Niedziela Wieczności — Koniec Roku Kościelnego
- 21 listopada, 2008
- przeczytasz w 3 minuty
Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości i mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia. Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął. Ale teraźniejsze niebo […]
Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości i mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia. Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął.
Miałem kiedyś ciocię, za którą nie przepadałem. Zapowiedź rodziców, że ciocia do nas przyjeżdża budziła we mnie niezbyt pozytywne emocje. Z czasem nauczyłem się tolerować ciocię tak, że jej obecność w naszym domu przestała mi już doskwierać. Kolejne zapowiedzi rodziców, że ciocia nadjeżdża wywoływały u mnie już tylko wzruszenie ramion. Kilka lat później poznałem czarującą dziewczynę, która później została moją żoną. Bywało tak, że również czekałem na jej przyjazd do naszego domu. Jak inne to było jednak oczekiwanie w porównaniu z czekaniem na ciocię!
Obserwując współczesny Kościół, dochodzę do wniosku, że czekając na dzień Pański, powtórne przyjście Chrystusa, czekamy na… moją ciocię. Św. Piotr w swoim liście napisał, że pierwszy Kościół „oczekiwał i pragnął gorąco nastania dnia Bożego”. Jak bardzo odległy jest to opis od emocji, które dzisiaj rodzą się w naszych sercach, kiedy myślimy o dniu Pańskim. Oczywiście jako prawowierni chrześcijanie wierzymy w powtórne przyjście Chrystusa i Sąd Ostateczny. Wierzymy w „nowe niebo i nową ziemię”. Wierzymy, że to wszystko nastanie. Mam jednak nieodparte wrażenie, że jest to taka sama wiara, jaka była we mnie, kiedy usłyszałem, że ciocia ma przyjechać. Wierzyłem, że przyjedzie i zastanawiałem się tylko po co?
Kościół na tyle zasiedział się już na ziemi, że ciężko oderwać nam się od doczesności. Ciężko rozstać się z tym wszystkim co tu wypracowaliśmy, pogodzić ze śmiercią czy z dniem Pańskim.
Jest tak dlatego, że często redukujemy chrześcijaństwo jedynie do kościelnychinstytucji, rodzinnych tradycji, światopoglądu czy etyki. Chrześcijaństwo to jednak, przede wszystkim, osobista relacja z Chrystusem. Gdy tej relacji nie ma, to nie ma też wyczekiwania i tęsknoty za Nim. Nie będzie też ”gorącego pragnienia” spotkania z Tym, o którym pisał św. Piotr. Jeśli nie ma prawdziwej miłości, wszystko traci sens i zostaje tylko „straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników” (Hebr. 10:27).
pastor Adam Ciućka