Szef ŚFL agentem bezpieki
- 10 października, 2006
- przeczytasz w 1 minutę
Zoltan Kaldy, luterański biskup z Węgier, w latach 1984–87 prezydent Światowej Federacji Luterańskiej, był agentem węgierskiej bezpieki od lat 50 — twierdzi norweski teolog prof. Tormod Engelsviken. Engelsviken powiedział chrześcijańskiemu dziennikowi “Vart Land”, że do wniosków takich doszedł po trzyletnich badaniach nad relacjami między Kościołem luterańskim na Węgrzech a organizacjami ekumenicznymi, szczególnie Światową Federacją Luterańską. W ich trakcie uczony przebadał także budapeszteńskie archiwa tajnej policji. W tłumaczeniu dokumentów […]
Engelsviken powiedział chrześcijańskiemu dziennikowi “Vart Land”, że do wniosków takich doszedł po trzyletnich badaniach nad relacjami między Kościołem luterańskim na Węgrzech a organizacjami ekumenicznymi, szczególnie Światową Federacją Luterańską. W ich trakcie uczony przebadał także budapeszteńskie archiwa tajnej policji. W tłumaczeniu dokumentów pomagał mu Laszlo Terray, Węgier, który od kilkudziesięciu lat jest duchownym Kościoła Norwegii.
Norweski teolog podkreśla, że Kaldy został agentem (o pseudonimie “Pecsi” tajnych służb w 1958 roku, kiedy zastąpił na stanowisku biskupa diecezji południowej Lajosa Ordaasa. Ten ostatni został zmuszony do rezygnacji przez komunistów. Agent “Pecsi” pozostawił po sobie 1200 stron raportów nt. duchownych i świeckich pracujących w jego diecezji oraz problemów kościelnych — tak węgierskich jak i międzynarodowych.
Raport na temat współpracy byłego przewodniczącego Światowej Federacji Luterańskiej z węgierską bezpieką zostanie opublikowany w 2007 roku.