. Nie­mniej jed­nak sło­wa sze­fa waty­kań­skiej rady, zaj­mu­ją­cej się dia­lo­giem eku­me­nicz­nym, są zna­czą­ce. Nie świad­czą one o impa­sie ruchu eku­me­nicz­ne­go, bo ten już od daw­na inten­syw­nie żyje wła­snym życiem z dala od poboż­nych życzeń eku­me­nicz­nych marzy­cie­li i groź­nych min kościel­nych ofi­cje­li. Świad­czą one o impo­sy­bi­li­zmie dotych­cza­so­we­go eku­me­ni­zmu, któ­ry naj­wy­raź­niej wyczer­pał już wszyst­kie moż­li­wo­ści, a jego żywot­ność – tak dziś, jak przed 60 laty – zale­ży od tych, któ­rzy prze­ła­mu­ją gra­ni­ce wąsko­kon­fe­syj­ne­go myśle­nia, stwa­rza­jąc moż­li­wo­ści dla ducho­we­go odro­dze­nia wszyst­kich wyznaw­ców Chry­stu­sa.

Roz­cza­ro­wu­ją­ce są sło­wa kar­dy­na­ła, uka­zu­ją­ce jego sprze­ciw wobec róż­nych typów kościel­no­ści, a więc róż­ne­go – cza­sem bar­dzo odmien­ne­go – rozu­mie­nia czym jest Kościół, kto i co spra­wia, że Kościół jest Kościo­łem, a tak­że jakie rela­cje mię­dzy Kościo­ła­mi (w takim czy innym sen­sie) powin­ny pano­wać. Naj­wy­raź­niej – obym się mylił – postu­lo­wa­na swe­go cza­su przez kar­dy­na­ła Kaspe­ra kon­cep­cja róż­nych typów kościel­no­ści zosta­ła odło­żo­na na pół­kę.

Komu­ni­kat Kocha jest pro­sty: jedy­nym moż­li­wym do zaak­cep­to­wa­nia mode­lem Kościo­ła jest model rzym­ski, a co za tym idzie rów­nież rzym­ska wizja jed­no­ści. Każ­da inna będzie pro­wi­zor­ką i kary­ka­tu­rą eku­me­ni­zmu.

Jest to oczy­wi­ście opty­ka typo­wo rzym­sko­ka­to­lic­ka i nie mam zamia­ru jej war­to­ścio­wać, czy jest dobra, czy zła, eku­me­nicz­na, czy anty­eku­me­nicz­na. Z pew­no­ścią nie jest ona do zaak­cep­to­wa­nia przez set­ki milio­ny chrze­ści­jan na świe­cie, któ­rzy nie bez racji podejrz­li­wie spo­glą­da­ją na eku­me­nicz­ne sygna­ły wysy­ła­ne co jakiś czas z Rzy­mu.

Słusz­ne są sło­wa kard. Kocha, że tzw. Kościo­ły wol­ne sta­no­wią poważ­ne wyzwa­nie dla ruchu eku­me­nicz­ne­go, tyle tyl­ko, że owo wyzwa­nie nie jest wca­le mniej­sze ze stro­ny rzym­skie­go kato­li­cy­zmu. Kon­tro­wer­sje, wro­gość, a cza­sem nie­upraw­nio­ny anty­ka­to­li­cyzm, jakie wywo­łu­ją rzym­sko­ka­to­lic­kie kon­cep­cje eku­me­ni­zmu (wła­ści­wie nale­ża­ło­by użyć licz­by poje­dyn­czej), poka­zu­ją, że Kościół ten w żad­nej mie­rze nie powi­nien pozy­cjo­no­wać się jako gwa­rant i dobry duszek ruchu eku­me­nicz­ne­go. Kościół, któ­ry sto­sun­ko­wo nie­daw­no w tym ruchu uczest­ni­czy i jak na razie oka­zał się w ofi­cjal­nym naucza­niu na ten ruch dość odpor­ny. Rzym posia­da tym samym bez­cen­ną moż­li­wość oka­zy­wa­nia eku­me­nicz­nej wspa­nia­ło­myśl­no­ści i poko­ry, z któ­rej dość rzad­ko korzy­sta. Ruch eku­me­nicz­ny bar­dzo wie­le zawdzię­cza Kościo­ło­wi rzym­sko­ka­to­lic­kie­mu i to nie tyl­ko na płasz­czyź­nie ofi­cjal­nej, ale rów­nież tej sym­bo­licz­nej i lokal­nej. Jed­nak nie ozna­cza to w żaden spo­sób zie­lo­ne­go świa­tła dla zawłasz­cza­nia eku­me­nicz­ne­go ducha i poję­cia praw­dzi­wej jed­no­ści, ubie­ra­nej w sza­ty spe­cy­ficz­nej ekle­zjo­lo­gii, nie znaj­du­ją­cej akcep­ta­cji poza rzym­ską rodzi­ną.

Nie jestem prze­ko­na­ny do eku­me­nii dwóch pręd­ko­ści, dale­ki jestem od wspie­ra­nia pro­wo­ka­cyj­nych akcji orga­ni­za­cji typu „My jeste­śmy Kościo­łem” oraz nie­czy­tel­ne­go dla mnie zachwy­tu śro­do­wisk pro­te­stanc­kich tego typu orga­ni­za­cja­mi. Nie ma się napraw­dę czym zachwy­cać. War­to jed­nak wciąż roz­ma­wiać nie tyl­ko dla samej roz­mo­wy, nie dla pry­wat­nej satys­fak­cji, ale ze wzglę­du na pro­ces wza­jem­ne­go ucze­nia się od sie­bie, o któ­rym też wspo­mi­nał w wywia­dzie kar­dy­nał Koch. Do cze­go ma ta roz­mo­wa dopro­wa­dzić? Z pew­no­ścią do pogłę­bio­ne­go życia reli­gij­ne­go, więk­szej przy­jaź­ni z Chry­stu­sem. A czy do jed­no­ści?

Jak na razie nie potra­fi­my się cie­szyć tą jed­no­ścią, któ­rą już mamy, spo­dzie­wa­jąc się jed­no­cze­śnie admi­ni­stra­cyj­no-eku­me­nicz­ne­go cudu, któ­ry miał­by nasze chrze­ści­jań­skie życie uczy­nić rze­ko­mo lep­szym, ucie­le­śnia­ją­cym arcy­ka­płań­ską modli­twę Pana. Czy peł­na jed­ność jest celem eku­me­ni­zmu? Sza­nu­ję opi­nie tych, któ­rzy podzie­la­ją zda­nie kar­dy­na­ła i będę bro­nił ich pra­wa do jej wyra­ża­nia i prze­ko­ny­wa­nia do niej. Sam jed­nak nie mogę odpo­wie­dzieć na posta­wio­ne pyta­nie twier­dzą­co.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.