Trudne prawdy wiary
- 28 sierpnia, 2007
- przeczytasz w 3 minuty
Co oznacza katolicka (ale wcale nie tylko) formuła „Poza Kościołem nie ma zbawienia”? Jak rozumieć ją obecnie? Czy formuły Soboru Florenckiego, jednoznacznie potępiające wszystkich, którzy znajdują się poza wspólnotą z Kościołem katolickim, nadal obowiązują? Na te i wiele innych pytań próbuje odpowiedzieć w wydanej przez dominikańskie wydawnictwo “W drodze” książce „Poza Kościołem nie ma zbawienia. Historia formuły i problemy interpretacyjne” francuski teolog Bernard Sesboüé. Przywołany już powyżej cytat ze św. Cypriana pozostaje chyba […]
Co oznacza katolicka (ale wcale nie tylko) formuła „Poza Kościołem nie ma zbawienia”? Jak rozumieć ją obecnie? Czy formuły Soboru Florenckiego, jednoznacznie potępiające wszystkich, którzy znajdują się poza wspólnotą z Kościołem katolickim, nadal obowiązują? Na te i wiele innych pytań próbuje odpowiedzieć w wydanej przez dominikańskie wydawnictwo “W drodze” książce „Poza Kościołem nie ma zbawienia. Historia formuły i problemy interpretacyjne” francuski teolog Bernard Sesboüé.
Przywołany już powyżej cytat ze św. Cypriana pozostaje chyba jednym z największych zgorszeń współczesności. Przekonanie o jednozbawczości (nawet gdy ogranicza się ono do wiary w to, że jedynie Jezus jest Zbawicielem) napełnia oburzeniem miliony ludzi Zachodu. Dziennikarze, publicyści, komentatorzy, ale coraz częściej także teolodzy odrzucają tę formułę, uznając ją za niewspółczesną, będącą wyrazem szowinizmu wyznaniowego czy religijnej pychy. Gdy – w bardzo zresztą ostrożnej formie – „poza Chrystusem nie ma zbawienia” prawdę tę przypomniała Kongregacja Nauki Wiary w słynnym dokumencie „Dominus Jesus” media aż zakipiały ze złości. I jak to zwykle ze złością bywa, była ona zupełnie ślepa, pozbawiona już nie tylko sensu, ale nawet podstawowego zrozumienia tego, co w istocie ta formuła dogmatyczna oznacza.
I doskonale pokazuje to właśnie książka Sesboüé. Jej autor pokazuje bowiem, że pod suchym sformułowaniem doktrynalnym kryć się mogą i kryły rozmaite interpretacje. Ojcowie Kościoła jako pierwsi stosujący tę formułę, rozumieli przez nią jedynie to, że ludzie, którzy świadomie i dobrowolnie odstąpili od jedności z Kościołem, nie powinni liczyć na zbawienie. Jednak już średniowiecze uznawało, że prawdę tę odnieść można do wszystkich, którzy dobrowolnie lub nie, znaleźli się poza widzialną wspólnotą Kościoła rzymskiego (choć i wtedy prawda ta nie była aż tak prosto wyjaśniana). Odkrycia geograficzne sprawiły, że teolodzy zaczęli poszukiwać innych interpretacji, które nie wykluczałyby ze zbawienia milionów ludzi, którzy nigdy nie słyszeli Ewangelii. I tak trwało to aż do Soboru Watykańskiego II, który ostatecznie przywrócił pierwotne znaczenie formuły św. Cypriana, kładąc jednak najsilniejszy nacisk na rolę Chrystusa a nie Kościoła w zbawieniu.
Lektura tej fascynującej podróży przez świat doktrynalnego i dogmatycznego rozwoju myśli katolickiej uświadamia, co w istocie oznacza nieomylność Kościoła w sprawach wiary i moralności, i pozwala zrozumieć Bosko-ludzki charakter dokonującej się wciąż wewnątrz Kościoła interpretacji Objawienia. „Paradoks wcielenia i zgorszenie nim wynikają ze stwierdzenia, że Absolut wstąpił w to, co przygodne, i jest w nim obecny, czyli innym słowy, że jedyny Bóg jest w tym, co partykularne” – podkreśla Sesboüé i wyciąga z tej dogmatycznej prawdy o Jezusie Chrystusie wnioski odnośnie prawd doktrynalnych: „chrześcijaństwo jednak wierzy i wyznaje (…), że prawda przekazywana ze wszystkimi ograniczeniami i kruchością ludzkich przekazów pozostaje Bożą prawdą i ostateczną prawdą o misterium Boga i zbawieniu człowieka”. I właśnie ten wniosek pozostaje w pamięci najmocniej po lekturze tej książki.
B. Sesboüé, Poza Kościołem nie ma zbawienia. Historia formuły i problemy interpretacyjne, tłum. A Kuryś, wyd. W drodze, Poznań 2007.