Struktury i niemoc — problemy KKE
- 14 lipca, 2010
- przeczytasz w 3 minuty
Konferencja Kościołów Europejskich (KKE), zrzeszająca 125 Kościołów tradycji prawosławnej, protestanckiej, anglikańskiej i starokatolickiej, od lat znajduje się w głębokim kryzysie. Brak reform oraz wewnętrzne konflikty uniemożliwiają sprawne funkcjonowanie organizacji, która w czasach komunistycznych była pomostem między Kościołami Zachodu i Wschodu. O trudnościach KKE informuje Ewangelicka Agencja Informacyjna (epd) w kontekście poszukiwania nowego sekretarza generalnego organizacji, którym był dotychczas anglikański duchowny ks. Colin Williams. Przypomnijmy: […]
Konferencja Kościołów Europejskich (KKE), zrzeszająca 125 Kościołów tradycji prawosławnej, protestanckiej, anglikańskiej i starokatolickiej, od lat znajduje się w głębokim kryzysie. Brak reform oraz wewnętrzne konflikty uniemożliwiają sprawne funkcjonowanie organizacji, która w czasach komunistycznych była pomostem między Kościołami Zachodu i Wschodu.
O trudnościach KKE informuje Ewangelicka Agencja Informacyjna (epd) w kontekście poszukiwania nowego sekretarza generalnego organizacji, którym był dotychczas anglikański duchowny ks. Colin Williams.
Przypomnijmy: rok temu odbyło się w Lyonie Zgromadzenie Ogólne KKE. Dużo mówiono o reformach, w tym głównie strukturalnych, oraz niemocy organizacji ze względu na wewnętrzny konflikt z Rosyjską Cerkwią Prawosławną (niegdyś najliczniejszy członek KKE), która zawiesiła swoje członkostwo po tym, jak KKE odrzuciła akces Estońskiej Cerkwi Prawosławnej podlegającej Moskwie. Do KKE należy już Apostolski Kościół Prawosławny Estonii związany z Konstantynopolem.
Komentarz epd zwraca uwagę na brak środków i redukcję zatrudnienia w genewskiej centrali KKE, co uniemożliwia sprawne funkcjonowanie w kontekście europejskim, a także rezygnację ks. Williamsa, który na przełomie roku poszedł na zwolnienie lekarskie. W kuluarach ekumenicznych mówi się, że nie był w stanie przemóc impasu i braku chęci do reform w łonie KKE.
Nad reformą organizacji pracuje 15-osobowa grupa. Konieczność zmian podkreśla szczególnie Ewangelicki Kościół Niemiec (EKD), który finansowo i kadrowo posiada ogromne znaczenie dla KKE, jednak także samo EKD zmaga się z długotrwałymi reformami strukturalnymi, nie przynoszącymi jak na razie spodziewanych skutków, przynajmniej w wymiarze ewangelizacyjno-misyjnym. W tym roku odbędą się w Niemczech i na Węgrzech konsultacje KKE, dotyczące przyszłości instytucji.
Komentarz
Czy europejskie chrześcijaństwo rzeczywiście potrzebuje Konferencji Kościołów Chrześcijańskich jak przekonuje niemiecki biskup Martin Schindehütte? Wprawdzie w jedności siła i im więcej wspólnych inicjatyw na płaszczyźnie europejskiej tym lepiej. Jest jednak pewne „ale” – protestanci różnych wyznań mają swoje struktury działające w Europie i przy kluczowych instytucjach, tak samo prawosławni i rzymscy katolicy. Do tego dochodzą regionalne inicjatywy współpracy ekumenicznej, wynikające często ze słabości lokalnych wspólnot, których celem jest wspólna reprezentowanie interesów chrześcijan. O reformie KKE – podobnie jak o reformie molocha Światowej Rady Kościołów – mówi się od dawna. 15-osobowy zespół głowi się nad procesami decyzyjnymi KKE, zastanawia się, co można zrobić, jak to sfinansować.
Powstają jednak wątpliwości natury fundamentalnej, które zmuszają głównych aktorów reform do uzasadniania sensowności KKE w ogóle. Czy warto inwestować siły i fundusze w zmianę czegoś, co być może spisane jest w obecnych uwarunkowaniach polityczno-społecznych i ekumenicznych na straty? A może jest wręcz odwrotnie: być może – nolens volens – Kościoły nierzymskokatolickie powinny stworzyć efektywną (jak?) strukturę, która sprawi, że ich głos w Europie zacznie być słyszalny ponad wszystkimi lub choćby niektórymi partykularyzmami..?