Wniebowzięcie Miriam – ewangelicka perspektywa

29
 „Dzisiaj jest święto naszej drogiej Pani, Matki Bożej, dla upamiętnienia Jej śmierci i odejścia do nieba (…) Ewangelia nie mówi nam niczego o Marii w niebie (…) Wystarczy jeśli wiemy, że święci, którzy od nas odeszli żyją w Bogu (…) Nie ma więc żadnej wątpliwości, że Dziewica Maria jest w niebie. Jak to się stało – nie wiemy, a ponieważ Duch Święty nic nam na ten temat nie powiedział, nie możemy z tego czynić artykuły wiary. Wystarczy, że wiemy, że żyje w Chrystusie.”

Powyższe słowa to fragment zaczerpnięty z ostatniego znanego kazania ks. dr. Marcina Lutra na święto Wniebowzięcia NMP wygłoszonego w 1522 roku. Nawet jeśli wittenberski Reformator sceptycznie odnosił się do niektórych form maryjnej pobożności, nigdy nie utracił wielkiego nabożeństwa do Matki Chrystusa. Dowodem są nie tylko liczne wypowiedzi Lutra na temat Marii, którą określa mianem Drugiej po Chrystusie, lecz także fakt, że do końca życia Luter zmawiał modlitwę Zdrowaś Mario w jej biblijnej części, traktując ją jednakowoż jako modlitwę chrystologiczną.

Okres kontrreformacji i proces kształtowania się oddzielnych tożsamości wyznaniowych spowodowały, że Maria – Matka, naszego Pana – stała się symbolem podziału Kościoła: rzymscy katolicy zarzucali luteranom, że ci nie szanują, nie czczą Marii, czy wręcz nią pogardzają, stylizując jednocześnie Matkę Zbawiciela na „pogromczynię herezji”, a luteranie w ramach krytyki niektórych form pobożności ludowej błędnie sugerowali, że katolicy stawiają Marię na równi z Chrystusem.

Od tego czasu wiele się wydarzyło – w wielu Kościołach luterańskich Maria powróciła z wygnania, czego symbolicznym ujęciem jest figura Marii przedstawionej jako uciekinierki, stojąca za głównym ołtarzem katedry w Uppsali, kościoła-matki luterańskiego Kościoła Szwecji. Do niedawna wspominana jedynie przy okazji adwentu lub świąt Narodzenia Pańskiego, coraz częściej pojawia się w duchowości luterańskiej, z której tak naprawdę nigdy całkowicie nie zniknęła podobnie jak święta Jej poświęcone, a związane bezpośrednio z wydarzeniem Wcielenia Syna Bożego – z kanonu luterańskich świąt kościelnych oraz formularzy modlitewnych nigdy nie zniknęło święto Zwiastowania NMP (25 marca) czy Nawiedzenia NMP (2 lipca).

Teologia ewangelicka odrzuca zdogmatyzowanie Wniebowzięcia Marii Panny w 1950, nie negując jednocześnie wydarzenia wniebowzięcia Marii jako wydarzenia wiary, gdyż oznaczałoby to ograniczanie suwerennej decyzji Boga. Stąd też dokument dialogu rzymskokatolicko-luterańskiego z Niemiec (Sanctorum Communio) z 2000 roku stwierdza, że ewangeliccy chrześcijanie nie muszą odrzucać treści dogmatu, jeśli wyraża on chrześcijańską nadzieję, iż w życiu Marii jako Tej, która została zbawiona ze względu na Chrystusa, dokonało się to, do czego wszyscy poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa jesteśmy powołani. Te słowa nie są ani przełomowe, ani też nie zmieniają krytycznego nastawienia ewangelików różnych wyznań do wielu przejawów pobożności maryjnej, zwłaszcza wtedy, gdy nabożeństwo do Marii zdaje się przesłaniać Jedynego Pośrednika lub staje się demonstracją podziału, także w kontekście narodowo-politycznym.

Dla ewangelików Maria jest Matką Bożą, w luterańskich księgach wyznaniowych nazywana jest „zawsze Dziewicą”, godną czci, a więc nabożnego naśladowania w bezwzględnym oddaniu Ewangelii, jest Tą, która bez jakiejkolwiek własnej zasługi stała się Bożą Rodzicielką, w Niej bowiem Miłosierdzie Boże dla całego świata stało się Ciałem. Czy ewangelicy mogą lub powinni modlić się w święto Wniebowzięcia Marii Panny? Warto, można i należy modlić się do Boga, kiedy w centrum chrześcijańskiej uwagi pojawia się nadzieja zmartwychwstania, które Bóg poprzez Chrystusa urzeczywistnia w życiu swoich świętych, w tym i Marii. Wniebowzięcie Marii pozostaje więc tajemnicą i zachętą do modlitwy o zbawienie wieczne dla nas i całego świata.

Siostro i Braciom, obchodzącym dziś święto Wniebowzięcia Marii Panny – rzymskim katolikom, mariawitom, którzy w swoją nazwę mają wpisane naśladowanie życia Marii, a także wielu innym chrześcijanom życzę mocy Ducha Świętego, abyśmy wszyscy bez wyjątku mogli wyznać za Marią, wspólną Nauczycielką pokory i Matką Chrystusa: Panie, niech mi się stanie według słowa twego! (por. Łk 1,38b)

>> Ekumenizm.pl: Mariawicka nauka na 15 sierpnia

>> Magazyn SR: Maria – nasza Siostra w wierze

komentarze

  • montsegur

    Nie bede wchodzil w t.zw. teologie maryjna, bo wiadomo tu, ze nie mam z nia wlasciwie nic wspolnego.

    Ale jedynie w „kwestii formalnej”: dlaczego tak czesto uzywa sie wobec Marii u nas imienia „Miriam”? Przeciez w oryginale to jest „Mariam”, jezeli nazywamy ja po polsku „Maria”.

    Bowiem „Miriam” to nie tyle „Maria” ile „Marycha”, „Marychna” czy „Maryska” (obecnie pewnie dodanoby „Majka” albo „Maja”…).

    Wyjasnil mi to przed kilku laty pewien muzulmanin znajacy arabski i aramejski.

    Wiec jak to jest wlasciwie? Czy ktos moze wyjasnic?

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    Powyzszego komentarza prosze nie traktowac jako proby „przytyku” wobec Naczelnego. Po prostu jest b. rozpowszechnione uzywanie imienia „Miriam”, a nie jestem pewien, czy to uzasadnione – zwlaszcza, jezeli powaznie traktowac fame o „Miriam” jako „Matce Boskiej” („Majka, Matka Boska”… jak to brzmi?)

    Serdecznie tez dziekuje Dariowi za zyczenia z okazji Wniebowziecia. I to dziekuje SZCZERZE. To swieto jest wzorowane na starognostyckim swiecie „Wniebowziecia Sophii”…

    Ale ze swieto to uroczyste, przeto pozwalam sobie, na moja wlasna modle, przypomniec prawde zasadnicza o naszym zyciu, choc wyrazona przez kogos innego:

    „Jedno życie jest wszystkim, co posiadamy i żyjemy nim tak jak w nie wierzymy. Lecz poświęcać to czym się jest i żyć bez wiary jest losem gorszym niż umieranie”
    (Jeanne d’Arc)

     

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • ym

    „(„Majka, Matka Boska”… jak to brzmi?)”
    to brzmi chorwacko. 😛

    co do Miriam, to podejrzewam, że wpływ na taką wymowę miało imię innej postaci biblijnej – siostry Mojżesza. podejrzewam, że w hebrajskim imię to brzmiało „Miriam” właśnie, a dopiero w czasach bliższych przełomowi er wymowa zmieniła się na „Mariam”.


    : COM NAPISAŁ,
    : TOM NAPISAŁ.

  • montsegur

    To by się mogło zgadzać z tym „Mariam – Miriam”. Tylko czy krewni Christosa mówili po hebrajsku, to nie wiemy. Z przytaczanych w ewangeliach małych fragmentów wynikałoby, że raczej po aramejsku, czyli imię Marii brzmiałoby raczej jednak „Mariam”…

    Dziękuję za ten wtręt „chorwacki”!

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • gosc

    To prawda, ze Jezus na co dzien mowil po aramejsku, zas hebrajskiego uzywal jedynie do celow liturgicznych. I to prawda, ze w jezyku aramejskim, jaki znamy obecnie, imie Jego Matki brzmi Mariam, zas Miriam po hebrajsku (w nawiazaniu do imienia siostry Mojzesza). Tu jednak pojawia sie inny problem. Wlasciwie NIE WIEMY NIC o wymowie zachodnich dialektow jezyka aramejskiego. Wnioskujmy nieco per analogiam z jezyka syryjskiego, ktory przetrwal, ale to inna ‚linia’ – wschodnioaramejska. To troche tak, jak bysmy na temat jezyka Kaszubow wnioskowali na podstawie wymowy Slowakow. A samogloski w jezykach semickich zapisywane zasadniczo nie byly i nie sa… Ostatnio – interesujac sie troche jezykiem syryjskim – przeczytalem, ze aramejski Jezusa mogl bardziej przypominac hebrajski anizeli aramejski ludnosci Syrii, ale przyznam, ze nie przypominam sobie juz argumentacji autora na rzecz tej tezy.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • montsegur

    Ten aramejski to mial wiele odmian, tak nawiasem. Ale skad masz pewnosc co do
    tego, ze „to prawda”, ze Christos uzywal hebrajskiego ‚dla celow liturgicznych”?
    JAKICH „celow liturgicznych”? Nie odprawial przeciez zadnych form „nabozenstw”,
    nie dokonywal poswiecania czegokolwiek ani nie przewodniczyl obrzedom, nie
    dokonywal ofiar na oltarzu, a do sanktuarium przecie nie mial nawet wstepu, bo
    nie byl kaplanem ani arcykaplanem…

    On raczej mowil do ludzi, wyglaszal przemowy, opowiadal przypowiesci i uzywal
    metafor. Jezeli to tez nazwac liturgia, to raczej byla to „liturgia” aramejska i
    grecka w owym czasie…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    Ten aramejski to mial wiele odmian, tak nawiasem. Ale skad masz pewnosc co do
    tego, ze „to prawda”, ze Christos uzywal hebrajskiego ‚dla celow liturgicznych”?
    JAKICH „celow liturgicznych”? Nie odprawial przeciez zadnych form „nabozenstw”,
    nie dokonywal poswiecania czegokolwiek ani nie przewodniczyl obrzedom, nie
    dokonywal ofiar na oltarzu, a do sanktuarium przecie nie mial nawet wstepu, bo
    nie byl kaplanem ani arcykaplanem…

    On raczej mowil do ludzi, wyglaszal przemowy, opowiadal przypowiesci i uzywal
    metafor. Jezeli to tez nazwac liturgia, to raczej byla to „liturgia” aramejska i
    grecka w owym czasie…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • ym

    może się modlił…


    : COM NAPISAŁ,
    : TOM NAPISAŁ.

  • xpictianoc

    ale głupoty wypisujesz… liturgią dla żyda są dzienne modlitwy, liturgią jest przygotowanie kolacji szabasowej, liturgią są obchodzone święta. I skończ z tym chrystosem bo ani to błyskotliwe ani rozsądne.


    Xpucmoc bockpece!

  • montsegur

    Ale przeważającym językiem codziennym Zydów był wtedy aramejski, a nie
    hebrajski. Ba, często nawet grecki, a nie hebrajski…

    A z Christosem nie skończę, bo to jest sposób, w jaki jest on nazywany w Nowym
    Testamencie. Testamencie też w kożcu spisanym po grecku, a nie po hebrajsku…

    Co od razu pokazuje, kto z nas dwóch pisze tu głupoty.

    Cheers!!!

    P.S: tak z czystej ciekawosci: jeżeli Ciebie ten „Christos” aż tak razi, to po
    co sam używasz tu ksywki „Christianos” i to jeszcze pisanej alfabetem greckim?


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    … lub co najmniej „grekopodobnym”…


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • xpictianoc

    żydzi w palestynie greki? a Polacy na wsi pod zaborami po niemiecku mówili.

    w nowym testamencie nie ma Christosa ale Χριστός więc jak chcesz być konsekwentny to używaj takiej formy. Christianos to nick a nie imię. W języku polskim mamy swoje terminy, nie mówimy baptizo ale chrzest, nie mówimy ekklesia ale kościół, nie mówi się stavros ale krzyż.


    Xpucmoc bockpece!

  • gosc

    Christianos ma racje. Liturgia bylo czytanie w synagodze (jak np. w Kafarnaum), liturgia bylo odmowienie blogoslawienstwa nad chlebem i winem i wiele innych prostych czynnosci, o ktorych wspomina Ewangelia.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • montsegur

    …ale ta ewangelia nie mówi ani słowem o języku hebrajskim w tym kontekście, prawda?

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    …ale mówi się „eucharystia”, mówi się o „eklezjastach”, o „ewangelii”, mówi się o „Chrystusie”, o „Jezusie” (tak, tak: to od „Iesous Christos”…), mówimy o „komunii”, używamy określeń takich jak „alba”, „baptysterium”, „saktuarium”, „bazylika”, „katedra”, „puryfikator”, „hostia”, „episkopat”, „kardynał”, „biskup”, „arcybiskup”, „biret”, „mitra”, „infuła” etc, etc. Aż się roi od słów obcojęzycznych, które jakoś do polskiego przeniknęły. Więc jeżeli ja piszę greckie „Christos” czcionką łacińską, to nie masz się o co pieklić…

    Dziwię się w tym kontekście, że jeszcze mnie nie „potępiłeś” za wieloletnie kończenie komentarzy jakże obcym słowem „Cheers!!!”. Przecież „pachnie” rodzajem „niekonsekwencji”, jeśli nie wręcz „zdrady”, nie sądzisz?

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    Tak nawiasem: porównanie z językiem niemieckim u Ciebie jest dość trafne, ale nie do końca. Bowiem Zydzi mówili tą greką nie tylko za czasów helleńskich, ale i rzymskich też. W końcu życie Christosa przypadło na okres rzymski, a nie grecki. Greka była wygodnym językiem, bo wiele innych ludów (łącznie z wieloma Rzymianami) się nią posługiwało. Koptowie nawet zaprowadzili pismo greckie we własnym języku.

    A przypominasz sobie tę rozmowę Christosa z ową „Syrofenicjanką”? Dlaczego w ewangelii jest ona także nazywana „Greczynką”? Czy aby nie jest to wskazówka, że mówiła po grecku? A jeśli tak, to w jakim języku rozmawiała z Christosem? Wchodzą w rachubę tylko dwa: aramejski oraz grecki. Raczej nie łacina lub hebrajski. A jeżeli Christos rozmawiał nawet z rzymskim centurionem, to można iść o zakład, że po grecku, bo Rzymianie się aramejskiego raczej nie uczyli, tylko właśnie greckiego. No, chyba, żebyśmy założyli także, że Christos był poliglotą i mówił także po łacinie, co jest raczej wątpliwe…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • xpictianoc

    pismo mówi że byłą greczynką najprawdopodobniej w sensie że była poganką, zhellenizowaną fenicjanką. To nie oznacza że rozmawiali po grecku a raczej było to mało realne z uwagi na to że dialekty semickie na tym terytorium były i do dziś są wzajemnie zrozumiałe (aramejski, hebrajski nawet arabski). Osobiście wątpię aby Jezus (forma Iesous jest błędna, greckie η wymawiało się i do dziś wymawia jako i dlatego jest Iisus). znał grekę, jeśli już to podstawy. Na ten temat milczy pismo jak i tradycja.


    Xpucmoc bockpece!

  • ym

    zawsze wydawało mi się oczywiste, że do takich czynności używano hebrajskiego, przecież Biblii nikt na aramejski wtedy nie tłumaczył.


    : COM NAPISAŁ,
    : TOM NAPISAŁ.

  • ym

    to „Cheers!” mnie od dawna niemożebnie mierzi, ale wolę po prostu tego nie zauważać.


    : COM NAPISAŁ,
    : TOM NAPISAŁ.

  • montsegur

    A nie wiedziałeś o tym, że od dawna (od 2 wieków mniej więcej) istniał już wtedy grecki przekład ST? Przecież nawet autorzy NT, gdy tylko cytowali okolwiek z ST, to tylko i wyłącznie z greckiego tłumaczenia. Tak jest: cytowali z istniejącego greckiego tłumaczenia. Nie ma ani jednego przykładu w NT, którego sformułowanie bodaj sugerowałoby, że autor tłumaczył „ad hoc” z tekstu hebrajskiego na grecki, tylko właśnie cytował wprost. Tak robili autorzy ewangelii, tak robił Paweł z Tarsu i inni. Co oznacza, że tą greką posługiwali się na codzień. Hebrajski był już od stuleci wypierany z mowy i pisma potocznego, bo z aramajskim Zydzi zetknęli się już od co najmniej XII w.p.n.e., a ponad 300 lat przed Christosem cała Palestyna była w imperium helleńskim. Hebrajski był jedynie językiem „świątynnym”, niemalże zamkniętym w niej „na trzy spusty”, tym bardziej, że kapłani stanowili kastę, do której nie należało się z wyboru, ale z urodzenia…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    Czyli Twoim zdaniem ów rzymski oficer to był Zyd? No, jak myślisz, w jakim języku rozmawiał on z tym Rzymianinem? Bo chyba jednak nie po hebrajsku…

    A jeżeli prawdą jest, że sanhedryn rozmawiał z Poncjuszem, to jak sądzisz: w jakim języku? Powszechnymi językami stosowanymi wówczas w Palestynie były aramejski i grecki, a nie hebrajski. Resztę wyjaśniłem w ostatnim komentarzu do Użytkownika „ym”.

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    Jeżeli zatem Christos znał jedynie podstawy jakiegokolwiek języka innego niż aramejski, to raczej właśnie hebrajskiego, bo nie był on kapłanem i hebrajski nie był językiem mówionym powszechnie.

    Istota zresztą naszego „sporu” nie jest taka czy Christos znał hebrajski, ale czy „na pewno” dla celów „liturgicznych” stosował ten język. Nie ma na to żadnej, absolutnie najmniejszej nawet wskazówki w NT. A bardziej prawdopodobne byłoby wówczas znalezienie w Palestynie osób biegle władających greką niż hebrajskim.

    Dlatego też, nawet jeżeli nie wykluczam (broń Boże!) tego, że Christos mógł jak najbardziej stosować i hebrajski, to nie rozumiem czyjejś „pewności” pod tym względem. A faktem jest, że w owym czasie wielu Zydów nie potrafiło już nawet czytać po hebrajsku… (tak jak wielu Egipcjan nie potrafiło już w owym czasie czytać hieroglifów…).

    Jeżeli nie mżna czegoś wykazać wprost, to dobrze jednak zastosować regułę prawdopodobieństwa i przyjrzeć się, która wersja jest przynajmniej prawdopodobniejsza.
    Ja tę regułę zastosowałem ostatnio do znalezienia odpowiedzi czy Joanna d’Arc była (lub co najmniej mogła być) analfabetką. I jestem przekonany, że w żadnym wypadku nią nie była.

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • xpictianoc

    Łukasz 2:46 Po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni: siedział wśród nauczycieli, słuchał ich i zadawał im pytania. (47) A wszyscy, słuchając Go, nie mogli się nadziwić Jego mądrości i odpowiedziom. (48) Ujrzawszy Go, zdziwili się bardzo, a matka rzekła do Niego: – Synu, dlaczegoś tak postąpił? Oto Twój ojciec i ja szukaliśmy Ciebie strapieni. (49) Powiedział do nich: – Dlaczegoście Mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że powinienem być w domu mego Ojca? (50)

    Silną hipotezą jest że Jezus był faryzeuszem, sposób nauczania, posiadanie uczniów itd. Hebrajskiego można nie było znać czynnie ale znało się biernie tak jak prawosławni znają biernie cerkiewnosłowiański. Po pierwsze aramejski i hebrajski to bardzo bliskie języki, po drugie w synagogach czytano po hebrajsku a później wyjaśniano po aramejsku a także domowa liturgia na święta była po hebrajsku.


    Xpucmoc bockpece!

  • montsegur

    Polski i rosyjski to też bliskie języki… Ale jakoś Polacy iRosjanie nie za bardzo się rozumieją…
    No, to w jakim języku zadawał im te pytania w świątyni? Bo kapłani zapewne rozumieli i hebrajski i aramejski i grecki…

    W ten sposób niczego nie da się udowodnić. Mówisz, że silną hipotezą jest, że Christos był faryzeuszem. To czemu ich tak potępiał? Czemu ich wyzywał od „wężowisk” i czemu twierdził, że mówią językiem kłamstwa, bo to język ich ojca, szatana? No, chyba, że miał przeszłość podobną do Pawła, który też był faryzeuszem, a potem porzucił i przeszedł na drugą stronę…

    Ale nawet i ten przytoczony przez Ciebie fragment nie dowodzi, że Christos „na pewno” używał hebrajskiego dla celów liturgicznych. Fragment mówi jedynie, że dyskutował i zadawał pytania. Czy do tego potrzebny był hebrajsi, czy też dałoby się to zrobićpo grecku i aramejsku?

    Proszę, byś mnie dobrze zrozumiał: ja nie „gardłuję” tu przeciw hebrajskiemu, który mnie nie razi. Jedynie pytam skąd ta pewność o jego stosowaniu publicznym przez Christosa? Tylko o to mi tu chodzi, naprawdę tylko o to…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • montsegur

    Dziękuję Ci serdecznie. Od razu przeczytałem, zwłaszcza, że to niedługi tekst. Nawet próbowałem tam komentować, ale jakoś „system” nie pozwolił (jakaś techniczna drobnostka zapewne). To ciekawe, co napisałeś, chociaż nie odnosi się bezpośrednio do naszej dyskusji. Ale rozumiem, że przynajmniej jest to pewna teria o Pawle. Czy są jakieś konkretne fakty znane historykom, które łączą konkretnie Pawła z dwiema sektami faryzeuszy po kolei, czy to jedynie rodzaj teorii bez pokrycia, bazowanej na Talmudzie pisanym po śmierci Pawła i Christosa?

    Ale powiem ci, że uśmiałbym się niepomiernie, gdyby się miało okazać, że sławna kłótnia, w ktorej Paweł miał Piotrowi zarzucić hipokryzję, toczyła się po grecku!

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą
    Precz ze „Starym Testamentem”!

  • o. Micha Ap

    Celsus, w II w. n.e. tak pisał o Maryi: „Biedna wiejska dziewczyna, którą sąsiedzi niezbyt szanowali. Mąż jej, z zawodu cieśla, wypędził ją, dowiódłszy jej cudzołóstwa z żołnierzem … Wypędzona błąkała się tu i ówdzie i we wstydzie porodziła tajemnie”.

     

    “Maria została odrzucona przez jej męża, z zawodu cieślę, po tym jak została skazana (uznana winną) za niewierność. Wyrzucona przez męża, i tułająca się na pustkowiu w niesławie, wtedy w opuszczeniu urodziła Jezusa, z pewnego żołnierza Panthery.

    (Orygen, Contra Celsum, 1:28)”

     

    Kult Niepokalanej i Wiecznej Dziewicy Maryi to powstała z ludzkiej bezradności i potrzeby oparcia, z jezuickiego cwaniactwa i sprytu oraz kościelnej żądzy władzy historia zgoła infantylnego zabobonu, bezwstydnych fałszerstw, przeinaczeń, arbitralnych interpretacji, omamień i manipulacji; widowisko do płaczu i do śmiechu – prawdziwa boska komedia. Artur Drews


    Niektóre rodzaje świętej prawdy są kłamstwem i te o dziwo cieszą się największym uznaniem

  • Defender

    „z jezuickiego cwaniactwa i sprytu”
    Zawsze na końcu i tak okazuje się, że wszystkiemu winni są jezuici 😉

  • Montsegur

    Mit mit mitem pogania….

    Sformułowano mit.
    Potem mit rozbudowano.
    Potem dalej go rozbudowano.
    Napisano księgi na jego temat.

    Potem konkurencyjna denominacja stworzyła swoje opinie na temat tego mitu, tworząc w ten sposób własny mit na podstawie tego starego mitu.

    A obecnie dokonuje przemyśleń tego swojego mitu na podstawie starego mitu.

    “Wada na wadę się nakłada
    i jest tych wad
    już kilka stad”