Nastolatki rekrutowane przez islamskich terrorystów
- 29 grudnia, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Grupy radykalnych islamistów rekrutują nastolatków — ostrzega, powołując się na ekspertów, “Christian Science Monitor”. Setki stron internetowych, nagrań wideo — i to zarówno po angielski jak i arabsku — ma tylko jeden cel: przekonać młodzież do realizowania rozmaitymi metodami wielkiego marzenia radykalnych islamistów, czyli budowy kalifatu. Pozyskani w ten sposób do “wielkich celów” nastolatkowie wcale nie muszą przy tym przyłączać się do wielkich grup terrorystycznych, ale często są skłaniani do brania spraw […]
Grupy radykalnych islamistów rekrutują nastolatków — ostrzega, powołując się na ekspertów, “Christian Science Monitor”. Setki stron internetowych, nagrań wideo — i to zarówno po angielski jak i arabsku — ma tylko jeden cel: przekonać młodzież do realizowania rozmaitymi metodami wielkiego marzenia radykalnych islamistów, czyli budowy kalifatu.
Pozyskani w ten sposób do “wielkich celów” nastolatkowie wcale nie muszą przy tym przyłączać się do wielkich grup terrorystycznych, ale często są skłaniani do brania spraw we własne ręce i organizowania niewielkich zamachów, które przyczynić się mają do realizacji celów islamistów. — Terroryści metoldycznie i celowo kierują swoje przesłanie do młodzieży i dzieci. Oni radykalizują, indoktrynują młodych ludzi, których wykorzystują później do aktów terroru — ostrzega Jonathan Evens, dyrektor generalny brytyjskiego MI5.
Jego zdaniem terroryści kierują się obecnie przede wszystkim do 15, 16-latków, których najłatwiej skłonić do podjęcia pewnych działań. — Mamy obecnie do czynienia z ogromem grup inspirujących się radykalnym islamem, z których część, składająca się często z nastolatków, nie ma związków z terrorystycznymi organizacjami — uzupełnia Khalid Zerouali, który przewodniczy w marokańskim ministerstwie spraw wewnętrznych komórce ds. walki z przestępczością transgraniczną. — To czyni ich działanie o wiele trudniejszą do kontroli — dodaje.
Gabriel Weimann, specjalista od komunikacji na Uniwersytecie w Hajfie, że już w tej chwili istnieje przynajmniej 5 tysięcy stron internetowych wzywających do globalnego dżihadu. Przynajmniej setki z nich, uzupełnia Ned Moran z Total Intelligence Solutions traktować trzeba poważnie, bowiem nie tylko prowadzą one akcje propagandowe, ale również debaty ideologiczne, dyskusje nad strategią praktyczną oraz taktyką walki.
Wszystko to sprawia, że bin Laden nie musi już szukać naśladowców, to oni szukają jego. — To internet spełnia obecnie rolę uniwersytetu dla radykałów islamskich — tłumaczy Abdallah Rami piszący pracę na temat “salafitów” na Uniwersytecie Hasana II w Casablance.