Już, już… jeszcze nie
- 15 listopada, 2011
- przeczytasz w 2 minuty
Spotkanie Benedykta XVI z Patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem I jest mało prawdopodobne – uważa niemiecki ekspert ds. Kościołów wschodnich Johannes Oeldemann. W najbliższym czasie takie spotkanie na szczycie nie jest możliwe – powiedział teolog agencji KNA. Według Oeldemanna istnieją wciąż poważne trudności w prawosławno-rzymskokatolickiej komisji dialogu. Brak jest porozumienia co do kierunku, w jakim ten dialog ma się toczyć. – Mam wrażenie, że priorytetem dla Moskiewskiego Patriachatu […]
Spotkanie Benedykta XVI z Patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem I jest mało prawdopodobne – uważa niemiecki ekspert ds. Kościołów wschodnich Johannes Oeldemann. W najbliższym czasie takie spotkanie na szczycie nie jest możliwe – powiedział teolog agencji KNA.
Według Oeldemanna istnieją wciąż poważne trudności w prawosławno-rzymskokatolickiej komisji dialogu. Brak jest porozumienia co do kierunku, w jakim ten dialog ma się toczyć. – Mam wrażenie, że priorytetem dla Moskiewskiego Patriachatu jest w tej chwili wiele nierozwiązanych wewnątrzprawosławnych problemów — dodał Oeldemann.
Komentarz
Wielokrotnie na łamach ekumenizm.pl informowaliśmy o „przełomowych“ spotkaniach przedstawicieli Patriarchatu Moskiewskiego z reprezentantami Watykanu, których owocem była wciąż na nowo powtarzana zaklęcie-obietnica: już za chwilę, już niebawem dojdzie do spotkania papieża z patriarchą. Spekulacje podsycały spotkania metropolity Hilariona z papieżem tudzież z prominentnymi kurialistami w Rzymie. Na tym się jednak kończyło.
Po chwili euforii zawsze następuje otrzeźwienie, że „jeszcze nie, nie teraz, ale może za chwile” spotkanie to będzie możliwe. Powody są złożone: nieustające oskarżenia pod adresem Rzymu o prozelityzm i dość napięta – mówiąc delikatnie – sytuacja w samym rosyjskim prawosławiu, które nie pali się bynajmniej do dialogu ekumenicznego z kimkolwiek, chyba że mamy do czynienia z parafią prawosławną działającą na terenie zachodnioeuropejskiego kraju lub posiadającą bliskie ekumeniczno-ekonomiczne relacje z parafią ewangelicką lub rzymskokatolicką na Zachodzie.
Prawosławno-rzymskokatolickiego zastoju nie zmienią szumnie obwieszczane sojusze moralne i zapewnienia, że przecież prawosławnych i rzymskich katolików tak arcywiele łączy w przeciwieństwie do tych postmodernistycznych protestantów, którzy nawet sakramentalnego kapłaństwa nie mają. I co z tego? Nic z tego. Sprawa jest w rzeczywistości absurdalna, bo przecież nie o interkomunię chodzi, budowanie super Kościoła, a o spotkanie dwóch chrześcijan, którzy na dodatek uznają się za braci w biskupstwie. Cały ten teatr, ach-zachwyt nad afirmacją myśli prawosławnego wschodu w zachodniej teologii, traktowanie wybitnych prawosławnych teologów emigracyjnych jak ekumenicznych celebrytów może i jest w pewien sposób uzasadnione lub przynamniej zrozumiałe. Jednakowoż jakie to ma znaczenie, jeśli dwóch chrześcijan nie może się PO PROSTU spotkać i wspólnie zmówić Modlitwę Pańską.
Na zdjęciu papież Benedykt XVIi patriarcha Bartolomeusz I