Ekumenizm na świecie

Papiestwo i papież wciąż dzielą? 25 lat “Ut unum sint”


25 lat temu, w świę­to Wnie­bo­wstą­pie­nia Pań­skie­go, Jan Paweł II ogło­sił doku­ment Ut unum sint, pierw­szą w histo­rii Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go ency­kli­kę o eku­me­ni­zmie. Po deka­dach odrzu­ca­nia ruchu eku­me­nicz­ne­go Kościół rzym­ski nie­odwo­łal­nie wkro­czył dzię­ki Vati­ca­num II na ścież­kę dia­lo­gu, a Ut unum sint jest eta­pem tej piel­grzym­ki. Papież zapro­sił do dys­ku­sji nt. swo­jej posłu­gi i odna­le­zie­nia takiej jej for­my spra­wo­wa­nia, któ­ra zacho­wu­jąc jej zasad­ni­cze ele­men­ty, była­by w jakiejś mie­rze akcep­to­wal­na dla innych chrze­ści­jan.



Oczy­wi­ście, ency­kli­ka Ut unum sint nie kon­cen­tru­je się jedy­nie na papie­stwie, a zawar­te w niej reflek­sje, szcze­gól­nie natu­ry ducho­wej, są wciąż inte­re­su­ją­cą lek­tu­rą jak cho­ciaż­by pogłę­bio­ne roz­wa­ża­nia nt. eku­me­ni­zmu męczen­ni­ków. Jed­na­ko­woż kwe­stia papie­stwa, któ­ra – jak przy­znał papież Paweł VI – wciąż pozo­sta­je jed­ną z głów­nych prze­szkód widzial­nej jed­no­ści mię­dzy chrze­ści­ja­na­mi, nawet jeśli wro­gość i agre­sja ustą­pi­ły miej­sca przy­jaź­ni i sza­cun­ko­wi. Papie­ski apel sprzed 25 lat pozo­stał wła­ści­wie nie­speł­nio­ny, choć z pew­no­ścią nie odbił się bez echa. Trud­no stwier­dzić, czy temat jesz­cze w jakiejś mie­rze powró­ci, czy uzna­no go na tym eta­pie za wciąż zbyt kon­tro­wer­syj­ny.

Wyda­je się, jak­by sam Waty­kan spra­wę zarzu­cił, gdyż w liście papie­ża Fran­cisz­ka do kard. Kur­ta Kocha, prze­wod­ni­czą­ce­go Papie­skiej Rady ds. Popie­ra­nia Jed­no­ści Chrze­ści­jan, zabra­kło jakie­go­kol­wiek odnie­sie­nia do papie­skie­go ape­lu sprzed 25 lat. Są za to inne sło­wa obec­ne­go Bisku­pa Rzy­mu:

„Tak­że i ja podzie­lam zdro­wą nie­cier­pli­wość tych, któ­rzy cza­sa­mi myślą, że mogli­by­śmy lub powin­ni­śmy bar­dziej zaan­ga­żo­wać się na rzecz jed­no­ści. Nie może jed­nak zabrak­nąć nam wia­ry i wdzięcz­no­ści: w tych dzie­się­cio­le­ciach pod­ję­to wie­le kro­ków, aby uzdro­wić wie­lo­wie­ko­we względ­nie trwa­ją­ce od tysiąc­le­cia rany. Wza­jem­ne pozwa­nie się i sza­cu­nek wzro­sły i poma­ga­ją ponad­to, prze­ła­my­wać głę­bo­ko zako­rze­nio­ne uprze­dze­nia.”

Wymow­ne jest też inny fakt, że pośród cele­bra­cji wokół 100. rocz­ni­cy uro­dzin Jana Paw­ła II, na stro­nie Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski nie ma not­ki jubi­le­uszo­wej o eku­me­nicz­nym doku­men­cie, choć jest infor­ma­cja o 5. rocz­ni­cy ency­kli­ki „Lau­da­to si” papie­ża Fran­cisz­ka. Być może ocze­ki­wa­nie eku­me­nicz­ne­go upa­mięt­nie­nia tego tek­stu wraz z Pol­ską Radą Eku­me­nicz­ną i pod­ję­cie kry­tycz­nej reflek­sji to już za wie­le. Być może pomoc­na w kwe­stiach eku­me­nicz­nych będzie zapo­wie­dzia­na przez Fran­cisz­ka publi­ka­cja eku­me­nicz­ne­go vade­me­cum dla bisku­pów.

Dla chrze­ści­jan nie­rzym­sko­ka­to­lic­kich papie­stwo pozo­sta­je pro­ble­mem i wyzwa­niem – z róż­nym natę­że­niem, choć bez­a­pe­la­cyj­nie ostrość sta­no­wisk od cza­sów gorą­cych pole­mik się nie­co stę­pi­ła – ku udrę­ce wie­lu fun­da­men­ta­li­stów. Dla kato­li­ków papie­stwo będzie wciąż czę­ścią depo­zy­tu wia­ry, praw­dą obja­wio­ną, któ­rej nale­ży bro­nić podob­nie jak innych dogma­tów wia­ry, dla innych z kolei fakul­ta­tyw­nym ele­men­tem kościel­nej struk­tu­ry, a jesz­cze dla innych czymś zupeł­nie nie do zaak­cep­to­wa­nia w jakiej­kol­wiek for­mie.

Papie­stwo było i jest powo­dem indy­wi­du­al­nych kon­wer­sji – jed­ni odcho­dzą od Rzy­mu, dru­dzy przy­cho­dzą do Rzy­mu. Papie­stwo, podob­nie jak inne zagad­nie­nia teo­lo­gicz­ne, wciąż dzie­li, ale też inspi­ru­je do reflek­sji i wła­śnie o nie popro­si­łem przed­sta­wi­cie­li róż­nych wyznań, aby w kon­tek­ście 25-lecia „Ut unum sint” podzie­li­li się z nimi z Czy­tel­nicz­ka­mi i Czy­tel­ni­ka­mi Ekumenizm.pl.

Dariusz Bruncz, ekumenizm.pl




Perspektywa rzymskokatolicka

Dwa­dzie­ścia pięć lat temu św. Jan Paweł II zaape­lo­wał o szu­ka­nie nowe­go, akcep­to­wal­ne­go tak­że przez innych chrze­ści­jan mode­lu spra­wo­wa­nia posłu­gi papie­skiej. Apel ten pozo­sta­je aktu­al­ny, jak nigdy dotąd, a jego zna­cze­nie wykra­cza poza eku­me­nizm, poza szu­ka­nie jed­no­ści chrze­ści­jan, a wpro­wa­dza nas w kon­tekst deba­ty nad skan­da­la­mi sek­su­al­ny­mi w Koście­le, wła­dzy, czę­sto sakra­li­zo­wa­nej, a tak­że decen­tra­li­za­cji, do jakiej zachę­ca papież Fran­ci­szek.

Istot­nym kon­tek­stem, w jakim toczyć się powin­na ta dys­ku­sja jest tak­że przej­ście na eme­ry­tu­rę papie­ża Bene­dyk­ta XVI, któ­re ozna­cza głę­bo­ką seku­la­ry­za­cję — przy­naj­mniej w odbio­rze spo­łecz­nym — urzę­du bisku­pa Rzy­mu. Wszyst­ko to razem skła­nia do poszu­ki­wa­nia nie tyle takie­go rozu­mie­nia urzę­du, któ­ry był­by do przy­ję­cia przez innych, ile takie­go, któ­ry był­by oczysz­czo­ny ze świec­kie­go wpły­wu poli­tycz­ne­go abso­lu­ty­zmu czy sys­te­mu kor­po­ra­cyj­ne­go na rzecz bar­dziej ewan­ge­licz­ne­go mode­lu wspól­no­ty.

To wyzwa­nie sta­je przed Kościo­łem kato­lic­kim, a bra­cia innych wyznań mogą nas wspo­ma­gać w tym nie­ła­twym, teo­lo­gicz­nym pro­ce­sie.

dr Tomasz P. Ter­li­kow­ski, publi­cy­sta kato­lic­ki zwią­za­ny z Tele­wi­zją Repu­bli­ka, pierw­szy redak­tor naczel­ny ekumenizm.pl




Perspektywa prawosławna

Patrząc na ency­kli­kę „Ut unum sint” z per­spek­ty­wy Kościo­ła pra­wo­sław­ne­go nale­ży w punk­cie wyj­ścia doce­nić, iż jest to w zasa­dzie pierw­sza ency­kli­ka papie­ska poświę­co­na tyl­ko i wyłącz­nie pro­ble­ma­ty­ce eku­me­nicz­nej. Odno­sząc się tyl­ko do płasz­czy­zny sło­wa pisa­ne­go, przed nią mie­li­śmy do czy­nie­nia jedy­nie z poszcze­gól­ny­mi wypo­wie­dzia­mi dusz­pa­ster­ski­mi Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go na temat eku­me­ni­zmu, jak na przy­kład dekre­tem Vati­ca­num II o eku­me­ni­zmie „Uni­ta­tis redin­te­gra­tio” z 1964 roku lub też z wyraź­ny­mi wzmian­ka­mi o tym zagad­nie­niu, widocz­ny­mi w naucza­niu papie­ża Paw­ła VI — cho­ciaż­by w adhor­ta­cji „Evan­ge­lii nun­tian­di” ogło­szo­nej nie­mal deka­dę póź­niej. Bez wąt­pie­nia „Ut unum sint” poka­zu­je, jak dłu­gą dro­gę prze­był Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki przez sto kil­ka­dzie­siąt lat od cza­sów Sobo­ru Waty­kań­skie­go I i jego kon­sty­tu­cji dogma­tycz­nej „Pastor aeter­nus”, mówią­cej o nie­omyl­no­ści papie­skie­go naucza­nia ex cathe­dra w spra­wach wia­ry i moral­no­ści.

W śro­do­wi­skach pra­wo­sław­nych, nawet bio­rąc pod uwa­gę widocz­ny kry­zys postaw eku­me­nicz­nych w czę­ści auto­ke­fa­lii, pamię­ta się przede wszyst­kim koń­co­we punk­ty tej ency­kli­ki, doty­czą­ce reflek­sji nad spra­wo­wa­niem pry­ma­tu papie­skie­go. Naj­czę­ściej wspo­mi­na się o aka­pi­cie z punk­tu 95: „Modlę się gorą­co do Ducha Świę­te­go, by obda­rzył nas swo­im świa­tłem i oświe­cił wszyst­kich paste­rzy i teo­lo­gów naszych Kościo­łów, aby­śmy wspól­nie poszu­ki­wa­li takich form spra­wo­wa­nia owe­go urzę­du, w któ­rych moż­li­we będzie reali­zo­wa­nie uzna­wa­nej przez jed­nych i dru­gich posłu­gi miło­ści”.  Cie­ka­wost­ką przy tym jest fakt, że Jan Paweł II nie napi­sał tych słów ory­gi­nal­nie dla samej ency­kli­ki, ale zacy­to­wał w nim wła­sne sło­wa, wygło­szo­ne w grud­niu 1987 roku pod­czas spo­tka­nia w Bazy­li­ce Waty­kań­skiej z ówcze­snym Patriar­chą Eku­me­nicz­nym Dymi­trem I.

Papież nie doko­nał w tym miej­scu dokład­nej wykład­ni, na czym mia­ła­by pole­gać „nowa for­ma” spra­wo­wa­nia urzę­du papie­skie­go, nie­mniej zachę­cił teo­lo­gów do dal­szych poszu­ki­wań w tej kwe­stii. Intu­icyj­nie wyda­je się, iż spo­sób rozu­mie­nia tej kwe­stii przez Jana Paw­ła II mógł być podob­ny do pre­zen­to­wa­ne­go przez wybit­ne­go teo­lo­ga pra­wo­sław­ne­go Oli­ve­ra Clemente‘a. Przy­zna­wał on, że chrze­ści­jań­ski Wschód i Zachód już w pierw­szym tysiąc­le­ciu nie­po­dzie­lo­ne­go chrze­ści­jań­stwa rozu­mia­ły kwe­stię pry­ma­tu bisku­pa Rzy­mu w spo­sób zróż­ni­co­wa­ny. Wschód — jako hono­ro­wy pry­mat pri­mus inter pares jed­ne­go biskup­stwa wcho­dzą­ce­go w skład sta­ro­żyt­ne­go zbio­ru pię­ciu pierw­szych patriar­cha­tów Kościo­ła, Zachód – jako pry­mat mają­cy rów­nież for­mę uni­wer­sal­nej jurys­dyk­cji nad inny­mi Kościo­ła­mi lokal­ny­mi. Cle­ment pod­kre­ślał czę­sto, iż pomi­mo tej róż­ni­cy, w Koście­le I tysiąc­le­cia prze­wa­żał jed­nak duch komu­nii i wspól­no­ty. Duch tego, co wspól­ne prze­cież dla Wscho­du i Zacho­du świę­ty papież Leon Wiel­ki nazy­wał fide­lium uni­ver­si­tas – wspól­no­tą jed­nej i tej samej wia­ry.

We wspo­mnia­nym frag­men­cie ency­kli­ki klu­czo­we wyda­ją się dwa okre­śle­nia doty­czą­ce pry­ma­tu papie­skie­go. Po pierw­sze „for­my spra­wo­wa­nia” (łac. „for­mas per­qu­ira­mus”). Jest to jeden z głów­nych punk­tów spor­nych dia­lo­gu pra­wo­sław­no-rzym­sko­ka­to­lic­kie­go w wymia­rze insty­tu­cjo­nal­nym. War­to przy­po­mnieć, iż od 1980 roku pro­wa­dzi go Mię­dzy­na­ro­do­wa Komi­sja mie­sza­na do dia­lo­gu teo­lo­gicz­ne­go mię­dzy Kościo­łem kato­lic­kim a Kościo­łem pra­wo­sław­nym. Czte­ry ostat­nie sesje komi­sji od 2009 roku: w Pafos, Wied­niu, Amma­nie i Chie­ti zaj­mo­wa­ły się wła­śnie tym trud­nym zagad­nie­niem, jak Wschód i Zachód postrze­ga­ją rolę bisku­pa Rzy­mu oraz kwe­stie syno­dal­no­ści i pry­ma­tu. Na ile słu­żą one jed­no­ści Kościo­ła, a na ile ją wciąż blo­ku­ją – to pyta­nie wciąż otwar­te i wyma­ga­ją­ce reflek­sji.

Po dru­gie — „posłu­ga miło­ści”. Tłu­ma­cze­nie „posłu­ga” wid­nie­je w pol­skich prze­kła­dach ency­kli­ki, choć w ory­gi­nal­nym tek­ście łaciń­skim Jan Paweł II użył poję­cia „amo­ris opus”. Czy­li po pro­stu — „dzie­ło miło­ści”. To zna­mien­ne, iż nie posłu­żył się w tym miej­scu poję­ciem „cari­tas”, któ­ry naj­czę­ściej uży­wa­ny jest w kon­tek­ście dzieł miło­sier­dzia chrze­ści­jań­skie­go wobec bliź­nich. Okre­śle­nie „amoris” nie­sie ze sobą dużo bar­dziej emo­cjo­nal­ny, a wręcz intym­ny ładu­nek niż „cari­tas”. Papież jak­by suge­ro­wał w tym miej­scu, iż reali­zu­jąc w naszych Kościo­łach dzia­łal­ność eku­me­nicz­ną jeste­śmy powo­ła­ni do cze­goś wię­cej niż tyl­ko do wspól­nej pra­cy cha­ry­ta­tyw­nej. Musi­my poszu­ki­wać dużo głęb­szych form wspól­no­ty, odnaj­du­ją­cej się wła­śnie w for­mie zaży­łej, zaan­ga­żo­wa­nej oso­bi­ście miło­ści, prze­kra­cza­ją­cej ramy „cari­tas”.

Jak sądzę, zagad­ka i wyzwa­nie, co dla człon­ków podzie­lo­ne­go chrze­ści­jań­stwa ma ozna­czać prak­tycz­na reali­za­cja poję­cia „amo­ris opus” pozo­sta­je chy­ba naj­bar­dziej fascy­nu­ją­cym pyta­niem zwią­za­nym z ency­kli­ką „Ut unum sint”.

Łukasz Kobesz­ko, publi­cy­sta zwią­za­ny z Nową Kon­fe­de­ra­cją, TVP, Rzecz­po­spo­li­tą, Wir­tu­al­ną Pol­ską, wier­ny Pol­skie­go Auto­ke­fa­licz­ne­go Kościo­ła Pra­wo­sław­ne­go




Perspektywa ewangelicko-luterańska

Sfor­mu­ło­wa­ne w Ut unum sint wezwa­nie do eku­me­nicz­ne­go prze­my­śle­nia posłu­gi papie­skiej nie docze­ka­ło się dotych­czas zado­wa­la­ją­cej odpo­wie­dzi w dia­lo­gu lute­rań­sko-rzym­sko­ka­to­lic­kim. Kwe­stia ta była przed­mio­tem dys­ku­sji w latach 70. XX wie­ku w regio­nal­nym dia­lo­gu w USA. Nato­miast w dia­lo­gu glo­bal­nym po Ut unum sint jako klu­czo­we trak­to­wa­no inne zagad­nie­nia: uspra­wie­dli­wie­nie, apo­stol­skość i urząd bisku­pi, jubi­le­usz Refor­ma­cji, Chrzest.

Podob­nie jak pod­pi­sa­nie „Wspól­nej dekla­ra­cji w spra­wie nauki o uspra­wie­dli­wie­niu” nie roz­wią­za­ło wszyst­kich kwe­stii spor­nych, bo cały czas ist­nie­je całe spek­trum dzie­lą­cych kwe­stii doty­czą­cych rozu­mie­nia Kościo­ła, tak też nie­ko­niecz­nie kwe­stia posłu­gi papie­skiej oka­za­ła się w dia­lo­gu glo­bal­nym pierw­szo­pla­no­wa. Trze­ba przy tym pamię­tać, że myśląc kate­go­ria­mi lute­rań­skich wyznań wia­ry moż­li­we jest postrze­ga­nie urzę­du papie­skie­go jako urzę­du jed­no­ści, dzia­ła­ją­ce­go ze wzglę­du na „pokój i powszech­ne uspo­ko­je­nie chrze­ści­jan”.

Odrzu­ca­ją one jed­nak jego poj­mo­wa­nie jako kon­sty­tu­tyw­nej, wyni­ka­ją­cej z Chry­stu­so­we­go usta­no­wie­nia cechy Kościo­ła.

dr hab. Jerzy Soj­ka, prof. Chrze­ści­jań­skiej Aka­de­mii Teo­lo­gicz­nej, teo­log ewan­ge­lic­ki




Perspektywa ewangelicko-reformowana

W Koście­le ewan­ge­lic­ko-refor­mo­wa­nym kie­ru­je­my się zasa­dą jed­no­ści i rów­no­ści wszyst­kich wie­rzą­cych, nie­za­leż­nie od spra­wo­wa­nej w Koście­le funk­cji czy urzę­dów. Ta zasa­da doty­czy też wza­jem­nych sto­sun­ków mię­dzy duchow­ny­mi, któ­rzy są sobie rów­ni z tytu­łu ordy­na­cji, stąd nie ma u nas hie­rar­chii. Papie­stwo więc w kato­lic­kim rozu­mie­niu jest teo­lo­gicz­nie nie do przy­ję­cia.

Róż­ne mamy poję­cie Kościo­ła, sakra­men­tu, spra­wo­wa­nia wła­dzy, rozu­mie­nia urzę­du w Koście­le czy auto­ry­te­tu naucza­ją­ce­go. Kato­li­cyzm wśród sied­miu sakra­men­tów widzi kapłań­stwo, ewan­ge­li­cyzm zaś posłu­gi duchow­ne­go nie sta­wia obok dwóch sakra­men­tów: Chrztu i Wie­cze­rzy Pań­skiej. Róż­nie rozu­mie­my zagad­nie­nia pry­ma­tu, suk­ce­sji i nie­omyl­no­ści. W rzym­skim kato­li­cy­zmie to papie­żo­wi zastrze­żo­ne jest naucza­nie ex cathe­dra, przy­wi­lej nie­omyl­no­ści pod­czas ści­śle okre­ślo­nej wypo­wie­dzi dok­try­nal­nej doty­czą­cej wia­ry i moral­no­ści. Ewan­ge­li­cy refor­mo­wa­ni uwa­ża­ją cały zbór za auto­ry­tet naucza­ją­cy.

Róż­ne jest w obu wyzna­niach poję­cie kole­gial­no­ści: w Kościo­łach refor­mo­wa­nych jest ona odzwier­cie­dlo­na w ich syno­dal­nym ustro­ju, nato­miast w kato­li­cy­zmie zastrze­żo­na jest dla kole­gium bisku­pów. Tak więc ewan­ge­li­cy refor­mo­wa­ni do pra­wi­dło­we­go funk­cjo­no­wa­nia Kościo­ła nie potrze­bu­ją nawet urzę­du bisku­pa. Wszak Jan Kal­win wymie­niał wśród czte­rech urzę­dów w Koście­le jedy­nie urząd duchow­ne­go, czy­li słu­gi Sło­wa Boże­go.

Oso­bi­ście patrzę scep­tycz­nie na per­spek­ty­wę przy­zna­nia przez ewan­ge­li­cyzm refor­mo­wa­ny jakiejś szcze­gól­nej roli papie­stwu. Czy w sytu­acji, gdy­by wszyst­kie wyzna­nia pod­ję­ły dzia­ła­nia zmie­rza­ją­ce do real­nej jed­no­ści chrze­ści­jan jako ewan­ge­li­cy refor­mo­wa­ni mie­li­by­śmy się w ogó­le zasta­na­wiać nad ewen­tu­al­ną rolą papie­ża w zjed­no­czo­nym chrze­ści­jań­stwie? War­to się nad tym zasta­no­wić. Mogła­by to być chy­ba jedy­nie sym­bo­licz­na funk­cja pierw­sze­go pośród rów­nych (rozu­mia­na jako pry­mat miło­ści i służ­by), któ­rej szcze­gól­nym zada­niem było­by czu­wa­nie nad jed­no­ścią Kościo­ła, ale kamie­niem węgiel­nym tej jed­no­ści jest Sło­wo Boże. Jed­nak uzna­wa­nie bądź nie­uzna­wa­nie pry­ma­tu papie­skie­go żad­ną mia­rą nie może sta­no­wić kry­te­rium, czy jakaś wspól­no­ta wyzna­nio­wa jest Kościo­łem czy też nim nie jest.

dr Ewa Jóź­wiak, pre­zes Syno­du Kościo­ła Ewan­ge­lic­ko-Refor­mo­wa­ne­go w RP, dr teo­lo­gii ewan­ge­lic­kiej, redak­tor naczel­na kwar­tal­ni­ka „Jed­no­ta”




Perspektywa mariawicka

Tru­izmem jest stwier­dze­nie, że ist­nie­je podział pomię­dzy ucznia­mi Jezu­sa Chry­stu­sa. Doty­czy on zarów­no kwe­stii dok­try­nal­nych, jak i orga­ni­za­cyj­nych. Na prze­strze­ni pra­wie dwóch tysię­cy lat ist­nie­nia chrze­ści­jań­stwa pró­bo­wa­no róż­ny­mi środ­ka­mi i na róż­ne spo­so­by przy­wró­cić jed­ność w Koście­le. Żad­ne z roz­wią­zań nie zaże­gna­ły spo­rów, a wręcz prze­ciw­nie, nie­któ­re z nich tyl­ko pogłę­bi­ły podzia­ły.

Kościół Sta­ro­ka­to­lic­ki Maria­wi­tów swych zasad wia­ry nie narzu­ca innym chrze­ści­ja­nom. Przyj­dzie czas, gdy wszy­scy chrze­ści­ja­nie pozna­ją Boga takie­go, jakim jest w rze­czy­wi­sto­ści, nie zaś pod zasło­ną (1 Kor. 13,12). Tych, któ­rzy nie podzie­la­ją sta­ro­ka­to­lic­kiej nauki nie uwa­ża się za here­ty­ków, lecz za współ­bra­ci w Chry­stu­sie, do któ­re­go wszy­scy dąży­my, acz­kol­wiek inny­mi dro­ga­mi. Synod Kościo­ła Sta­ro­ka­to­lic­kie­go Maria­wi­tów z 1935 r. orzekł, że:

„Praw­dzi­wa jed­ność, o któ­rą modlił się Chry­stus Pan, nie­ko­niecz­nie musi być jed­no­staj­no­ścią, jak mnie­ma­ją przed­sta­wi­cie­le nie­któ­rych Kościo­łów, ale wła­śnie zjed­no­cze­niem róż­nic” (zob. J. 17,21).

Wpi­su­je się to w sło­wa św. Marii Fran­cisz­ki Kozłow­skiej:

„jak nadzie­ja na przyj­ście Mes­sy­asza-Kró­la zawio­dła Żydów, wia­ra w dogma­ty roz­dzie­li­ła naro­dy, tak miłość zjed­no­czy wszyst­kich (…). „Głów­nym fun­da­men­tem zjed­no­cze­nia, mówi­ła Matecz­ka, powin­na być wia­ra i cześć dla Prze­naj­święt­sze­go Sakra­men­tu Ołta­rza (…). Każ­dy Kościół niech też zacho­wu­je swo­je zwy­cza­je, modły i nabo­żeń­stwa, i niech dru­gie­mu swo­ich prak­tyk reli­gij­nych nie narzu­ca. We wszyst­kiem niech będzie miłość, w rze­czach nie­ko­niecz­nych do zba­wie­nia — wol­ność, a w koniecz­nych jed­ność”. (pisow­nia ory­gi­nal­na)

Ozna­cza to, że insty­tu­cja papie­stwa nie jest nie­zbęd­nym gwa­ran­tem jed­no­ści ani też jej źró­dłem, ponie­waż fun­da­men­tem zjed­no­cze­nia chrze­ści­jan jest Chry­stus, źró­dło Miło­ści i Miło­sier­dzia dla świa­ta.

Wycho­wa­nie do eku­me­ni­zmu jest zawsze wychowaniem/ auto­for­ma­cją do sta­wa­nia się człon­kiem wła­sne­go Kościo­ła. Z roz­my­słem uży­łem sło­wa „sta­wa­nie się”, gdyż pro­ce­sy wycho­waw­cze czy też auto­for­ma­cyj­ne mają cha­rak­ter usta­wicz­ny. Ich dyna­mi­ka deter­mi­no­wa­na jest kon­dy­cją jed­nost­ki świa­do­mej swej odpo­wie­dzial­no­ści za świat. Z obja­wień św. Marii Fran­cisz­ki wnio­sko­wać moż­na, że od każ­de­go z ludzi zale­ży, czy świa­ty będzie podą­żał dro­gą Bożych przy­ka­zań, czy też będzie się odda­lał od swo­je­go Stwór­cy, idąc ku zatra­ce­niu. A ponie­waż fun­da­men­tem egzy­sten­cji Kościo­ła Sta­ro­ka­to­lic­kie­go Maria­wi­tów jest przede wszyst­kim sze­rze­nie czci eucha­ry­stycz­nej oraz naśla­do­wa­nie życia Naj­święt­szej Maryi Pan­ny, wycho­wa­nie to opie­rać win­no się o te dwa ele­men­ty kon­sty­tu­ują­ce maria­wic­ką toż­sa­mość wyzna­nio­wą. Wycho­wa­nie do eku­me­ni­zmu musi być zawsze pro­ce­sem wtór­nym w sto­sun­ku do for­ma­cji toż­sa­mo­ścio­wej.

kapł. dr Tomasz M. Daniel Mames, pro­boszcz Para­fii Kościo­ła Sta­ro­ka­to­lic­kie­go Maria­wi­tów w Pary­żu




Perspektywa zielonoświątkowa

Papież Jan Paweł II w ency­kli­ce Ut Unum Sint wezwał „paste­rzy i teo­lo­gów naszych Kościo­łów, aby­śmy wspól­nie poszu­ki­wa­li takich form spra­wo­wa­nia owe­go urzę­du (papie­skie­go), w któ­rych moż­li­we będzie reali­zo­wa­nie uzna­wa­nej przez jed­nych i dru­gich posłu­gi miło­ści”

Wyda­je się, że to wezwa­nie po stro­nie zie­lo­no­świąt­ko­wej pozo­sta­je bez odpo­wie­dzi, trze­ba bowiem pamię­tać o spe­cy­ficz­nym celu ofi­cjal­ne­go dia­lo­gu teo­lo­gicz­ne­go pomię­dzy Kościo­łem rzym­sko­ka­to­lic­kim a Kościo­ła­mi zie­lo­no­świąt­ko­wy­mi. Wie­lo­krot­nie zastrze­żo­no, że jego celem nie będzie nawet roz­wa­ża­nie moż­li­wo­ści osią­gnię­cia bez­po­śred­niej jed­no­ści struk­tu­ral­nej mię­dzy uczest­ni­ka­mi dia­lo­gu. Jego celem jest prze­ła­my­wa­nie naro­słych przez lata uprze­dzeń, wyja­śnia­nie krzyw­dzą­cych opi­nii o sobie nawza­jem, two­rze­nie atmos­fe­ry wza­jem­ne­go sza­cun­ku i zro­zu­mie­nia, w któ­rej moż­li­wa będzie wspól­na modli­twa i inne dzia­ła­nia.

Zie­lo­no­świąt­kow­cy pod­czas bila­te­ral­nych roz­mów z kato­li­ka­mi m. in. o ekle­zjo­lo­gii, wyra­zi­li opi­nie, że kon­gre­ga­cjo­nal­ne i pre­zbi­te­rial­ne mode­le kościel­ne naj­le­piej wyra­ża­ją ich prze­ko­na­nia. Przy­zna­ją rów­nież, że:

„urzę­dy i struk­tu­ry Kościo­ła, wyma­ga­ją cią­głej odno­wy (…) Duch może tchnąć nowe życie w admi­ni­stra­cje i struk­tu­ry Kościo­ła, gdy sta­ją się one „suchy­mi kość­mi” (Ez 37).” (za: ‘Per­spec­ti­ves on Koino­nia’ — 1985–1989)

Nie ozna­cza to jed­nak pod­ję­cia prób reflek­sji na temat zde­fi­nio­wa­nia urzę­du papie­skie­go w taki spo­sób, aby był on do przy­ję­cia dla zie­lo­no­świąt­kow­ców, ponie­waż nigdy nie szu­ka­no jed­no­ści struk­tu­ral­nej z Kościo­łem rzym­sko­ka­to­lic­kim. Pomi­mo tego, że w doku­men­cie koń­co­wym z czwar­tej fazy dia­lo­gu zna­la­zło się stwier­dze­nie o tym, że mię­dzy kato­li­ka­mi i zie­lo­no­świąt­kow­ca­mi w wie­lu dzie­dzi­nach ist­nie­je „istot­na jed­ność ducho­wa, nie­peł­na, lecz auten­tycz­na wspól­no­ta”.

pastor Adam Ciuć­ka, Kościół Boży w Pol­sce, Zbór w Świ­dwi­nie



Gale­ria

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.