Równość płci czy wolność religijna?
- 21 grudnia, 2007
- przeczytasz w 3 minuty

W ubiegłym tygodniu sąd najwyższy w Kanadzie, słynącej z liberalnego stosunku do wewnątrzkulturowych regulacji, wydał wyrok, który w tej dziedzinie może się okazać punktem zwrotnym. Orzeczenie w sprawie Bruker vs. Marcovitz dokonało wyłomu, jeśli chodzi o dotychczasowy rozdział pomiędzy prawem cywilnym a religijnym.
W ubiegłym tygodniu sąd najwyższy w Kanadzie, słynącej z liberalnego stosunku do wewnątrzkulturowych regulacji, wydał wyrok, który w tej dziedzinie może się okazać punktem zwrotnym. Orzeczenie w sprawie Bruker vs. Marcovitz dokonało wyłomu, jeśli chodzi o dotychczasowy rozdział pomiędzy prawem cywilnym a religijnym.
Zgodnie z prawem żydowskim jedynie małżonek może udzielić ważnego religijnie rozwodu swojej żonie. W wielu przypadkach, nawet, gdy dochodzi do rozkładu małżeństwa zakończonego cywilnym rozwodem, zdarza się, że mąż nadal odmawia żonie rozwodu religijnego (get). W świetle żydowskiego prawa jest ona nadal mężatką. Pozostaje w stanie zawieszenia jako „kobieta związana” — agunah, co sprawia, że nie może zawrzeć następnego związku w ramach swojej wspólnoty. Daje to urażonym byłym mężom nieograniczone możliwości odwetu.
Niektóre prawodawstwa przewidują specjalne rozwiązania, by uporać się z tym problemem. W stanie Nowy Jork przed uzyskaniem rozwodu cywilnego wymagane jest przeprowadzenie procedury religijnej. W Kanadzie istniały pewne prawne sposoby pomocy skrzywdzonym w ten sposób kobietom – do dzisiaj.
Stephanie Bruker jest Żydówką. Jej małżeństwo zakończyło się rozwodem cywilnym w 1980 r., ale jej były mąż przez kolejne 15 lat odmawiał jej rozwodu żydowskiego. Ustąpił dopiero, gdy Brucker dobiegała już 50-tki i nie mogła już mieć dzieci. Kobieta zdecydowała się wystąpić o odszkodowanie. W zeszłym tygodniu kanadyjski Sąd Najwyższy obalił wcześniejsze orzeczenie quebeckiego sądu apelacyjnego i przyznał jej prawo do odszkodowania. Mężowie odmawiający żydowskiego rozwodu żonom powinni uważać. Od dziś mogą być ścigani przez prawo.
Sąd oddalił argument męża Brucker, który uważa, że skazanie go za odmowę religijnego rozwodu narusza jego religijną wolność. Sędziowie jednak uznali, że takie pogwałcenie swobód religijnych jest „znacząco zrównoważone poprzez uznanie publicznej korzyści polegającej na ochronie tak fundamentalnych wartości, jak równość wobec prawa i wolność wyboru w sprawie małżeństwa i rozwodu”.
Wyrok ten zapewne przyniesie ulgę żydowskim kobietom, które czują się schwytane w pułapkę żydowskiego prawa rozwodowego. Na dłuższą metę jednak argumentacja użyta przez sąd może znacznie osłabić ochronę, przysługującą dotychczas religii.
Po pierwsze, jak ostrzegają sędziowie, zgłaszający w tym przypadku zdanie odrębne, istnieje niebezpieczeństwo, że wyrok ten stanie się zachętą dla sądów, które zaczną używać swojej władzy do mieszania się w sprawy religijne. Dwie osoby spośród składu sędziowskiego uważają, że Sąd Najwyższy powinien zachować dystans wobec religijnych sporów i pozwolić, by żydowskie prawo samo borykało się nad rozwiązaniem swoich wewnętrznych problemów. Przestrzegają, że odtąd sądy, zamiast chronić wolność religijną zaczną wymuszać na religiach konkretne rozstrzygnięcia – w tym przypadku odszkodowanie za nieudzielanie rozwodu.
Po drugie, sędziowie ci sygnalizują, że zasada równości płci przekształca się w zasadę nadrzędną w odniesieniu do swobód religijnych. Kanadyjski Sad Najwyższy tworzy tym samym domniemaną hierarchię praw, na której szczycie znajduje się równość płci.
Sugestie wyniesienia „równości rodzajowej” do rangi dominującej zasady, nadrzędnej wobec innych praw podstawowych, powinny być przyjęte z pewną dozą podejrzliwości. Taka równość może oznaczać konieczność „wywabienia” z życia publicznego i z prawa wszelkich odniesień do różnic między płciami. A przecież dla wielu religii – oprócz judaizmu włączając tu islam i katolicyzm – znaczenie tej różnicy pozostaje wciąż bardzo ważne.
Skoro kanadyjski Sąd Najwyższy chce brnąć w sprawy żydowskich rozwodów, można się zastanawiać, czy teraz nie przyjdzie kolej, żeby wziąć się do religii.
Tłumaczenie i opracowanie: Anna Pawlikowska
Daniel Cere, Privileging equality rights over religious freedom, National Post December 19, 2007,