Rosyjska Cerkiew Prawosławna zadowolona z odejścia abp. Kondrusiewicza

28

Nowy arcybiskup moskiewski może polepszyć stosunki rzymskokatolicko-prawosławne uważa biskup Marek, zastępca Oddziału Zewnętrznych Relacji Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego.

– Zmiana na stanowisku arcybiskupa Moskwy może okazać się sygnałem zmiany polityki rzymskokatolickiej wobec Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej – podkreślił prawosławny hierarcha. Jego zdaniem 16-letni okres pasterzowania abp. Tadeusza Kondrusiewicza charakteryzował się „wieloma przykrościami”.


Patriarchat moskiewski ostro zareagował np. na słowa abp. Kondrusiewicza, który skrytykował obowiązkową naukę kultury prawosławnej w rosyjskich szkołach. – Zmuszeni byliśmy zwrócić się do nuncjusza apostolskiego w Moskwie abp. Antonio Menniniego, który zapewnił, że oficjalne stanowisko Watykanu jest odmienne – mówił biskup Marek.


Komentarz


Odwołanie abp. Tadeusza Kondrusiewicza i powołanie na jego miejsce księdza Paolo Pezziego jest w istocie jasnym sygnałem, że Stolica Apostolska zdecydowała się na powrót do starej, datującej się na okres przed pontyfikatem Jana Pawła II polityki wschodniej. Oznacza ona niechęć do drażnienia prawosławnych, ustępowanie im we wszystkim i niechętne wspominanie o tych katolikach (także obrządku wschodniego), którzy dla wierności Rzymowi oddali swoje życie.


Nadzieję na takie ukierunkowanie polityki wschodniej nowego papieża tuż po jego wyborze wyrażali zresztą duchowni i hierarchowie rosyjskiego prawosławia. Diakon Andriej Kurajew otwarcie podkreślał, że ma nadzieję na to, że Benedykt XVI nie będzie próbował bronić praw rosyjskich katolików, bowiem odczuwa on, jako żołnierz Wehrmachtu, poczucie winy wobec Rosji. Obecna wypowiedź biskupa Marka także nie pozostawia wątpliwości, że dla Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej jedyną dopuszczalną polityką rzymskich katolików Rosji jest udawanie, że ich nie ma, porzucenia nakazu ewangelizacji i ograniczenie się do opieki nad potomkami Polaków, Niemców i innych emigrantów.


Biskup Marek nie ukrywa jednak, że to mu nie wystarczy. Ostatecznie bowiem akceptowalna przez Cerkiew polityka Watykanu oznaczałaby wyrzeczenie się związków z Ukraińską Cerkwią Greckokatolicką (tak jak już zrobiono to z niewielką grupką rosyjskich katolików wschodniego obrządku), a przynajmniej zmuszenie jej, by ograniczyła ona swoje działanie do Zachodniej Ukrainy oraz stopniowe ograniczanie działalności katolickiej w Rosji. I właśnie jako pierwszy krok na tej drodze traktować chcieliby Rosjanie mianowanie ks. Pezziego na nowego arcybiskupa i przeniesienie abp Kondrusiewicza do Mińska.


Podobnie zresztą traktuje to przeniesienie sama Stolica Apostolska. Zdecydowała się ona złożyć na ołtarzu pojednania rzymskokatolicko-prawosławnego arcybiskupa Kondrusiewicza i setki czy tysiące katolików (często polskiego pochodzenia) żyjących w Rosji. Mówił o tym zresztą rosyjskim katolikom kard. Walter Kasper. Pytanie tylko czy rzeczywiście w imię polepszenia stosunków ekumenicznych należy odrzucać ludzi, którzy dla Kościoła i wiary wiele wycierpieli? I czy rzeczywiście Stolica Apostolska jest przekonana, że taka polityka okaże się skuteczna? Katolicy w Rosji bowiem są i będą (i to nie tylko pochodzenia polskiego), Rosjanie nawracają się i nawracać się na katolicyzm będą, i nikt – ani watykańscy dyplomaci, ani prawosławni hierarchowie – nie ma prawa im tego zabraniać.

komentarze

  • Rolland

    Dokładnie.

  • ksawery

    Pański komentarz Panie Tomaszu ma się tak do komentowanych wydarzeń jak przysłowiowa pięść do oka – ja rozumiem, że stawia Pan tezę, ale może by tak jeszcze jakieś argumenta włączyć?

  • didym

    Terlikowski oszalał. Czy dobrze zrozumiałem, że według niego rosyjscy katolicy na zawsze stracili swego pasterza w Rosji? Przydałoby się trochę szacunku do ks. Pezziego. I przypomnienie, że katolicy w Rosji to nie tylko Polacy.

  • sacerdos76

    Pytanie tylko czy rzeczywiście w imię polepszenia stosunków ekumenicznych należy odrzucać ludzi, którzy dla Kościoła i wiary wiele wycierpieli? Ot zasadnicze pytanie Panie Tomku. Podzielam Pańskie obawy.

  • Radek Malicki

    Ja również podzielam obawy naczelnego. Stolica Święta ma prawo zmieniac arcybiskupów wedle uznania, byleby ten nowy arcybiskup miał na względzie przede wszystkim umacnianie swych owieczek w wyznawaniu wiary Boskiej i katolickiej która jest zdecydowanie najpewniejszą drogą do zbawienia.


    Jezus Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel

  • Gerd

    Akurat, Terlikowski wspomniał pod koniec swojego artykułu, że katolicy w Rosji to nie tylko Polacy! Trzeba czytać uważniej!

  • didym

    Ja rozumiem, że Polakowi to trudno zrozumieć. Ale być może właśnie dlatego na miejsce abp Kondrusiewicza umieszczono ks. Pezziego. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć tego nacjonalizmu w Kościele katolickim…

  • didym

    Cały problem rozbija się o definicję tego jak ma się umacniać wiarę katolików. Wedle Cerkwi utworzenie przed 5 laty przez abp Kondrusiewicza nowej diecezji katolickiej w Rosji było krokiem niewłaściwym, ponieważ miało charakter raczej „polityczny” niż czysto „pasterski”. Jeśli wiara łacińska jest „najpewniejszą drogą do zbawienia”, to niech pozostanie ją tylko dla swoich wyznawców. Kościół musi pamiętać jaka wiara jest „gospodarzem” w Rosji. JŚ Benedykt pamięta i chwała mu za te posunięcia. Początkowo trudno mi było uwierzyć w stanowisko Cerkwi, jakoby z nowym papieżem będzie można dużo więcej osiągnąć. Okazuje się jednak, że było w tym sporo prawdy.

    A może prawdziwym problemem jest polski nacjonalizm w Kościele katolickim? Zdaje się, że podobne nastroje były, gdy okazało się, że kardynał-sekretarz Jana Pawła II musi się pakować i wracać do Polski.

  • Gerd

    A czy Rosyjska Cerkiew Prawosławna nie jest nacjonalistyczna, antypolska i antykatolicka? Ja na przykład odnoszę takie wrażenie. Już same wypowiedzi bp Marka o tym świadczą!

  • didym

    Jest niestety. Ale to nie powód by polscy katolicy grali ich kartami. Katolicy mogą być ponad to, a widać nie chcą. Prawosławie w Rosji wymaga głębokich przemian, ono dużo przeszło za bolszewizmu i dzisiaj zdarza mu się „straszyć” swoim obliczem.

  • Radek Malicki

    Jeśli wiara łacińska jest „najpewniejszą drogą do zbawienia”, Nie łacińska, lecz katolicka. Grekokatolicy czyli nie- łacinnicy też są przecież katolikami 🙂


    Jezus Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel

  • koprywa

    Tak, bardzo ciekawa informacja i analiza. Tylko, dlaczego na tej stronie nie podaje się źródła podawanej informacji? Skąd wzięto cytaty bp. Marka, etc. Brak rzetelności dziennikarskiej p. Terlikowskiego !!!

  • gosc

    Oto stary temat, od X wieku w najróżniejszych ksztłtach formowany, wałkowany, na nowe przerabiany…tyczący tego samego: sprawy Boże w ludzkim wydaniu traktowane, upolitycznione, egoistyczną chęcią panowania nad „duszami” dyktowane, rządzące sie prawami władzców tego świata…bez zmian…

    Koncepty i rachunki typowo polityczne, ziemskie, takie, jakie dotąd były i będą jeszcze (chyba) do „końca świata”…Tylko mi żal, że w takiej atmosferze przychodzi mi oddychać  wiarą … i przeżywać takie spojrzenie na sprawę i bliźniego…

    tokatos

     

     

  • didym

    Celowo podałem „łacińska”, z kilku powodów. Po pierwsze o teologii tego Kościoła stanowią głównie Ojcowie i teologowie łacińscy, niełacińscy pojawili się w nim głównie na drodze unii. Niełacinnicy jako mniejszość w Kościele mają naprawdę mały wpływ na wiarę Kościoła. Przykładem Kościoły wschodnie, które musiały odrzucić choćby koncepcję hezychazmu, niezrozumiałą dla łacinników. Po drugie Kościół prawosławny również uważa się za katolicki, a swoją wiarę uważa za w pełni katolicką. Choć potocznie katolicki jest tylko KK, to w istocie nie tylko on. Patriarcha Rosji również chce umacniać swoją trzódkę w katolickiej i ortodoksyjnej (cs. prawosławnej) wierze, która „jest zdecydowanie najpewniejszą drogą do zbawienia”, ale – co ważne – nie jest tożsama z nauczaniem Watykanu.

    To szczegół terminologiczny, a chciałem ten niuans uwypuklić, aby głębiej zastanowić się nad istotą wiary i wskazać na realną bliskość między „płucami” chrześcijaństwa 🙂

    pzdr

  • Gerd

    A może polscy katolicy chcą „grać”, że tak powiem uczciwiej. Tylko problem w tym na ile można pójść na ustępstwa? Jak widać Benedykt XVI poszedł w tym temacie na wiele. Wiem, że to jest bardzo złożony problem, a wina leży po obu stronach. Po katolickiej i prawosławnej, i żeby dojść do porozumienia trzeba zaszłości historyczne odłożyć nieco na bok (katolik-Polak, prawosławny-Ruski), i przestać się licytować kto winny jest bardziej, zaistniałej tak fatalnej sytuacji.

  • Gerd

    I znowu ta licytacja, kto lepszy.

  • didym

    Jeśli polscy katolicy chcą grać kartami narzuconymi im przez Cerkiew, to chyba kiepsko świadczy o nich. Nie wiem w czym ks. Pezzi ma być gorszy od abp. Kondrusiewicza? Zupełnie nie rozumiem takich komentarzy, że papież ugina się przed Cerkwią. Może po prostu przyszedł czas na zmiany? Myślicie, że diaspora katolickich Włochów mieszkających w Rosji, też będzie się pienić i wymachiwać szabelką? Może w końcu papież chce pokazać, że katolicyzm w Rosji to nie sprawa tylko Polaków, że ma on wymiar uniwersalny. Uważam, że ks. Pezzi ze swoim doświadczeniem będzie dobrym, jeżeli nie lepszym zwierzchnikiem rosyjskich katolików.

  • didym

    W którym miejscu?

  • Gerd

    Na razie to jaby armaty wyciąga RCP. To nie Polacy-katolicy lecą na Moskwę z szabelką! Polityka z Cerkwią jest ściśle powiązana w Rosji. Aleksy II to widzi, i nie dość, że wspiera Putina, który powiedział, że największą tragedią XX wieku było rozwiązanie Związku Sowieckiego, to także politycznie podchodzi do spraw religijnych. Zamiast się zająć swoją prawosławną trzódką, pilnować ją, dbać o nią, notorycznie krytykuje Kościół Rzymskokatolicki o prozelityzm! To rosyjska Cerkiew chce wnikać w wewnętrzne życie innych Kościołów chrześcijsńskich, nie tylko zresztą w Rosji, bo tyczy się to Białorusi czy Ukrainy w mniejszym stopniu, ale i władzy ma tam mniej nad czym w Moskwie ubolewają. Ciekaw jestem, jakby na ten czas, polski KRK zaczął coś narzucać PAKP? Czyż nie byłoby oburzenia prawosławnych wiernych? Dlaczego też, ten nielubiany w RCP papież Jan Paweł II – Polak, mógł spotykać się bez najmniejszych oporów z Bartłomiejem I, a Aleksy II stwarzał ciągle problemy aby wspólnie podyskutować. Zachowanie średnio godne chrześcijanina. Patrząc jeszcze inaczej, to znowu coś się dzieje nad polskimi głowami. Znowu Rosjanin (właść. Estończyk) Aleksy II, dogaduje się prędzej z Niemcem – Benedyktem XVI. Przypadek? Polak w Watykanie (i nie tylko), jakoś przeszkadzał Patriarsze.

  • Gerd

    Cały czas!

  • didym

    Zacytuj mój komentarz. W którym miejscu cokolwiek licytuję? Wydawało mi się, że podałem sprawę tak neutralnie jak się tylko dało.

  • didym

    Na czym polega wina rosyjskiej Cerkwi? Na tym, że ma odwagę powiedzieć o przejawach prozelityzmu? Wielu znawców tematu powie, że za najpoważniejsze spięcia na linii Watykan-Moskwa odpowiedzialny jest nie kto inny jak abp Kondrusiewicz. To właśnie on przekonał Jana Pawła II w 2002 roku do poszerzenia administratury kościelnej w Rosji, mimo że nie miał ku temu żadnych podstaw. Jeżeli polityka jest w Rosji związana z Cerkwią to w nie mniejszym stopniu co w Polsce władze i Kościół. JŚ Aleksy informuje świat o prozelityzmie ze strony katolików mającym miejsce w Rosji w ramach troski właśnie o swoją trzódkę. Cerkiew nie ma takich środków finansowych jak Kościoły w Europie zachodniej, które mogą sobie pozwolić na „kupowanie” wiernych. Była o tym wielokrotnie dyskusja, nie warto do tego wracać.
    W jaki niby sposób Moskwa wpłynęła na decyzję papieża?? Czy chcesz powiedzieć, że papież nie jest niezależnym przywódcą swojej wspólnoty religijnej? Daleko idące spostrzeżenie. Myślę, że oburzające dla wielu katolików. Opieka patriarchy nad Białorusią i Ukrainą ma charakter religijny i wynika z posługi pasterskiej. Czy Kościół rzymskokatolicki zrezygnowałby z pasterzowania w tych częściach Białostocczyzny, gdzie katolicyzm jest mniejszością? Nie sądzę. Poza tym większość obywateli Białorusi i Ukrainy to wierni rosyjskiej Cerkwi. Ani rosyjska Cerkiew nie narzuca niczego Watykanowi, ponieważ nie wierzę, że ten da sobie cokolwiek narzucić (jeśli tak jest – to co by to mogło oznaczać?) ani Kościół w Polsce nie narzuca niczego PAKP. Stosunki, choć raczej chłodne są w porządku.
    Co do różnic między JŚ Aleksym i JŚ Bartłomiejem. Ten pierwszy jest przedstawicielem innej szkoły i formacji kościelnej. Wcale nie gorszej. Polacy nie potrafią zrozumieć, że w starożytności sobory organizowano jako finał trwających wcześniej dyskusji. Jeżeli takie spotkanie między JŚ Aleksym i JŚ Benedyktem miałoby się odbyć tylko dla prasy to jaki byłby jego sens? Powiem szczerze, że zaczynają mnie już denerwować te „ekumeniczne seminaria” na których podpisywane są nic nie wnoszące deklaracje. Tutaj trzeba czasu. Takie spotkanie odbędzie się, gdy obie strony będą gotowe. Być może Cerkiew nie jest gotowa, dlatego Watykan musi poczekać. Ten wątek z narodowościami… wybacz, ale brzmi jak z taniego filmu szpiegowskiego. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż to przedstawiłeś. Choć, nie ukrywam, że byłoby prościej gdyby było jak napisałeś 🙂 każdy wiedziałby na czym stoi.

    pzdr

  • Gerd

    Panie Didym, na prawdę pan w to wszystko wierzy? Jeżeli Koścół Katolicki (Watykan ogólnie) prowadzi prozelityzm na terenach kanonicznie prawosławnych, to jak nazwać działalność misyjną Kościoła Prawosławnego w Hiszpanii, Portugalii czy Brazylii? Toż to także prozelityzm, tylko, że KRK nie wrzeszczy dookoła świata o prawosławnym prozetyliźmie. Co do diecezji katolickich w Rosji, to tak dla przypomnienia, to one już kiedyś tam były. Rewolucja październikowa to zmieniła i taki stan rzeczy, po 1989 roku bardzo odpowiadał Rosyjskiej Cerkwii. Czy w Polsce ktoś krzyczy, żeby zlikwidować cerkiewne eparchie. Zresztą powstała nowa, całkiem przecież niedawno (1989), diecezja lubelsko-chełmska, która po jakimś czasie przeniosła się z Jabłecznej do Lublina, miasta które nigdy wcześniej nie było siedzibą prawosławnego ordynariusza. Czy ktoś abp Abla wyganiał z miasta nad Bystrzycą? Jakoś nic o tym nie słyszałem. Pisze Pan, że Cerkiew nie ma takich pieniędzy jak Kościoły zachodnie. Śmiem wątpić. Ale nie chcę rozwijać tego wątku. W każdym bądź razie, akurat w martwieniu się o trzodkę, nie o kasę mi chodziło, bo prawdziwych wiernych nie tym sposobem powinno się utrzymać. Ale skoro w Rosji ludzie myślą tylko o walucie, to tym bardziej świadczy o słabości religijnej, zapewne nie tylko prawosławnej. Aleksy II zabronił(!) Janowi Pawłowi II przyjazdu do Rosji. Ciekawe na jakiej podstawie? Tak zrobił człowiek, człowiekowi. Chrzescijanin, chrześcijaninowi! Aż strach ogarnia! Jak Aleksy chciał pomodlić się w Wilnie przed obrazem MB Ostrobramskiej, nikt mu w tym nie przeszkadzał! A co z zarzutem, iż Aleksy II był agentem? Bo jeżeli są prawdziwe, to wg Pana powinien sprawować Patriarszy urząd? Ja wcześniej napisałem niczym z taniego filmu szpiegowskiego? Nie drogi Didumie, to rosyjska Cerkiew szuka wokół siebie szpiegów. Zresztą tak ogólnie drogi Didymie, nie do końca przedstawione przez ciebie spostrzeżenia są przekonywujące.

    PS. Nie jestem żadnym zatwardziałym katolikiem, ale relacje KRK-RCP, jako chrzescijanina są dla mnie nie do przyjęcia! Są obrazą dla całego chrzescijaństwa. I tak na dobrą sprawę, nie ma czasu na co czekać, tylko już trzeba wziąć się za rozmowy. Nie dla prasy, czy innych mediów. Ale dla Kościoła, który powinnien być JEDNOŚCIĄ!

  • Gerd

    Trzecia twoja odpowiedź od dołu. „Katolicki i ortodoksyjny (cs. prawosławny)”. Tak napisałeś w kontekście zmartwienia się Aleksego II o swoją trzódkę.

    Ja to samo mogę napisać o Benedykcie XVI, ze martwi się o swoje owieczki umacniać w prawosławnej i ortodoksyjnej (pol. katolickiej) wierze!

    Czyż to nie jest licytacja, kto jest bardziej naj? Trochę takie teksty wieją błazenadą!

    Bo nie o to w tym wszystko chodzi przecież.

  • piotrekwroc22

    „w prawosławnej i ortodoksyjnej (pol. katolickiej) wierze!”
    chyba mialo byc troche inaczej 🙂

  • didym

    Nadal nie rozumiem. Kościół prawosławny uważa się za ortodoksyjny (ortodoksyjny = prawosławny), a w Credo używa określenia katolicki (cs. soborny). Gdzie tu licytacja? Bardzo proszę o przeczytanie jeszcze raz mojego komentarza 🙂 pozdrawiam

  • didym

    Były już dyskusje na ten temat, więc odpowiem w wielkim skrócie. Różnica między prawosławiem na Zachodzie i katolicyzmem na Wschodzie istnieje i moim zdaniem jest istotna. Otóż Zachód nigdy tak naprawdę nie poznał czym jest bolszewizm. Wiarę na Zachodzie zatruł bowiem ateizm, który był skutkiem komunizmu na Wschodzie. I o ile pojawienie się prawosławia na Zachodzie nie było konsekwencją reakcji na ateizm a raczej migrację prawosławnych, to poszerzanie się katolicyzmu na wschodzie nie jest jedynie efektem zsyłek Polaków na Sybir. Prawosławie dostało nóż w plecy od nieprawosławnych chrześcijan właśnie wtedy gdy potrzebowało pomocy po upadku komunizmu. Zachód wykorzystał sytuację dla wzmocnienia swoich wpływów. Moja konkluzja jest taka: prawosławie na Zachodzie nie ma charakteru właściwego misyjnemu, a raczej podtrzymania wiary emigrantów. Katolicyzm i zachodnie chrześcijaństwo na Wschodzie ma z kolei charakter misyjny, ponieważ emigracja jest mniejsza, a nakłady są zwiększane. Jedno jest prozelityzmem, drugie nie jest. Nawet jesli diecezji katolickie w Rosji były, to nie uwierzę, że powodem zwiększenia ich liczby w 2002 roku było zwiększenie się liczby wiernych! Sytuacja w Polsce, zwłaszcza na Lubelszczyźnie ma inny charakter. To tereny rdzennie prawosławne, a utworzenie diecezji jest zwyczajnie powrotem do tradycji (ta diecezja istniała w poprzednich wiekach). Lublin został stolicą ze względów administracyjnych (zgodnie z postanowieniami Soborów Powszechnych), a historycznie był nią Chełm, dzisiaj miasto niestety peryferyjne. Pieniądze? PAKP finansuje się sam. Nic mi nie wiadomo, żeby np. budżet państwa wspomagał Cerkiew tak jak wspomaga Kościół w Polsce. W Rosji myśli się o walucie, ponieważ – przypomnę – ten kraj przeżył 70 lat bolszewizmu. Niestety nowi prawosławni też myślą… JŚ Aleksy zabronił przyjazdu papieżowi? Bzdura. Powinien Pan wiedzieć, że papież jako głowa państwa watykańskiego (monarchii konstytucyjnej) jest głową państwa, którego obowiązują protokoły dyplomatyczne jako polityka a nie przywódcy religijnego. Więc jeżeli ktokolwiek nie wpuścił papieża do ZSRR czy Rosji to był to pierwszy sekretarz albo prezydent, a nie zwierzchnik Cerkwi. On nie ma nic do gadania jeśli chodzi o wizyty gości zagranicznych. Inna sprawa, że może nakłaniać władze do różnych rzeczy. Jednak nakłanianie a niewpuszczanie to dwie inne rzeczy. Proszę to zrozumieć! Jeżeli chrześcijanin chrześcijanowi, to jednak niewspółwyznawca. Myśli Pan, że w Kościele starożytnym pieniono się jak biskup ortodoksyjny nie chciał wpuścić ariańskiego do miasta? Nie rozumiem wątku obrazu MB Ostrobramskiej, który jest znany również jako ikona Ostrobramskiej Bogurodzicy. Przypomnę, że Litwa jest kanonicznym terenem Rosyjskiej Cerkwi. Zarzuty pod adresem hierarchów były, są i będą znane w historii chrześcijaństwa, nie tylko prawosławnego. Może Pan rzucać kamieniami do woli, bo będą to robić i następne pokolenia. Nie wnikam w dochodzenie czy patriarcha jest czy nie jest agentem, ufam mu jako pasterzowi siostrzanej trzody.

    Zgadzam się z Pana ostatnim zdaniem, należy rozmawiać. Ale powtórzę – niech obie strony będą gotowe. Jeżeli pokłóci się Pan z przyjacielem, to czy po latach będzie łatwo rozmawiać? A co jeśli on nie będzie chciał? Będzie Pan nastawał czy poczeka na „stopnienie lodów”?

    pozdrawiam po chrześcijańsku 🙂

    didym
    laik PAKP