Zwingli – najlepszy owoc Szwajcarii?

32

Reformacja w Szwajcarii była nie tylko ruchem odnowy religijnej, ale miała również paraliżująco-stabilizujące oddziaływanie na kraj – uważa prof. Thomas Maissen, dyrektor Niemieckiego Instytutu Historycznego w Paryżu i znawca szwajcarskiej historii.

W rozmowie z portalem reformowanym ref.ch prof. Maissen powiedział, że religijny podział Szwajcarii doprowadził do sparaliżowania jej roli na arenie międzynarodowej. Dzięki temu Konfederacja (Eidgenossenschaft) nie mogła jako całość wziąć udziału w wyniszczających, europejskich wojnach religijnych i skupiła się na problematyce wewnętrznej. Nierzadko – i to mimo lokalnych wojen wyznaniowych – dochodziło do porozumień między szwajcarskimi reformowanymi i rzymskimi katolikami – przekonuje prof. Maissen. Obrazem tego jest choćby legendarna „Zupa Mleczna z Kappel” (Kappeler Milchsuppe), którą częstował po pierwszej bitwie pod Kappel (1529) reformator Heinrich Bullinger zarówno ewangelików, jak i katolików. Dwa lata później podczas drugiej bitwy pod Kappel zginął ks. Ulryk Zwingli, inicjator szwajcarskiej Reformacji, którego zastąpił właśnie Bullinger.

W ocenie Maissena, Ulrich Zwingli jako reformator jest największym wkładem Szwajcarii w historię powszechną. – Był humanistycznym myślicielem, miał religijną wizję, przekonanie, za które był gotów umrzeć. Żaden inny reformator nie zginął na polu bitwy. Szwajcarska Reformacja stała się wpierw za sprawą Zurychu, a później Genewy światowym produktem eksportowym, który odniósł sukces – uważa Maissen.

Maissen, który pochodzi z rodziny wyznaniowo mieszanej (luterańsko-rzymskokatolickiej) i jest członkiem Kościoła ewangelicko-luterańskiego, podkreślił, że reformowani powinni bardziej skoncentrować się na swojej tożsamości. – Reformowani są ukształtowani poprzez kontekst miejski, stąd też sekularyzacja nastąpiła u nich szybciej niż u katolików. Kościół musi jednak pokazać swój wyznaniowy profil, wliczając w to niebezpieczeństwo bycia niewygodnym dla reszty społeczeństwa – podsumowuje Maissen.

>>> Luter2017.pl: Zwingli na wielkim ekranie?

komentarze

  • bhpe

    Ładnie wcielał w życie ideały Reformacji. Religijny fanatyk i rozbójnik, który katolików w Zurychu kazał powywieszać, a anabaptystów potopić. Zginął, kiedy protestancka koalicja, m.in. pod jego wpływem, zaatakowała katolickie kantony. M. Luter skomentował jego śmierć prosto: „Kto mieczem wojuje, do miecza ginie”. G. R. Potter, Zwingli, Warszawa 1994, s. 446.

  • DarBru

    Oj, ale Pan łaskawy:) Luter znacznie gorzej jego śmierć skomentował… A Pański komentarz o wcielaniu ideałów nie jest wart nawet komentarza.

  • Sebastian Roszak

    Niestety przytoczony przez Pana (Panią) cytat jest tylko jednym z wielu, jakich użył Marcin Luter opisując śmierć Zwingliego – i to zdecydowanie najłagodniejszym. Nie jestem admiratorem akurat tego reformatora, bowiem uważam, że nurt reformacji szwajcarskiej wydał bardziej „wybitnych” przedstawicieli. Rozumiem za to, że po stronie jego katolickich adwersarzy byli jedynie pokojowo nastawieni, miłujący Ewangelię chrześcijanie…proszę o wnikliwe i możliwie obiektywne przeanalizowanie źródeł. Co do samego Lutra to przypominam, że to on podczas Dysputy Marburskiej miał stwierdzić, że są „innego ducha” niż Zwingli, pomimo faktu, że w pozostałych kwestiach (14 artykułów) byli identycznego zdania… Co do śmierci Zwingliego w bitwie pod Kappel Luter miał rzec: „żył jak pies i umarł jak pies…”. Wyraz prawdziwej, chrześcijańskiej troski…..

  • Awi

    p. Sebastianie, mysle, że zgodzi się pan ze mną, że jednak luteranizm to coś więcej niż suma kolokwializmów M. Lutra. Przestrzegam przed wyborem drogi ks. prof. Guza (radio Maryja), który właśnie z powyrywanych z kontekstu powiedzeń M. Lutra tworzy swoistą „teologię luterańską”.

  • Sebastian Roszak

    Proszę Pani. Zaręczam, iż daleki jestem od tworzenia jakiegokolwiek obrazu Marcina Lutra tylko w oparciu o Jego wypowiedź dotyczącą śmierci Zwingliego. Przytoczona wypowiedź jest jednak faktem, choć przyznaję (mówię to jako protestant), niezbyt dla mnie miłym. Staram się być jednak obiektywny więc, przy całej doniosłości niemieckiego reformatora i pozostawionej przez Niego spuścizny, muszę jednakowoż pogodzić się z tym, iż był on tylko człowiekiem, który także popełniał błędy. Zresztą… któż z śmiertelnych ich nie robi…Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić mój punkt widzenia, a przynajmniej moje intencje. Pozdrawiam

  • Awi

    Cieszę się z Pańskiej opinii, gdyż jako luteranka ubolewam niekiedy nad niektórymi wypowiedziami mojego Mistrza…

  • bhpe

    Nikt nie twierdzi, że po stronie przeciwników Zwingliego były same śnieżnobiałe owieczki, jednak to on – Zwingli przemoc i mord na tle religijnym zaaprobował jako w pełni akceptowany sposób realizowania swoich celów wyznaniowych. Katolików i anabaptystów w Zurychu nie tylko poddano dyskryminacji prawnej, majątkowej itp, co by nie dziwiło, ale po prostu eksterminacji. Co też nie byłoby zadziwiające dla historyków, tyle, że dziś wielu protestantów podziela zdanie przytoczone w artykule „Był humanistycznym myślicielem, miał religijną wizję, przekonanie, za które był gotów umrzeć. Żaden inny reformator nie zginął na polu bitwy”.
    To samo można napisać dziś o „bojownikach” państwa islamskiego.
    Dlatego też z sarkazmem napisałem o „ideałach reformacji”, bo dla ludzi epoki były różne, nie tylko jeśli chodzi o sprawy doktryny. Były także takie, które dziś żadną miarę nie mogą być akceptowane i usprawiedliwiane.

  • bhpe

    Ks. Guz nie opowiada o teologii luterańskiej a o teologii M. Lutra, a to nie jest to samo.

  • Sebastian Roszak

    Szanowny Panie! Nie miałem, nie mam i nie będę miał nigdy bezkrytycznego stosunku, czy wręcz uwielbienia dla osoby Ulricha Zwingliego, o czym już napisałem, Jego radykalizm raził nawet bliskich mu współpracowników…W moim odczuciu nie jest Pan jednak w stanie uwzględnić okoliczności, w których było dane Mu było działać i kontekstu historycznego (przypominam, że kwestia urzeczywistnionej, a nie postulowanej wolności religijnej to dopiero projekt XIX wieku realizowany na wydzielonej części terytorium USA i zawdzięczamy go angielskim purytanom!!!). Stąd też, bardzo się cieszę, że z powodu wyznaniowej odmienności nikt już nie traci (przynajmniej w Polsce) zdrowia i życia! Przypominam, że rozpatrujemy wydarzenia XVI wieku, a strony konfliktu stosują zgoła niechrześcijańskie środki, by „przekonać” stronę przeciwną. NIE MAM zamiaru nikogo usprawiedliwiać. NIE MAM zamiaru pisać o zbrodniach strony katolickiej, bowiem uważam to za kontrproduktywne, także w kontekście (a może w szczególności) nazwy tego portalu i wysiłków wszystkich propagatorów ekumenizmu, rozumianego jako dążenie do zbudowania modelu pojednanej różnorodności. Nie wiem także z jakich źródeł Pan korzysta, ale przywołana przez Pana wcześniej pozycja nie jest, by tak rzec, najlepszym kompendium wiedzy na temat przywołanej postaci. Niestety, pod tym względem w Polsce mamy spory niedostatek, bowiem wartościowe i uznane pozycje nie są polskojęzyczne… Co do porównania Zwingliego i bojowników islamskich proszę wybaczyć, nie skomentuję!

  • bhpe

    Cóż, 500 stronicowa praca Pottera, to jednak praca naukowa, z dobrymi recenzjami w czasopismach naukowych. Nie wiem dlaczego Pan ją tu próbuje dezawuować. Nawet jeśli można by się kłócić co do interpretacji, to pozostają fakty. Ale jeśli wskaże mi Pan jakieś inne dzieło po polsku to chętnie się z nim zapoznam.
    Co do faktów zaś i okoliczności i kontekst historyczny, to przypomnę, że Zwingli był szczególnym, krwawym przypadkiem i wystarczy wskazać na okoliczności i kontekst historyczny towarzyszący działalności innych ojców reformacji. I tak jak pisałem, nie jest problemem dyskryminacja czy prześladowania, ale eksterminacja.
    Na dodatek, jak napisałem, pal licho sześć spór katolicko – protestancki, ale dekret o karze śmierci przez utopienie dla każdego, kto przyjmie ponownie chrzest, to jednak wypadek szczególny. To tak jakby luteranie nakazywali tych co odrzucali realną obecność Ciała i Krwi Chrystusa w Chlebie i Winie kazali dusić zalewając ich gardła ciastem.
    Mnie to zresztą obchodzi o tyle, o ile ktoś bierze sobie obecnie Zwingliego na sztandary i dokonuje jego małej apoteozy.
    Pozdrawiam

  • Sebastian Roszak

    Panie bhpe! Zastanawiałem się przez chwilę, czy kontynuować tę uroczą konwersację, bowiem zaiste nie wiem do jakich konkluzji miałaby ona prowadzić??? Ale jak to zwykle u mnie bywa, chrześcijańskie miłosierdzie wzięło górę nad rozsądkiem i postanowiłem dać Panu szansę!!! (sic!). Ponieważ po sposobie argumentacji i cytowanych fragmentach wnoszę, iż książka George’a R. Potter’a jest prawdopodobnie jedynym żródłem Pańskiej wiedzy o Ulrichu Zwinglim spieszę wskazać kilka alternatywnych oraz nowszych źródeł wiedzy, w tym w porządanym przez Pana języku polskim. Autorzy są zacni, a przy tym zdecydowana większość z nich to znamienici teolodzy, lub też historycy. W zamian będzie Pan uprzejmy zacytować „czasopisma naukowe” – jak rozumiem uznane periodyki o tematyce teologicznej, które pozytywnie traktują o tej książce. Szczególnie zależy mi na prasie naukowej, a nie opiniach czytelników – przeciez to praca naukowa a nie beletrystyka, prawda…??? Oczekiwałbym linków do tych opinii!

    Poniżej lista lektur i enuncjacji prasowych:

    U. Zwingli, 67 artykułów, Jednota, numer 7/8, 1981, str.21-24;

    ks. dr Karel Blei, Podręcznikowy kalwinizm i poszukiwanie tożsamości reformowanej, Jednota, numer 9, 1993

    ks. Jerzy Stahl, Inne spojrzenie na Lutra, Jednota, numer 12, 1983.

    Tyle wstępu teologicznego, kwestie historyczne (w tym kontekst), niestety tylko literatura obcojęzyczna:

    Ulrich Gäbler: Huldrych Zwingli. Eine Einführung in sein Leben und Werk, München 1983.

    William P. Stephens: Zwingli. Einführung in sein Denken, Zürich 1997.

    Fritz Büsser: Die Prophezei. Humanismus und Reformation in Zürich, Bern 1994.

    Przyzna Pan, że na początek wystarczy;-)

  • DarBru

    Ks. Guz nie opowiada też o teologii Lutra, bo ma o niej nikłe pojęcie. Przypomina p. Tadeusza Bartosia mówiącego o papieżu.

  • DarBru

    Pani Awi, Pani Mistrza? Luteranie mają tylko jednego Mistrza i nie jest nim zdecydowanie Luter.

  • bhpe

    Cóż, przypomnę Panu, że to Pan uznał pracę Pottera za mało wartościową – jak rozumiem na jakiejś podstawie, prawda? Czy tylko swojego widzimisię? Rozumiem, że potrafi wskazać Pan jakieś słabe strony tej książki? Wszakże, krytykując ją, na pewno musiał Pan ją czytać. Ja jednak jestem przekonany, że nie miał jej Pan nawet w ręku.
    Co do recenzji oczywiście zrobię to o co Pan prosi. Ponieważ książka jest z 1994 musi Pan troszkę poczekać, poszukam recenzji specjalnie dla Pana. Ponieważ potrzebna jest do tego wizyta w bibliotece.
    A co do Pana bibliografii to widzę, że z Pana typowy niestety cwaniaczek sieciowy. Parę tytułów skopiowanych z Wiki pod biografią Zwingliego to każdy potrafi podać i udawać oczytanego.
    To naprawdę żałosne. .

  • Sebastian Roszak

    To jest moja ostatnia konwersacja z Panem! Rozumiem, że brak merytorycznych argumentów jest dla Pana powodem do nazywania mnie cwaniaczkiem sieciowym. Co do samej książki, to Bogu dzięki prowadzę bardzo skrupulatny spis mojego księgozbioru i nabyłem ją dokładnie 7 sierpnia 1997 i w odróżnieniu od Pana jestem posiadaczem pozostałych wspomnianych pozycji. Gdyby nie pisał Pan pod pseudonimem i wykazał odrobinę elementarnej kultury, to byłem skłonny nawet te książki panu udostepnić (czego nie robi się dla edukacji!!!).
    A tak, to moje ostatnie zdanie adresowane do Pana, nie będę się zniżał do poziomu, który mi uwłacza!

  • DarBru

    Co za kalwińska skrupulatność 🙂 Serio, masz rejestr biblioteczki ?:)

  • bhpe

    Pisał Pan o książkach a nie o jakiejś książce, która Pan nabył – nawet nie wiadomo jaką? Pottera? Jeśli Pan ją zna, to choć w 3 zdaniach uzasadniłby Pan swoją krytyczną opinię o niej. Jak ma Pan taki ładny księgozbiór, to bez trudu znalazłby Pan tam potwierdzenie faktów co do krwawej polityki Zwingliego lub łatwo obalił twierdzenia Pottera. Choć, akurat praca
    Zamiast tego pycha wylewa się Panu uszami. Dlatego dalej mam Pana za internetowego cwaniaczka, a brak możliwości rozmowy z Panem, cóż, żadna strata.

  • Sebastian Roszak

    Mam i chętnie Ci go udostępnie. Nie będę za to rozmawiał z osobami, które obrażają adwersarzy, choćby dlatego, że nie toleruje argumentów ad personam. Dobrej nocy

  • DarBru

    Z chęcią zobaczę! Nie bierz naprawdę do siebie. To tylko „internety” 🙂

  • Sebastian Roszak

    Szkoda, że na http://www.ekumenizm.pl mamy do czynienia z „hejterami”. Ale cóż, jeśli ktoś nie chce lub nie potrafi czegoś zrozumieć…to pozostaje jedynie pokorna modlitwa! Zdrówka…

  • Awi

    Sugeruje Pan, p. Dariuszu, że prof. Tadeusz Bartoś, ex-dominikanin, teolog i filozof, ma „nikłe pojęcie” o papieżu…?

  • Sebastian Roszak

    Co do recenzji oczywiście zrobię to o co Pan prosi. Ponieważ książka jest z 1994 musi Pan troszkę poczekać, poszukam recenzji specjalnie dla Pana. Ponieważ potrzebna jest do tego wizyta w bibliotece…..

  • bhpe

    Toż miał się Pan do mnie nie odzywać? Prawda?

  • Sebastian Roszak

    Prawda, ale zawsze jestem gotów przeczytać dobrą recenzję w naukowym czasopiśmie!

  • Sebastian Roszak

    Co do recenzji oczywiście zrobię to o co Pan prosi. Ponieważ książka jest z 1994 musi Pan troszkę poczekać, poszukam recenzji specjalnie dla Pana. Ponieważ potrzebna jest do tego wizyta w bibliotece…..

  • Sebastian Roszak

    W poczuciu wzbierającej, chrześcijańskiej miłości zakończę ten wątek następująco: gdyby poziom Pańskiej wiedzy byłby porównywalny z poziomem Pańskiej bezinteresownej złośliwości, to powstrzymałbym się od tego komentarza, a tak…król jest nagi! Adieu, Panie bhpe

  • bhpe

    Najpierw Pan pisze sam do siebie, potem wkleja Pan moje posty, potem Pan je komentuje i popisuje się znajomością pojedynczych francuskich słówek… dobrze się Pan czuje? Jak wybiorę się do biblioteki i będę miał czas przejrzeć Bibliografię Zawartości Czasopism to Pan na pewno odpiszę. W wersji elektronicznej są dostępne tomy od roku 1996, a książka pochodzi z roku 1994. I niechże Pan nie będzie natrętny. Robię Panu uprzejmość, bo i wydawnictwo PIW (choć w likwidacji) i jego seria wydawnicza zacna i o autorze pracy o Zwinglim można wiele w sieci znaleźć, to Sebcio Roszak nie jest nikomu szerzej znany. No, chyba, że chodzi o tego szewca z Poprzecznej, ale on więcej pił, jeszcze więcej gadał a zelówek przybijał mało i kiepsko. Jak się domyślam to jednak nie Pan.

  • Sebastian Roszak

    Proszę wykazać dobra wolę i przede wszystkim przestać deklarować, tylko przedstawić owe naukowe czasopisma. Póki co, oprócz argumentów ad personam, nie przedstawił Pan nic…

  • bhpe

    Czy Pan umie czytać? Czy też literuje Pan nieskładnie i wyręcza Pana ktoś dorosły, ale go w tym momencie zabrakło?
    Grzecznie odpowiadam i powtórzę jeszcze raz, a może i wytłumaczę, Bibliografia Zawartości Czasopism nie stoi na półce w bibliotece osiedlowej, a ja nie będę biegał specjalnie na zawołanie do biblioteki naukowej (dość odległej), tylko wybiorę się tam przy okazji. A zrobię to, bo jak napisałem, jestem uprzejmy, nawet dla zadufanych kolesi, jak Pan – bez naukowego dorobku i naukowego autorytetu, którzy tak sobie ex cathedra, BEZ UZASADNIENIA, potrafią nazwać pracę naukową wydaną w b. dobrym polskim wydawnictwie naukowym, napisaną przez autora o uznanych osiągnięciach naukowych – „mało wartościową”.
    Zrozumiał Pan, czy mam napisać wszystko WIELKIMI CZCIONKAMI?
    Aby zatkać Panu buzię na jakiś czas, podaję link do tej recenzji, obszernej i zakończonej pochwalną konkluzją „Das Heft von 1977 stellt den Zürcher Reformator einer historisch gebildeten Hörerschaft in der Sicht Potters vor; EINER DER BESTEN Vorträge
    dieser Art.
    http://www.zwingliana.ch/index.php/zwa/article/viewFile/900/810

    Poniżej też biogram recenzenta – https://de.wikipedia.org/wiki/Gottfried_Wilhelm_Locher_(1911%E2%80%931996)

  • Sebastian Roszak

    Dziękuję bardzo i można. …merytorycznie (wyłączając osobiste przytyki ). Mam propozycję, skoro Pan podkreśla swój dorobek, to może warto się ujawnić, choćby dlatego, że mój jest w tym porównaniu nader skromny (6 lat studiów z zakresu teologii ewangelickiej, Warszawa-Tybinga). Ale i tak jestem bardzo kontent, po 20 dniach oczekiwania i nasłuchania się jakim jestem cwaniaczkiem, etc. Warto było!

  • bhpe

    Pan jednak chyba nie czyta ze zrozumieniem – nie pisałem o swoim dorobku – tylko o dorobku autora książki o Zwinglim G. R. Potterze – zacytuję siebie w skrócie >>”Pan – bez naukowego dorobku i naukowego autorytetu, którzy tak sobie ex cathedra, BEZ UZASADNIENIA, potrafią nazwać pracę naukową wydaną w b. dobrym polskim wydawnictwie naukowym, napisaną przez autora o uznanych osiągnięciach naukowych – „mało wartościową”<<. Gdzie Pan tu dostrzega słowa, które mają podkreślać mój dorobek?

    Drugie – studia to nie dorobek naukowy, a tylko studia. Tyle Pan powinien się nauczyć po tych 6 latach. Poza tym 20 lat temu robiłoby to jeszcze wrażenie, że uczył się Pan jakiś czas na niemieckiej uczelni, teraz jednak niespecjalne, bo ludzi, którzy studiowali za granicą to jest wielu i wyniki mają różne. Nawet jeśli uzyskali dyplom. Dorobek naukowy, jak Pan wie, zgodnie z polskimi zasadami to publikacje w recenzowanych czasopismach. Biuletyny parafialne czy kościelne się nie liczą.

    Trzecie – zdania o Panu dalej nie zmieniłem, na dodatek mam Pana z małego manipulatora – niczego Pan nie wysłuchiwał przez 20 dni, bo przecież nie ja do Pan co parę dni pisałem.

    A warto czekać może i było. Przeczyta Pan recenzję, korzyść jakaś dla Pana.

  • Sebastian Roszak

    Panie bhpe. Jeszcze raz dziękuję! Rzeczywiście recenzja pozytywnie odnosi się do pracy Potter’a i w tym wzgledzie zwracam Panu honor. Mam jednak pytanie, i może mi Pan wierzyć lub nie, nie czynię tego z jakąkolwiek polemiczną swadą: czy przeczytał Pan recenzję? Pytam dlatego, że na stronie 601 jest również (przyznaję, że objętościowo niewielka) krytyka tejże pracy, która w dużej mierze również pokrywa się z moim wobec niej zarzutem, a mianowicie cokolwiek wybiórczym potraktowaniem kontekstu historycznych, który stanowił tło wobec poczynań Zwingliego. Czy to uzasadnia czyny Zwingliego wobec anabaptystów, bynajmniej. Tak samo jak nie uzasadniona jest noc Św. Bartłomieja, polityka Habsburgów w Niderlandach, stosunek Lutra do Żydów, czy też śmierć Servet’a (Kalwin). Próbowałem (niestety bezskutecznie) wyjaśnić Panu, iż określone okoliczności natury polityczno-społecznej nie pozwalały na wypracowanie jakiegokolwiek modus vivendi (dopiero Pokój Wersalski pozwolił nieco unormować sytuację, ale to dopiero 130 lat później). Niestety religijni oponenci, byli zdeklarowanymi wrogami, a ponieważ niejednokrotnie przyczyniali się do burzenia ładu i porządku społecznego (vide anababtyści), walczono z nimi wszystkimi dostepnymi środkami (proszę się zastanowić nad stosunkiem Lutra wobec wojny chłopskiej, 1524-1526). Zwingli był człowiekeim swoich czasów, i TAK JAK JUŻ NAPISAŁEM, nie będę go usprawiedliwiał. Nie razi mnie Pańskie zdanie na temat szwajcarskiego reformatora, ale razi brak uwzględnienia okoliczności, o których powyżej. Co do samej rezenzji nie będę jej dezawuował, choć nie da się ukryć, iż jest ona moją rówiesniczką (1977), a od tego czasu, powstało już nieco prac na temat Zwingliego, chociażby te, które wcześniej wymieniłem i wydaje mi się, że choć potrafią być nawet bardziej krytyczne wobec szwajcarskiego reformatora (jedna z nich jest napisana z perspektywy katolickiego teologa), to dysponują bardziej obszernym (więć bardziej obiektywnym) materiałem faktograficznym i lepiej oddają kontekst historyczny. Tyle w kwestiach ksiązki.. Jeszce jedna prośba (apel, zachęta, etc. wedle Pana upodobania): prosze mnie nie obrażać, choćby dlatego, że sobie tego nie życzę i nie obrażam Pana. Nazywając mnie zadufanym kolesiem daje Pan dowód swojej arogancji i byłoby przykro, gdyby za jakiś czas nikt z protestantów (piszących na tej stronie) nie będzie chciał wchodzic z Panem w polemikę i to nie dlatego, że nie posiada argumentów. Co do Pana ostatniego wpisu, to „dręczyłem” Pana wpisami, bo uważam, że jak ktoś sie do czegoś zobowiązuje i powiedział A, to powinien także powiedzieć B, a Pan jednak pewne zobowiązanie podjął.
    Sebastian Roszak