Ekumenizm w Polsce i na świecie

“Popetown” — nie tylko antykatolicki, ale i antychrześcijański


Kre­sków­ka “Pope­town” doro­bi­ła się wła­sne­go bane­ra na ofi­cjal­nej stro­nie Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go w Niem­czech. Zarów­no zain­te­re­so­wa­nie pro­duk­cją, jak i fala pro­te­stów prze­ciw­ko emi­sji seria­lu przez MTV nie słab­ną. Gdy infor­mo­wa­łem Czy­tel­ni­ków EAI o dys­ku­sji w Niem­czech w związ­ku z pro­wo­ka­cyj­ną rekla­mą “Pope­town” wspo­mnia­łem o eku­me­nicz­nym pro­te­ście nie tyl­ko wobec bluź­nier­cze­go pla­ka­tu, ale i same­go fil­mu. Od jed­ne­go z Czy­tel­ni­ków EAI zdo­by­łem 10 pierw­szych odcin­ków “Pope­town”. Dotrwa­łem tyl­ko do dwóch. Film nie jest przed­sta­wie­niem życia […]


Kre­sków­ka “Pope­town” doro­bi­ła się wła­sne­go bane­ra na ofi­cjal­nej stro­nie Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go w Niem­czech. Zarów­no zain­te­re­so­wa­nie pro­duk­cją, jak i fala pro­te­stów prze­ciw­ko emi­sji seria­lu przez MTV nie słab­ną. Gdy infor­mo­wa­łem Czy­tel­ni­ków EAI o dys­ku­sji w Niem­czech w związ­ku z pro­wo­ka­cyj­ną rekla­mą “Pope­town” wspo­mnia­łem o eku­me­nicz­nym pro­te­ście nie tyl­ko wobec bluź­nier­cze­go pla­ka­tu, ale i same­go fil­mu. Od jed­ne­go z Czy­tel­ni­ków EAI zdo­by­łem 10 pierw­szych odcin­ków “Pope­town”. Dotrwa­łem tyl­ko do dwóch. Film nie jest przed­sta­wie­niem życia Waty­ka­nu w krzy­wym zwier­cia­dle. Nie jest nie­win­nym dow­ci­pem, ale nie­zwy­kle bru­tal­nym, pozba­wio­nym ele­men­tar­nej przy­zwo­ito­ści ata­kiem na uczu­cia reli­gij­ne kato­li­ków, ale rów­nież innych chrze­ści­jan.

Już pierw­szy odci­nek “Pope­town” jest spek­ta­klem prze­śmiew­czych chwy­tów i zapo­wie­dzią coraz bar­dziej ostre­go wyśmie­wa­nia uczuć reli­gij­nych kato­li­ków. Wpraw­dzie sam nie jestem człon­kiem Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go, to jed­nak pre­zen­to­wa­ne scen­ki wzbu­dzi­ły we mnie duży nie­smak. Bio­rąc pod uwa­gę rzym­sko­ka­to­lic­kie rozu­mie­nie papie­stwa, teo­lo­gicz­ną wymo­wę posłu­gi pio­tro­wej dla jed­no­ści Kościo­ła i wie­le innych uwa­run­ko­wań ekle­zjal­nych powią­za­nych z oso­bą Bisku­pa Rzy­mu nie dzi­wię się, że Kościo­ły rzym­sko­ka­to­lic­kie w Anglii i Niem­czech tak sta­now­czo zaan­ga­żo­wa­ły się w pro­test prze­ciw­ko Pope­town.


Papież z “Pope­town” to nie­do­ro­zwi­nię­ty emo­cjo­nal­nie i fizycz­nie ludzik, któ­re­go infan­tyl­ne zachcian­ki speł­nia nie­roz­gar­nię­ty ks. Nick (Nico­las). Oprócz zachłan­nych kar­dy­na­łów, któ­rzy w pod­zie­miach Waty­ka­nu ukry­wa­ją kamie­nio­ło­my z nie­wol­ni­ka­mi, a w swych kom­na­tach luk­su­so­wy apar­ta­ment z base­nem, papież jest czo­ło­wym anty­bo­ha­te­rem kre­sków­ki. Trud­no w ogó­le o wska­za­nie jakiej­kol­wiek oso­by, wzbu­dza­ją­cej pozy­tyw­ne emo­cje. O roz­ka­pry­szo­nym papie­żu wie­my, że nie lubi nie­peł­no­spraw­ne dzie­ci, któ­re przy­by­wa­ją do Pope­town na ska­czą­cych wóz­kach inwa­lidz­kich. Wie­my rów­nież, że uwiel­bia strze­lać z kara­bi­nu maszy­no­wa­ne­go, grać w play­sta­tion, czy bawić się wła­sną gło­wą. Pope­town ma rów­nież swo­ją opie­kę medial­ną: fry­wol­na i cynicz­na zakon­ni­ca z dużym biu­stem, kopią­ca kale­kie dzie­ci, dba o to, aby jej nowe mani­cu­re i estra­do­wo-przed­szkol­ne życie Pope­town było widocz­ne dla resz­ty kato­lic­kie­go świa­ta.


W pierw­szym odcin­ku papież roz­ka­zu­je ks. Nic­ko­wi bawić się w cho­wa­ne­go. Papież gubi się w lochach waty­kań­skich. I jest pro­blem, bo o 11.00 papież ma odpra­wić mszę dla dzie­ci, któ­re nie dosyć, że okrop­nie śpie­wa­ją, to jesz­cze potra­fią robić akro­ba­cje na wóz­kach inwa­lidz­kich. Super! Papie­ża jed­nak nie ma, więc ks. Nick posta­na­wia udać się do agen­cji arty­stycz­nej i za 50 dola­rów wynaj­mu­je sobo­wtó­ra, któ­ry kar­dy­na­łom, a póź­niej i same­mu Nic­ko­wi podo­ba się bar­dziej niż ory­gi­nał. Sobo­wtór jest nowo­jor­skim Żydem i sypie z ręka­wa żydow­ski­mi dow­ci­pa­mi. Oczy­wi­ście nigdy nie odpra­wiał mszy, więc gdy poja­wia się w Bazy­li­ce św. Pio­tra ks. Nick instru­uje go tabli­ca­mi co ma robić: “Siedź. Nic nie rób i słu­chaj tego face­ta ubra­ne­go na czer­wo­no”.


Na koniec, gdy mam­ro­ta­ne modli­twy dobie­ga­ją koń­ca, fał­szy­wy papież zbli­ża się do mikro­fo­nu i nie mogąc opa­no­wać “arty­stycz­ne­go żywio­łu” odsta­wia show z kul­mi­na­cyj­nym lądo­wa­niem na ołta­rzu, z któ­re­go spa­da­ją naczy­nia litur­gicz­ne i mszał. I tak dalej, i tak dalej. Absurd za absur­dem. W fil­mie wszech­obec­ny jest krzyż: czy to na sutan­nach sko­rum­po­wa­nych kar­dy­na­łów, czy na pier­siach zakon­ni­cy lub w posta­ci dmu­cha­nej zabaw­ki, któ­rą papież dosta­je na uro­dzi­ny.

W Niem­czech sąd zde­cy­do­wał o emi­sji seria­lu. Rze­ko­mo nie obra­ża niczy­ich uczuć reli­gij­nych. Z pew­no­ścią sąd, a przede wszyst­kim pomy­sło­daw­cy fil­mu, mie­li na myśli ludzi, któ­rzy z chrze­ści­jań­stwem nie mają nic wspól­ne­go. Naj­wy­raź­niej MTV adre­su­je swój pro­gram do ludzi, dla któ­rych poni­ża­nie innych jest spo­so­em na dobrą, uży­wa­jąc mło­dzie­żo­we­go slan­gu, “zaje­bi­stą zaba­wę”. To przy­kre, że bez­cen­na wol­ność sło­wa po raz kolej­ny zosta­ła zma­ni­pu­lo­wa­na. Szko­da tyl­ko, że Kościół w Niem­czech dał się zła­pać w spryt­nie zasta­wia­ną pułap­kę i zro­bił dar­mo­wą rekla­mę “Pope­town” we wszyst­kich mediach.
Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.