Ślub konwertytów w Kościele rzymskokatolickim
- 3 lipca, 2008
- przeczytasz w 7 minut
Czy jest ważny sakrament małżeństwa, który udziela rzymskokatolicki kapłan konwertowanym z prawosławia grekokatolikom, którzy regularnie uczestniczą w Liturgii łacińskiej, jeśli nie mają świadomości różnicy obrządkowej, albo jeśli w mieście nie ma na stale kapłana grekokatolickigo? O ważności konkretnego małżeństwa w rozumieniu prawa kanonicznego Kościoła katolickiego może wypowiedzieć się jedynie kompetentna władza kościelna. Dlatego redakcja serwisu internetowego nie jest najwłaściwszym miejscem do rozstrzygania takich spraw. Małżeństwo zaś cieszy się […]
Czy jest ważny sakrament małżeństwa, który udziela rzymskokatolicki kapłan konwertowanym z prawosławia grekokatolikom, którzy regularnie uczestniczą w Liturgii łacińskiej, jeśli nie mają świadomości różnicy obrządkowej, albo jeśli w mieście nie ma na stale kapłana grekokatolickigo?
O ważności konkretnego małżeństwa w rozumieniu prawa kanonicznego Kościoła katolickiego może wypowiedzieć się jedynie kompetentna władza kościelna. Dlatego redakcja serwisu internetowego nie jest najwłaściwszym miejscem do rozstrzygania takich spraw. Małżeństwo zaś cieszy się przychylnością prawa, dlatego w razie wątpliwości uważa się je za ważne, dopóki nie zostanie w sposób prawnie skuteczny dowiedzione coś przeciwnego.
Natomiast samo pytanie o prawo do asystowania proboszcza rzymskokatolickiego przy małżeństwie konwertytów z prawosławia nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Kwestią decydującą jest przynależność kościelna narzeczonych. Generalna zasada mówi, że ordynariusz miejsca lub proboszcz miejsca Kościoła łacińskiego nie ma prawa ważnie asystować przy ślubie, jeżeli obydwoje narzeczeni należą do innego, nie łacińskiego obrządku (zob. kan., 1109). Jeżeli natomiast jedna ze stron należy do Kościoła łacińskiego, a druga do innego, duszpasterz rzymskokatolicki jest uprawniony do asystowania przy takim związku w granicach swojego terytorium. Podobnie Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich w kan. 829 stanowi, iż hierarcha i proboszcz miejsca mają prawo ważnie błogosławić małżeństwo, gdy przynajmniej jedna ze stron należy do własnego Kościoła sui iuris, w granicach swojego terytorium kanonicznego. Przy czym tak hierarcha jak i proboszcz miejsca, zgodnie z kan. 830 mogą, w sposób określony przez prawo, upoważnić do błogosławienia określonego małżeństwa kapłanów każdego katolickiego Kościoła sui iuris, także Kościoła łacińskiego do błogosławienia określonego małżeństwa w granicach swojego terytorium. Jeżeli więc duszpasterz rzymskokatolicki nie ma innego tytułu prawnego (np. nie jest proboszczem personalnym wiernych innego Kościoła katolickiego), ani nie ma upoważnienia kompetentnego hierarchy lub proboszcza miejsca, nie może ważnie asystować przy małżeństwie katolików, z których obie strony należą do innego niż rzymskokatolicki Kościoła sui iuris.
Rota rzymska w takich wypadkach, gdy małżonkowie wnosili o uznanie nieważności małżeństwa, orzekała nieważność zawarcia związku. Jeżeli jednak zgoda małżeńska nie została odwołana, małżeństwo takie może być uważnione dekretem właściwego biskupa eparchii (diecezji) lub Patriarchy, nawet bez zawiadamiania o tym stron, jeżeli okoliczności za tym przemawiają.
Problemem do rozstrzygnięcia pozostaje pytanie o przynależność kościelną konwertytów z prawosławia. Sprawa ta budziła i budzi wiele dyskusji wśród kanonistów.
Jak już pisałem w odpowiedzi na inne pytanie nowa legislatywa, wraz z wprowadzeniem prawnej figury Kościoła sui iuris i odróżnienia jej od pojęcia obrządku (czyli rytu), w nowy sposób uregulowała sprawę nabycia przynależności kościelnej do określonego katolickiego Kościoła wschodniego bądź Kościoła łacińskiego. Oba kodeksy: łaciński z 1983 r. i Kościołów wschodnich z 1991 r., wyrażają nową zasadę, według której poprzez przyjęcie chrztu następuje nabycie przez każdego przynależności kościelnej do określonego przez prawo, a nie przez obrządek chrztu, Kościoła sui iuris. Normy prawne dotyczące nabycia przynależności kościelnej do określonego Kościoła sui iuris są zawarte w kanonach 29–38 Kodeksu kanonów kościołów wschodnich. Wśród nich kanon 35 dotyczy chrześcijan akatolickich Kościołów wschodnich, którzy z własnej woli przystępują do pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim. Kanon 35 nakazuje w takim wypadku: niech “zatrzymują na całym świecie swój obrządek, pielęgnują go i w miarę możliwości zachowują, nabywając przynależność do Kościoła sui iuris tego obrządku, z zachowaniem prawa zwrócenia się do Stolicy Apostolskiej w szczególnych przypadkach osób, wspólnot lub regionów”. Kanon ten wprost odwołuje się do postanowień Soboru Watykańskiego II, który w dekrecie o katolickich Kościołach wschodnich stwierdził: “…ochrzczeni jakiegokolwiek Kościoła czy społeczności akatolickiej, włączający się do pełnej wspólnoty katolickiej, mają wszędzie zatrzymywać własny obrządek i pielęgnować go oraz według swych sił zachowywać. Ma to dziać się przy nienaruszonym prawie odwoływania się w szczególnych wypadkach dotyczących osób, wspólnot albo obszarów — do Stolicy Apostolskiej, która, jako najwyższy sędzia w stosunkach między Kościołami zaradzi potrzebom w duchu ekumenicznym, albo sama, albo za pośrednictwem innych władz, wydawszy odpowiednie wskazania, dekrety czy reskrypty.”(OE 4). Przywrócenie pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim nie oznacza dla prawodawcy kościelnego utraty ani wyobcowania z własnej tożsamości chrześcijańskiej, z własnego obrządku pojmowanego jako dziedzictwo liturgiczne, teologiczne, duchowe i kanoniczne. Ostatni sobór nalega więc, aby chrześcijanie akatolicy, włączający się do pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim, zatrzymali, pielęgnowali i zachowywali własny obrządek. W tym celu kanon 35 KKKW nakazuje, aby zostali oni przypisani do katolickiego Kościoła sui iuris własnego obrządku, z zachowaniem prawa do odniesienia się do Stolicy Apostolskiej. Zasada wyrażona w kanonie 35 zostaje w Kodeksie rozwinięta w tytule XVII, w kan. 896–901 traktujących o “ochrzczonych akatolikach przystępujących do pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim”. Kanony te nie mają odpowiednika w Kodeksie Kościoła łacińskiego.
Kanon 35 w sposób istotny zmodyfikował uprzednio obowiązujące prawo, tj. kan. 11 motu proprio Cleri Sanctitati, pozostawiające swobodnemu wyborowi konwertyty kwestię przyjęcia dowolnego obrządku katolickiego. Postanowienia tego kanonu były krytykowane już podczas soborowych dyskusji nad dekretem o Kościołach wschodnich, szczególnie ze strony ojców soborowych ze Wschodu. Podnoszono dwa rodzaje argumentów: w pierwszym rzędzie natury ekumenicznej, przypominając, iż do przywrócenia i zachowania pełnej wspólnoty nie należy nakładać niczego więcej ponad to, co konieczne; poza tym zaś motywowane troską o przetrwanie i rozwój katolickich kościołów wschodnich i obawą, iż swobodny wybór, byłby zorientowany w przeważający sposób w stronę dominującego Kościoła łacińskiego. Chodziło więc o pobudzenie akatolików wschodnich do zachowania we wspólnocie katolickiej ich własnego dziedzictwa, tak cennego dla Kościoła powszechnego, unikając ich latynizacji.
Trzeba jednak w odniesieniu do naszej sprawy zauważyć, iż wydaje się w ocenie znakomitej większości kanonistów, iż kanon 35 nie ma charakteru wiążącego; wzywa on akatolików przyjmowanych do pełnej wspólnoty katolickiej do zatrzymania i zachowywania własnego obrządku i w konsekwencji do przynależności do odpowiedniego Kościoła sui iuris. Podczas prac nad Kodeksem kanonów kościołów wschodnich jedna z propozycji sformułowania obecnego kanonu 35 brzmiała następująco: “Ochrzczeni jakiegokolwiek Kościoła lub wspólnoty akatolickiej którzy przystępują do pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim nie mogą ważnie nabyć przynależności do innego Kościoła, jak tylko własnego obrządku…”. Papieska Komisja ds. rewizji Kodeksu prawa kanonicznego wschodniego (PCCICOR) odrzucając wniosek odpowiedziała, iż “nikt dzisiaj już więcej nie podtrzymuje tezy, jakoby wolą Soboru było podanie w tej sprawie przepisu obowiązującego co do ważności”. Wydaje się więc, iż z litery kanonu 35, który bezpośrednio nie określa czy przewidziana przezeń n
orma obowiązuje co do ważności czy tylko co do godziwości, wynika, iż nie ma on charakteru zrywającego, podczas gdy kanon 32 w par. 1 dotyczący katolików wymaga co do ważności zgody Stolicy Apostolskiej na przejście wiernego z jednego Kościoła sui iuris do innego, poza wyjątkami określonymi przez prawo.
Ochrzczony w Kościele prawosławnym, po przyjęciu pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim, winien więc zachowywać swój własny obrządek w katolickim Kościele sui iuris tego obrządku. Jednakże w przypadku przyjęcia do Kościoła łacińskiego czy Kościoła wschodniego innego niż własny obrządku, bez zgody Stolicy Apostolskiej lub — jeśli zachodzi taki przypadek — innej kompetentnej władzy, możemy mówić o naruszeniu prawa, a więc “niegodziwości”, nie powodującej jednak nieważności samego aktu. Akt przyjęcia do pełnej wspólnoty katolickiej winien być w zgodzie z normami prawa odnotowany w księdze ochrzczonych parafii, w której dokonano konwersji, tam też winna być odnotowana przynależność kościelna i ewentualny reskrypt Stolicy Apostolskiej. W razie wątpliwości należałoby jednak odnieść się do kompetentnej władzy. W każdym zaś wypadku należy pamiętać o zasadzie, o której wspomniałem na początku, iż małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i nie można mówić o nieważności, dopóki nie zostanie dowiedzione coś przeciwnego.
Piotr Timus