Ekumenizm na świecie

Naturalnym impulsem władz Kościoła jest ochrona instytucji


Dłu­go wie­rzo­no, że pła­ska struk­tu­ra chro­ni Kościo­ły pro­te­stanc­kie przed nad­uży­cia­mi. Kon­fe­ren­cja GEKE roz­pra­wi­ła się z tym złu­dze­niem. Prze­moc, nad­uży­wa­nie wła­dzy i auto­ry­te­tu nie zna­ją gra­nic wyzna­nio­wych.


I wła­śnie ta tra­gicz­na eku­me­nicz­ność sta­ła się tłem war­szaw­skiej kon­fe­ren­cji Wspól­no­ty Ewan­ge­lic­kich Kościo­łów w Euro­pie (GEKE, 19–21 czerw­ca 2026). Spo­tka­nie w Chrze­ści­jań­skiej Aka­de­mii Teo­lo­gicz­nej w War­sza­wie poka­za­ło, że pro­te­stanc­ka, „pozio­ma” struk­tu­ra nie jest zabez­pie­cze­niem przed nad­uży­cia­mi, lecz jedy­nie inną prze­strze­nią.

W kon­fe­ren­cji uczest­ni­czy­ło ponad 70 osób, repre­zen­tu­ją­cych ok. 40 Kościo­łów człon­kow­skich GEKE, ale nie zabra­kło rów­nież gości spo­za pro­te­stanc­kie­go spek­trum, szcze­gól­nie z Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go w Pol­sce, Niem­czech i Szwaj­ca­rii.

W wykła­dach i warsz­ta­tach dys­ku­to­wa­no o prze­mo­cy sek­su­al­nej w Kościo­łach, jed­nak nie ogra­ni­cza­no się jedy­nie do sek­su­al­no­ści. Podej­mo­wa­no rów­nież zagad­nie­nia doty­czą­ce prze­mo­cy psy­chicz­nej i ducho­wej.

Pierw­szy dzień poświę­co­ny był struk­tu­rom i pre­wen­cji w róż­nych Kościo­łach – począw­szy od roz­wią­zań praw­nych, poprzez edu­ka­cję, a skoń­czyw­szy na pro­ce­du­rach inter­wen­cyj­nych.

MeToo, zła teo­lo­gia i wyzna­nie miło­ści do Kościo­ła

Dru­gi dzień stał pod zna­kiem zmian men­tal­no­ścio­wych i kul­tu­ro­wych, pod hasłem „Jak wypo­wie­dzieć to, co nie­wy­po­wia­dal­ne?”. Już we wstęp­nym opi­sie modu­łu stwier­dzo­no, że Kościo­ły mogą być bez­piecz­ną prze­strze­nią jedy­nie wte­dy, gdy znik­ną tabu­iza­cja i baga­te­li­za­cja pro­ble­mu. Stwier­dzo­no, że temat prze­mo­cy nie może być uzna­ny za fakul­ta­tyw­ny albo niszo­wy, gdyż doty­czy całe­go Kościo­ła w reali­za­cji jego powo­ła­nia. Refe­ren­ci uka­za­li zmia­ny kul­tu­ro­we, któ­re w ostat­nich latach zaszły w ich Kościo­łach.

I tak ks. Marit Norén z Kościo­ła Szwe­cji opo­wie­dzia­ła, jak glo­bal­na ini­cja­ty­wa #MeToo wpły­nę­ła na reflek­sję Kościo­ła, jak zaczę­to zasta­na­wiać się nad sys­te­mem i struk­tu­ra­mi wła­dzy, szcze­gól­nie tymi nie­wi­dzial­ny­mi i nie­for­mal­ny­mi.

Hans Zol­l­ner SJ z Papie­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Gre­go­riań­skie­go pod­kre­ślił, że prze­moc sek­su­al­na jest sprzecz­na z tym, co Kościół zwia­stu­je. Ozna­cza to, że odpo­wie­dzial­ność pre­wen­cyj­na jest zada­niem wszyst­kich ochrzczo­nych.

Wska­zał jed­no­cze­śnie na nie­bez­pie­czeń­stwo pomie­sza­nia i roz­my­cia odpo­wie­dzial­no­ści, stwier­dza­jąc, że w wie­lu kra­jach i kon­tek­stach brak struk­tur był decy­du­ją­cym czyn­ni­kiem nad­użyć i ich tuszo­wa­nia. Do tego docho­dzi, o czym wspo­mi­na­ła już ks. Norén, zła teo­lo­gia – „poboż­na gada­ni­na o miło­sier­dziu”.

Ks. Mat­thias Schwarz, eme­ry­to­wa­ny duchow­ny Ewan­ge­lic­kie­go Kościo­ła Hesji i Nassau, a jed­no­cze­śnie oso­ba pokrzyw­dzo­na, zadał pyta­nie odno­szą­ce się do tytu­łu modu­łu: czy to, co nie­wy­po­wia­dal­ne, rze­czy­wi­ście takie jest. Posłu­gu­jąc się biblij­nym obra­zem wypę­dze­nia przez Jezu­sa prze­kup­niów ze Świą­ty­ni, stwier­dził, że zada­niem Kościo­ła jest stwo­rze­nie prze­strze­ni do wypo­wie­dze­nia krzyw­dy. Pod­kre­ślił, że szko­dzą Kościo­ło­wi nie tyl­ko bez­po­śred­ni prze­stęp­cy, ale tak samo oso­by tuszu­ją­ce cier­pie­nie, w tym ci posłu­gu­ją­cy się złą teo­lo­gią, mówią­cą o przy­mu­sie prze­ba­cze­nia. – Musi­my też uwa­żać, jaki­mi obra­za­mi posłu­gu­je­my się, gdy mówi­my o Koście­le, jak choć­by obraz rodzi­ny, gdyż wła­śnie rodzi­na jest dla wie­lu zra­nio­nych prze­strze­nią cier­pie­nia. Nic nie pomo­gą kon­cep­cje pre­wen­cyj­ne, jeśli będą umie­rać w sza­fach z segre­ga­to­ra­mi. Kocham swój Kościół, dla­te­go chcę, żeby coś się zmie­ni­ło – dodał.

Pod­czas pane­lu dys­ku­tan­ci byli zgod­ni, że Kościo­ły muszą wspie­rać umie­jęt­ność posłu­gi­wa­nia się takim języ­kiem, któ­ry pozwo­li zra­nio­nym wyjść z pro­ce­su cier­pie­nia lub przy­naj­mniej zbli­żyć się do tego, co nie­wy­po­wia­dal­ne.

Dba­łość o insty­tu­cję

W tym kon­tek­ście o. Zol­l­ner pod­kre­ślił zna­cze­nie cza­su i róż­nych kon­tek­stów. – W wie­lu przy­pad­kach potrze­ba od 20 do 30 lat, aby w ogó­le wytwo­rzy­ła się umie­jęt­ność mówie­nia o prze­szło­ści. Kościół musi dostrzec kon­tekst, przyj­rzeć się nar­ra­cjom, sym­bo­lom, for­mom modli­twy i teo­lo­gicz­nym sfor­mu­ło­wa­niom – i oczy­wi­ście struk­tu­rom.

Szcze­gól­nie moc­no wybrzmia­ły sło­wa jezu­ity w odnie­sie­niu do roli lide­rów kościel­nych. – Nie mam zbyt wiel­kich ocze­ki­wań wobec władz Kościo­łów. Natu­ral­nym impul­sem władz jest ochro­na insty­tu­cji. Wła­dze żyją w napię­ciu mię­dzy zbyt­nim auto­ry­ta­ry­zmem a roz­my­ciem, a to są poważ­ne czyn­ni­ki ryzy­ka – dodał.

Szcze­gó­ło­we prze­my­śle­nia o. Zol­l­ner przed­sta­wił w swo­ich reflek­sjach z pra­cy ze skrzyw­dzo­ny­mi – zarów­no w per­spek­ty­wie kra­jo­wej (Niem­cy), jak i glo­bal­nej. Wska­zał na znacz­ny postęp, ale też na nie­bez­pie­czeń­stwa zwią­za­ne ze zma­ga­niem się z zagad­nie­niem safe­gu­ar­din­gu. Według jezu­ity odpo­wie­dzial­na pre­wen­cja musi zawie­rać czte­ry ele­men­ty: bez­piecz­ne prze­strze­nie, bez­piecz­ne rela­cje, bez­piecz­ne prak­ty­ki i bez­piecz­ne struk­tu­ry – i to we wza­jem­nym uwa­run­ko­wa­niu. Jed­nak – co już na wstę­pie zazna­czył o. Zol­l­ner – pod­sta­wą reflek­sji musi być chry­sto­lo­gicz­na ducho­wość, Jezu­sa jako Zba­wi­cie­la i Odku­pi­cie­la. Bez tej per­spek­ty­wy dzia­ła­nia kościel­ne będą jedy­nie nie­zro­zu­mia­łym akty­wi­zmem.

Pol­skie doświad­cze­nia rzym­sko­ka­to­lic­kie zary­so­wa­ła dr Ewa Kusz z Papie­skiej Komi­sji ds. Ochro­ny Mało­let­nich, mówiąc o insty­tu­cjo­nal­nym impo­sy­bi­li­zmie, wadze współ­pra­cy eku­me­nicz­nej i isto­cie zmia­ny men­tal­no­ścio­wej.


Komen­tarz

Do Wspól­no­ty Ewan­ge­lic­kich Kościo­łów w Euro­pie nale­ży pra­wie 100 Kościo­łów tra­dy­cji ewan­ge­lic­ko-lute­rań­skiej, refor­mo­wa­nej, meto­dy­stycz­nej i unij­nej. Wszyst­kie te tra­dy­cje, któ­re czę­sto wrzu­ca­ne są do jed­ne­go wor­ka, mają – mimo wszyst­kich poro­zu­mień teo­lo­gicz­nych kon­sty­tu­ują­cych GEKE – inną toż­sa­mość, a co za tym idzie, odmien­ne struk­tu­ry i tra­dy­cje.

Bez wąt­pie­nia są to – obok czyn­ni­ków naro­do­wo-kul­tu­ro­wych – istot­ne oko­licz­no­ści w podej­ściu do sze­ro­kie­go zagad­nie­nia safe­gu­ar­din­gu. Dla­cze­go? Ponie­waż zarów­no pre­wen­cja, jak i pro­ces wyja­śnia­nia prze­mo­cy sek­su­al­nej, psy­chicz­nej i ducho­wej odby­wa­ją się w ramach okre­ślo­nej struk­tu­ry wyzna­nio­wej, dzia­ła­ją­cej w okre­ślo­nych ramach wyzna­nio­wych, któ­re deter­mi­nu­ją okre­ślo­ne ramy praw­ne i okre­ślo­ne matry­ce zacho­wań – moż­na mówić o spe­cy­fi­kach wyzna­nio­wych w podej­ściu do safe­gu­ar­din­gu.

W Kościo­łach zor­ga­ni­zo­wa­nych hie­rar­chicz­nie i z sil­nie wykształ­co­ną (eks­po­no­wa­ną) teo­lo­gią urzę­du duchow­ne­go mecha­ni­zmy tuszo­wa­nia dzia­ła­ją ina­czej niż w Kościo­łach z pła­ską, demo­kra­tycz­ną hie­rar­chią. Przez wie­le lat, zde­cy­do­wa­nie za dłu­go, uwa­ża­no, że Kościo­ły pro­te­stanc­kie są bar­dziej odpor­ne na nad­uży­cia sek­su­al­ne wła­śnie z powo­dów ustro­jo­wych. Nic bar­dziej myl­ne­go – hie­rar­chicz­ne struk­tu­ry prze­mo­cy dzia­ła­ją ina­czej niż te hory­zon­tal­ne, syno­dal­no-kon­sy­sto­rial­ne, i w każ­dej z tych sfer mogą powsta­wać sytu­acje, w któ­rych dzie­je się cier­pie­nie.

Kościo­ły pro­te­stanc­kie nie są lep­szą, zre­for­mo­wa­ną wer­sją zhie­rar­chi­zo­wa­ne­go Kościo­ła rzym­skie­go. Są inną wer­sją, w któ­rej rów­nież ist­nie­ją mecha­ni­zmy struk­tu­ral­nej prze­mo­cy, tyle że w innej osno­wie wizu­al­no-nar­ra­cyj­nej. Prze­moc psy­chicz­na, sek­su­al­na i ducho­wa jest eku­me­nicz­nym pro­ble­mem, a doj­rze­nie tej tra­gicz­nej eku­me­nicz­no­ści jest wiel­ką szan­są, aby poznać i roz­po­znać roz­miar lub bez­miar krzyw­dy i cier­pie­nia.

Dostrze­że­nie wewnątrz­kon­fe­syj­nych i inter­kon­fe­syj­nych ele­men­tów jest nie­odzow­ne dla peł­niej­sze­go obra­zu, a tym samym dla zro­zu­mie­nia i nazwa­nia tego, co wciąż nie­na­zwa­ne lub nie­na­zy­wal­ne. Współ­pra­ca eku­me­nicz­na i wymia­na doświad­czeń na tym polu jest chy­ba naj­mniej kon­tro­wer­syj­ną płasz­czy­zną nie­oczy­wi­stej współ­pra­cy eku­me­nicz­nej.

Na kon­fe­ren­cji padło wie­le słów i ocen. Wciąż powra­ca­ła reflek­sja o odzy­ska­niu wia­ry­god­no­ści przez Kościo­ły. Ale czy napraw­dę o to w tym wszyst­kim cho­dzi? Zapa­dły mi w pamięć sło­wa oso­by zra­nio­nej ze Szwaj­ca­rii, anga­żu­ją­cej się w pomoc innym dotknię­tym prze­mo­cą: Kościo­ły stra­ci­ły wia­ry­god­ność i już nigdy jej nie odzy­ska­ją, ale nie to powin­no być moto­rem dzia­łań pre­wen­cyj­nych, lecz czło­wiek – skrzyw­dzo­ny i pora­nio­ny.

» Ewangelicy.pl: Wię­cej o kon­fe­ren­cji 



Gale­ria
Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.