Raport z pola duchowej bitwy
- 21 kwietnia, 2007
- przeczytasz w 6 minut
Grzegorz Górny chce brać udział w walce o duszę współczesności. Nie zadowala go letniość agnostycyzmu i chłód ateizmu. On spotkał się z Prawdą i chce o niej opowiedzieć innym. Najlepszym tego dowodem jest jego najnowsza książka “Demon Południa” — przekonuje na łamach “Rzeczpospolitej” redaktor naczelny EAI i publicysta tej gazety Tomasz P. Terlikowski Współczesność nie traktuje demonologii poważnie. Gdy mówi się o demonach, osobowym złu czy sferze demonicznej, wypada traktować to z lekkim niedowierzaniem, ironią […]
Grzegorz Górny chce brać udział w walce o duszę współczesności. Nie zadowala go letniość agnostycyzmu i chłód ateizmu. On spotkał się z Prawdą i chce o niej opowiedzieć innym. Najlepszym tego dowodem jest jego najnowsza książka “Demon Południa” — przekonuje na łamach “Rzeczpospolitej” redaktor naczelny EAI i publicysta tej gazety Tomasz P. Terlikowski
Współczesność nie traktuje demonologii poważnie. Gdy mówi się o demonach, osobowym złu czy sferze demonicznej, wypada traktować to z lekkim niedowierzaniem, ironią lub uśmiechem lekceważenia. Demonom bliżej do postaci z opowiadań Isaaca Bashevisa Singera czy ludowych podań niż do potężnych sił duchowych mogących realnie wpływać nie tylko na życie jednostek, ale nawet całych społeczeństw. Diabeł, a jest to — jak przed laty wskazywał C. S. Lewis — niewątpliwie wielki jego sukces, przestał być w naszej kulturze traktowany poważnie. Nawet w modlitwie Ojcze nasz wezwanie “ale strzeż nas ode Złego” traktowane jest o wiele częściej jako prośba o unikanie kłopotów niż prośba o ochronę przed diabłem.
Zastrzeżeń tych nie da się jednak zastosować do Grzegorza Górnego. On nie ma oporów przed nazywaniem osobowego zła osobowym złem. Dla niego siły demoniczne realnie działają w świecie, wpływają nanasz sposób myślenia, na przyjmowane postawy i podejmowane wybory życiowe. Współczesna filozofia, polityka, przestrzeń życia społecznego pozostają miejscem toczącej się wielkiej walki duchowej. Uczestniczą w niej nie tylko ludzie, ale także aniołowie, również ci upadli. “Demon Południa” jest swoistym raportem z pola tej bitwy.
Rozeznanie duchowe
Górny nie waha się formułować w tym raporcie jasnych wniosków. Dla niego pewne zjawiska (nawet jeśli stojących za nimi ludzi nie osądza tak surowo) pozostają jednoznacznie demoniczne. Tak jest z pojawiającymi się od wielu lat opisami śmierci klinicznej. Przedstawiane w nich wizje światów traktuje niezwykle poważnie. Nie są one dla niego tylko wizjami wytworzonymi przez mechanizmy obronne organizmu ludzkiego, ale rzeczywistością duchową. Za o. Serafinem Rose uznaje on je za omamy, które mają odwieść człowieka od prawdziwej wiary isprowadzić na fałszywe ścieżki. “Jednym z niezmiennych sposobów działania demonów na przestrzeni wieków są fałszywe objawienia i wizje, mające narzucić człowiekowi nieprawdziwą naukę o celu ludzkiego istnienia i o rzeczywistości duchowej” — stwierdza Górny. I właśnie z takimi zjawiskami mamy, jego zdaniem, do czynienia w przypadku fenomenów mistycznych związanych ze śmiercią kliniczną.
Poszukiwania demonów współczesności nie ograniczają się jednak tylko do sfery granicznej między życiem a śmiercią. Zdaniem Górnego równie realny wpływ złych duchów na nasze życie zaobserwować można w dorastaniu. Dorastanie nie jest bowiem dla Górnego tylko procesem psychofizycznym, ale również duchowym. Chodzi w nim o to, by przejść ryt inicjacji, wejść w sferę duchową. W przeszłości na tej drodze towarzyszyli człowiekowi doświadczeni starsi, rodzice, mędrcy, kapłani. Współczesność, która wyrugowała świadomość potrzeby duchowej inicjacji, pozbawiła ich jednak możliwości działania. Jej moc nie sięga jednak aż do usunięcia konieczności inicjacji w świat duchowy w ogóle. Tyle że to, co kiedyś dokonywane było w pełni świadomie, z wiedzą na temat niebezpieczeństw duchowych, teraz dokonuje się bez takiej świadomości. A co za tym idzie rodzi niebezpieczeństwo, że zamiast inicjacji w Ducha Świętego, dokonana zostanie inicjacja w Złego Ducha, czyli ostatecznie w nicość.
Demony współczesności
Działania demoniczne nie ograniczają się jednak, w perspektywie Górnego, tylko do życia jednostkowego. Wpływ osobowego zła dostrzega bowiem autor także w wydarzeniach społecznych. Manipulacja faktami przez Alfreda Kinsleya czy Margaret Mead nie jest tylko wypadkiem przy pracy, ale częścią walki o dusze świata. Nie, nie chcę przez to powiedzieć, że Górny stawia tezę, iż antropolożka iseksuolog byli świadomymi sługami demonów. Taka teza nigdzie nie pada. Jednak w poświęconych im esejach wyraźnie widać przerażenie, jakie wywołuje w byłym redaktorze “Frondy” świadomość spustoszenia wywołanego przez tę dwójkę w kulturze i wychowaniu.
Obserwacja współczesności skłania Górnego także do bardziej ogólnych refleksji. Jego zdaniem trudno nie dostrzec wyzwania, jakim staje się dla kultury przejście od słowa do obrazu. Skutki tak radykalnej przemiany paradygmatu kulturowego sięgają do źródeł naszej duchowości. Jeśli bowiem “na początku było Słowo”, to wyrzucenie Słowa z kultury oznacza radykalną przemianę mówienia o Bogu. Tam, gdzie migający obrazek zastępuje słowo, tam z trudem już można mówić o Bogu chrześcijan, który jest Logosem.
Śmierć Boga w obrazie to jednak nie koniec destrukcji kultury, jaką wywołuje telewizja. Na końcu tej drogi jest bowiem (nieuchronnie) także śmierć człowieka. “Rezygnacja z Myśli i Słowa na rzecz obrazków oznacza, że człowiek wyrzeka się rozwijania tego, co stanowi o jego człowieczeństwie, a przez to jakby cofa się w rozwoju gatunkowym. Zamiłowanie do wszelkichobrazów jest bowiem (…) jawną cechą behawioru małpy raczej niż człowieka” — podkreśla Górny.
Szukając pulsu sacrum
Autor “Demona Południa” nie zatrzymuje się jednak wyłącznie na poziomie diagnozowania chorób duszy ludzkiej. Przeciwnie, stara się w kulturze i sztuce (ze szczególnym uwzględnieniem literatury) współczesnej dostrzec głęboko w niej ukryty, a niekiedy zapomniany i pomijany przez samych autorów puls sacrum. I odnajduje go czasem w miejscach całkowicie nieoczywistych, u autorów, których skłonni bylibyśmy raczej zaliczyć do grona nihilistów współczesności. Przykładem może być Celine, w którego życiu, jakby wbrew deklarowanemu nihilizmowi i pesymizmowi, dostrzega Górny głęboką filantropię, miłość do człowieka.
Poszukiwanie pulsowania świętości prowadzi Górnego zresztą jeszcze na inne ścieżki. Zestawienie ze sobą “Pod wulkanem” Lowry’ego i “Moskwa — Pietuszki” Jerofiejewa jest dla niego okazją do próby zrozumienia duszy ludzkiej. Podobne próby zrozumienia człowieczeństwa prowokują u niego zresztą także poezje Czesława Miłosza (oceniane z punktu widzenia duchowego negatywnie), nieustające poszukiwania Herlinga-Grudzińskiego czy nawet postmodernistyczne i nakierowane ostatecznie na polemikę ze Słowem jako Prawdą “Imię róży” Umberto Eco.
Książka niebezpieczna
Wszystko to sprawia, że książka Górnego jest niebezpieczna dla tych wszystkich, którzy lubią agnostyczno-pluralistyczny paradygmat myślenia, w którym nikt nie ma racji i wszyscy razem błądzą. Przemyślenie zebranych w “Demonie Południa” esejów i szkiców nie pozwala pozostać obojętnym. I stawia człowieka przed fundamentalnym wyborem: a co jeśli rozważania te zawierają w sobie choć cień prawdy? A co jeśli rzeczywiście, pogrążając się w letniość, popadamy w antychrystusową demoniczność? Człowiek wierzący zaczyna się wówczas zastanawiać nad Sądem Ostatecznym, nad tym, co po nim i po jego pracy pozostanie. Niewierzący zaś powrócić może do przemyślenia zakładu Pascala.
I dlatego tę książkę warto przeczytać. Choćby po to, by lepiej i głębiej zrozumieć ostrzeżenie Apokalipsy “bądźcie zimni albo gorący, nigdy letni”. Górny bez wątpienia jest gorący.
Tekst ukazał się w dzisiejszym “Plusie Minusie”