Niedziela Palmowa — 6. Niedziela Wielkiego Postu
- 9 kwietnia, 2006
- przeczytasz w 3 minuty
Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie oraz Król izraelski! A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: Nie bój się, Córo Syjońska! Oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu. Z początku Jego uczniowie tego nie zrozumieli. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane […]
Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie oraz Król izraelski! A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: Nie bój się, Córo Syjońska! Oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu. Z początku Jego uczniowie tego nie zrozumieli. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane i że tak Mu uczynili. Dawał więc świadectwo ten tłum, który był z Nim wówczas, kiedy Łazarza z grobu wywołał i wskrzesił z martwych. Dlatego też tłum wyszedł Mu na spotkanie, ponieważ usłyszał, że ten znak uczynił. Faryzeusze zaś mówili jeden do drugiego: Widzicie, że nic nie zyskujecie? Patrz — świat poszedł za Nim. A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon /Bogu/ w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. J 12, 12–19
“Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie” – wołał tłum, który przybył na święta Paschy do Jerozolimy. Scielił on Jezusowi drogę gałązkami z palm i oddawał hołd i pokłon. Niektorzy jednak nie wiedzili co czynią, pytali bowiem “Kto to jest?”. Nie znali Chrystusa, ale dostosowali się do większości i wiwatowali.
To właśnieci ludzie po kilku dniach demokratycznie zagłosowali, krzycząc “Ukrzyżuj Go!”. To oni w tym plebiscycie wybrali Barabasza. Mieli do tego prawo — byli wolnymi ludźmi.
“A wy za kogo mnie uważacie?” — pytał swoich uczniów Chrystus, a oni ochoczo zapewniali go o swej miłości do Niego. Pogubili się jednak. Judasz zdradził swego Mistrza, wydał go za trzydzieści srebrników. Najważniejsi z grona Dwunastu też zawiedli — Piotr, Jakub i Jan nawet jednej godziny nie potrafili wytrwać z Chrystusem na modlitwie, “gdyż oczy ich były snem zmorzone”.
Piotr — umiłowany uczeń Jezusa, ma świadomość tego, że musi dawać świadectwo swej odwagi. Odruchowo chwyta za miecz, a potem równie ochoczo zapiera się Chrystusa przed niewiastą, mówiąc “Nie znam tego człowieka”.
Wszyscy są zwyczajnymi ludźmi, wszyscy mają swoje słabości. Wszyscy im ulegają. Jezus jednak każe czuwać, modlić się i nie ulegać pokusom. Zdawać się może, że najlepszą receptą na to, aby nie zawieść Go jest bycie zwyczajnym człowiekiem. Bez deklaracji, z których ciężko będzie się wywiązać, bez obietnic, których nie można dotrzymać.
Za kilka dni Wielkanoc, święta tak rozmaicie obchodzone w różnych regionach Polski. Ale zawsze może powtórzyć się sytuacja, że to właśnie grzeszny człowiek nie zwątpi i zaufa Panu. W obliczu tej myśli radosną staje się refleksja, iż Chrystus miał dla kogo umierać. Amen.