Rabin-dewiant torturował dzieci
- 6 czerwca, 2008
- przeczytasz w 2 minuty
„Pracuję jako adwokat od 40 lat. Podczas całej mojej kariery nigdy nie słyszałem o czymś takim. To najstraszniejsza zbrodnia tego typu w historii Izraela – powiedział znany jerozolimski prawnik Uri Huppert o działaniach przywódcy ultraortodoksyjnej sekty w łonie judaizmu. O rabinie dewiancie mówi cały Izrael. 29-letni ultraortodoksyjny Żyd Elior Chen stał na czele niewielkiej sekty, której siedziba znajdowała się w Jerozolimie. Wmówił swoim wyznawcom, że w małych dzieciach […]
O rabinie dewiancie mówi cały Izrael. 29-letni ultraortodoksyjny Żyd Elior Chen stał na czele niewielkiej sekty, której siedziba znajdowała się w Jerozolimie. Wmówił swoim wyznawcom, że w małych dzieciach drzemią złe moce i najlepszym sposobem, żeby je wygnać, są wymyślne tortury. Szczegółowe instrukcje na ten temat wydawał na piśmie.
Sprawa zapewne nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby „rabin” nie przeholował. Obrażenia jednego z dzieci okazały się tak poważne, że zawieziono je do szpitala. Lekarze natychmiast wezwali policję. „To był straszliwy widok. Główka trzylatka była zmiażdżona, kora mózgowa odsłonięta. Dziecko przeżyło, ale do końca życia będzie w stanie wegetacji” – powiedział inspektor Mickey Rosenfeld, rzecznik izraelskiej policji.
Policjanci natychmiast pojechali do domu chłopca, gdzie znaleźli jego czteroletniego skatowanego braciszka. Okazało się, że w torturach brała udział ich matka, wyznawczyni Eliora Chena i jego kochanka w jednej osobie. To właśnie chora miłość do cudzej żony miała sprawić, że „rabin” zszedł na złą drogę i założył makabryczną sektę.
Jej kolejni członkowie trafiają za kratki, a policja sprawdza, czy ofiarą Chena nie padły również inne dzieci. Sam przywódca sekty uciekł do Brazylii i schronił się wśród tamtejszych ultraortodoksów. Izraelska policja już wysłała za nim swych detektywów, którzy wytropili go, a ten oddał się w ręce policji. Izrael złożył też wniosek o jego ekstradycję. Chenowi za szczególne okrucieństwo wobec dzieci grozi od 10 do 15 lat więzienia. Jeżeli któraś z jego ofiar umrze, może zostać skazany na dożywocie. W Izraelu nie ma bowiem kary śmierci.
„Ta sprawa obnażyła poważny problem. Nikt tak naprawdę nie wie, co dzieje się w społecznościach ultraortodoksyjnych Żydów. Ci ludzie załatwiają sprawy między sobą i robią wszystko, żeby świeckie państwo nie mieszało się w ich życie. Ta zbrodnia wyszła na jaw tylko dlatego, że dzieciom stała się tak straszna krzywda” – stwierdza adwokat Uri Huppert.
Niedawno w izraelskiej telewizji wystąpił ojciec Eliora Chena. Ogłosił, że jego syn jest niewinny i padł ofiarą kampanii oszczerstw.