Iluzja i strata czasu według biskupa
- 4 marca, 2011
- przeczytasz w 2 minuty
Biskup pomocniczy rzymskokatolickiej diecezji Melbourne Peter Elliott, koordynujący powstawanie ordynariatu dla byłych anglikanów w Australii, powiedział podczas spotkania z jeszcze-anglikanami w Perth, że tradycyjni anglikanie, którzy nie chcą przyłączyć się do Kościoła rzymskiego, marnują czas i duchową energię, oraz ulegają niebezpiecznej iluzji. Według hierarchy ordynariaty dla zbiegłych anglikanów są ostatnimi owocami ruchu traktariańskiego (oksfordzkiego) zapoczątkowanego w 1833 r. przez Johna Henry’ego Newmana, beatyfikowanego w minionym roku przez papieża Benedykta […]
Biskup pomocniczy rzymskokatolickiej diecezji Melbourne Peter Elliott, koordynujący powstawanie ordynariatu dla byłych anglikanów w Australii, powiedział podczas spotkania z jeszcze-anglikanami w Perth, że tradycyjni anglikanie, którzy nie chcą przyłączyć się do Kościoła rzymskiego, marnują czas i duchową energię, oraz ulegają niebezpiecznej iluzji.
Według hierarchy ordynariaty dla zbiegłych anglikanów są ostatnimi owocami ruchu traktariańskiego (oksfordzkiego) zapoczątkowanego w 1833 r. przez Johna Henry’ego Newmana, beatyfikowanego w minionym roku przez papieża Benedykta XVI podczas pielgrzymki do Wielkiej Brytanii.
Biskup zaapelował do tych anglokatolików, którzy nie chcą przyłączyć się do ordynariatu przed poddawaniem się iluzji i utratą poczucia rzeczywistości. – Błogosławiony John Henry Newman chciał odnowić katolicką tradycję w Kościele anglikańskim. Czasy się jednak zmieniły, a wydarzenia przybrały nowy i konfrontacyjny bieg – powiedział Elliott magazynowi The Record, wydawanemu przez archidiecezję Perth. – Proszę pozwolić mi na sugestię, że jest to (pozostawanie w Kościele anglikańskim – przyp. DB) marnowaniem czasu i duchowej energii, jeśli trwać się będzie przy tej niebezpiecznej iluzji. Docenienie wiary katolickiej nie powinno być mylone z polemiką. Zachęcam was do złożenia broni kontrowersji, które są teraz bez znaczenia, odrzućcie nieustanne intrygi, które donikąd nie prowadzą, porzućcie bezcelowe konflikty, które nie mogą zbudować Ciała Chrystusowego w miłości. Zaakceptujcie zaproszenie wikariusza Chrystusa na ziemi – dodał.
Komentarz
Sprawa ordynariatów dla zbiegłych anglikanów nieco ucichła, ale będzie powracać w miarę, jak kolejne episkopaty będą uruchamiać nowe struktury dla nowych współwyznawców. Wypowiedź bp. Elliotta jest cenna – głównie ze względu na jej prostolinijność i szczerość, a to, szczególne wydarzenie w przemyśle klerykalnych umizgów, to zaprawdę wartość bezcenna.
Oto hierarcha otwarcie przyznaje, że Kościół anglikański nie jest partnerem dialogu, ale bliżej nieokreśloną, iluzją, podróbką, letargiem, z którego trzeba się otrząsnąć, a jedyną odpowiedzią Kościoła rzymskiego ma być nie tylko podtrzymywanie powitalnych baldachimów, ale wręcz gardłowe nawoływanie do ucieczki z tonącego statku, na którym knute są intrygi, prowadzona jest nieustanna wojna, bezcelowe konflikty, a przede wszystkim marnowana jest duchowa energia…
… jak to dobrze, że jest jeszcze ordynariat i Kościół rzymskokatolicki, jak to dobrze, że istnieje jeszcze na tym ziemskim padole chrześcijaństwo wolne od intryg, bezowocnych konfliktów, kontrowersji. O, Roma, o amor!
Dariusz Bruncz