Południowi Baptyści rozliczani za nadużycia seksualne

0

Od ponad 10 lat pastor Wade Burleson wzywał Południową Konwencję Baptystów (SBC) do rozliczenia skandali seksualnych i ochronę wiernych poprzez stworzenie bazy danych. Dzięki niej mogłyby być śledzone kolejne miejsca pracy osób oskarżonych o wykorzystywanie seksualne i wciąż zatrudnionych przez zbory, należące do SBC.

Taka lista ostatecznie została opublikowana, ale nie przez baptystów, tylko przez lokalną prasę: Houston Chronicle i San Antonio Express-News. Zgłoszono 380 przypadków, postawiono 250 zarzutów, a skazano 220 osób, duchownych i wolontariuszy, nauczycieli szkółek niedzielnych i innych, którzy zostali uznani winnymi molestowania seksualnego w ciągu ostatnich 20 lat

Podczas śledztwa dziennikarskiego ustalono również, że ponad trzydziestu pastorów i pracowników podejrzanych o niewłaściwe zachowania seksualne nadal pracuje w zborach baptystów.

„Najbardziej przygnębia to, że sami nie przeprowadziliśmy takiego dochodzenia” – powiedział pastor Burleson w wywiadzie dla NBC News.

Burleson, który ma 57 lat i jest związany ze Zborem Emmanuel Enid w stanie Oklahoma, powiedział, że jego pierwsza propozycja utworzenia rejestru została odrzucona w 2008 roku, ponieważ władze SBC stwierdziły, iż nie mogą narzucać 47 000 zborom, kogo mają zatrudniać lub ordynować, co wynika z kongregacjonalistycznego ustroju Konwencji.

Lesley Wexler, profesor prawa z University of Illinois, która bada, w jaki sposób duże instytucje reagują na żądanie ruchu #MeToo, powiedziała, że wątpi we wprowadzenie skutecznych zmian w Konwencji Południowej Baptystów.

„Czasami instytucje dokonują pewnych zmian, gdy wychodzą na jaw masowe nadużycia ” – powiedziała Wexler. „Jeśli weźmiemy przykład Kościoła rzymskokatolickiego i doniesienia Boston Globe, to nawet dzisiaj nie widać, aby podejmowane działania odpowiadały powadze sytuacji.”


Komentarz:

Z bolesnym zainteresowaniem czytałem tekst opublikowany przez NBC. Jak się okazuje, celibat bądź jego brak nie ma nic do rzeczy, jeżeli chodzi o molestowanie nieletnich. Ponadto, jak się okazuje „sygnalista” wewnątrz Kościoła ma jednakowo trudne życie, niezależnie od denominacji – a to dlatego, że podjęcie działań w tej kwestii prowadzi do mniej lub bardziej otwartego postawienia zarzutów osobom decyzyjnym, które do tej pory nie zrobiły wystarczająco dużo, aby uniknąć nieszczęścia.

Każdy taki przypadek to o jeden za dużo, ale warto też zwrócić uwagę na proporcję ilości skazanych do ofiar. Można domniemywać, że w Kościołach zrzeszonych w SBC przypadki molestowania są statystycznie szybko wykrywane, a sprawcy oddawani w ręce wymiaru sprawiedliwości.