Nowa publikacja felicjanowskich mariawitów
- 31 sierpnia, 2010
- przeczytasz w 8 minut
Staraniem Kościoła Katolickiego Mariawitów ukazała się niedawno nowa publikacja dokumentująca początki i rozwój mariawityzmu. Książka zatytułowana “Ku Królestwu Bożemu” została wydana z trzech powodów: w hołdzie św. Marii Franciszce, założycielce mariawityzmu, z okazji 100. rocznicy konsekracji biskupiej abp. M. Michała Kowalskiego oraz w 80. rocznicę wprowadzenia w Kościele Mariawickim kapłaństwa kobiet. Książka składa się z czterech części: pierwszego od 1922 roku wznowienia tzw. pierwotnego tekstu […]
Staraniem Kościoła Katolickiego Mariawitów ukazała się niedawno nowa publikacja dokumentująca początki i rozwój mariawityzmu. Książka zatytułowana “Ku Królestwu Bożemu” została wydana z trzech powodów: w hołdzie św. Marii Franciszce, założycielce mariawityzmu, z okazji 100. rocznicy konsekracji biskupiej abp. M. Michała Kowalskiego oraz w 80. rocznicę wprowadzenia w Kościele Mariawickim kapłaństwa kobiet.
Książka składa się z czterech części: pierwszego od 1922 roku wznowienia tzw. pierwotnego tekstu Objawienia danego św. Marii Franciszce 2 sierpnia 1893 roku; listów Mateczki; listów pasterskich abp. M. Michała Kowalskiego, pierwszego przełożonego Kościoła mariawickiego (a od schizmy w 1935 roku zwierzchnika Kościoła Katolickiego Mariawitów) i męczennika tego Kościoła, oraz ‘Listów Juliusza Słowackiego do Matki’. Ostatnia część książki wiąże się z obchodzoną w minionym roku 200. rocznicą urodzin i 160. rocznicą śmierci narodowego wieszcza uznawanego przez mariawitów felicjanowskich za “proroka mariawityzmu.” Publikacja zawiera ponadto szereg fotografii z życia Marii Franciszki, w tym niepublikowaną dotąd fotografię z ok. 1900 roku, oraz archiwalne zdjęcia z początków ruchu mariawickiego.
“Ku Królestwu Bożemu” jest niezmiernie interesującą lekturą, a to z kilku powodów: w części biograficznej poświęconej abp. Kowalskiemu wciąż wyraźne i żywe są antagonizmy, które doprowadziły do rozłamu mariawityzmu w 1935 roku po okresie kontrowersyjnych reform abp. Kowalskiego. Do najważniejszych z nich należało udzielanie Komunii św. dzieciom po chrzcie, kapłaństwo kobiet, zniesienie spowiedzi usznej, wprowadzenie kapłaństwa ludowego, czy rozbudowany kult Mateczki po jej śmierci. W styczniu 1935 roku większość hierarchów mariawickich na czele z bp. M. Filipem Feldmanem podczas obrad kapituły zdjęła z urzędu abp. Michała Kowalskiego, który wraz ze zwolennikami przeniósł się do Felicjanowa (ok. 20 km od Płocka), gdzie do dziś znajduje się główna siedziba władz Kościoła Katolickiego Mariawitów. Za abp. Kowalskim poszła ok. 1/4 wiernych. Rozłam był ogromnym ciosem dla misyjnie aktywnego mariawityzmu — podziały oraz agresywna propaganda ówczesnej prasy związanej z rzymskokatolickim duchowieństwem doprowadziły do tego, że aż 1/3 wiernych porzuciła mariawityzm w ogóle. Felicjanowscy mariawici uważają posiedzenie kapituły z 1935 za nielegalne, a usunięcie abp. Kowalskiego z urzędu za spisek — co też stwierdza najnowsza publikacja.
Po rozłamie mariawityzm — zarówno nurtu płockiego, jak i felicjanowskiego — przechodził niezmiernie trudny okres. Podczas II wojny światowej funkcjonowanie Kościoła było praktycznie niemożliwe. Abp Kowalski został uwięziony w Dachau, gdzie niejednokrotnie spotykał się z agresją współwięźniów, duchownych rzymskokatolickich. Poniósł męczeńską śmierć 26 maja 1942 roku. Po wojnie obowiązki zwierzchnika Kościoła Katolickiego Mariawitów przejęła arcykapłanka M. Izabela Wiłucka, wdowa po abp. Michale, jednak nie trwało to długo, gdyż w 1946 arcykapłanka zmarła. Po jej śmierci na zwierzchnika Kościoła wybrano charyzmatycznego bp. Józefa M. Rafaela Wojciechowskiego, który jako arcybiskup kierował Kościołem aż do swojej śmierci w 2005 roku. W tym czasie wydano dwie istotne publikacje, które dokumentują rozwój doktrynalny felicjanowskiego mariawityzmu, szczególnie w dogmacie trynitarnym oraz kulcie Marii Franciszki: “Z dziejów Królestwa” (Felicjanów 1972) oraz “Pisma wybrane. Dzieło Bożego Ratunku” (Felicjanów 2003).
Ważną częścią nowej książki są m.in. listy i słowa Mateczki spisane przez pierwszego mariawitę, o. Kazimierza M. Jana Przyjemskiego. Maria Franciszka nakazała niszczenie swoich listów, jednak niektóre — jak czytamy w książce — “zostały zachowane wypadkowo lub za pozwoleniem Mateczki” (s. 53). Publikacja listów nosi z pewnością znamiona hagiografii, jednak ich zasadnicza treść to opisy przeżyć mistycznych Założycielki, napomnienia duszpasterskie, często bardzo osobiste, kierowane do sióstr mariawitek. Listy zawierają również korespondencję między Mateczką a o. M. Michałem Kowalskim z czasów, gdy był on ministrem generalnym zgromadzenia kapłanów mariawitów i starał się o uznanie statutów zgromadzenia przez papieża, a także praktyczne wskazówki i zmagania mariawitów już po uzyskaniu wyznaniowej niezależności (1906) w codziennym funkcjonowaniu Kościoła, jak np. trudności zaopatrzeniowe placówek mariawickich w przededniu wybuchu I wojny światowej. Korespondencja pokazuje niezwykłą, nawet jak na tamte czasy, aktywność mariawityzmu i to mimo prześladowań ze strony Kościoła Rzymskokatolickiego oraz władz państwowych, a może właśnie “dzięki” tym prześladowaniom gorliwość i zapał misyjny były tak ogromne — dziś już, niestety, raczej niezauważalne. Szczególnie przejmujące, ale jednocześnie niełatwe do zrozumienia (szczególnie przez czytelnika protestanckiego) są opisy przeżyć mistycznych, odzwierciedlające duchowość katolicką początku XX wieku.
Szkoła modlitwy
Uwagę zwracają cytaty zawarte w wypowiedziach M. Franciszki — ukazujące stosunek Założycielki do kultu, jakim była otaczana za życia, choć słowo ‘kult’ nie jest tutaj do końca odpowiednie. I tak czytelnik odnaleźć może słowa Mateczki zanotowane przez jednego z pierwszych biskupów mariawickich M. Jakuba Próchniewskiego, który wspomina: “Gdy w W. Poście 1897 roku wyraziłem się, że ‘Mateczka szczęśliwa, bo Ją wszyscy kochają i czczą — odpowiedziała mi na to: ‘Ja ani na chwilę nie zatrzymuję się na tem, co mię od ludzi spotyka, ale natychmiast oddaję wszystko Bogu, bo tylko Jemu należy się cześć i chwała.” (s. 64, pisownia oryginalna).
Ważne są również słowa Założycielki, która bardzo poważnie traktowała swoją służbę jako kierowniczki duchowej Zgromadzenia. W styczniu 1912 roku M. Franciszka pisała do s. M. Eugenii, później usuniętej ze Zgromadzenia: “Trzeba zachować milczenie, mówić tylko tyle, co koniecznie potrzeba, resztę czasu poświęcić na rozmowę z P. Jezusem, a On będzie ci błogosławił i wróci ci łaskę, że będziesz się mogła modlić. — Powinniśmy żyć prawdą tj., żebyśmy chcieli być takimi przed ludźmi, jakimi się czujemy przed Bogiem. Często uznajemy swą nędzę i nicość przed Bogiem, ale w oczach ludzkich często chcemy uchodzić za coś dobrego.” (s. 92)
Walka
Nowa publikacja ukazuje również gorący okres uniezależnienia się mariawityzmu od Rzymu oraz czas coraz bliższych związków z Unią Utrechcką, których punktem kulminacyjnym były święcenia biskupie M. Michała Kowalskiego. Czas ten był po obydwu stronach — mariawickiej i rzymskokatolickiej — okresem rosnącej polaryzacji, oskarżeń formułowanych w bardzo niewybrednym języku, który dziś brzmi szczególnie ostro.
Wymowny jest choćby list M. Michała Kowalskiego napisany w Łodzi 4 marca 1909 r. na krótko przed święceniami biskupimi, a zatytułowany “Stanowisko Kapłanów Maryawitów względem hierarchii katolickiej i wyznań chrześcijańskich.” Przyszły biskup Kowalski rysuje w liście apokaliptyczny wręcz obraz rzymskokatolickiego duchowieństwa: “My kapłani Maryawici wyszliśmy ze środowiska księży katolickich, dobrze więc znamy ich przekonania religijne, ich wiarę i sposób życia. Krótkie stosunkowo obcowanie z nimi przekonało nas, że ogół duchowieństwa katolickiego z biskupami na czele nie wierzy w Bóstwo Jezusa Chrystusa, w Boską moc Sakramentów Świętych w życie pozagrobowe. Patrzyliśmy własnemi oczyma na najohydniejsze występki kapłanów, nie cofających się nawet przed nadużywaniem Sakramentów Świętych w celach rozpusty. Słyszeliśmy z ich u
st cyniczne szyderstwa z rzeczy najświętszych i z szczerej wiary ludu.” (str. 176–177, pisownia oryginalna). Warto w tym miejscu jednak podkreślić, że styl polemiki, choć mocny i z pewnością niesprawiedliwy, w niczym nie ustępował antymariawickiej kampanii prowadzonej przez Kościół Rzymskokatolicki — nie brakuje literatury, pamfletów i odezw, które były bezpośrednią przyczyną do profanacji mariawickich świątyń, a nawet morderstw dokonywanych na “sekcie mankietników i kozłowitów”, jak nierzadko określano mariawickich chrześcijan. Znane są płomienne kazania, w których kapłani rzymskokatoliccy przekonywali, że w rzeczywistości mariawici nie oddają czci Przenajświętszemu Sakramentowi, ale adorują szatana, co z pewnością działało na wyobraźnię pobożnego ludu. Arcybiskup Michał nie pozostawał dłużny i w listach do wiernych prorokował koniec babilońskiej nierządnicy i ogłosił ustanie Najświętszej Ofiary w Kościele rzymskim, co spotkało się z niezadowoleniem Unii Utrechckiej. Gwoli sprawiedliwości należy również powiedzieć o utrzymanej w bardzo pojednawczym tonie korespondencji abp. Michała Kowalskiego do hierarchii rzymskokatolickiej w Polsce, w tym list otwarty z 21 października 1929 r., w którym arcybiskup zawarł 10 punktów (s. 280–288), będących warunkiem zjednoczenia. Podobnej korespondencji ze strony rzymskokatolickiej nie było.
Warto wspomnieć, że we wczesnym okresie mariawityzmu M. Michał Kowalski ostrze swojej polemiki kierował przeciwko samemu duchowieństwu, podkreślając, że lud katolicki “znajduje się jeszcze w niewoli Hierarchii katolickiej i jęczy pod ciężarem jej grzechu” (s. 182), cytując przy tym fragmenty Apokalipsy o Babilonie, które dziś — w XXI wieku — nie są niczym nadzwyczajnym wśród fundamentalistycznych wspólnot neoprotestanckich, a wręcz kanonem specyficznie pojmowanej ortodoksyjności. Z kolei o innych wyznaniach chrześcijańskich o. Kowalski wyraża się mniej więcej w tym samym duchu, co ówcześni papieże, czy urzędowa myśl rzymskokatolicka nieoświecona jeszcze posoborowym ekumenizmem: “Innych chrześcijan uważamy jako owce nie mające Pasterza, jako stado rozproszone po świecie i łaknące Chleba Niebieskiego, Którym jest Chrystus utajony w Przenajświętszym Sakramencie. Czujemy się powołani od Boga samego do zgromadzenia tych dusz w jednej Owczarni Chrystusowej i poddania ich pod władzę jednego ‘Pasterza i Biskupa dusz’ ludzkich — Chrystusa. Za główny tedy swój obowiązek uważamy pracę i usiłowanie, aby wszystkie narody ziemi poznały i uczciły swego Boga i Pana w Jezusie Chrystusie utajonym w Przenajświętszym Sakramencie.” (str. 182–183).
Publikacja “Ku Królestwu Bożemu” zawiera także równie oryginalne co kontrowersyjne przemyślenia teologiczne, dotyczące m.in. “związania szatana” (ofiara nowego kapłaństwa sprawowana przez Mateczkę; list z 1929 r., s. 271–279), czy dość radykalną krytykę spowiedzi usznej w Kościele rzymskokatolickim i prawosławnym. Treści te — będące częścią kontrowersyjnych reform abp. Kowalskiego — doprowadziły do, wspomnianego już, wyodrębnienia się dwóch denominacji mariawickich: nurtu płockiego (Kościół Starokatolicki Mariawitów) oraz felicjanowskiego (Kościół Katolicki Mariawitów).
Na koniec należy podkreślić ważną rzecz: publikacja “Ku Królestwu Bożemu” jest bezcennym dokumentem tożsamości wyznaniowej mariawityzmu nurtu felicjanowskiego, ale również ilustracją wielu trudności, które uniemożliwiają (póki co) pojednanie i zjednoczenie obydwu tradycji. Kościołowi Katolickiemu Mariawitów, który wydał książkę, a w szczególności siostrom biskupkom i zespołowi, należą się słowa uznania za pokaźną i niezmiernie ciekawą publikację, która w życiu zaledwie 1,5‑tysięcznej wspólnoty, nie dysponującej wielkimi strukturami i środkami, jest z pewnością dużym wydarzeniem.
Dariusz Bruncz
“Ku Królestwu Bożemu”, wyd. Kościół Katolicki Mariawitów, Felicjanów 2009, ss. 436.
:: MARIAWITYZM — serwis ekumenizm.pl
:: Ekumenizm.pl: Nowa powieść o św. M. Franciszce i mariawitach
:: Ekumenizm.pl: Św. Maria Franciszka we wspomnieniach i pamiętnikach
:: Ekumenizm.pl: Mysteria mysticorum — nowa książka o mariawityzmie