Stary Rok
- 30 grudnia, 2008
- przeczytasz w 3 minuty
“I wyruszyli z Sukkot, i rozłożyli się obozem w Etam, na skraju pustyni. A Pan szedł przed nimi w dzień w słupie obłoku, by ich prowadzić w drodze, a w nocy w słupie ognia, aby im świecić, żeby mogli iść dniem i nocą. Nie ustępował sprzed ludu słup obłoku w dzień ani słup ognia w nocy.” 2. Mż 13,20–22 Zawsze lubiłem nabożeństwa na zakończenie roku kalendarzowego. Wprawdzie koniec roku nie jest świętem liturgicznym, to jednak w wielu kościołach […]
“I wyruszyli z Sukkot, i rozłożyli się obozem w Etam, na skraju pustyni. A Pan szedł przed nimi w dzień w słupie obłoku, by ich prowadzić w drodze, a w nocy w słupie ognia, aby im świecić, żeby mogli iść dniem i nocą. Nie ustępował sprzed ludu słup obłoku w dzień ani słup ognia w nocy.” 2. Mż 13,20–22
Zawsze lubiłem nabożeństwa na zakończenie roku kalendarzowego. Wprawdzie koniec roku nie jest świętem liturgicznym, to jednak w wielu kościołach odprawiane są wieczorne nabożeństwa. W mojej dawnej parafii do kościoła przychodziło zadzwiająco sporo ludzi. Nastrój dość dostojny i to nie tylko ze względu na piękno świątyni, ale i czas napawający refleksją. Także pieśni, które niekiedy można by było przyporządkować do czasu pasyjnego,czy raczej końca roku kościelnego, wprawiają w nastrój głębokiej zadumy.
Wielu liturgia Starego Roku kojarzy się właśnie z tematyką Niedzieli Wieczności, po której następuje adwent. Z kolei dla mnie miała ona nieco inne znaczenie, które w pewien sposób podkreśla również nasz tekst z Księgi Wyjścia: ciągle jesteśmyw drodze. Niby to truizm, ale jak to z prawdami powszechnie znanymi bywa, traktowany jest po macoszemu.
Pismo Święte cały czas opisuje drogę: przedstawianą w 2. Księdze Mojżeszowej drogę Narodu Wybranego do Ziemi Obiecanej, wcześniej widzimy drogę Abrahama i Izaaka prowadzącą ku górze Moria, na której miał być ofiarowany Izaak, jest droga cierpienia Hioba, a w Nowym Testamencie droga maleńkiego Jezusa, który z Marią i Józefem ucieka przed Herodem, a później wiele podróży Nauczyciela z Nazaretu aż wreszcie najtrudniejsza droga, prowadząca na Golgotę. Nieustannie jesteśmy świadkami dynamiki historii zbawienia. Stajemy przed opisywanymi wydarzeniami jak przed ikoną: dziwimy się, cieszymy się, śmiejemy się, pytamy, wątpimy, smucimy, wielbimy Boga, dziękujemy, a czasem nawet płaczemy. Przechodzenie z jednych wydarzeń w drugie objęte jestramami dwóch głównychprzejść (pascha): przejście z wieczności do skończoności (Boże Narodzenie zwane w tradycji wschodniej paschą zimową) i przejście ze śmierci do życia (pascha wielkanocna).
Linia czasu nie zatrzymuje się także o północy w sylwestrowy wieczór. Niezatrzymują ją huki petard, ani lawina życzeń od przyjaciół, rodziny, znajomych. Ale znów: nie o przemijanie tu chodzi, które jest czymś drugorzędnym, ale o drogę, na której się wciąż znajdujemy, na niej też upadamy, ale znów jesteśmy podnoszeni. My, a zatem cały Kościół, znajduje się w drodze, która prowadzi przez blask poznania, wywołującego dziękczynienie, ale i zawstydzenie, jak jeszcze mało wciąż zrozumieliśmy.
Stary Rok zachęca do bilansu. Na pewno nie da się również wyeliminować myśli o przemijaniu, starzeniu się. To są tematy, które pozostawiamy na chwile szczególne. Jednakże pośród tych refleksji, jak najbardziej cennych, istnieje jeszcze ta inna, że nie sami kroczymy drogą życia, że droga ta nie prowadzi do nikąd, ale jest cudowną obietnicą daną Tobie i mnie, w sylwestrowy wieczór i każdego dnia. A Pan szedł przed nimi…