Ekumenizm w Polsce i na świecie

Raport z pola duchowej bitwy


Grze­gorz Gór­ny chce brać udział w wal­ce o duszę współ­cze­sno­ści. Nie zado­wa­la go let­niość agno­sty­cy­zmu i chłód ate­izmu. On spo­tkał się z Praw­dą i chce o niej opo­wie­dzieć innym. Naj­lep­szym tego dowo­dem jest jego naj­now­sza książ­ka “Demon Połu­dnia” — prze­ko­nu­je na łamach “Rzecz­po­spo­li­tej” redak­tor naczel­ny EAI i publi­cy­sta tej gaze­ty Tomasz P. Ter­li­kow­ski Współ­cze­sność nie trak­tu­je demo­no­lo­gii poważ­nie. Gdy mówi się o demo­nach, oso­bo­wym złu czy sfe­rze demo­nicz­nej, wypa­da trak­to­wać to z lek­kim nie­do­wie­rza­niem, iro­nią […]


Grze­gorz Gór­ny chce brać udział w wal­ce o duszę współ­cze­sno­ści. Nie zado­wa­la go let­niość agno­sty­cy­zmu i chłód ate­izmu. On spo­tkał się z Praw­dą i chce o niej opo­wie­dzieć innym. Naj­lep­szym tego dowo­dem jest jego naj­now­sza książ­ka “Demon Połu­dnia” — prze­ko­nu­je na łamach “Rzecz­po­spo­li­tej” redak­tor naczel­ny EAI i publi­cy­sta tej gaze­ty Tomasz P. Ter­li­kow­ski

Współ­cze­sność nie trak­tu­je demo­no­lo­gii poważ­nie. Gdy mówi się o demo­nach, oso­bo­wym złu czy sfe­rze demo­nicz­nej, wypa­da trak­to­wać to z lek­kim nie­do­wie­rza­niem, iro­nią lub uśmie­chem lek­ce­wa­że­nia. Demo­nom bli­żej do posta­ci z opo­wia­dań Isa­aca Bashe­vi­sa Sin­ge­ra czy ludo­wych podań niż do potęż­nych sił ducho­wych mogą­cych real­nie wpły­wać nie tyl­ko na życie jed­no­stek, ale nawet całych spo­łe­czeństw. Dia­beł, a jest to — jak przed laty wska­zy­wał C. S. Lewis — nie­wąt­pli­wie wiel­ki jego suk­ces, prze­stał być w naszej kul­tu­rze trak­to­wa­ny poważ­nie. Nawet w modli­twie Ojcze nasz wezwa­nie “ale strzeż nas ode Złe­go” trak­to­wa­ne jest o wie­le czę­ściej jako proś­ba o uni­ka­nie kło­po­tów niż proś­ba o ochro­nę przed dia­błem.

Zastrze­żeń tych nie da się jed­nak zasto­so­wać do Grze­go­rza Gór­ne­go. On nie ma opo­rów przed nazy­wa­niem oso­bo­we­go zła oso­bo­wym złem. Dla nie­go siły demo­nicz­ne real­nie dzia­ła­ją w świe­cie, wpły­wa­ją nanasz spo­sób myśle­nia, na przyj­mo­wa­ne posta­wy i podej­mo­wa­ne wybo­ry życio­we. Współ­cze­sna filo­zo­fia, poli­ty­ka, prze­strzeń życia spo­łecz­ne­go pozo­sta­ją miej­scem toczą­cej się wiel­kiej wal­ki ducho­wej. Uczest­ni­czą w niej nie tyl­ko ludzie, ale tak­że anio­ło­wie, rów­nież ci upa­dli. “Demon Połu­dnia” jest swo­istym rapor­tem z pola tej bitwy.

Roze­zna­nie ducho­we

Gór­ny nie waha się for­mu­ło­wać w tym rapor­cie jasnych wnio­sków. Dla nie­go pew­ne zja­wi­ska (nawet jeśli sto­ją­cych za nimi ludzi nie osą­dza tak suro­wo) pozo­sta­ją jed­no­znacz­nie demo­nicz­ne. Tak jest z poja­wia­ją­cy­mi się od wie­lu lat opi­sa­mi śmier­ci kli­nicz­nej. Przed­sta­wia­ne w nich wizje świa­tów trak­tu­je nie­zwy­kle poważ­nie. Nie są one dla nie­go tyl­ko wizja­mi wytwo­rzo­ny­mi przez mecha­ni­zmy obron­ne orga­ni­zmu ludz­kie­go, ale rze­czy­wi­sto­ścią ducho­wą. Za o. Sera­fi­nem Rose uzna­je on je za oma­my, któ­re mają odwieść czło­wie­ka od praw­dzi­wej wia­ry ispro­wa­dzić na fał­szy­we ścież­ki. “Jed­nym z nie­zmien­nych spo­so­bów dzia­ła­nia demo­nów na prze­strze­ni wie­ków są fał­szy­we obja­wie­nia i wizje, mają­ce narzu­cić czło­wie­ko­wi nie­praw­dzi­wą naukę o celu ludz­kie­go ist­nie­nia i o rze­czy­wi­sto­ści ducho­wej” — stwier­dza Gór­ny. I wła­śnie z taki­mi zja­wi­ska­mi mamy, jego zda­niem, do czy­nie­nia w przy­pad­ku feno­me­nów mistycz­nych zwią­za­nych ze śmier­cią kli­nicz­ną.

Poszu­ki­wa­nia demo­nów współ­cze­sno­ści nie ogra­ni­cza­ją się jed­nak tyl­ko do sfe­ry gra­nicz­nej mię­dzy życiem a śmier­cią. Zda­niem Gór­ne­go rów­nie real­ny wpływ złych duchów na nasze życie zaob­ser­wo­wać moż­na w dora­sta­niu. Dora­sta­nie nie jest bowiem dla Gór­ne­go tyl­ko pro­ce­sem psy­cho­fi­zycz­nym, ale rów­nież ducho­wym. Cho­dzi w nim o to, by przejść ryt ini­cja­cji, wejść w sfe­rę ducho­wą. W prze­szło­ści na tej dro­dze towa­rzy­szy­li czło­wie­ko­wi doświad­cze­ni star­si, rodzi­ce, mędr­cy, kapła­ni. Współ­cze­sność, któ­ra wyru­go­wa­ła świa­do­mość potrze­by ducho­wej ini­cja­cji, pozba­wi­ła ich jed­nak moż­li­wo­ści dzia­ła­nia. Jej moc nie się­ga jed­nak aż do usu­nię­cia koniecz­no­ści ini­cja­cji w świat ducho­wy w ogó­le. Tyle że to, co kie­dyś doko­ny­wa­ne było w peł­ni świa­do­mie, z wie­dzą na temat nie­bez­pie­czeństw ducho­wych, teraz doko­nu­je się bez takiej świa­do­mo­ści. A co za tym idzie rodzi nie­bez­pie­czeń­stwo, że zamiast ini­cja­cji w Ducha Świę­te­go, doko­na­na zosta­nie ini­cja­cja w Złe­go Ducha, czy­li osta­tecz­nie w nicość.

Demo­ny współ­cze­sno­ści

Dzia­ła­nia demo­nicz­ne nie ogra­ni­cza­ją się jed­nak, w per­spek­ty­wie Gór­ne­go, tyl­ko do życia jed­nost­ko­we­go. Wpływ oso­bo­we­go zła dostrze­ga bowiem autor tak­że w wyda­rze­niach spo­łecz­nych. Mani­pu­la­cja fak­ta­mi przez Alfre­da Kin­sleya czy Mar­ga­ret Mead nie jest tyl­ko wypad­kiem przy pra­cy, ale czę­ścią wal­ki o dusze świa­ta. Nie, nie chcę przez to powie­dzieć, że Gór­ny sta­wia tezę, iż antro­po­loż­ka isek­su­olog byli świa­do­my­mi słu­ga­mi demo­nów. Taka teza nigdzie nie pada. Jed­nak w poświę­co­nych im ese­jach wyraź­nie widać prze­ra­że­nie, jakie wywo­łu­je w byłym redak­to­rze “Fron­dy” świa­do­mość spu­sto­sze­nia wywo­ła­ne­go przez tę dwój­kę w kul­tu­rze i wycho­wa­niu.

Obser­wa­cja współ­cze­sno­ści skła­nia Gór­ne­go tak­że do bar­dziej ogól­nych reflek­sji. Jego zda­niem trud­no nie dostrzec wyzwa­nia, jakim sta­je się dla kul­tu­ry przej­ście od sło­wa do obra­zu. Skut­ki tak rady­kal­nej prze­mia­ny para­dyg­ma­tu kul­tu­ro­we­go się­ga­ją do źró­deł naszej ducho­wo­ści. Jeśli bowiem “na począt­ku było Sło­wo”, to wyrzu­ce­nie Sło­wa z kul­tu­ry ozna­cza rady­kal­ną prze­mia­nę mówie­nia o Bogu. Tam, gdzie miga­ją­cy obra­zek zastę­pu­je sło­wo, tam z tru­dem już moż­na mówić o Bogu chrze­ści­jan, któ­ry jest Logo­sem.

Śmierć Boga w obra­zie to jed­nak nie koniec destruk­cji kul­tu­ry, jaką wywo­łu­je tele­wi­zja. Na koń­cu tej dro­gi jest bowiem (nie­uchron­nie) tak­że śmierć czło­wie­ka. “Rezy­gna­cja z Myśli i Sło­wa na rzecz obraz­ków ozna­cza, że czło­wiek wyrze­ka się roz­wi­ja­nia tego, co sta­no­wi o jego czło­wie­czeń­stwie, a przez to jak­by cofa się w roz­wo­ju gatun­ko­wym. Zami­ło­wa­nie do wszel­ki­cho­bra­zów jest bowiem (…) jaw­ną cechą beha­wio­ru mał­py raczej niż czło­wie­ka” — pod­kre­śla Gór­ny.

Szu­ka­jąc pul­su sacrum

Autor “Demo­na Połu­dnia” nie zatrzy­mu­je się jed­nak wyłącz­nie na pozio­mie dia­gno­zo­wa­nia cho­rób duszy ludz­kiej. Prze­ciw­nie, sta­ra się w kul­tu­rze i sztu­ce (ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem lite­ra­tu­ry) współ­cze­snej dostrzec głę­bo­ko w niej ukry­ty, a nie­kie­dy zapo­mnia­ny i pomi­ja­ny przez samych auto­rów puls sacrum. I odnaj­du­je go cza­sem w miej­scach cał­ko­wi­cie nie­oczy­wi­stych, u auto­rów, któ­rych skłon­ni byli­by­śmy raczej zali­czyć do gro­na nihi­li­stów współ­cze­sno­ści. Przy­kła­dem może być Celi­ne, w któ­re­go życiu, jak­by wbrew dekla­ro­wa­ne­mu nihi­li­zmo­wi i pesy­mi­zmo­wi, dostrze­ga Gór­ny głę­bo­ką filan­tro­pię, miłość do czło­wie­ka.

Poszu­ki­wa­nie pul­so­wa­nia świę­to­ści pro­wa­dzi Gór­ne­go zresz­tą jesz­cze na inne ścież­ki. Zesta­wie­nie ze sobą “Pod wul­ka­nem” Low­ry­’e­go i “Moskwa — Pie­tusz­ki” Jero­fie­je­wa jest dla nie­go oka­zją do pró­by zro­zu­mie­nia duszy ludz­kiej. Podob­ne pró­by zro­zu­mie­nia czło­wie­czeń­stwa pro­wo­ku­ją u nie­go zresz­tą tak­że poezje Cze­sła­wa Miło­sza (oce­nia­ne z punk­tu widze­nia ducho­we­go nega­tyw­nie), nie­usta­ją­ce poszu­ki­wa­nia Her­lin­ga-Gru­dziń­skie­go czy nawet post­mo­der­ni­stycz­ne i nakie­ro­wa­ne osta­tecz­nie na pole­mi­kę ze Sło­wem jako Praw­dą “Imię róży” Umber­to Eco.

Książ­ka nie­bez­piecz­na

Wszyst­ko to spra­wia, że książ­ka Gór­ne­go jest nie­bez­piecz­na dla tych wszyst­kich, któ­rzy lubią agno­stycz­no-plu­ra­li­stycz­ny para­dyg­mat myśle­nia, w któ­rym nikt nie ma racji i wszy­scy razem błą­dzą. Prze­my­śle­nie zebra­nych w “Demo­nie Połu­dnia” ese­jów i szki­ców nie pozwa­la pozo­stać obo­jęt­nym. I sta­wia czło­wie­ka przed fun­da­men­tal­nym wybo­rem: a co jeśli roz­wa­ża­nia te zawie­ra­ją w sobie choć cień praw­dy? A co jeśli rze­czy­wi­ście, pogrą­ża­jąc się w let­niość, popa­da­my w anty­chry­stu­so­wą demo­nicz­ność? Czło­wiek wie­rzą­cy zaczy­na się wów­czas zasta­na­wiać nad Sądem Osta­tecz­nym, nad tym, co po nim i po jego pra­cy pozo­sta­nie. Nie­wie­rzą­cy zaś powró­cić może do prze­my­śle­nia zakła­du Pas­ca­la.

I dla­te­go tę książ­kę war­to prze­czy­tać. Choć­by po to, by lepiej i głę­biej zro­zu­mieć ostrze­że­nie Apo­ka­lip­sy “bądź­cie zim­ni albo gorą­cy, nigdy let­ni”. Gór­ny bez wąt­pie­nia jest gorą­cy.

Tekst uka­zał się w dzi­siej­szym “Plu­sie Minu­sie”

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.